karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja historia

28.11.10, 22:55
mam 4-miesięczną córkę. to moje pierwsze dziecko. od miesiąca karmię je bebilonem przez sns. zależy mi na bliskości z córką, dlatego nie podaję butli. zawsze chciałam karmić piersią (i tylko piersią) tak długo, jak się da. wychowywać dziecko bez gumowych substytutów piersi. kiedy pojawił się u nas problem z przybieraniem na wadze, długo (2 miesiące) walczyłam (tak, to była walka) o to, żeby zostać przy kp. wzbraniałam się przed mm, w czym wtórowała mi - wydawało mi się, że na moje szczęście- nasza pani pediatra. to było tygodnie szarpaniny i nerwów.
córka jadła bardzo często, prawie cały czas. przystawiałam ją kiedy tylko chciała. wystarczyło drobne marudzenie - od razu dostawała pierś. mimo to nie przybierała na wadze. jeszcze miesiąc temu (jako trzymiesięczne niemowlę!) ważyła zaledwie kilogram więcej, niż przy urodzeniu.
położna nie stwierdziła nieprawidłowości w "technice" ssania. doradczyni laktacyjna uznała, że mała ssie za płytko, ale jej opinia nie jest miarodajna - kiedy przyszła, dziecko było tak naprawdę po karmieniu i tylko bawiło się piersią.
jestem wyjątkiem od reguły. i MAM za mało pokarmu. niech nikt nie opowiada mi, że to kwestia złej techniki ssania. czemu niby moje dziecko miałoby ssać źle? przecież to jego "być albo nie być", najsilniejszy z naturalnych odruchów. miałam szczęście rodzić naturalnie, córka po raz pierwszy dostała pierś jakieś 20 minut po urodzeniu.
że niby odruch został zaburzony przez podaną bez mojej zgody butlę jednej nocy w szpitalu? przez kilkakrotnie podanego i natychmiast przez córkę wypluwanego smoczka? dlaczego więc moje znajome po cc, matki dzieci karmionych niejednokrotnie butlą, dzieci używających smoczków, dzieci jedzących przez kapturki - nie mają żadnych problemów z karmieniem piersią, wagą swoich pociech, ich odruchem ssania?
zwolenniczki kp często odwołują się do życia kobiet w buszu tudzież świata minionego, w którym nasze prababcie karmiły piersią, bo innego wyjścia nie było. i mimo, że same czasem nie dojadały, dzieci "jakoś" rosły na tym ich mleku.
porównania piękne, wszystko to składa się w logiczną całość. karmienie piersią jako coś danego nam przez naturę, po co karmić inaczej, no bez sensu przecież. ja się z tym zgadzam. uważam, że kobiety powinny karmić dzieci własną piersią tak długo, jak się da. bo bliskość, bo najlepszy pokarm, bo to NATURALNE. powinny karmić, jeśli tylko mogą.
niestety na własnym przykładzie przekonałam się, że nie wszystkie mogą. nie wszystkie możemy.
wiem, pewnie napiszecie mi, że mamy z córką "złą technikę ssania", a nie za mało mleka. nie upieram się, że nie. ale ja próbowałam wszystkiego, i tak uważam że zbyt długo przetrzymałam moją córeczkę, próbując usilnie trzymać się "natury". przegięłam. głodziłam ją. dopiero teraz, odkąd karmię ją mm, widzę zadowolone, naprawdę najedzone dziecko. widzę dziecko spokojnie śpiące. nie nerwowe. w końcu pulchne, jak inne dzieci.

zresztą...przyznam, że termin "technika ssania" kojarzy mi się fatalnie i nijak nie przystaje do tej całej NATURY, do której skądinąd słusznie odwołują się wszystkie zwolenniczki kp. gdybym żyła w buszu, moje dziecko ssałoby pierś dokładnie tak samo, jak robi to tu i teraz. dokładnie tak samo słabo przybierałoby na wadze. i pewnie musiałabym w tamtej sytuacji dokarmić je mlekiem kokosowym, czy jakimś bananem. tu - podaję bebilon.
technika, jak sama nazwa wskazuje, to jakaś ingerencja w naturę. przecież dziecko samo wie, jak ma efektywnie ssać, rodzi się z tym (czyż nie?). a każda matka ma wrytą w krwiobieg umiejętność karmienia swojego dziecka własną piersią.

to się kłóci. teza, że karmienie jest czymś naturalnym i jednoczesne mówienie o "odpowiedniej technice ssania". kobietom w buszu nikt nie pokazuje jak mają prawidłowo przystawiać dziecko, one po prostu robią to tak, jak umieją. ja też robiłam to tak, jak umiałam. jak kazał mi instynkt, nie książka/strona internetowa. dopiero kiedy nie wypaliło, przystawiałam tak, jak nakazywały książka/strona internetowa/doradczyni laktacyjna.
aż w końcu doszłam do smutnego wniosku, smutnej dla mnie prawdy. mam za mało mleka. produkuję go mniej, niż potrzebuje moje dziecko. po prostu. miarą nie jest tu dla mnie laktator (kiedy po pół godzinie ściągania pokarmu w buteleczce zgromadziła się jedna łyżka mleka), ale fakt, że moje dziecko miało niedowagę mimo ciągłego wiszenia na piersi.

na porządku dziennym jest tutaj doradzanie w kwestii "poprawy techniki ssania", właściwie w większości przypadków, kiedy pojawia się problem z karmieniem. a czasem przyczyna leży gdzie indziej. trzeba brać pod uwagę różne opcje. ja miałam złych doradców. wierzyłam w to, że mam mleko, że damy radę, że przecież jestem stworzona do tego, żeby wykarmić swoje dziecko. że przecież troszkę jednak przybiera na wadze. że będzie dobrze.
dopiero z perspektywy czasu widzę, jak byłam zaślepiona w tym swoim myśleniu. ogarniająca mnie zewsząd, naprawdę silna propaganda kp, która trafiła do mnie tak mocno, że stała się tożsama z moimi przekonaniami sprawiła, że w imię idei głodziłam własne dziecko. do tej pory nie wiem, czy przez ten cały okres, kiedy karmiłam tylko piersią nie zrobiłam jej krzywdy. rozwijała się dobrze, więc mam nadzieję, że to jest wyznacznik.
chciałam podzielić się naszą historią trochę ku przestrodze. mam nadzieję, że przeczytają ją fanatyczki kp, których tu również nie brakuje. jesteśmy różni. nasze dzieci są różne, my jesteśmy różne, nasza produkcja mleka też może się różnić. po prostu.
    • basiak36 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 28.11.10, 23:59
      A jakie byly te przyrosty wagowe dokladnie?
      I skad wiesz ze nie bylo problemu ze ssaniem/przystawianiem, skoro nikt tego dokladnie nie sprawdzil? U mojego pierwszego dziecka roznice sprawila drobna zmiana w sposobie trzymania dziecka do karmienia..
      Czy ktos probowal znalezc przyczyne slabych przyrostow, czyli zamiast szukac w najrzadziej spotykanej (problem z produkcja mleka), wlasnie w przystawianiu, w tym czy dziecko nie mialo nietolerancji pokarmowej, za krotkiego wedzidelka, etc?

      doradczyni laktac
      > yjna uznała, że mała ssie za płytko, ale jej opinia nie jest miarodajna - kiedy
      > przyszła, dziecko było tak naprawdę po karmieniu i tylko bawiło się piersią.
      > jestem wyjątkiem od reguły. i MAM za mało pokarmu. niech nikt nie opowiada mi,
      > że to kwestia złej techniki ssania.
      Troche brzmi jakbys bardzo chciala wierzyc w to ze masz za malo pokarmu i nie dopuszczasz innej opcji?
      Niewazne jak karmisz, czy butelka, czy piersia, czy mieszanie. Ale z tego co piszesz, nie wyglada na to zeby ktos szukal tak naprawde przyczyny problemow z przyrostami, wiadomo ze o specjalistow nielatwo.

      > że niby odruch został zaburzony przez podaną bez mojej zgody butlę jednej nocy
      > w szpitalu? przez kilkakrotnie podanego i natychmiast przez córkę wypluwanego s
      > moczka?
      No zdarza sie, moglo sie na poczatku troche popsuc, potem wystarczylo ze dziecko bylo gorzej przystawiane. Nie wiadomo bo jak piszesz, konsultantka laktacyjna nie ocenila techniki ssania dziecka.

