Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego?

25.10.10, 20:11
Dzisiaj tatus mojej dzidzi zadal mi pytanie a mianowicie co jest zlego z dokarmianiem? Lub moze, dlaczego nie dokarmiac? Bo dajmy na to, ze ktos nie ma ochoty lubm nie ma czasu zeby dziecko non stop wisialo na cycu?
    • mika_p Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 25.10.10, 21:02
      Powody są zasadniczo dwa.

      Po pierwsze, zdrowe dziecko tylko na piersi samo sobie reguluje ilość pokarmu, ssie tyle, ile mu potrzeba, nie ma ryzyka przekarmienia, bo ssanie to ciężka praca i jak dziecko ma dość, to ssie bardzo delikatnie i wypływ mleka jest powolny.

      Po drugie, łatwe dokarmianie to dokarmianie butelką, to zapewne ma na myśli twój maż. Z butelki ssie się łatwiej niż z piersi, więc dziecko może pierś odrzucić. Poza tym, dziecko moze iść na łatwiznę i próbować ssac piers jak butelkę, więc będzie to bolesne dla mamy, a dziecko dostanie mniej pokarmu z piersi. I ostatecznie karmienie piersią może się szybko skonczyc na rzecz butelki.

      Maratony piersiowe trwają stosunkowo krótko, w okolicach 4. miesiąca na forum pojawiają sie pełne niepokoju posty "czy możliwe, ze najada się w 5 minut???"
      • ulab35 Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 25.10.10, 21:16
        Zgadzam się z poprzedniczką. Moja córcia ma 4 miesiące. Od trzech tygodni jest dokarmiana mm ze względu na małe przyrosty. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że mała odrzuca pierś bo z butli łatwiej się je. Więc muszę odciągać mój pokarm i podawać przez butlę. Jedynie w nocy przez sen coś tam sobie "pociumka" z cyca.
        • mad_die Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 25.10.10, 21:27
          Więc muszę odciągać mój pokarm
          > i podawać przez butlę.

          Nie musisz. Mozesz wyrzucić butelkę i podawać piers częściej. Nauczyć prawidlowo ssać i nie dawac smoczków.
          Jakie byly te małe przyrosty?
          • ulab35 Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 25.10.10, 23:08
            350 gram na miesiąc
    • basiak36 Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 25.10.10, 22:46
      Po pierwsze, samo to ze dokarmiajac dajemy dziecku mleko sztuczne a nie pokarm matki, co oznacza ze dziecko dostanie mniej tego pokarmu, a co za tym idzie laktacja moze sie dzieki temu z lekka zmniejszyc.
      Po drugie dziecko ktore wisi na piersi tak samo jak jedzenia domaga sie bliskosci mamy, wiec jaki sens dokarmiac skoro przy piersi mozna zaspokoic kazda z tych potrzeb.
      Po trzecie z butelki leci o wiele latwiej, dziecko uzywa o wiele mniej miesni do pracy i szybko moze sie nauczyc ze z piersi ssanie to za ciezka praca:)
      • grandcentral Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 26.10.10, 10:06
        te argementy rozumiem,ale co jest zlego w mm?
        • terpuka Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 26.10.10, 10:42
          mm to nie trucizna ale słaba podróbka matczynego mleka;)
          a tak na poważnie, niemowlę to nie cielak, każdy gatunek wytwarza białko odpowiednie dla swojego gatunku, mleko krowie zawiera obce białka, które są o wiele gorzej przyswajalne niż ludzkie, dla niedojrzałego przewodu pokarmowego dziecka to wyzwanie
          poza tym mm jest bardzo wysoko przetworzonym produktem, wystarczy popatrzyć na skład, zajmuje 1/3 puszki z czego połowa jest trudna do wymówienia, a to wcale dobrze o produkcie nie świadczy
          no i mm jest zawsze takie samo a mleko zmienia się w zależności od potrzeb
          • enamerele Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 26.10.10, 20:40
            > poza tym mm jest bardzo wysoko przetworzonym produktem, wystarczy popatrzyć na
            > skład, zajmuje 1/3 puszki z czego połowa jest trudna do wymówienia, a to wcale
            > dobrze o produkcie nie świadczy

            Co jest trudne do wymówienia? Nazwy chemiczne witamin i związków, które zawierają mikroelementy lub inne, niezbędne dla organizmu składniki typu aminokwasy lub tłuszcze? Dlaczego ich obecność ma źle świadczyć o mm?
            • titerlitury Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 29.10.10, 15:17
              Bo trzeba ich sztucznie dodawać. Mleko matki je ma, i to w takiej ilości i konfiguracji jakiej dokładnie To dziecko, dokładnie TEGO dnia i o TEJ godzinie potrzebuje.
              • enamerele Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 29.10.10, 20:11
                Kwestia, czy mleko matki ma TE witaminy o TEJ porze i TEGO dnia to temat do dyskusji czysto akademickiej. Bo co np. jeśli matka ma złą dietę? Sama z siebie wytwarza te witaminy?
                Irytuje mnie straszenie ludzi strasznym mlekiem modyfikowanym, trucizną, które zawiera nie wiadomo co. Dla mnie to ciemnogród.
                • mrs.t Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 29.10.10, 22:34
                  > kusji czysto akademickiej. Bo co np. jeśli matka ma złą dietę?

                  co to znaczy zla dieta?
                  >Sama z siebie wy
                  > twarza te witaminy?

