nisar
22.09.10, 11:29
źle bardzo wpływać może!
Koleżanka z pracy urodziła synka dwa miesiące przede mną. Karmiła piersią rok, potem odstawiła - nic mi do tego, w życiu (przysięgam) nie zrobiłam na ten temat żadnej uwagi. Ja karmię synka, który dzisiaj kończy 2 lata i 3 miesiące. No i przez ostatnie półtora prawie roku usłyszałam od koleżanki sporo delikatnych napomnień: że za długo, że to szaleństwo (w domyśle chyba zboczenie, ale nie wiem, bo koleżanka z tych taktownych ogólnie) a przede wszystkim że uzależniam psychicznie dziecko od siebie i będzie mu bardzo trudno się od mamuni uniezależniać. Oki, nie protestowałam, uśmiechałam się mile i robię swoje, raz nieśmiało napomknęłam, że badania mówią że wręcz przeciwnie, dziecko jest bardziej pewne siebie i ma większe poczucie bezpieczeństwa. Uzyskałam pobłażliwy uśmiech i więcej się nie wychylałam.
No i od września obaj chłopcy poszli do przedszkola. Mój płakał kilka razy przez chwilę, teraz rano stoi pod drzwiami i popędza nas do wyjścia do przedszkola, maluch koleżanki wyje i rzyga z nerwów do dziś.
Taaaa... ale to mój miał być cycuniem mamuni i nie umieć oddychać bez mamuni ;)
Jasne że dzieci są różne i karmienie piersią o niczym nie przesądza, ale przysiegam, dużo mnie kosztuje, żeby koleżance nie przypomnieć jej ostrzeżeń na temat trudności separacyjnych przy dkp, bo ona wątpliwości nie miała żadnych :)