      > wiem, pewnie napiszecie mi, że mamy z córką "złą technikę ssania", a nie za mał
      > o mleka. nie upieram się, że nie. ale ja próbowałam wszystkiego, i tak uważam ż
      > e zbyt długo przetrzymałam moją córeczkę, próbując usilnie trzymać się "natury"
      > . przegięłam. głodziłam ją. dopiero teraz, odkąd karmię ją mm, widzę zadowolone
      > , naprawdę najedzone dziecko. widzę dziecko spokojnie śpiące. nie nerwowe. w ko
      > ńcu pulchne, jak inne dzieci.
      No i fajnie ze jestes zadowolona i czujesz ze wszystko jest teraz ok. Tylko do konca nie wiadomo czy dziecko rzeczywiscie nie dojadalo, jakie byly te przyrosty?

      miarą nie jest
      > na porządku dziennym jest tutaj doradzanie w kwestii "poprawy techniki ssania",
      > właściwie w większości przypadków, kiedy pojawia się problem z karmieniem. a c
      > zasem przyczyna leży gdzie indziej.
      Najczesciej lezy wlasnie w technice ssania, stad doradzanie takie jest na porzadku dziennym. Z tego co piszesz, u Was nikt tego tak naprawde nie sprawdzil. Nie wiadomo tez co z innymi przyczynami, a troche ich moze byc, wspominalam nietolerancje pokarmowa itp.Nie piszesz czy rozmawialas z specjalista od laktacji tak jak pania Monika?

      > chciałam podzielić się naszą historią trochę ku przestrodze. mam nadzieję, że p
      > rzeczytają ją fanatyczki kp, których tu również nie brakuje.
      Ten komentarz jest troche niemily i niepotrzebny. To ze czujesz zal ze sie nie udalo, nie znaczy ze ludzie ktorzy pomagaja kobietom w karmieniu, podtrzymuja je na duchu, etc, robia cos niewlasciwego. I nie wiem na czym przestroga ma polegac? 'Daj dziecku modyfikowane jesli nie wiesz czemu slabo przybiera'? No ok jesli tak chcemy, nie ma problemu. Moje dziecko w wieku 3 mcy bardzo malo przybralo i znalazlam przyczyne i udalo mi sie wszystko naprawic, trafilam na 'fanatyczke' karmienia czyli super dobra specjalistke od laktacji. Jesli dentysta ratuje zab zanim go zacznie rwac to tez fanatyk?

      Do konca nie wiadomo czemu Twoje dziecko nie przybieralo (i jak wlasciwie przybieralo), wybralas opcje ze to przez mala ilosc mleka. Byc moze nie mialas juz sil, energii na szukanie, i wcale Ci sie nie dziwie.

      Wracajac do tematu tego czy mleka moze byc za malo: sa bardzo rzadkie sytuacje gdzie nie udalo sie znalezc przyczyny, w koncu zycie maluje rozne scenariusze. Kiedys pisalam o tym, zebralam pare zrodel:
      forum.gazeta.pl/forum/w,570,76892378,76913410,Re_Czy_NA_PRAWDE_mozna_nie_miec_pokarmu_.html
    • turzyca Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 01:46
      kobietom w buszu nikt nie pokazuje jak mają pr
      > awidłowo przystawiać dziecko, one po prostu robią to tak, jak umieją.

      A jak to nie?! Ogladaja karmienie piersia praktycznie dzien w dzien. I maja kolo siebie mnostwo kobiet, ktore wykarmily czesto i po kilkanascie dzieci i wiedza, jak to robic i na co zwrocic uwage. Moze nie umieja tego nazwac, ale widzialy juz mnostwo mlodych matek i wiedza, gdzie moga byc problemy. Kobiety w buszu maja wiec i pokazy prawidlowego przystawiania i darmowe doradczynie laktacyjne w bezposrednim sasiedztwie.


      > zresztą...przyznam, że termin "technika ssania" kojarzy mi się fatalnie i nijak
      > nie przystaje do tej całej NATURY, do której skądinąd słusznie odwołują się ws
      > zystkie zwolenniczki kp. gdybym żyła w buszu, moje dziecko ssałoby pierś dokład
      > nie tak samo, jak robi to tu i teraz.
      [...]
      > technika, jak sama nazwa wskazuje, to jakaś ingerencja w naturę. przecież dziec
      > ko samo wie, jak ma efektywnie ssać, rodzi się z tym (czyż nie?). a każda matka
      > ma wrytą w krwiobieg umiejętność karmienia swojego dziecka własną piersią.

      Czlowiek jest stety niestety zwierzeciem myslacym. I czasem mysli za duzo. I czasem przez to myslenie paprze rzeczy, ktore zwierzetom przychodza naturalnie. Gdybys byla matka zwierzeca, to bys nie myslala, tylko zdala sie na instynkt. Gdybys byla matka z buszu to nie karmilabys tak samo, tylko ktoras z kobiet z plemienia posadzilaby Cie pod innym drzewem, tak zebys podczas karmienia trzymala dziecko inaczej i mogla je odpowiednio przystawic. Do karmienia trzeba dwojga, dziecko rodzi sie z umiejetnoscia ssania, ale matka z naszego kregu cywilizacyjnego nie ma wdrukowanych umiejetnosci przystawiania dziecka. Bo nie widzi innych matek karmiacych swoje dzieci i nie widzi jak one rozwiazuja problemy. Nie nauczyla sie zanim urodzilo sie jej dziecko, jak rozwiazywac problemy z karmieniem i musi uczyc sie teraz, w biegu, podczas karmienia. Technika oznacza bowiem nie tylko wykorzystywanie osiagniec nauki, ale tez wyuczona i wycwiczona umiejetnosc wykonywania danej czynnosci.
      • ole_na Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 12:38
        matka z naszego kregu cywilizacyjnego nie ma wdrukowanych umiejetnosci przystawiania dziecka. Bo nie widzi innyc
        > h matek karmiacych swoje dzieci i nie widzi jak one rozwiazuja problemy.

        czyli że co? od co najmniej paruset lat kobiety z naszego kręgu kulturowego nie wiedzą jak karmić, bo nie mają okazji widzieć innych matek karmiących swoje dzieci? od setek lat "dobrze" miały okazję karmić jedynie (ewentualnie) mieszkanki wsi, przedstawicielki plebsu, i buszmenki? no halo!
        powtórzę się, ale w takim razie dlaczego mam koleżanki, których nikt nie uczył, karmią tak, jak każe im instynkt, i jakoś wszystko jest OK? pomimo używanych na co dzień smoczków, butelek, kapturków...?
        czemu jednym dzieciom smoczek zaburza instynkt ssania, a innym nie?
        czemu jednym kobietom karmienie wychodzi naturalnie, a innym nie?
        i skoro, jak widać, w życiu wychodzi różnie, to dlaczego nie może wyjść i tak, że jedne kobiety mają za dużo mleka (bo takie istnieją, temu nikt tutaj nie zaprzecza), a inne za mało (istnieniu takich zaprzecza się tutaj już w pierwszym, głównym wątku)?
        • kaeira Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 14:17
          ole_na napisała:
          > czyli że co? od co najmniej paruset lat kobiety z naszego kręgu kulturowego nie
          > wiedzą jak karmić, bo nie mają okazji widzieć innych matek karmiących
          > swoje dzieci? od setek lat "dobrze" miały okazję karmić jedynie (ewentualnie)
          > mieszkanki wsi, przedstawicielki plebsu, i buszmenki? no halo!

          Nie wiem dlaczego sądzisz, że kobiety z mieszczaństwa, klas średnich i wyższych karmiły kryjąc się przed innymi kobietami. To mylny pogląd. Oczywiście, że nawet te, które nie robiły tego "publicznie". karmiły normalnie nie kryjąc się przed dziewczynkami i młodymi kobietami ze swojej rodziny, służącymi, itd. (Pewnie, że zawsze znajdą się wyjątki).
          Dodatkowo przypominam, że sztuczne mieszanki weszły w użycie dopiero pod koniec XIX wieku, a i to najpierw tylko w niektorych krajach. Przedtem jedyną opcją była pierś (choć oczywiście bywała to pierś mamki).