                  nie same z siebie tylko z krwi. i z organizmu mamy
                  mama zaszkodzic moze najwyej sobie
                  • ciociacesia wit c 30.10.10, 12:14
                    i jeszcze jakies nie kumuluja sie w org matki i przy bardzo zlej diecie moze byc ich za malo w mleku
                    • titerlitury Re: wit c 30.10.10, 12:36
                      To nie tak, ze się nie kumuluje. Organizm ludzki nie wytwarza witaminy c (ciekawostka, jedynym innym ssakiem, który tez jej nie wytwarza jest świnka morska). Ale te jej niedobory to trochę mit kreowany przez koncerny farmaceutyczne. Żeby jej w ogóle nie spożywać trzeba by jeśc tylko gotowane potrawy. Dodatki z wit c są właściwie wszędzie. Żeby obecnie nabawić się szkorbutu trzeba by się naprawdę postarać. A samemu dziecku służy nie tyle witamina c zawarta w mleku co gotowe przeciwciała matki, czyli różnica taka jak zakup mąki lub smacznej, świeżej bułeczki. W dodatku te przeciwciała sa w takiej konfiguracji jak tego aktualnie potrzeba, uwzględniając czynne drobnoustroje chorobotwórcze w otoczeniu matki i dziecka. Czyli np jeśli w rodzinie jest jakaś grypa, to dziecko dostaje w mleku przeciwciała dokładnie przeciw temu wirusowi, a nie witaminę c, która dopiero stymulowałaby układ odpornościowy malca do produkcji własnych przeciwciał.
                    • mrs.t Re: wit c 31.10.10, 10:55


                      > i jeszcze jakies nie kumuluja sie w org matki i przy bardzo zlej diecie moze by
                      > c ich za malo w mleku
                      no dobra, to witaminy,
                      a dieta?
                      nie odpowiedzialas co to jest zla dieta



                      chyba musialbys mowic o glodowych porcjach czy braku pozywienia, ae nawet w tragicznych warunkach jak obozy koncentracyjne, czy dzisiejsze tereny objete wojna, afryka - mleko jest pelnowartosciowe
                      a traci na tym kobieta-matka. dziecko zyskuje - w tych warunkach podawanie mieszanki to szkodzenie dziecku. chcesz wiedziec wiecej? opczytaj, odsylam do bibliografii ksiaazki g palmer (jesli nei do samej ksiazki) (the poilitics of breastfeeding)
                      • enamerele Re: wit c 31.10.10, 18:07
                        Zła dieta - to po prostu ZŁA DIETA. Zła - bo źle zbilansowana. A dieta to nie dieta w potocznym tego słowa znaczeniu, tylko określenie schematu odżywiania.
                        Skoro tak mały wpływ ma ta dieta, to po co są wymyślone normy żywieniowe specjalne dla kobiet karmiących piersią? Jeśli matka nie przyjmuje niektórych składników odżywczych we właściwych ilościach np. żelaza - a wbrew pozorom nie jest to takie rzadkie - to organizm ich sam nie wyprodukuje.
                        Czy ktoś prowadzi na szeroka skalę badania mleka kobiecego? Ja np. mogę się wypowiedzieć na temat zawartych w nim zanieczyszczeń - pestycydów i metali ciężkich. Co do składu, że zawsze jest pełnowartościowe - nie wiem, nie znalazłam żadnych interesujących publikacji.
                        Kolejna rzecz. "Mleko dla cieląt" - ty też je pijesz? A jesteś cielątkiem? Lody i śmietanę tez kręcisz z własnego mleka? Dla mnie właśnie takie określenia to ciemnogród, bo automatycznie wywołują negatywne skojarzenia i poczucie winy u matek karmiących mm.
                        Dla wyjaśnienia: po pierwsze, swoje dziecko zarówno karmiłam piersią i mlekiem modyfikowanym, nie jestem więc żadnym zagorzałym wrogiem ani zwolennikiem niczego. Po drugie, naukowo zajmuję się badaniem składu żywności, stąd moja irytacja, jak czytam wypowiedzi o mm. Zaręczam wam, że jecie znaczne gorsze rzeczy, tylko tego nie wiecie.
                        -
                        Teoria zgadza się z praktyką jedynie w teorii. W praktyce bywa zupełnie inaczej
                        • mrs.t Re: wit c 31.10.10, 19:15
                          > Zła dieta - to po prostu ZŁA DIETA. Zła - bo źle zbilansowana. A dieta to nie d
                          > ieta w potocznym tego słowa znaczeniu, tylko określenie schematu odżywiania.
                          > Skoro tak mały wpływ ma ta dieta, to po co są wymyślone normy żywieniowe specja
                          > lne dla kobiet karmiących piersią? wlasnie to wymysl. tu gdzie mieszkam nie ma zadnych 'diet' (czyt. eliminacyjnych jak w pl czyli zywienie sie gotowanym kurczakiem i marchewka,. to glupota. DIETA matki w ciazy to po prostu jedzenie w niewielkich ilosciach wszytskiego, nie wiesz co to znaczy sie zdrowo odzywiac/. No naprawde nie tak trudno poglebic swoja wiedze. >Jeśli matka nie przyjmuje niektórych składni
                          > ków odżywczych we właściwych ilościach np. żelaza - a wbrew pozorom nie jest to
                          > takie rzadkie - to organizm ich sam nie wyprodukuje.
                          wciaz, upieram sie, w naszej szerokosci geograficznej chyba ze zywisz sie wylacznie frytkami i mcdonaldem, i ciastkami z bialej maki i wysokorafinonego cukru , nie zaglodzisz sie na tyle zeby zaszkodzic dziecku ( A NIE WPIERW SOBIE) > Czy ktoś prowadzi na szeroka skalę badania mleka kobiecego? Ja np. mogę się wyp
                          > owiedzieć na temat zawartych w nim zanieczyszczeń - pestycydów i metali ciężki
                          > ch. Co do składu, że zawsze jest pełnowartościowe - nie wiem, nie znalazłam żad
                          > nych interesujących publikacji. odsylam cie do podanych w moim poscie publikacji
                          > Kolejna rzecz. "Mleko dla cieląt" - ty też je pijesz? to juz chyba nie do mnie, ale i tak, mleko spozywam w ilosciach sladowych a jesli juz, to mleka dla cielat w formie zywkle zoltego sera, nie spozywam z innych powodow jak tylko walory smakowe. dlategio wlasnie bo sie wyedukowalam w tej kwestii;) przepraszam synek przestawil mi cos w klawiaturze i nie mam 'enter'a :/
                        • basiak36 Re: wit c 31.10.10, 21:10
                          to po co są wymyślone normy żywieniowe specja
                          > lne dla kobiet karmiących piersią?

