hm

17.11.10, 19:19
jak kobiety radziły sobie zanim wynaleziono internet???????
    • stefaninka Re: hm 17.11.10, 19:25
      Też się dziwie. Mój M. zawsze mówi gdyby nie to Twoje forum to ty bys zwariowała.
    • mika_p Re: hm 17.11.10, 19:50
      Miały matki, babki, siostry, kuzynki, pierwsze żony męża i inne kobiety, które z powodzeniem karmiły, więc młode matki, rodząc pierwsze dziecko, miały z obserwacji sporą wiedzę o karmieniu i pielęgnacji, do tego wsparcie teoretyczne i praktyczne oraz pomoc. I porządne wiedźmy wioskowe na problemy wyższego rzędu, znaczy takie, których kobiety z rodziny nie potrafiły same rozwiązać.
      XX wiek nas załatwił.
    • verenne Re: hm 17.11.10, 19:54
      Może miały lepszy instynkt?
      I, żyjąc w wielopokoleniowych stadłach, miały dużo rodziny wokół siebie, a co za tym idzie - dużo cennych porad ;)
      • dagmara-k Re: hm 17.11.10, 20:14
        no moja mama nie miala netu to mnie karmila 3 tyg. bo jej kazali odstawic z powodu goraczki.
        • aniaturek0409 Re: hm 17.11.10, 22:25
          Ja przy pierwszym nie miałam netu i karmienie szybko zakończyłam bo młody słabo przybierał i pediatra kazała dawać mm, no i młody poszedł na łatwiznę i cycka nie chciał. Teraz tylko dzięki temu forum córa pasie się na cycu już osiem miesięcy,a początki też były ciężkie i pediatra też sugerowała mm, ale ja nie dałam i teraz pediatra oczy przeciera ze zdumienia, że młoda z 3 centyla na samym moim podobno wodnistym i mało wartościowym pokarmie wskoczyła na 75 centyl.
        • lapwing123 Re: hm 19.11.10, 02:59
          Potwierdzam. Moja mama przez to karmiła mnie "bardzo" długo, bo aż 3 mce. Później pokarm znikł.
          I ciągle mi się dziwi, że ja nadal mam. A córka moja ma dopiero 5,5m. I nawet ostatnio z nią rozmawiałam, że ona nie miała fachowej pomocy i dlatego tak krótko. Niby wierzy w moje racji, ale i tak czuję, że swoje wie o zaniku pokarmu:)
          Dodatkowo uważam, że kiedyś nie było tyle durnych poradników i niestety zgubnego nieraz internetu, gdzie to mamy krzyczą, aby nie dać się zwariować dziecku, że dziecko to musi spać samo, usypiać samo, przesypiać całe noce. I te durne metody 3-5-7 albo Tracy i inne gnmy.
    • diuszesa Re: hm 17.11.10, 22:33
      Jak radziły sobie z kp?
      Też czasem sobie o tym myślę; i pytam: jak było, kiedy nie było nie tylko netu, ale i innych mądrych mediów, książek? To jednocześnie pytanie o to, jak ludzkość do tej pory przetrwała, skoro tyle kobiet narzeka na problemy z karmieniem ;-)
      Myślę, że - po pierwsze: kobiety obserwowały na codzień naturalny proces karmienia u kobiet z rodziny i w ogóle społeczności. Niestety, u nas w Polsce w wieku XX zostało to zaburzone, bo wiele kobiet z pokolenia naszych mam i babć uległo wymysłom lekarzy i karmiło bardzo krotko lub wcale, więc nie mogą nam slużyć dobrą radą; wręcz przeciwnie - powtarza nam się nieprawdy i banialuki na temat karmienia. Stąd się bierze wmawianie małej ilości pokarmu, chudego mleka, zamieniania się mleka w wodę po roku karmienia. Uwagi kobiet, które nie mają doświadczenia w kp, za to nasluchaly sie przesądów, potrafia naprawdę sporo napsuć w procesie karmienia przez mloda, niedoświadczona mamę.

      Po drugie - kobiety karmiły, karmily, karmiły... Instynktownie, bez wymyślania, że może się nie najada, że może wolaloby smoczek itp, itd. Kiedyś matki spały ze swoimi dziećmi. Jak dziecko płakało, to dawaly pierś, choćby co pół godziny. Płacze znowu, to polulały, pobujały, odbiły, i znowu na pierś (a nie do łóżeczka), i potem znowu polulać,i znowu na pierś, i tak w kółko. A jedyną ich refleksją na ten temat było: Cóż, takie są dzieci... Nie walczyło się z dzieckiem, że ono płacze, że ciągle chce być przy cycku. Rozumiało się to, ze ono potrzebuje piersi i matki. Taka matka sprzed dwóch wieków, jak jej dziecko płakało, to karmiła je bardzo często, bo się bała, że jak mu będzie ten pokarm ograniczać, to dziecko jej po prostu umrze. A jak się zdarzyło, że faktycznie były problemy i dziecko marniało, to dawała je innej kobiecie do karmienia, ewentualnie dopajano mlekiem krowim przez gałganek (ale to mialo różne skutki, niekoniecznie przyjemne). A w skrajnych przypadkach dzieci umierały, niestety.

      Poza tym - jeszcze w XIX wieku uważano, że karmienie dziecka ponad rocznego nie jest niczym dziwnym; potem świat popędził do przodu, a coraz bardziej nowoczesne mamy skracały okres karmienia, aż doszło do tego, że co poniektore uważaja, że 6 miesięcy to jest długie karmienie. Takie podejście zdecydowanie nie pomaga w kp. Obecnie karmienie naturalne postrzegane jest nie jako proces towarzyszący fizycznemu i emocjonalnemu dojrzewaniu dziecka, ale jako czynność, która wykonywana jest dla dobra dziecka, a która powinna jak najszybciej się skończyć, być wydzielana, ograniczana, bo w końcu "Ile można". I

      Obecnie na świecie w regionach mneij cywilizowanych nadal postepuje się tak, jak przed wiekami - śpi się z dzieckiem, karmi "do bólu", nawet przez kilka lat, bez zastanawiania się, a może mam za chude mleko, a może mi skisnie w piersiach, a może nie najda się, a może nie smakuje itp, itd. Kobiety nie wstydzą sie karmienia piersia, bo jest to najnaturalniejsza rzecz pod słoncem. I wierzą w to, ze z powodzeniem można wykarmić kilkoro dzieci, bo tak przecież udało się matce, siostrze, ciotce.
      Kobietom cywilizowanego Zachodu też by się takie podejście przydało ;-)

      Takie tam moje przemyślenia ;-)
      Pozdrawiam
    • mrowka75 Re: hm 19.11.10, 01:53
      nigdzie nie wyczytały głupot o słabym mleku, , butelek nie było etc.
      nie było też za bardzo mieszanek, , no i umieralność niemowląt była większa :)
Pełna wersja