          > "Jedynie" (ewentualnie) mieszkanki wsi, przedstawicielki plebsu

          Jedynie? Wymienione przez ciebie kategorie kobiet stanowiły do XX wieku ogromną większość w większości krajów "naszego kręgu kulturowego".
          • ole_na Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 15:07
            > Nie wiem dlaczego sądzisz, że kobiety z mieszczaństwa, klas średnich i wyższyc
            > h karmiły kryjąc się przed innymi kobietami. To mylny pogląd. Oczywiście, że na
            > wet te, które nie robiły tego "publicznie". karmiły normalnie nie kryjąc się pr
            > zed dziewczynkami i młodymi kobietami ze swojej rodziny, służącymi, itd. (Pewni
            > e, że zawsze znajdą się wyjątki).

            Nie sądzę. Na wsi było jednak zawsze więcej okazji, by kobiety podpatrywały karmienie innych kobiet, a to dlatego, że życie na wsi toczyło się przez większość roku i dnia poza domem, inaczej niż mieście, czy u wyższych warstw społecznych. Na wsi wiosną/latem było trochę jak w buszu;)
            Zresztą dzisiaj kobiety wcale się nie kryją, nie wiem czemu tak na to patrzycie. Te z miasta na pewno są pod tym względem o wiele bardziej ekshibicjonistyczne, niż dawniej. Ja widziałam moją karmiącą siostrę, patrzę na karmiące koleżanki, że o obcych kobietach napotykanych tu i ówdzie nie wspomnę. Jestem jedynie "pokrzywdzona" przez los jako ta prawie najmłodsza, która nie miała okazji (w przeciwieństwie do mojej siostry) przypatrywać się własnej, karmiącej mamie.
        • diuszesa Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 14:50
          ole_na napisała:

          > matka z naszego kregu cywilizacyjnego nie ma wdrukowanych umiejetnosci przystaw
          > iania dziecka. Bo nie widzi innyc
          > > h matek karmiacych swoje dzieci i nie widzi jak one rozwiazuja problemy.
          >
          > czyli że co? od co najmniej paruset lat kobiety z naszego kręgu kulturowego nie
          > wiedzą jak karmić, bo nie mają okazji widzieć innych matek karmiących swoje dz
          > ieci? od setek lat "dobrze" miały okazję karmić jedynie (ewentualnie) mieszkank
          > i wsi, przedstawicielki plebsu, i buszmenki? no halo!

          To może być dziwne, ale jest w tym sporo prawdy. Spora część kobiet dobrze urodzonych nie karmiła wcale, bo to było dla nich zbyt prymitywne zajęcie. Wynajmowało się mamki, pochodzące z niższych warstw społecznych. Kobiety lepiej urodzone były nieobyte z kwestią karmienia, nawet gorzej niż my, bo nie było takich żródeł informacji jak książki czy fora internetowe. I jeśli takie kobiety chciałyby karmić, to pewnie wiele z nich miałoby te same problemy, co i my teraz. Oczywiście, że nie wszystkie, bo często jest tak, że trafi się dziecko, które złapie ładnie pierś i je aż miło - ale jednak nie wszystkie dzieci tak mają, szczególnie jeśli na samym początku popsuje się odruch ssania butelką w szpitalu (częsta praktyka) lub zaszczepi złe wspomnienia przy odśluzowywaniu po porodzie.


          > powtórzę się, ale w takim razie dlaczego mam koleżanki, których nikt nie uczył,
          > karmią tak, jak każe im instynkt, i jakoś wszystko jest OK? pomimo używanych n
          > a co dzień smoczków, butelek, kapturków...?

          Ludzie nie są równi, i dzieci też ;-) Co jednym nie przeszkadza, to drugim akurat zaszkodzi. Nie wiem, ile masz takich koleżanek, ja nie mam żadnej - wokół ciągle słyszę, że nie miałam pokarmu, nie umiał ssać itp. To samo jest na forach internetowych. A po ilości tych z problemami można wysnuć wniosek, że jednak z karmieniem w Polsce nie jest bezproblemowo.


          > czemu jednym dzieciom smoczek zaburza instynkt ssania, a innym nie?
          > czemu jednym kobietom karmienie wychodzi naturalnie, a innym nie?

          A czemu jeden wyrósł mały, a drugi duży? A czemu jednemu się dobrze goi rana, a drugiemu nie? A czemu jedna rodzi w godzinę, a druga się męczy 2 doby? No tak już jest, dzieci i kobiety różne są.


          > i skoro, jak widać, w życiu wychodzi różnie, to dlaczego nie może wyjść i tak,
          > że jedne kobiety mają za dużo mleka (bo takie istnieją, temu nikt tutaj nie zap
          > rzecza), a inne za mało (istnieniu takich zaprzecza się tutaj już w pierwszym,
          > głównym wątku)?

          Które kobiety mają za dużo mleka? Chyba tylko takie, które mają nieustabilizowaną jeszcze laktację po porodzie - i nie dziwne, że takich tu dużo; brak ustabilizowanej laktacji w ciągu kilku pierwszych tygodni po rozwiązaniu (dopóki organizm nie zrozumie potrzeb żywieniowych dziecka) to rzecz fizjologiczna. Jak już potrzeby się ustalą, to i piersi dostosowują produkcję.
          A przypadki, gdy po stabilizacji laktacji mleko wycieka z piersi to najczęściej te, gdy nie karmi się przez kilka godzin, chociaż już wg dotychczasowego systemu karmienia byłaby pora. I wtedy też po paru dniach laktacja się dostosuje.
          A które kobiety mają za mało mleka? Te z niedorozwojem gruczołu piersiowego. Co jest bardzo rzadkie. Albo z poważnymi problemami hormonalnymi. Masz takie?
          Jeśli nie masz, to zastanowiłabym się nad techniką ssania.
          I też myślę, że warto poszukać przyczyn, bo tak naprawdę nie zostało dobrze sprawdzone, dlaczego dziecko przybierało mało.
          • jul-kaa Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 14:56
            diuszesa napisała:
            > Które kobiety mają za dużo mleka?

            Dobre pytanie. Mnie mleko leciało po nogach, budziłam się w kałuży, miałam notorycznie zalane ubrania. Miałam za dużo mleka? Niekoniecznie, raczej wypływało ono bardzo łatwo. Bo tym właśnie w dużej mierze kobiety różnią się między sobą - łatwością wypływu. Ja mogę odciągnąć spore ilości bez większego trudu, ale nie sądzę, by wynikało to z większej ilości mleka. Wynika raczej z tego, że moje mleko "samo leci".
            • diuszesa Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 16:19
              jul-kaa napisała:

              > diuszesa napisała:
              > > Które kobiety mają za dużo mleka?
              >
              > Dobre pytanie. Mnie mleko leciało po nogach, budziłam się w kałuży, miałam noto
              > rycznie zalane ubrania.