                          Takowych nie wymyslono:) Tak samo jak nie wymyslono takowych dla kobiet w ciazy. Po prostu jak kazdemu zaleca sie zdrowa zbalansowana diete, obojetnie czy to kobieta w ciazy czy nastolatek:)

                          > Czy ktoś prowadzi na szeroka skalę badania mleka kobiecego?

                          Oczywiscie ze tak, pelno takowych badan. Robia je tez firmy produkujace mieszanki, zeby wiedziec co w tym mleku siedzi, bo wiadomo ze nadal do konca nie wiadomo:)

                          Ja np. mogę się wyp
                          > owiedzieć na temat zawartych w nim zanieczyszczeń - pestycydów i metali ciężki
                          > ch. Co do składu, że zawsze jest pełnowartościowe - nie wiem, nie znalazłam żad
                          > nych interesujących publikacji.

                          No i tak samo przedostaja sie rozne substancje przez lozysko podczas ciazy bo organizm matki przed wszystkim nie obroni. Niemniej przez pokarm matki dziecko dostaje dodatkowa pomoc, co w koncowym efekcie eliminuje wiele negatywnych elementow jakie przechodza ze srodowiska. Metale ciezkie i cala reszta jest niestety obecna w wiekszych ilosciach w modyfikowanym.
                          Zreszta jesli zajmujesz sie badaniem skladu zywnosci, zapewne wiesz jak wyglada proces produkcji mm i pozyskiwanie niektorych skladnikow?
                          • enamerele Re: wit c 31.10.10, 22:36
                            > to po co są wymyślone normy żywieniowe specja
                            > > lne dla kobiet karmiących piersią?
                            >
                            > Takowych nie wymyslono:)

                            A właśnie, że są, opracowane przez Instytut Żywności i Żywienia dla różnych grup ludności. Są nawet takie zajęcia na studiach poświęcone planowaniu jadłospisów.

                            > Zreszta jesli zajmujesz sie badaniem skladu zywnosci, zapewne wiesz jak wyglada
                            > proces produkcji mm i pozyskiwanie niektorych skladnikow?

                            No właśnie wiem i dlatego się nie boję mm. Albo inaczej: równie mocno obawiam się tego, co siedzi w mm, jak i tego, co jest w pokarmie kobiecym.

                            Jak stwierdziłam na początku, dyskusja jest czysto akademicka i tak naprawdę chyba niczemu nie służy.
                            • mrs.t Re: wit c 31.10.10, 22:57

                              > Jak stwierdziłam na początku, dyskusja jest czysto akademicka i tak naprawdę ch
                              > yba niczemu nie służy.

                              najlepiej zgodzic sie do tego ze sie nie zgadzamy :)
                            • basiak36 Re: wit c 31.10.10, 23:11
                              > A właśnie, że są, opracowane przez Instytut Żywności i Żywienia dla różnych gru
                              > p ludności. Są nawet takie zajęcia na studiach poświęcone planowaniu jadłospisó
                              > w.

                              I wlasnie w ten sposob skutecznie odstrasza sie wiele kobiet od karmienia. Na szczescie w wielu innych krajach takowych norm zywieniowych sie kobietom nie przekazuje (poza ogolnymi w okresie ciazy, z bardzo ogolnym zaleceniem kontynuowania podczas karmienia i po), dzieki temu w wielu krajach (chocby Norwegii) karmia swoje dzeci czesciej niz kobiety w Polsce, gdzie straszenie dietami i ograniczeniami zywieniowymi matki karmiacej czasem bywa mocno stresujace:) Oraz byc moze czesciej bardziej ufaja sobie i swojej intucji, bo w koncu nasz organizm potrafi nam przekazac jesli danego skladnika w diecie sie domaga.
                              No i jak te kobiety tyle stuleci wykarmily te swoje dzieci i na dodatek statystycznie zyly dluzej od mezczyzn:)
                              I jak jedna z konsultantek laktacyjnych w USA powiedziala: " Making women think that they must maintain ‘perfect’ diets in order to have thriving breastfed babies is an unnecessary obstacle to breastfeeding'.
                              Dieta matki nie ma wplywu na jakosc jej pokarmu.

                              > No właśnie wiem i dlatego się nie boję mm. Albo inaczej: równie mocno obawiam s
                              > ię tego, co siedzi w mm, jak i tego, co jest w pokarmie kobiecym.

