nie lubię karmić...

01.09.10, 09:30
Mój problem polega głównie na tym, że karmienie piersią nie sprawia mi
przyjemności...jakoś to u mnie nie działa...podczas przystawiania małej do
piersi czuję ból, mam płaskie brodawki i ten pierwszy moment jest dość
nieprzyjemny, potem najczęściej już nie boli, ale itak czuję dyskomfort,
ciągnięcie, mam wrażliwe piersi, nigdy nie lubiłam mocnego ich dotykania a
teraz są maltretowane kilka razy na dobę i to często po godzinie - półtora,
poza tym pieką mnie brodawki, są zaróżowione bo ostatni tydzień mała je co pół
godziny...zaznaczam że od poczatku ssie dobrze...w szpitalu konsultowałąm się
z doradcą laktacyjnym.
Czuję się beznadziejnie...minął dopiero 3 tydzień jej życia a ja już
wymiękam...maż nic nie mówi ale widzę, że jest zły...uważa że marudzę, cackam
się ze sobą, miało być tak fajnie...bliskość z dzieckiem, wygoda, a ja jestem
coraz bardziej przygnębiona...;(
ciągle patrzę na zegarek i czekam ze strachem kiedy się obudzi i zawoła cyca...



    • 1.maaika Re: nie lubię karmić... 01.09.10, 09:44
      Nie wszystko wygląda tak, jak "powinno" wyglądać. Początki mogą być trudne. Obolałe sutki, zmęczenie, rozdrażnienie.
      Daj sobie trochę czasu :)
      • agusia.24 Re: nie lubię karmić... 01.09.10, 10:15
        nie przejmuj się, ja miałam to samo na początku,karmienie kojarzyło mi się
        głównie z bólem,chciałam żeby mały jak najdłużej spał,żebym nie musiała go
        karmić,karmienie było dla mnie koszmarem,ale bardzo chciałam karmić,więc jakoś
        przetrwałam,piersi się w końcu hartują i ból mija,powodzenia
    • matka_karmiaca Re: nie lubię karmić... 01.09.10, 10:47
      Ja też tak miałam na początku. Olcia strasznie poraniła mi brodawki (bo nie była
      przystawiana dobrze, za płytko łapała) i każde karmienie to był koszmar. I wtedy
      pomagała mi myśl "trudno, jeśli nie dam rady, to zawsze mogę przejść na mleko
      modyfikowane, może nie jest aż tak dobre jak pierś, ale przecież nie jest
      trujące". Wtedy masz inną perspektywę, bo nie myślisz, że musisz przetrwać
      jeszcze x miesięcy karmienia, tylko jeszcze to bieżące, a potem zaraz idziesz do
      sklepu po mm. To bardzo krzepiące jest, że masz wybór - jeśli nie chcesz karmić
      piersią, nikt Cię nie zmusza.

      Ale jeśli chcesz karmić piersią to:
      1. "maż nic nie mówi ale widzę, że jest zły" - to jest poważny problem, mnie mój
      bardzo wspierał, kiedy płakałam z bólu przy każdym karmieniu... Spróbuj z nim
      pogadać, ułożyć to jakoś. Powiedz, że pierwsze kilka tygodni po porodzie kobieta
      nie jest do końca sobą (cholerne hormony), to minie, ale na razie cholernie
      potrzebujesz właśnie jego wsparcia. Jeśli nie wiesz, jak to ubrać w słowa,
      spróbuj mu podrzucić jakiś artykuł o tej tematyce. Mój po szkole rodzenia takie
      rzeczy wiedział i jak raportował rodzicom przez telefon, co u nas, mówił "Magda
      nie do wytrzymania, ciągle płacze... ale to jej przejdzie, kochanej mojej".

      2. "mam płaskie brodawki i ten pierwszy moment jest dość nieprzyjemny" - mi po
      paru tygodniach brodawki uformowały się w eleganckiego "smoczka", najbardziej
      chyba wpłynęły na to muszle laktacyjne Medeli (nawet nie te korygujące, tylko
      zwykłe osłonki, które nosiłam z powodu ran - takie plastikowe miseczki z
      silikonową membranką). Odkąd sutki nabrały takiego kształtu, dużo lepiej mi się
      karmi.

      3. "od poczatku ssie dobrze...w szpitalu konsultowałąm się z doradcą
      laktacyjnym" - a może warto się skonsultować jeszcze raz? Mi też się wydawało,
      że Ola ssie dobrze, a jak w poradni mnie ułożyli i przystawili dziecia, to byłam
      zdumiona, bo pierwszy raz w historii karmienie naprawdę było przyjemne. A we
      wszystkich poradnikach podkreślają, że jeśli ssanie jest nieprzyjemne, to
      prawdopodobnie coś jest nie tak z techniką. Sprawdzić nie zaszkodzi.