              Ja tak miałam tylko w okresie nawału. Ale z tym wypływem, to może masz rację, ze to jest właśnie ta róznica między kobietami.
              W czasie nawału odciągałam bezproblemowo, potem niestety już nie.
    • diuszesa Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 11:28
      Termin "technika ssania" został stworzony na potrzeby edukacji i uświadamiania młodych matek.
      Dlaczego była taka potrzeba? Ano dlatego, że nasze społeczeństwo (społeczeństwo Zachodu) nie żyje w zgodzie z naturą na tyle, by bezproblemowo karmić piersią.
      W naszym społeczeństwie kobiety wiedzą o karmieniu piersią bardzo mało. A większość młodych matek nie widziała nigdy z bliska dziecka ssącego pierś. Dlatego nie ma pojęcia, co jest prawidłowe i normalne, a co nie. Jeśli w rodzinie nie było i nie ma kobiet karmiących, które nie wstydzą się tego, a przy tym karmią dość długo (aby widok matki karmiącej się "opatrzył"), to przeciętna kobieta nie ma szans na obserwację, która budowałaby nie tylko jej doświadczenie, ale i pewność siebie. Większość naszych matek, i spora część babek karmiła nas krótko - najwyżej parę miesięcy.
      Ja sama jako młoda dziewczyna, a potem kobieta nie wiedziałam o karmieniu piersią NIC. Nie mając do czynienia z innymi kobietami karmiącymi, nie widząc karmienia w moim otoczeniu czy telewizji, nie słysząc żadnych relacji od mojej mamy i babci (bo same karmiły tylko 3 miesiące, i nie mają przyjemnych wspomnień), w ogóle nie interesowałam się tym tematem. Był mi całkowicie obcy, nie istniał. Nie miałam pojęcia o mechanizmie laktacji (kolejny sztuczny termin, oczywiście obcy kobietom "z buszu") ani o tym, jak dziecko powinno ssać. Więc bardzo dobrze sie stalo, że dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak technika ssania. Gdybym tego terminu nie poznała, to prawdopodobnie zakonczyłabym karmienie piersią po tygodniu, bo miałam tak obolałe brodawki, że każde przystawienie bolało okropnie. I powiedziałabym, że trudno, widocznie mały nie umie i nigdy sie nie nauczy ssać, tak to juz jest czasami, w końcu moja mama i babcia też krótko karmiły itp, itd.
      Gdybym była kobietą 'z buszu" to najprawdopodobniej miałabym koło siebie parę karmiących sióstr i ciotek, może również swoja własną matkę, karmiącą młodsze rodzeństwo. Wykonywałabym z nimi codzienne czynności, patrzyła, jak one podczas tych czynności karmią swoje dzieci; siedziałabym z nimi gdzieś pod chatą i obserwowałabym, jak dzieci łapią pierś do ssania. I wiedziałabym, że skoro tyle osób z mojej rodziny i w ogóle wioski karmi (i to po parę lat kilkoro dzieci), to i ja moge wykarmić niejedno dziecko. A termin "technika ssania" tez by mnie w ogóle nie interesował.
      Moim zdaniem nie jest tak, jak piszesz, ze każda kobieta wie, jak instynktownie karmić dziecko. Nawet w kulturach prymitywnych to się rodzi z obserwacji. A jak u nas obserwacji nie ma, to i skąd nam to wiedzieć?
      Więc, skoro miedzypokoleniowy przekaz został zaburzony, to juz chyba lepiej, abyśmy dopomagały sobie "technikami ssania" i "mechanizmami laktacji".


      Piszę bez polskich znaków, bo mam dziecia na kolanach.
      • ole_na Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 11:45
        <Moim zdaniem nie jest tak, jak piszesz, ze każda kobieta wie, jak instynktownie karmić dziecko. >

        a moim zdaniem jest tak. umiałam urodzić moją córkę - nie wiadomo skąd. zgoda, chodziłam do szkoły rodzenia, ale naprawdę, podczas porodu ostatnią rzeczą, o jakiej myślałam były tematy przerabiane podczas kursu. ja po prostu wiedziałam jak to się robi, moje ciało mi to podpowiadało. wydaje mi się, że z karmieniem jest podobnie. nie można "źle" urodzić dziecka, tak samo nie można go "źle" karmić.
        • jul-kaa Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 12:52
          Oczywiście, że można "źle karmić"... I już Ci dziewczyny (turzyca, diuszesa) napisały, z czego to wynika.

          Przeczytałam Twój stary wątek i widzę tyyyle różnych rzeczy... I butla, i smoczek, i co i rusz inne wagi, i ważenie w ubraniu, i brak (w sumie) konsultacji laktacyjnej, i brak telefonu do Pani Moniki (nie musiałaś dzwonić, ale co Ci szkodziło..?), i nieumiejętne przystawianie ("To jest bardzo proste kiedy się o tym czyta, ale bardzo trudno zrealizować"), i w sumie (nie gniewaj się...) brak chęci wynikający z przekonania, że nie masz tyle mleka ile trzeba.

          Ja na Twoim miejscu szukałabym porady, a nie się upierała, że nie mam mleka. Poszłabym i do 10 doradców laktacyjnych, dzwoniłabym do Pani Moniki. Od Twojego postu na tym forum nie minął jeszcze nawet miesiąc...
        • diuszesa Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 13:12

          Owszem, ja też uważam, że naturze nie należy przeszkadzać, i wiele kobiet dochodzi do ładu ze swoim ciałem w czasie porodu. Ale niestety nie zawsze tak się dzieje. Bo należy zdać sobie sprawę z tego, jak i gdzie żyjemy.
          A żyjemy tam, gdzie przeszkadza się naturze - gdzie rodzącą unieruchamia na łóżku porodowym; gdzie mamy wdrukowany w świadomość obraz kobiety rodzącej na plecach właśnie, krzyczącej niemiłosiernie. Czy potem można sie dziwić, że kobiety mają problemy z rodzeniem, skoro nie wiedzą, jak może wyglądać poród fizjologiczny? To, że tobie się udało, nie znaczy, że innym kobietom rownież; bo niestety wskutek działań innych ludzi nasze instynktowne działanie może zostać udaremnione.
          To samo jest z karmieniem. Może i udałoby się karmić instynktownie, ale niełatwo to zrobić w społeczeństwie, gdzie nie ma dobrych wzorców.

          nie można "źle" urodzić dziecka, tak samo nie można go "źle" karmić.

          Z rodzeniem może jest to możliwe, o ile nikt nie przeszkadza (nie chcę się wypowiadać w tej kwestii, bo mi niestety zostało to odebrane i nie mam doświadczenia w przeżywaniu porodu). Może gdyby nikt nie przeszkadzał w karmieniu, to też - ale powtórzę jeszcze raz - żyjemy tam, gdzie się jednak przeszkadza. I dlatego twierdzę, że jest możliwa sytuacja, kiedy się źle karmi dziecko - wskutek braku doświadczenia i obserwacji innych karmiących oraz wskutek słuchania poglądów nie mających naukowego poparcia. Stąd np. problemy z poranionymi brodawkami, mało efektywnym ssaniem.
    • ole_na Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 11:40
      Basiu, mój problem przedstawiałam tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,570,118214504,118214504,slaby_przyrost_wagi_u_3_miesiecznej_corki_pomocy.html
      wtedy jeszcze święcie wierząc, że to kwestia "złej techniki".
      teraz w to już nie wierzę. to nie jest "wybór opcji", to jest otwarcie oczu i powiedzenie sobie jasno i wyraźnie, że oto niestety, nie jestem w stanie sama wykarmić swojego dziecka.

      kiedy czytam porady, które wówczas uzyskałam tu na forum, to mi się chce płakać. bo kiedy dziecko przybrało kilogram w 3 miesiące i jest problem, a ktoś klepie mnie po plecach i mówi, że wszystko OK, że ważne że w ogóle przybiera, że mam dalej karmić piersią i w ogóle "zadzwonić do pani Moniki" to to jest właśnie przejaw tego, co nazywam fanatyzmem spod znaku kp. czyli czymś z definicji niezdrowym.

      właśnie po to opisałam swoją historię w przydługawym poście. żeby uświadomić niektórym z Was, że czasem się mylicie. żebyście przyjęły do wiadomości, że możecie nie mieć racji pisząc kolejnej dziewczynie "masz złą technikę ssania". żebyście włączały rozum, a nie tylko ślepo podążały ścieżkami wyznaczonymi przez całą tą ideologię, jaka urosła wokół karmienia piersią.

      tak strasznie krytykujecie ekspertów z innych forów, a spójrzcie co doradziła mi pani Monika. gdybym się jej posłuchała, pewnie w końcu wylądowałybyśmy z córką w szpitalu. ja rozumiem - radzić komuś, żeby dalej karmił w sytuacji, kiedy słaby przyrost oznacza 100, a nie 150 g na tydzień. ale nie w takim przypadku jak nasz!

      jedyną osobą, która w naszej sprawie okazała się - na tym forum - ekspertem, była mad-die. bo potrafiła wyjść poza zamknięte myślenie schematami.

      nie chciałam być złośliwa w nazywaniu niektórych z Was fanatyczkami. przepraszam, jeśli kogoś uraziłam.

      przed czym miał przestrzec mój post? przed schematycznym, pełnym zaślepienia i wykluczającym inne opcje doradzaniem takim kobietom jak ja. bo pewnie jeszcze się takie tu zjawią. proszę, nie piszcie matce dziecka z tak ekstremalnie niskim przyrostem wagi, jaki był u nas, że ma dalej karmić tylko piersią i poprawiać technikę ssania. abstrahuję od tego, że poprawianie techniki ssania w tak nerwowej, stresogennej sytuacji u 3 mies. dziecka przyzwyczajonego do "swojej" techniki graniczy z cudem. tego typu rady w tak problematycznej sytuacji, kiedy dziecko ewidentnie nie przybierało na wadze są z tej samej bajki, co zalecenie znachorki, by wsadzić Rózię do pieca na trzy zdrowaśki.
      • basiak36 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 12:52
        > kiedy czytam porady, które wówczas uzyskałam tu na forum, to mi się chce płakać
        > . bo kiedy dziecko przybrało kilogram w 3 miesiące i jest problem,

        Przybralo kilogram, wiec ponad 300g na miesiac, czyli przybieralo ale za malo. Problem byl i mialas dwie opcje albo szukac przyczyn albo dokarmiac.
        Z tego co piszesz, przyczyn nikt tak naprawde nie szukal.