                              Sama piszesz ze znasz sie na tym co daja do zywnosci, ale nie piszesz ze jestes znawca pokarmu ludzkiego, wiec skad takie obawy? Takie same obawy masz w zwiazku z tym jak dziecko jest karmione przez organizm matki podczas ciazy? Pewnie tak bo przeciez karmienie piersia to tylko kontynujacja tego karmienia.
                              Bardzo polecam poczytanie publikacji na temat pokarmu ludzkiego. Jesli obawiasz sie tak samo tego co jest w mm, i przy tym znasz proces produkcji mm i pozyskiwania co bardziej kontrowersyjnych skladnikow (typu niektore kwasy tluszczowe), to na pewno sie przyda.
                              To tylko przyklady, ale daja sporo informacji:
                              books.nap.edu/openbook.php?record_id=1577&page=134
                              I tutaj sporo roznych zestawien:
                              www.latrobe.edu.au/microbiology/table1.html
                              > Jak stwierdziłam na początku, dyskusja jest czysto akademicka i tak naprawdę ch
                              > yba niczemu nie służy.
                              Pewnie nie, ale jesli juz sie dyskutuje to warto o tym cos wiedziec:) Ja akurat na temat produkcji mm i zywnosci dla dzieci troszke wiem, dlatego sie odzywam:)
                • titerlitury Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 30.10.10, 11:04
                  nikt nie mówi, ze mm to trucizna, to po prostu tylko chemicznie przetworzony pokarm dla cieląt, który w fabrykach jest zmieniany tak, by jak najbardziej przypominał mleko matki, ale mleko matki zmienia sie w zaleznosci od pory roku, a nawet pory dnia, puszka nie ma tych zdolności...
                  ps; twoja wypowiedz o złej diecie matki 'jasdnogrodem' nie pachnie ;)
                • kurostwo Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 31.10.10, 11:46
                  > trucizną, które
                  > zawiera nie wiadomo co.

                  Ależ wiadomo. Tu o tym pisałam:

                  forum.gazeta.pl/forum/w,572,109642163,109642163,Rakotworcze_izomery_trans_w_mleku_modyfikowanym.html
        • basiak36 Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 26.10.10, 14:32
          grandcentral napisała:

          > te argementy rozumiem,ale co jest zlego w mm?

          Nie patrzylabym w kategorach zle czy dobre bo mieszanki czasem są konieczne i dobrze że są jeśli matka karmić nie może. Raczej takich po co dziecku dawac modyfikowane sztucznie mleko w proszku, skoro mamy własny pokarm, którego podrobić się nie da i świetnie dostosowany do potrzeb naszego dziecka.
          • pamplemousse1 Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 26.10.10, 14:46
            złego nic nie ma ani w dokarmianiu ani w mm
            ja osobiście uparłam się na karmienie moim mlekiem bliźniaki i trwało to 15 m-cy bez dokarmiania, ale bardzo chciałam tak, i bałam sę, że jak dam butlę, to nie będą chcieli piersi. A dokarmianie uważałabym za moją osobistą porażkę. no ichyba chciałam udowodnić wszystkim niedowiarkom, że tak można (znajomym, teśbiowej, położnym;) Momentami bywało ciężko, ale daliśmy radę i robiłam to z niemałą satysfakcją i radością :)

            ale moja koleżanka z powodzeniem karmi synka 4,5 m-ca swoim mlekiem + na wieczór raz dziennie butla od urodzernia, i wydaje mi się, że jest spokojniejsza niż ja na początku, a mały jest żarty bardzo i wszystko wchłania

            ot takie moje wywody;)
        • budzik11 Re: Dlaczego NIE dokarmiac?co zlego? 27.10.10, 18:29
          grandcentral napisała:

          > te argementy rozumiem,ale co jest zlego w mm?

          No nic złego, ale 1. skoro się decydujemy na karmienie naturalne, to po co wprowadzać sztuczne mleko? 2. mleko modyfikowane nie jest złe, ale mleko naturalne jest lepsze, więc po co dawać "niezłe" jak możesz dawać "lepsze"?
    • grandcentral w takim razie... 27.10.10, 12:18
      dlaczego matki karmia mm? bo przeciez chyba KAZDA matka, moze oprocz patologicznych wyjatkow chce co najlepsze dla swojego dziecka.
      • pamplemousse1 Re: w takim razie... 27.10.10, 14:04
        wg mnie
        - bo nie każda ma wsparcie na początku i dostęp do informacji, a w szpitalach idą na łatwiznę i dokarmiają- myślę, że to główny powód
        - bo usłyszały gdzieś, że pokarm jest chudy, że jak dziecko płacze to znaczy, że mleko niewartościowe, itp. i wierzą w te bzdury
        - bo chcą mieć ładny biust-rzekomo karmienie go "wyciąga" nie zauważyłam po wykarmieniu bliźniąt drastycznej różnicy), bądź od razu chcą się odchudzać
        - nie każda kobieta dobrze się czuje w tej roli, więc wybiera mm, co nie znaczy, że jest gorszą matką - na pewno tak samo kocha swoje dziecko :)
      • lula_w Re: w takim razie... 27.10.10, 22:15
        dodam jeszcze jedno "dlaczego chcą dokarmiać" - bo to daje im jedno karmienie "spuszczone" na kogoś innego, co, jak się pada ze zmęczenia może być bardzo mile widziane. Ale to można "załatwić" własnym ściągniętym i np jedno karmienie 'zalicza' tatuś.
        • maff1 Re: w takim razie... 29.10.10, 10:15
          to moze i ja coś dodam:
          1. mleko "sztuczne" jest nędzną (nie tylko słabą) podróbką kobiecego mleka opartym na mleku ukradzionym cielętom.
          Warto trzymać sie zasady mleko krowie jest dla cielą, mleko ludzki jest dla niemowląt.
          2. podawanie butelki (nawet z kobiecym mlekiem) wcale nie jest łatwiejsze i prostsze. Kto przeszedł korowody z myciem, wyparzaniem, sprawdzaniem temperatury itede.. ten wie jak jest.
          3. dokarmianie równolegle z karminem piersią - to równia pochyła by szybko laktacja sie skończyła. Bo brak stymulacji, i krótszy pobyt przy piersi to sygnał dla organizmu by zmniejszać produkcję