      4. "ostatni tydzień mała je co pół godziny" - a jak długo ssie w takim razie? Bo
      to trochę często, nawet jak na noworodzia. Naprawdę 48 karmień na dobę?

      5. "pieką mnie brodawki, są zaróżowione" - stosujesz jakieś maści? Jak nie, to
      zastosuj, lanolina bardzo pomaga.
    • douglas.beauty Re: nie lubię karmić... 01.09.10, 14:21
      No i pamietaj, ze nie ma obowiazku karmienia piersią.
      Twój komfort tez jest wazny a bliskosc z dzieckiem bedziesz miec bez
      wzgledu na rodzaj karmienia.
    • basiak36 Re: nie lubię karmić... 01.09.10, 14:25
      Nie dziwie sie ze nie lubisz, jesli boli. Przeszlam to samo z pierwszym
      dzieckiem, 'pomoglam' sobie i dziecku smoczkiem, i na szczescie trafilam na
      fachowca od laktacji i po jednej sesji korygujacej karmienie i wywaleniu
      smoczka, nagle bol byl mniejszy.

      Karmienie nie powinno bolec, a plaskie brodawki nie sa na pewno powodem takiej
      sytuacji. A jesli dziecko ciagnie, to wiadomo ze za plytko lapie.
      Nie ssie dobrze jesli boli, po prostu.
      Plaskie brodawki sa normalne, dziecko jesli dobrze ssie, nie chwyta brodawek
      tylko piers, masuje jezykiem otoczke piersi, a brodawka sobie spokojnie siedzi
      na podniebieniu miekkim w buzi dziecka, i nawet jesli ssie co pol godziny, nic
      sie jej nie dzieje. Brodawki moga byc wrazliwe na poczatku, ale bol oznacza ze
      ssanie trzeba skorygowac.

      Podstawowe pytanie, czy dziecko ma kontakt ze smoczkami? Jesli ma, to trzeba je
      wyeliminowac, no i uczyc dziecko ssac, przystawiac odpowiednio.
      Instrukcje:
      www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=26011&_tc=0895FDCAC1B249918259AD625438FA98
      I filmiki:
      www.drjacknewman.com/video-clips.asp
    • marysiasss Re: nie lubię karmić... 01.09.10, 15:43
      Mam dokładnie tak samo. Mały ma 12 tygodni. Karmienie piersią traktuję jak
      konieczność, dla dobra i zdrowia dziecka. Nie sprawia mi to dużego fizycznego
      bólu, ale czuję ogromny dyskomfort. Najgorsze jest to, że wiele osób uważa, że
      jeśli nie będę karmić piersią, to jestem złą matką, egoistką. Ostatnio mama
      zarzuciła mi, że gdy karmię małego to się nie uśmiecham!!! Bardo kocham mojego
      synka i uważam, że jestem bardzo dobrą mamą. Ale niedługo kończę karmić piersią,
      bo jestem zdania, że gdy mama będzie szczęśliwa to i dziecko będzie szczęśliwe :)
      • mama_ani_online Re: nie lubię karmić... 01.09.10, 18:46
        dzięki wam za wszystkie rady, może faktycznie powinnam dać sobie wiecej czasu,
        spróbuję skorygować sposób chwytania piersi. Mała nie miala kontaktu ze
        smoczkiem ani z butelką...była dokarmiana kieliszkiem.
        Mam nadzieję, że to głównie hormony grają i że to minie. Nie jestem osobą, która
        się tak łatwo rozkleja, a teraz czuję się jakby nic ode mnie nie zależało i
        jestem sobą rozczarowana.
        • basiak36 Re: nie lubię karmić... 01.09.10, 19:01
          mama_ani_online napisała:

          Nie jestem osobą, któr
          > a
          > się tak łatwo rozkleja, a teraz czuję się jakby nic ode mnie nie zależało i
          > jestem sobą rozczarowana.

          Mialam to samo przy pierwszym dziecku. Teraz mam dwojke, i przy drugim juz
          wyluzowalam calkiem. I przyjelam do wiadomosci ze pierwsze miesiace to taki haos
          troche, i ze najlepiej je przetrwac leniuchujac z dzieckiem przy piersi:) Przy
          pierwszym dziecku szarpalam sie ze wszystkim, wkurzalam na karmienia, na
          wiszenie na piersi, przy drugim postanowilam wszystko wykorzystac na plus.
          Wypozyczylam sobie fajne filmy na dvd, jak starsze dziecko bylo w szkole,
          leniuchowalam z mala przy piersi:) I zaakceptowanie tego ze w tym okresie
          niewiele zalezy od nas. I jest to krotki okres w naszym zyciu i da sie to
          przezyc, i warto patrzec na plusy i ich szukac:)
          Ten okres przyklejenia trwa krotko, 3 mce mniej wiecej, potem karmienia sa
          krotkie, zaczynaja sie inne ciekawe rzeczy, typu raczkowanie, a potem bieganie i
          nabijanie sobie guzow:)