        > właśnie po to opisałam swoją historię w przydługawym poście. żeby uświadomić ni
        > ektórym z Was, że czasem się mylicie. żebyście przyjęły do wiadomości, że możec
        > ie nie mieć racji pisząc kolejnej dziewczynie "masz złą technikę ssania". żebyś
        > cie włączały rozum, a nie tylko ślepo podążały ścieżkami wyznaczonymi przez cał
        > ą tą ideologię, jaka urosła wokół karmienia piersią.

        Ale nic w ten sposob nie uswiadamiasz, jak dla mnie to klasyczny przyklad sytuacji gdzie przyczyn slabych przyborow wagowych nie znaleziono i specjalista od laktacji nie siedzial przy Tobie przez kilka karmien z rzedu sprawdzajac technike ssania? Wiec skad to posadzenie o podazanie slepo sciezkami? W ten sam sposob mozna uznac ze slepo upierasz sie przy tym ze problem lezal w tym ze nie moglas wyprodukowac wystarczajaco pokarmu. Szanse na to ze jestes w tym 1-2% populacji kobiet ktore nie moga, sa niewielkie. I mozna byloby Cie do tych 1-2% dolaczyc gdyby ktos wczesniej przeanalizowal potencjalne przyczyny slabych przyrostow i je wyeliminowal. A takie cos nie mialo miejsca.

        > przed czym miał przestrzec mój post? przed schematycznym, pełnym zaślepienia i
        > wykluczającym inne opcje doradzaniem takim kobietom jak ja. bo pewnie jeszcze s
        > ię takie tu zjawią. proszę, nie piszcie matce dziecka z tak ekstremalnie niskim
        > przyrostem wagi, jaki był u nas, że ma dalej karmić tylko piersią i poprawiać
        > technikę ssania.
        Dlaczego nie? A co mamy doradzac? 'Nie szukaj przyczyn, podaj modyfikowane?' Dlaczego? Nie kazda matka chce taka odpowiedz uslyszec. Ja taka slyszalam kiedy moj synek nie przybieral na wadze, ale ja chcialam znalezc przyczyne dlaczego.
        Jesli dziecko spada na wadze, mamy duzy problem. jesli przybiera, ale slabo, mamy problem ale nie taki zeby od razu panikowac, mamy mozliwosc szukac przyczyn. Robimy badania, zeby sprawdzic czy wszystko ok, w miedzyczasie mozna dokarmic czyms bezsmoczkowym w niewielkich ilosciach (szczegolnie jesli dziecko wyraznie nie ma sil do ssania). I korygujemy technike ssania, bo tutaj nawet milimetry maja znaczenie jesli chodzi o szukanie przyczyn.

        To ze Ty wolalas rade 'dokarmiaj', to nie znaczy ze dla innych matek taka bedzie wlasciwa. Ty czytasz, dostajesz informacje na forum, od kolezanek, od lekarza, i sama decydujesz co robisz.

        abstrahuję od tego, że poprawianie techniki ssania w tak nerwo
        > wej, stresogennej sytuacji u 3 mies. dziecka przyzwyczajonego do "swojej" techn
        > iki graniczy z cudem.
        Wcale nie. I nie mozesz tak pisac bo przeciez nikt nie probowal korygowac u Was techniki ssania.

        Nie zrozum mnie zle, ja rozumiem swietnie ze chcialas karmic, rozumiem stres i rozczarowanie. Ale nie tedy droga.. bo tak naprawde nie wiesz dlaczego dziecko slabo przybieralo bo nikt tego nie sprawdzil. A jesli nie wiesz, to nie mozesz obwiniac ani forum, ani rad jakie dostalas ani wlasnego pokarmu i tego ile jestes w stanie wyprodukowac.
        • terpuka Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 13:28
          ja też postanowiłam, że będę karmić dziecko tylko piersią, chociaż mam bardzo mały biust i słyszałam komentarze, jak ty tym wykarmisz ( jakby to miało znaczenie), w 4 miesiące po porodzie, ważyłam 45kg, 7 mniej niż przez ciążą, słyszałam, że na pewno mam słabe mleko bo skąd mam brać na nie składniki
          pytania a skąd wiesz ile zjadła??? a najada się?? nie była mi ta wiedza potrzebna, karmiłam na żądanie, przyrosty były niewielkie, ale równe i w dolnej granicy normy, sprawdzałam jak byłam na kontroli co 6 tygodni
          do głowy mi nie przyszło żeby ważyć dziecko co tydzień
          gdybym sprawdzała każdy gram, porównywała siatki centylowe, zastanawiała się czemu ma takie przyrosty a nie inne, chybabym zwariowała
          może ktoś pomyśleć, że "głodziłam" dziecko bo nie przybierało tak jak w statystykach, ale mam zdrową, wesołą, żywą 15 miesięczną dziewczynkę, która je kiedy chce,
          waży 9,5kg to nisko w centylach no i co z tego??? wygląda w sam raz, ma pucki na twarzy i brzuszek jak balonik jak się naje:)
          dzieci nie znają statystyk
          ciężko będzie przekonać ci mamy z tego forum, że miałaś za mało lub za słaby pokarm ;)
      • mama-osama Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 14:33
        ole_na, to nie ma sensu. Tych co karmią piersią nie przekonasz że czasem jednak sie nie udaje. Tak jak jedne produkują mleka za dużo, mają zatory zapalenia piersi tak inne produkują mleka mniej, czasem za mało niż dziecko potrzebuje. Wszystko zależy przecierz od hormonów a każdy na nie reaguje inaczej. Są też sytuacje jak moja - moje piersi produkują za mało mleka dla mojego synka. Zawsze było źle ale teraz jest tragicznie. Rada położnej- dokarmiać, rada pediatry - rozszerzać dietę. Mieszkam w małym miasteczku, nie mam dostępu do poradni laktacyjnej. Próbuję korygować ssanie jak umie, na podstawie książek, artykułów itp. Idzie mi jak przysłowiowy koń pod górkę. Niestety nie każdej matce jest dane wykarmić dziecko piersią, chocby nie wiem jak chciała :(
        • jul-kaa Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 15:11
          mama-osama, w jednym wątku piszesz, że Twój syn miał od początku miał złą technikę ssania a Ty poranione brodawki, w innym, że Twoje piersi produkują za mało mleka. Jeśli syn źle ssie, to skąd wiesz, że masz za mało mleka...?
        • basiak36 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 15:49
          ych co karmią piersią nie przekonasz że czasem jednak
          > sie nie udaje. Tak jak jedne produkują mleka za dużo, mają zatory zapalenia pi
          > ersi tak inne produkują mleka mniej, czasem za mało niż dziecko potrzebuje.