          a jeśli chodzi o biust - jeśli coś się w nim deformuje to dzieje sie to w trakcie ciąży ... po urodzeniu malucha nic już nie da sie z nim zrobić :)))
          czyli laktacja jest neutralna dla wyglądu piersi.
          • dagmara-k Re: w takim razie... 29.10.10, 10:59
            poczatkowo karmilam butla bo tak nas zalatwila pani laktacyjna w szpitalu:/ serio - te korowody z myciem i wyparzaniem nie byly tak meczace jak maratony i cuda popoludniowe przy piersi.
            wywalczylam od 10 dnia swoja laktacje dzieki wam i przyjaciolce i od 3 tyg karmilam juz tylko piersia.

            w chwili obecnej zaluje ze nie dokarmialam, bo jestem uwieziona. trafilo mi sie madre, cwane dziecie, ktore nie uznaje butelek, niekapkow, niczego - mleko pije tylko z opakowania oryginalnego, nienawidzi przelewek;) i co? i mam 7 miesieczne dziecko a swobody mniej niz kolezanki z noworodkami. to bosko dla corki, ze ma mame non stop - ssie co godzine w dzien i co 2 w nocy, mama jej nie zostawia na dluzej niz godzinke a i to bardzo rzadko. ale tak bym se poszla gdzies sama na troche dluzej.... zakupy, kawka, fryzjer...

            kupilam doidy cup, czekam na przesylke jak na nowa nadzieje:D
            • basiak36 Re: w takim razie... 29.10.10, 14:58

              i co? i mam 7 miesiec
              > zne dziecko a swobody mniej niz kolezanki z noworodkami.

              To wylacznie kwestia wyboru:) Moja coreczka do 8-9 mca wlasciwie byla wylacznie na piersi i absolutnie nie narzekalam na brak wolnosci, zabieralam ja ze soba do kolezanek na lunch, do kawiarni, etc no i karmilam gdzie chciala:)
              A wieczorami w te 2h przerwe udawalo mi sie wcisnac bieganie lub basen:)
              • dagmara-k Re: w takim razie... 29.10.10, 21:52
                to chyba kwestia organizacji i pomocy rodziny, bo mi sie udaje w te przerwe wcisnac szybki prysznic i zajecia stateczne typu ksiazka, net, film, bo nie mam sily sie ruszac;)
                • basiak36 Re: w takim razie... 29.10.10, 21:59
                  dagmara-k napisała:

                  > to chyba kwestia organizacji i pomocy rodziny, bo mi sie udaje w te przerwe wci
                  > snac szybki prysznic i zajecia stateczne typu ksiazka, net, film, bo nie mam si
                  > ly sie ruszac;)
                  >

                  Pewnie tak, u mnie od poczatku mobilizacja byla to ze nie mam tutaj w UK rodziny, maz nie mial urlopu, bylam po cc, mialam tez starsze dziecko, i musialam sobie radzic, (no byly kolezanki ale przychodzily glownie na kawe a nie pomagac:)) wiec nastawiona bylam na to ze dziecko idzie ze mna wszedzie:)
                  Probowalas z chusta?
                  Ja prysznic bralam tuz przed wyjsciem meza do pracy:) To byly czasy:))) A teraz luzik:)
                  • dagmara-k Re: w takim razie... 29.10.10, 22:05
                    tak, tak, ranny biore przed wyjsciem meza;)
                    chusta owszem, super, ale teraz za zimno i nam niewygodnie na jej a pod moja kurtka.
                    ja tez nierodzinna;)
                    mam fisia ze autobusem dziecka wiesc do miasta nie bede bo zachoruje. a wczesniej bo male i ciagle placzace i ze nie dam rady jak sie rozwyje. bez sensu? moje jedyne rozrywki to wypad raz w tyg z mala i druga mama z dzieckiem ich autem plus sasiadka z herbata.
                    • dagmara-k Re: w takim razie... 29.10.10, 22:05
                      wybaczcie ze ja tak o sobie w watku ogolnym
          • quilte Re: w takim razie... 29.10.10, 15:10
            2. podawanie butelki (nawet z kobiecym mlekiem) wcale nie jest łatwiejsze i pro
            > stsze. Kto przeszedł korowody z myciem, wyparzaniem, sprawdzaniem temperatury i
            > tede.. ten wie jak jest.