          A z karmieniem cos zrob bo nie powinno bolec.
    • ognista998 nic na siłę..... 01.09.10, 20:02
      ...kamrniemie to musi być obustronna przyjemność. jak masz się tym stresować to
      dziecko też to odczuje i żadna radosć z macierzyństwa. może i mleko mm najlepsze
      ale jam mas być rozdrażnioną przygnębioną mamą na cycu to lepiej bądź szczęśliwą
      spełnioną mamą na butli.

      i nie słuchaj tych co rok albo i 2 karmią. bo zawsze jedni z drugimi będą się
      kłócić o tego cyca a ja mam takie zdania jaki mam powyżej;)
      • basiak36 Re: nic na siłę..... 01.09.10, 20:39
        ognista998 napisała:

        > ...kamrniemie to musi być obustronna przyjemność. jak masz się tym stresować to
        > dziecko też to odczuje i żadna radosć z macierzyństwa. może i mleko mm najlepsz
        > e
        > ale jam mas być rozdrażnioną przygnębioną mamą na cycu to lepiej bądź szczęśliw
        > ą
        > spełnioną mamą na butli.

        Mozna tez byc rozdrazniona mama na butli. Butelka nie jest lekiem na cale zlo.
        Jak prowadzilam wypozyczalnie laktatorow, czesto przychodzily mamy ktorym na
        problemy z karmieniem doradzano od razu butelke a nie podsuwano zadnej opcji
        rozwiazania problemu ktory mialy z karmieniem (czyli bolesnosc piersi, slabe
        przybory wagowe u dziecka etc). I wiele razy bylo tak ze jak juz przestawaly
        karmic, opadaly emocje i nie bolalo, wracalo pytanie czy dalo sie jednak cos z
        tym zrobic i szkoda ze juz za pozno.
        Wiec opcja podania butelki i zaprzestania karmienia wiadomo jest i mozna z niej
        korzystac, ale jest tez opcja proby rozwiazania problemu ktory powoduje to ze
        karmienie jest tak bolesne i nieprzyjemne. I tutaj potrzebna jest pomoc
        specjalisty, i czesto tutaj przydaje sie tez doswiadczenie mam ktore karmily ten
        rok czy 2 lata:))
    • damajandi Re: nie lubię karmić... 02.09.10, 19:12
      Nie przejmuj się, ważny jest spokój i pozytywne nastawienie.
      Mnie na początku też bolały brodawki, były strasznie wrażliwe na początku karmienia.
      Pamiętam, że nawet gdy myłam się pod prysznicem, to strumień wody nakierowany na
      piersi sprawiał mi ból;/
      Myślałam wtedy, że to jakieś kosmitki co karmią rok albo i dłużej, bo to
      przecież masakra z tym bólem, przeciekaniem, przepełnieniem, wielogodzinnym
      wiszeniem dziecka na cycu...Koszmarne to było, w ogóle pierwsze tyg. po porodzie
      czułam się jakby wtłoczona w sytuację bez wyjścia, w której świadomie nie
      chciałabym się znaleźć (dziecko oczywiście wyczekane i ukochane, ale hormony,
      przemęczenie, niepewność robią swoje...).
      Szkoda że tego forum nie czytałam od początku. Ty już jesteś na lepszej pozycji
      bo tu trafiłaś.
      Tymczasem zbliż się już rok karmienia i na razie końca nie widać. Obecnie jest
      od dłuższego czasu bardzo fajnie.
      Sądzę, że z niczym nie ma "różowo", dzieciaki na butli też miewają problemy dot.
      karmienia, więc nie podejmuj decyzji o odstawieniu pochopnie (bo chyba wyrzuty
      sumienia nie dałyby ci spokoju), tylko daj sobie czas i przeczekaj trudy.
      Powodzenia:)
      • damajandi Re: nie lubię karmić... 02.09.10, 19:20
        A tak "na pocieszenie" dodam, że teraz jak już mnie od długiego czasu nie
        stresuje karmienie piersią, to obawiam się nieco każdego innego posiłku
        serwowanego dziecku, jako że mojemu niespełna roczniakowi nic nie smakuje i
        kończy się na kilku kęsach/łyżeczkach i pobojowisku w kuchni.
        Z dzieckiem moc radości ale i bezustanne nowe wyzwania (aby nie powiedzieć
        problemy), chyba trzeba się z tym pogodzić i już.
Pełna wersja