          No jesli ktos traktuje te problemy jako z gory zrzucone przez matke nature przypadlosci, to faktycznie trudno dyskutowac. Tylko ze wiele z tych problemow jest skutkiem czegos i da sie zmienic. Problem w tym ze nie kazdy chce i ma mozliwosc szukac tego jak to zmienic. Na zatory i zapalenia tez sa sposoby i czesto wystarcza pewne drobne zmiany w karmieniu, etc aby poprawic sytuacje.
        • ole_na mama-osama 29.11.10, 16:19
          witam lipcową (sierpniową) mamę:)
          wygląda na to, że mamy podobny problem, z tym że ja już dokarmiam (musiałam, nie było wyjścia). też mieszkam w małym miasteczku, co czyni problem jeszcze bardziej podobnym.
          jest mi strasznie miło, że napisałaś. już bałam się, że będę sama naprzeciw całej tej armii myślących identycznie, mówiących jednogłosnie, i nie dopuszczających możliwości pomyłki.
      • monika_staszewska Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 17:07
        Pewnie powinnam była napisać wyraźnie, że to co napisałam jest dodatkiem do tego ca napisały pozostałe Forumowiczki. Przepraszam za brak takiej informacji.
        Nie miałyśmy możliwości omówić sytuacji szczegółowo przez telefon, ani też przyjrzeć się czy co przyniesie intensywniejsze karmienie w połączeniu z dłuższym brakiem smoczków wszelkiej maści - wychodzenie na prostą w takiej sytuacji trochę jednak trwa. Niewątpliwie rady na forum nie są jedynymi słusznymi. Przykro mi bardzo, że czuje się Pani zawiedziona. Jedyne co mogę zrobić to przeprosić za brak bardziej szczegółowej odpowiedzi, ale jak wspomniałam uznałam, że nie ma sensu żebym powtarzała po Forumowiczkach. Być może to był właśnie główny numer jeden. I dlatego bardzo Panią przepraszam.
        pozdrawiam serdecznie :)
        monika staszewska
        ps. Słowo w kwestii techniki ssania i kobiet w buszu - w istocie im nie trzeba o technice mówić ani słowa, bo one zwykle rodzą nie w szpitalu, a to właśnie szpitalne działania (odśluzowanie, mało delikatnego badanie ze szpatułką, a bywa, że i dokarmianie z butelki ze smoczkiem) mają znaczący wpływ na nienajlepszą czy zepsuta po prostu technikę ssania. I nie chodzi tu o pozycje do karmienia, sposób przystawiania Dziecka do piersi, ale o technikę ssania właśnie czyli o to jak Dziecko język układa i jak nim pracuje, nie mówiąc już o tym w jaki sposób ile piersi bierze taki Mały Ludzik do buzi.
        I drugie słowo - niewątpliwie są kobiety, które ze względu na niedorozwój gruczołu mlekowego nie są w stanie karmić wyłącznie swoim mlekiem. Są też kobiety, które nie są w stanie karmić piersią w ogóle, z innych przyczyn niż oczywiste przeciwwskazania. Tak bywa na przykład u kobiet, które doświadczyły w swoim życiu wykorzystania seksualnego lub gwałtu. nie zawsze oczywiście, ale i tak bywa.
        pozdrawiam raz jeszcze :)
        monika staszewska
    • koxanaki Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 13:29
      Jestes niesprawiedliwa. Nie wiem czego wynikiem byly slabe przyrosty u Twojej corci. Butelka? Smoczek? Zla technika ssania? Cos innego? Faktem jest, ze zglosilas sie na forum w ostatniej chwili, dziewczyny udzielily Ci moc dobrych rad, ale jakby te rady dobre nie byly, nie rozwiaza problemu w tydzien. Trudno, zeby dziecko w tydzien wszystko nadrobilo. Zdecydowalas sie na dokarmianie mm. Pewnikiem to bylo najlepsze dla Twojego dziecka. Jednak spojrz obiektywnie i nie przerzucaj teraz calej odpowiedzialnosci na forumowe doradczynie.
    • titerlitury przepraszam za brutalna szczerosc 29.11.10, 14:50
      ale atakujac innych raczej nie uporasz sie z własnymi poczuciami winy i porazki...
    • blue_romka Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 15:03
      Moim zdaniem odpowiedz na Twoj watek znajduje sie w pierwszym poscie basia36, nic dodac, nic ujac. Nie wiesz, co bylo przyczyna slabych przyrostow, bo nie zostalo to w zaden sposob potwierdzone. Sama postawilas sobie diagnoze. I masz do tego prawo tak jak do karmienia mm, tylko po co dorabiasz do tego ideologie. W dodatku niewygodnych dla siebie argumentow celowo nie dostrzegasz i nie podejmujesz merytorycznej dyskusji.
    • klarci Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 15:23
      co do kp, napiszę tak, mój syn w szpitalu dostał 2 razy butlę w nocy, bo płakał z głodu, potem przyszły rany na brodawkach, ale udało się, miałam piękną laktację. ale to niestety dzięki pomocy. instynkt owszem, ale młosy ssał za płytko - może to wina popękanych brodawek i mojego lęku przed bólem.
      jak młody miał 4 tygodnie dostałam zatrucia pokarmowego i głupia bez konsultacji odstawiłam go na jeden dzień - tylko! laktator mnie okrutnie bolał, do tego doszły inne rzeczy, więc ściągnęłam mleko ze 2 razy. młody dostał butlę. pełna laktacja nie wróciła. piersi skapciały. mógł ssać 2 godziny bez przerwy i płakał z głodu.
      może doszły czynniki psychoczne, ale faktycznie nie udało się karmić tylko piersią, od tamtego czasu dokarmiam mm.

      co do techniki - nie do końca sie zgadzam. po pierwsze mamy coraz większe problemy z intuicją i instynktem :/ . po drugie pamietaj, że kiedyś kobiety miały matki, ciotki itp., któte umiały im pomóc, miały duże doświadczenie, i nie były ofiarami teorii o cudzie mm.
      • klarci Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 15:30
        aha, ja myślę, że nikt nie zaprzecza, że jest jakiś mały procent kobiet, które nie są w stanie wykarmić dziecka piersią. chodzi po prostu o to, że wiele kobiet nadużywa tego tłumacząc brak chęci walki.
        nie oszukujmy się, kiedyś dziecko, którego matka nie mogła wykarmić, albo przystawiano do innej kobiety, która miała mleko, albo dokarmiano tym co było (konsekwencje oczywiście były, ale nikt kiedyś tego niebadał), albo umierało.
        mm to z pewnością wynalazek wart nobla - sa dzieci, którym ratuje życie.
        ale z pewnością odsetek dzieci karmionych mm jest niepokojący i nie można uznać tych statystyk za naturalne i nie budzące niepokoju.
        mm jest jak innkubator - ma ratować życie, a nie coś zastępować - nie rodzi się dziecka w 7 miesiacu dla wygody )podobno modelki to robia dla sylwetki :/) i nie wkłada do inkubatora - dlaczego więc podaje się mm dla wygody?
        to oczywiście uwagi nie do Ciebie, tylko do tematu.
      • ole_na Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 16:25
        >po drugie pamietaj, że kiedyś kobiety miały ma
        > tki, ciotki itp., któte umiały im pomóc, miały duże doświadczenie, i nie były o
        > fiarami teorii o cudzie mm.

        nie znam ofiar teorii o cudzie mm. znam ofiary propagandy kp, sama się do nich zaliczam, niestety :(

        dzięki za Twoje posty. dobrze, że zdarzają się tutaj jednak wpisy nieskażone w/w propagandą.
        • klarci Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 29.11.10, 21:38
          wiesz co niestety nasze matki były okłamywane, że mleko w proszku jest lepsze, a i dzisiaj mm jest często traktowane jako równie dobre jak mleko matki, a jednak powinno być podawane w razie konieczności.
          co do dziewczyn chcą pomóc, tylko jak matka nie daje rady, to niektóre kategoryczne słowa są nieprzyjemne. za mało tu bywam, żeby oceniać.
    • ole_na ja również przepraszam za brutalną szczerość 29.11.10, 15:55
      ale jesteście chyba nienormalne, jeśli naprawdę uważacie, że powinnam była beztrosko karmić dalej samą piersią i nadal "szukać przyczyn" pozwalając mojemu dziecku zagłodzić się na śmierć.

      nie atakuję nikogo. wyjaśniłam wyżej cel opowiedzenia tu mojej historii. to nie była prowokacja, ani chęć dowalenia komukolwiek.

      nie wiem na jakiej podstawie wiele z was sądzi, że nie szukałam przyczyn niskiego przyrostu masy ciała córki. robiłyśmy badania, byłyśmy u doradczyń laktacyjnych - nie wiem, czy tych super-profesjonalnych, pewnie nie do końca. mieszkam w małym miasteczku, tutaj nie mam dostępu do wszystkiego.

      jest zajebiście niesprawiedliwe pisanie mi, że nie zrobiłam wszystkiego, co mogłam zrobić, że odniosłam porażkę i staram się znaleźć winnego.

      uwierzcie mi, ciężko byłoby znaleźć kogoś bardziej zdeterminowanego i obstającego przy naturalnym karmieniu ode mnie. moja położna powiedziała, że jestem nawiedzona, dostało mi się też po łbie od niejednej lipcowej mamy z sąsiedniego forum.
      tak bardzo chciałam karmić tylko piersią, że o mało nie zrobiłam mojej córce krzywdy. jeśli nie potraficie tego zrozumieć, ani wykrzesać z siebie odrobiny empatii, to chyba nie mamy o czym rozmawiać.

      niech sobie którakolwiek z Was chociaż spróbuje wczuć się w moje położenie miesiąc temu. proszę. ciężko mi uwierzyć, że w tak dramatycznej i granicznej - bo tak to trzeba określić - sytuacji, każda z Was spokojnie szukałaby przyczyn problemu i tak kurczowo trzymała się całej tej ideologii kp.
      • basiak36 Re: ja również przepraszam za brutalną szczerość 29.11.10, 16:44
        ole_na napisała:

        > ale jesteście chyba nienormalne, jeśli naprawdę uważacie, że powinnam była bezt
        > rosko karmić dalej samą piersią i nadal "szukać przyczyn" pozwalając mojemu dzi
        > ecku zagłodzić się na śmierć.