            To nieprawda. Karmiłam i tak, i tak. Karmienie butelką jest łatwiejsze i mniej czasochłonne niż karmienie piersią. Żadnych korowodów sobie nie przypominam.
            • titerlitury Re: w takim razie... 29.10.10, 15:25
              Raczysz żartować! Porównajmy:
              Karmię piersią. Dzieciak zaczyna pokwękiwać, wiem, ze jest głodny. Biorę go na ręce, siadam w fotelu, wyciagam pierś. Daję dziecku. Oglądam sobie film na dvd, surfuje po necie, czytam książkę, od czasu czesu zerkając na ssaka. Po karmieniu chowam pierś, układam dziecko na ramieniu od odbicia. Bawię się z nim, lub robi to tata.
              Karmię butelką. Patrzę na zegarek, za 20 min obudzi się dziecko, będzie głodne. Biorę butelkę, wygotowuję ją przez 5 min we wrzątku, w tym czasie przygotowuję wodę przegotowana o właściwej temperaturze. Po wygotowaniu butelki odmierzam odopowiednia ilośc mieszanki, zalewam woda o właściwej temperaturze. Biorę dziecko, karmię, odbijam. Musze jeszcze umyć butelkę...
              Ilośc czynności zdecydowanie przemawia na korzyść kp.
              • quilte Re: w takim razie... 29.10.10, 15:52
                :)
                Karmię butelką. Dziecko śpi, w podgrzewaczu czeka butelka z wodą o odpowiedniej temperaturze, wstawiona tam po poprzednim karmieniu. Dzieciak zaczyna pokwękiwać, odmierzam mleko, wsypuję do przygotowanej wody, potrząsam, żeby zamieszać - operacja trwa jakieś 30 sekund. Biorę dziecko na ręce, siadam w fotelu, karmię. Butelek mam kilka, myję je i sterylizuję raz na dobę, hurtem. Dziecko je rzadziej i krócej, niż z piersi. Może je nakarmić ktoś inny. Ale jeśli Ty karmisz butelką w opisany przez siebie sposób, to faktycznie - inna sprawa. Zawsze mi się wydaje, że "łatwość" to ostatni argument, który podają matki chcące karmić piersią. Najpierw wymieniają więź z dzieckiem, jego zdrowie, naturalność pokarmu, etc. Skąd chęć udowodnienia, że karmienie piersią ma same plusy? Cóż, przyznaję, dla mnie ono wcale łatwe nie było.
                • titerlitury Re: w takim razie... 30.10.10, 10:59
                  jedyny błąd w moim wywodzie jaki wykazałaś to fakt, ze te wszystkie czynności wykonujesz po karmieniu, nie przed, co nie zmienia faktu, ze musisz je wykonywać; ja po prostu rano i wieczorem biorę prysznic, jem normalnie, niczego nie muszę przygotowywać, sterylizować - no jak możesz twierdzić, ze wykonujesz mniej czynności???? odpada mi koszt mieszanki, prądu, butelek, sterylizatorów,, podgrzewaczy itp. myślę ze przy pierwszym dziecku zaoszczędziłam kilka tysięcy złotych! i mylisz sie co do łatwości karmienia naturalnego, gdy mnie ktoś pyta dlaczego pierś nie butelka zawsze odpowiadam: z lenistwa!
                  • quilte Re: w takim razie... 30.10.10, 13:14
                    "Te czynności" zajmują dziesięć minut dziennie:) Maks. Moje dziecko karmione butelką jadło o wiele krócej i o wiele rzadziej niż wtedy, gdy było karmione piersią. "Traciłam" więc dziesięć minut, a zyskiwałam tych minut dużo więcej. Oraz lepiej spało. Nic nie poradzę - tak było. Dla mnie to była zaleta - nie twierdzę, że dla Ciebie lub innych osób też musi. A o kosztach przecież nie dyskutowałyśmy? Nigdzie nie napisałam, że karmienie butelką jest tańsze! Bo nie jest, widać to jak na dłoni, tylko z "łatwością" nie ma to nic wspólnego.
                    • titerlitury Re: w takim razie... 30.10.10, 15:54
                      No cóż, siedzenie i karmienie dziecka nie jest dla mnie stratą czasu, mycie, sterylizacja butelek, zabawy z tremperatura wody owszem. Karmię drugie dziecko piersia, śpi tyle, ile mu potrzeba, bo nie jest wykończone wlewaniem w niego jedzenia. Dla mnie czas, który spędzam tylko z nim jest bezcenny, jesteśmy blisko, a oprócz tego mogę sobie np poczytać książkę. Co do kosztów to jest sprawa kluczowa, i przede wszytkim o tym nalezy mówić młodym matkom: za butelka i puszka mieszanki stoija potężne koncerny żadne kasy, które obiecuja łatwość, szybkośc, czyli niemowlęcy fast food. Za piersią nie stoi nikt, przeciez nikt na tym nie zarabia...
                      • quilte Re: w takim razie... 30.10.10, 19:33
                        Karmię drugie dziecko pi
                        > ersia, śpi tyle, ile mu potrzeba, bo nie jest wykończone wlewaniem w niego jedz
                        > enia.
                        :) Czy mi się wydaje, czy sugerujesz, że moje dziecko było "wykończone wlewaniem w niego jedzenia"? Zniosę to jakoś. Co więcej, jeśli przy następnym (i następnym) dziecku potrzebna by była "tzw. walka o laktację" - ono też będzie "wykańczane" w ten sposób. I jeszcze mi się przypomniało: a to "wykończenie" to czym konkretnie? Bo wiesz, na tym forum wszędzie przeczytasz, że picie z butelki jest dla dziecka łatwiejsze - dlatego nie należy butelki podawać, żeby nie odrzuciło piersi.

