gos85
03.10.10, 23:15
Znajoma urodziła synka tydzień temu w nocy z soboty na ndz. Poród wywoływany, zakończony naturalnie, w Warszawie na żelaznej.
We wtorek wrócili do domu, Maluch z lekką żółtaczką, przed wyjściem ze szpitala zaczął przybierać na wadze. Ale już w domu zaczęły się problemy, Mały płakał, nie potrafił załapać piersi, denerwował się przy piersi a potem ryczał z głodu.. Znajoma jeszcze we wtorek zadzwoniła po pomoc do znanej poradni laktacyjnej, przyjechała położna, poradziła przystawiać spod pachy, pomogła przystawić, kazała kupić poduszkę-rogala.
Następnego dnia po południu Maluch nadal płakał, byłam na chwilę w odwiedzinach, Ona w szoku i zupełnie zaskoczona trudnościami z karmieniem, trochę jej pomogłam. udało się Malucha przystawić do piersi (z prawą było dużo trudniej,do lewej się przystawiał chętniej) possał nieco, połykał i zasnął.
Położyłyśmy go na jej piersi i tak ich zostawiłam. Noc była w porządku, z relacji- Maluch jadł, jedna przerwa pięciogodzinna nawet. Po południu jednak znowu miała problemy z przystawieniem do prawej piersi, udało się z lewą. Poradziłam jej ponowny kontakt z położną.
Dziś rozmawiałyśmy przez telefon rano, położna była u niej, Maluch został zważony okazało się że spadł na wadze (niestety nie pamiętam dokładnych przyrostów) i położna nakazała kupienie MM i dokarmianie poprzedzone próbami przystawiania..dokarmianie z butelki ze smoczkiem, bo teraz ważniejsze nabranie ciała niż nauka przystawiania do piersi..
Pani Moniko, dlaczego taka porada?? Czy faktycznie najważniejsze te przyrosty? aż tak żeby nie można było zastosować metody niezaburzającej laktacji? Ona ma poranione brodawki, strupki oczywiście..próbuje przsytawiać ale sie nie udaje i potem odciąga laktatorem ale już rano dzisiaj (czyli w niedzielę) mówiła że Maluch nie chce chwytać piersi, płacze a potem zjada całą butelkę ( co jest przecież zrozumiałe..)
Poradziłam jej konsultację z inną położną ale ona jest zdenerwowana, zestresowana, boi się ze podwazy autorytej tamtej położnej.. zależy jej na karmieniu ale narazie zmierza to raczej w złym kierunku..
co robić? Jak Pani myśli?
pozdrawiam serdecznie,
p.s.bardzo się zaangażowałam w tą sytuację emocjonalnie :) gdyż akurat jej karmienie zaczyna się w momencie kiedy ja i mój 1,5 roczny synek zakończyliśmy ten okres. Tym bardziej wiem jak dużą wartość ma KP. Korzystaliśmy też z Pani pomocy, więc przy okazji bardzo dziękuję za wsparcie!