        A po co pisac cos czego nikt nie napisal? Strasznie przejaskrawiasz cala sytuacje z tym zagladzaniem na smierc. Tylko po co? Pomaga Ci to jakos?

        Sprawdz co napisaly niektore z nas. W takiej sytuacji mozna dokarmiac czyms bezsmoczkowym, jesli jest obawa ze dziecko faktycznie nie dojada i jest coraz slabsze. Pod kontrola specjalisty od laktacji mozna tak dokarmiac, w miedzyczasie szukajac przyczyn slabych przyrostow. No ale u Was takiego szukania przyczyn nie bylo.

        > nie wiem na jakiej podstawie wiele z was sądzi, że nie szukałam przyczyn niskie
        > go przyrostu masy ciała córki. robiłyśmy badania, byłyśmy u doradczyń laktacyjn
        > ych - nie wiem, czy tych super-profesjonalnych, pewnie nie do końca. mieszkam w
        > małym miasteczku, tutaj nie mam dostępu do wszystkiego.

        No to czemu piszesz ze przyczyna byla 'za mala ilosc mleka', skoro nie wiesz jaka byla przyczyna? Nie mozna na tym poprzestac i podziekowac dziewczynom na forum za probe pomocy? Co my jestesmy winne ze nie trafilas na specjaliste? KOntaktowalas sie z kims z www.laktacja.pl?

        > uwierzcie mi, ciężko byłoby znaleźć kogoś bardziej zdeterminowanego i obstające
        > go przy naturalnym karmieniu ode mnie

        Calkowicie Ci wierze, i rozumiem rozczarowanie i zal.

        > tak bardzo chciałam karmić tylko piersią, że o mało nie zrobiłam mojej córce kr
        > zywdy. jeśli nie potraficie tego zrozumieć, ani wykrzesać z siebie odrobiny emp
        > atii, to chyba nie mamy o czym rozmawiać.
        Nie zrobilas dziecku zadnej krzywdy. Jesli ktos usiluje Ci to wmowic bo dziecko nie przybieralo zbyt dobrze, to olej takie gadanie (swoja droga kto Ci cos takiego wmawia?). Twoje dziecko nie spadalo na wadze, przybieralo ponizej normy, ale jesli zrobilas badania i widzialas ze wszystko ok,, po dziecku widac ze sie ma dobrze, to skad to dokladanie sobie ze dziecko glodzilas? Nie glodzilas.

        ciężko mi uwierzyć, że w tak dramatycznej i granicznej - bo t
        > ak to trzeba określić - sytuacji, każda z Was spokojnie szukałaby przyczyn prob
        > lemu i tak kurczowo trzymała się całej tej ideologii kp.

        A kto mowi o idelogii? Co ma wspolnego ideologia z tym ze jesli jest problem, szukamy jego przyczyn? Ideologia byloby wypisywanie kazdej matce z problemami z karmieniem i przyborami ze ma dokarmiac mm, bez proby dojscia przyczyn.

        I nie truj sie tym ze glodzilas dziecko bo nic takiego nie mialo miejsca. Zrobilas co moglas zeby karmic, nie udalo sie bo nie trafilas na fachowa pomoc kogos kto by siadl obok i poszukal przyczyn. I nie ma sensu szukac winy w sobie, swoim pokarmie i piersiach. Przyczyny nie znasz. Karmilas, teraz dajesz mm, wiec zaakceptuj to, wyluzuj, i ciesz sie macierzynstwem. Wierz mi ze jak Twoje dziecko pojdzie do szkoly, w pierwszy dzien, karmienie piersia i problemy z tym zwiazane,beda ostatnia rzecza o jakiej bedziesz myslec. Ja juz w ogole nie pamietam o pierwszych 3 miesiacac koszmaru z karmieniem kiedy widze mojego 8 letniego syna:)
        Przesylam duzo cieplych mysli:)
      • 230808r Re: ja również przepraszam za brutalną szczerość 29.11.10, 16:48
        moze za bardzo chciałaś i stres cię zjadł, jak przy zachodzeniu w ciążę, mój gin rok temu mówił mi że jeśli chce dzidzie to mam przestać chcieć i się udało:) mamy fajną 7 tygodniową córcię - dziwi mnie że tak długo zwlekałaś przed dokarmianiem, bo średnio 1kg to dzieć przybiera przez pierwszy miesiąc. Może sama się tak niepotrzebnie nakręcałaś na kp i dalej nie możesz sobie brakiem karmienia poradzić i oczekujesz forumowego zrozumienia?poparcia?otuchy?
        ja cię nie osądzam, dobrze że maluszek teraz jest najedzony i szczęśliwy bo to jest najważniejsze
        Trzymajcie się cieplutko
        Angela
      • diuszesa Re: ja również przepraszam za brutalną szczerość 29.11.10, 16:52
        Ale po co się tłumaczysz?
        Zrobiłaś tak, jak uważałaś. Najważniejsze było dla Ciebie dobro dziecka. Jeżeli uważasz, że to rozwiązało Twoje i dziecka problemy to OK.
        Twoje rozwiązanie było jednym z możliwych, niektóre z nas może postąpiłyby inaczej. Ale to Ty jesteś matką i podjęłaś swoją decyzję.
        Rady dziewczyn były dobre. Jeśli nie chciałaś ich zastosować, to Twoja sprawa (i Twoje święte prawo), ale tylko dlatego, że postanowiłaś zrobić inaczej, nie odsądzaj nas od czci i wiary - że w niczym nie miałyśmy racji i że chciałyśmy Ci głodzić dziecko. Zresztą, skoro jesteś przekonana, że zrobiłaś wszystko, co możliwe, to o czym tu dyskutować?

        Może spodziewałaś się przeczytać więcej postów podobnych temu, jaki napisala mama_osama. Jak się zawiodłaś, to jej podziękowałaś, a nas nazwałaś zgrają jednomyślących (czy jak tam inaczej).

        A tak na marginesie - to jest tylko Internet, gdzie każdy może napisać, co mu się podoba. I każdy przed zastosowaniem rad powinien wziąć to pod uwagę, a nie potem wyrzekać komuś, że źle radził.
      • agusia.24 Re: ja również przepraszam za brutalną szczerość 29.11.10, 17:01
        a ja chce Ci poprostu pogratulować tych 3 msc, znam mnóstwo dziewczyn, które odpuszczały po 2 tygodniach,sama walczę o karmienie już 5 msc więc wiem,że to nie jest łatwe
        a jeśli chodzi o tą "technikę ssania",to różnie z tym bywa, nie jestem ekspertem nie mam zbyt dużego doświadczenia, napiszę tylko jak było u mnie,synek od początku miał złą technikę ssania,chwytał zbyt płytko,czego nie wykryły 3 położne i doradca laktacyjny,czyli tzw.eksperci,dopiero po 2 msc,dzięki poleconej przez znajomych pediatrze,okazało się że synek ma zbyt krótkie wędzidełko i dlatego karmienie tak bolało,ale ta zła technika nie przeszkodziła mu przybierać po 1,5 kg miesięcznie
        • ole_na Re: ja również przepraszam za brutalną szczerość 29.11.10, 19:28
          robię kopiuj wklej, żeby jeszcze raz podkreślić po co wysmarowałam tego posta. nie w celach ekshibicjonistycznych, ani po to, żeby powiedzieć Wam - "doradczyniom" z forum kp, że "to wszystko przez Was".
          nic nie jest "przez Was" i nigdzie Wam tego nie zarzucałam.
          a teraz kopiuj wklej:
          >przed czym miał przestrzec mój post? przed schematycznym, pełnym zaślepienia i wykluczającym inne opcje doradzaniem takim kobietom jak ja. bo pewnie jeszcze się takie tu zjawią. proszę, nie piszcie matce dziecka z tak ekstremalnie niskim przyrostem wagi, jaki był u nas, że ma dalej karmić tylko piersią i poprawiać technikę ssania. abstrahuję od tego, że poprawianie techniki ssania w tak nerwowej, stresogennej sytuacji u 3 mies. dziecka przyzwyczajonego do "swojej" techniki graniczy z cudem. tego typu rady w tak problematycznej sytuacji, kiedy dziecko ewidentnie nie przybierało na wadze są z tej samej bajki, co zalecenie znachorki, by wsadzić Rózię do pieca na trzy zdrowaśki. <