                        Co do kosztów to jest sprawa kluc
                        > zowa, i przede wszytkim o tym nalezy mówić młodym matkom
                        Moim zdaniem bardzo ryzykowne stwierdzenie. Chyba nigdy nie spotkałam się z argumentem "karmię piersią, bo to tanie" - choć nie jest to argument nieważny. Wydaje mi się, że dziwne rzeczy opowiadasz: a) że kp jest łatwe - łatwiejsze od kb, choć z Twojego postu wynika, że Ty kp - więc skąd właściwie wiesz? b) że w kp "kluczowe" jest to, że tanie: wiesz, po takim argumencie dziewczyna może powiedzieć: "a nie, to nie jest problem, mnie stać na mm" - i co wtedy? Dziewczyny kp jako "kluczowe" zwykle przytaczają zdecydowanie inne argumenty.
                        • titerlitury Re: w takim razie... 31.10.10, 10:28
                          Na początku karmiłam pierwsze dziecko w sposób mieszany pierś i butelka. Z lenistwa zrezygnowałam z butelki.
                          Tak, z butelki leci praktycznie samo, ale zróbmy prosta symulację: noworodek waży ok 3,5 kg, średnia osoba dorosła ok 65, czyli jakieś 18x więcej. Dziecku dajemy w jednej porcji 125 ml mieszanki. Czyli trzeba sobie wyobrazić dorosła osobę, której ktoś do gardła niemal wlewa się 2,25l mleka/wody/herbaty itd. Dorosły byłby wykończony,. dziecko tez jest, dlatego natychmiast zasypia i śpi długo. Możesz tego nie nazywać w ten sposób ale tak jest. Ewolucja przystosowała noworodki i niemowlęta do powolnego picia z piersi, zasypiania częstego, ale na krótko. Oczywiście dziecko potem przyzwyczaja się do tego, ze pokarm jest w nie wlewany i jak to człowiek woli taka formę niz wymagające wysiłku ssani piersi. Tak jak wolimy podwieźć tyłek do sklepu samochodem, niż przejść 600 m na nogach, ale chyba nikt nie ma watpliwości co jest bardziej naturlane i zdrowsze.
                          Jak się nie podaje butelki nie trzeba o laktację walczyć, a nawet gdy sie podaje, jak ja to robiłam bez jakiś heroicznych wyczynów można do piersi wrócić. Wystarczy chciec, posłuchać swojego dziecka i swojego ciała, bo lakatacja jest tak samo naturlanym procesem jak ciąża, miesiączkowanie itp.
                          Co jest ryzykownego w tym, że twierdzę (jak przyznasz nie bez podstaw), ze karmienie piersią jest tanie? Jakie tu ryzyko ponoszę? Karmienie piersią jest tanie, a nawet nie jest tanie, tylko jest darmowe. Czy to wstyd korzystać z czegoś co jest zdrowe, naturalne i jest za darmo? No nie pojmuję zupełnie tego pokrętnego wywodu! Karmienie piersia nie jest wygodne dla przemysłu i koncernów, bo na nim nie można zarobić, co innego butelka, stąd ta nagonka na pseudonowoczesność pchaną dziecku do ust. A to stwierdzenie: w kp
                          > "kluczowe" jest to, że tanie: wiesz, po takim argumencie dziewczyna może powie
                          > dzieć: "a nie, to nie jest problem, mnie stać na mm" - i co wtedy? jest naprawdę śmieszne., Ale to taka nasza mentalność wykształcona przez konsumpcyjny styl życia: mogę kupić mm, nie muszę się przejmować tym, ze jest drogie, bo przecież stać mnie na to, co czyni mnie lepszą od innych... Jest jeszcze jedna prawda, którą tu można przytoczyć jako kontrargument: im wyższe wykształcenie matki, tym częściej karmi piersią. Taki jest fakt.
                          Dziś może trudno to juz sobie wyobrazić, ale jeszcze 50 lat temu kobiety doskonale obywały się bez butelki, karmienie piersia nie było żadnym problemem, nie trzeba było toczyć "walk o laktację", nikomu nie przyszłoby na myśl, ze kp jest "trudne". Bo karmienie piersią dla ssaka jest jak oddychanie. Karmienie mm jest jak oddychanie ale dla koncernów produkujących butelki, smoczki, mieszanki itp. Warto się zastanowić nad tym faktem.
                        • basiak36 Re: w takim razie... 31.10.10, 10:45
                          I jeszcze mi się przypomniało: a to "wykończenie" to czym k
                          > onkretnie? Bo wiesz, na tym forum wszędzie przeczytasz, że picie z butelki jest
                          > dla dziecka łatwiejsze - dlatego nie należy butelki podawać, żeby nie odrzucił
                          > o piersi.

                          Ssanie piersi przebiega zupelnie inaczej, dziecko inaczej sie nasyca. Pracuje iles roznych partii miesni. Natura wymyslila to w ten sposob aby dziecko ssalo czesto, przez to pobudzajac wlasna aktywnosc, i podczas ssania zaspokajalo glod stopniowo, dlatego tluszcz w pokarmie wyzwalany jest stopniowo, stad dziecko inaczej zaspokaja glod niz podczas karmienia butelka.
                          Przy ssaniu butelki mleko wlasciwie leci samo, dziecko uzywa tylko 4 rodzajow miesni do takiego ssania, nie meczy sie, nie ma tego stopniowego nasycania jak przy piersi, bo wypija mleko o stalym skladzie. W badaniach w tym temacie wyszlo ze dzieci karmione piersia wypijaly mniej bo inaczej odczuwaly nasycenie glodu niz te karmione butelka. Plus w butelce dzieci dostaja obcogatunkowe bialko ktore trawi sie dluzej. Wiec wypijaja troche wiecej i trawia dluzej, co za tym idzie, dluzej spia i trawia.
                          Sama widzialam to po moim pierwszym dziecku jak zaczal dostawac mm.

                          > Moim zdaniem bardzo ryzykowne stwierdzenie. Chyba nigdy nie spotkałam się z arg
                          > umentem "karmię piersią, bo to tanie" - choć nie jest to argument nieważny.
                          No nie jest, na pewno. Przykladowo, swego czasu sporo bylo o tym jak w biedniejszych krajach, np dzisiaj w Afryce, powszechnie uwaza sie mm za lepsze, bo drogie i przychodzi w paczkach z USA. Bo dostaja dary. Bo przeciez jak wysyla sie pomoc do krajow trzeciego swiata to trzeba wyslac mleko dla dzieci. Potem tylko paru lokalnych pomagajacych lekarzy ma problem, bo dzieci dostaja biegunek na mieszankach robionych na lokalnej, zanieczyszczonej wodzie.
                          Wiec argument ze 'tanie' dla niektorych bedzie argumentem super 'za', a dla innych przeciw, bo tanie moze znaczyc ze 'gorsze':)
            • basiak36 Re: w takim razie... 29.10.10, 16:27

              > To nieprawda. Karmiłam i tak, i tak. Karmienie butelką jest łatwiejsze i mniej
              > czasochłonne niż karmienie piersią. Żadnych korowodów sobie nie przypominam.

              Widzialam wlasnie jak to wyglada (i pamietam z czasow kiedy pierwsze dziecko karmilam butelka) i mniej czasochlonne na pewno nie jest.
              Przyklad: pare dni temu w samolocie, niemowle placze glosno, glodne. Mama idzie do stewardessy po goraca wode, maja wrzatek tylko, wiec musi chlodzic (przelewa z butelki do butelki), potem rozsypuje jej sie czesc mieszanki. Innej znajomej niedawno rozlalo sie mleko w gotowym kartoniku z mm ktore wziela. Co robimy wtedy, majac przed soba 2-3h lotu samolotem?
              • quilte Re: w takim razie... 30.10.10, 13:23
                Ten argument może przekonałby mnie wtedy, gdybym często latała samolotem z dzieckiem. Latam sporadycznie - na wakacje - jestem w stanie zapłacić cenę tej niewygody, za łatwiejsze życie na co dzień. Poza tym nie przesadzajcie: nie wszystkie matki to niezdary, które nic, tylko się wrzątkiem polewają, mleko rozsypują i z paniką w oczach szukają czystej butelki:) Małe dziecko naprawdę wymusza lepszą organizację. Poza tym, skoro karmienie piersią byłoby tak łatwe i bezproblemowe, to to forum nie miałoby racji bytu. A chyba ma?
                • justkawb Re: w takim razie... 30.10.10, 14:24
                  Dzisiejsze problemy z karmieniem piersia wynikaja z tego, ze wiele kobiet nie ma po prostu wzorcow. Kilka pokolen jest wychowanych na butelce, a czesto klopoty z karmieniem piersia biora sie z przykladania innych miarek. Przy karmieniu piersia niemowle jest trzymane pod troche innym katem, inaczej ssie, ma wieksza swobode w decydowaniu ile mleka chce. Przez wieki kobiety nie mialy problemow z karmieniem piersia, bo od malego mogly obserwowac swoje matki, siostry i inne kobiety w rodzinie i w ten sposob sie uczyly. My jestesmy obecnie nasiaknieci kulturowym wzorcem butelki, naukowymi teoriami nt schematow itp i dlatego kp moze byc trudne.
                  Sama pamietam jak przez pierwszy miesiac nie nawidzilam kp, bo czulam sie na uwiezi. Mialam wizje, ze dziecko sie szybko nakarmi, a tu okazywalo sie, ze corka ma inne plany ;) Ale wystarczylo, ze troche zmienilam nastawienie, poczytalam o laktacji, otrzymalam wsparcie i teraz uwazam, ze kp jest fantastycznym wyjsciem dla leniuchow ;)
          • bathilda Re: w takim razie... 29.10.10, 15:33
            maff1 napisał:

            > a jeśli chodzi o biust - jeśli coś się w nim deformuje to dzieje sie to w trakc
            > ie ciąży ... po urodzeniu malucha nic już nie da sie z nim zrobić :)))
            > czyli laktacja jest neutralna dla wyglądu piersi.

            Maff1, pozwolę się nie zgodzić ;). Biust się deformuje jeśli nie jest prawidłowo podtrzymany, zarówno w trakcie ciąży jak i w okresie laktacji. Jest to zjawisko odwracalne a kluczowe znaczenie ma prawidłowy dobór biustonosza. Ale to oczywiście rozprawa nie na forum KP tylko na forum zalinkowane w pierwszym linku mojej sygnaturki.
            • pamplemousse1 Re: w takim razie... 30.10.10, 19:23
              popieram!
              po ciąży i karmieniu bliźniąt przez 15 m-cy trafiłam do sklepu z porządną bielizną, 65F a nie jak myślałam 75C, aaaaa! może zdziałać cuda w szybkim tempie;)
              polecam, biust jest jak nówka sztuka-mąż szybkom zauważył, że ja si,ę czuję lepiej;)
Pełna wersja