          dziękuję za uwagę.
          • kinga_owca Re: ja również przepraszam za brutalną szczerość 29.11.10, 21:28
            ale to nie jest ekstremalny przypadek żaden, z całym szacunkiem
            dziecko ssało i przybierało, nie było odwodnione ani zagłodzone...
            wyluzuj trochę
            jestes zła i rozgoryczona - masz prawo
            masz tez prawo karmic swoje dziecko jak chcesz i słuchac rad jakich chcesz

            syn moich przyjaciół byl karmiony piersią - cieszyli się że ładnie ssie i śpi
            poszli a tam masakra - dziecko z objawami odwodnienia, nie dość że nie przybrał wcale to duzo stracił od wagi spadkowej
            oni musieli natychmiast dokarmiać, bo inaczej dziecko by padło
            ale jednoczesnie poszli do dobrej poradni laktacyjnej, gdzie stwierdzili właśnie złą technike ssania, dziecko nie jadło, buylo osłabuione, spało z tego powodu i mnmiej ssało jeszcze i błędne koło było
            i musieli dokarmiac jeszcze jakis czas, dopóki mały nie poprawił techniki a mama nie odbudowała sobie laktacji
            potem ograniczali stopniowo mm az wreszcie przeszli na sama pierś
            i byl karmiony piersią długo jeszcze

            inna moje koleżanka miała podobna sytuację, nie znalazła wtedy przyczyny i przeszła najpierw na odciągane swoje mleko podawane w butelce a potem na mm, potem dopiero zdiagnozowali za krótkie wędzidełko, ale było juz za późno

            poszukaj przyczyny, dla samej siebie
          • lula_w ole-na przeczytałam całość i dalej nie kapuję: 29.11.10, 21:54
            w którym miejscu zabrakło rady o dokarmianiu? bo taka rada pojawiła się pod Twoim oryginalnym postem - że jeśli się obawiasz, to możesz dokarmiać bezsmoczkowo i nadal szukać przyczyn problemów, tak, aby móc karmić piersią skutecznie.

            acha! nie jestem przeciwniczką mm, co zresztą wyraźnie podkreślam za każdym razem, ani przeciwniczką dokarmiania, które może być z różnych przyczyn potrzebne, ale nie powinno być remedium stosowanym z automatu! a post o "pladze egipskiej" jest właśnie o tym, że łatwiej rzucić hasło 'za mało mleka', niż próbować inaczej. i nie twierdzę, że tak było w Twoim przypadku, bo szukałaś, ale też wydaje mi się, że trochę logika nawala: skoro mimo tak małego przybierania na wadze z dzieckiem ogólnie było wszystko dobrze, co potwierdzała pediatra, badania, itd to chyba raczej nie głodziłaś dziecka?

            a żeby już zupełnie postawić to na głowie: ja, karmiona butelką od m/w 2 miesiąca życia, przybrałam na wadze w ciągu pół roku niewiele ponad 3 kilo. wyniki badań były prawidłowe - ot, szparag, jakich mało. i co: butelka miała za mało mleka?
          • basiak36 Re: ja również przepraszam za brutalną szczerość 29.11.10, 23:15

          • basiak36 Przybory wagowe 29.11.10, 23:24
            Waga spadkowa: 3300. W 6 tygodniu waga 4090. Czyli w niecale 6 tygodni przybor. 790g. Co daje nam 130g tygodniowo,czyli powyzej minimum ktore jest 120g. I to w czasie kiedy dziecko ssalo smoczka.
            Potem kolejne 6 tygodni przybor z 4090 na 4450. Oczywiscie za malo, ale dziecko nadal przybieralo, srednio 60g tygodniowo. Mozna spokojnie przyjac ze w duzej czesci problem wzial sie z tego ze po 6 tygodniu konczy sie naturalna nadprodukcja pokarmu (mniejsza lub wieksza), na ktorej dziecko zyskiwalo, i zaczyna dzialac wylacznie podaz/popyt, w konsekwencji dziecko zaczyna miec problem bo nie umie ssac efektywnie a co za tym idzie, zamowic tyle mleka ile potrzebuje. Dlatego tak wazne jest i mowi sie o tym aby tych smoczkow w ogole min przez pierwsze 6 tygodni nie dawac, bo wlasnie zaklocaja ten proces stabilizowania laktacji.
            W czym byl problem aby zastosowac sie do rad z tamtego watku, wywalic smoczki calkiem, karmic w nocy co 1-2h i poprawic technike ssania? Automatycznie dziecko byloby dokarmione z samej piersi. Ewentualnie tak jak sama tam pisalam, dokarmic np kroplomierzem troche kilka razy i zobaczyc czy bedzie ok.
            Nadal nie widze zaslepienia:)
            • ole_na Re: Przybory wagowe 30.11.10, 17:45
              moje dziecko, prócz niskiego przybierania na wadze miało też problem ze spaniem. ja sama wyglądałam jak zombie. kiedy tylko spało w nocy dłużej niż 2-3 godziny non stop to było dla mnie i mojego męża święto. nie wyobrażam sobie, żeby jeszcze bardziej intensyfikować karmienia nocne, niż miało to miejsce "naturalnie". dziecko i tak się cały czas budziło, bo cały czas było głodne.
              wyniki badań wychodziły dobre - zgadza się. wydawało mi się, że dziecko jest pogodne, że dobrze się wypróżnia, że jest silne. zmieniłam zdanie, odkąd dokarmiam. bo tak naprawdę dopiero teraz widzę zadowolone, najedzone dziecko. dopiero teraz widzę co to znaczy pełna pielucha. Zosia bawi się chętniej, więcej, jest mniej marudna i spokojniejsza. wcześniej to było nerwowe dziecko, a nasze wspólne życie, a zwłaszcza karmienie - nieustanna szarpanina.
              nie wierzę, że smoczki podane kilka razy przez moją mamę i wypluwane przez moją córkę natychmiast zaburzyły jej cokolwiek. to nawet nie było podawanie smoczków, to były raczej próby podania smoczka.

              > W czym byl problem aby zastosowac sie do rad z tamtego watku, wywalic smoczki c
              > alkiem, karmic w nocy co 1-2h i poprawic technike ssania?

              w tym, że dziecko przybrało ekstremalnie mało i w 14. tygodniu życia dostało skierowanie do szpitala z powodu niedowagi.
              • ole_na Re: Przybory wagowe 30.11.10, 18:39
                > > W czym byl problem aby zastosowac sie do rad z tamtego watku, wywalic smo
                > czki calkiem, karmic w nocy co 1-2h i poprawic technike ssania?

                zresztą, smoczki zostały wywalone zanim do Was napisałam, kwestię nocnych karmień wyjaśniłam wyżej - tu nie dało się nic zmienić, a jeśli chodzi o poprawę techniki - próbowałam, póki jeszcze mogłam i na ile mogłam. nie mam dostępu do super-profesjonalnej doradczyni, takiej, o której piszecie. co z tego, że pojechałabym z córką do Krakowa, skoro, z tego co piszecie, taka doradczyni powinna widzieć jak matka karmi dzieci w naturalnych, domowych warunkach, obserwując to przez kilka godzin. poza tym, czy jedna wizyta u profesjonalnej doradczyni coś by nam dała?

                kilka doświadczonych w karmieniu piersią kobiet widziało jak robię to ja - moja mama, siostra, położna, bliska znajoma, mama znajomej (doradczyni laktacyjna in spe), przyjaciółki już dzieciate i karmiące, wreszcie - doradczyni profesjonalna (na miarę małego miasteczka). ta ostatnia stwierdziła, że Zosia łapie brodawkę zbyt płytko, ale tak jak pisałam, widziała nas tylko raz i było to de facto po jedzeniu właściwym, kiedy dziecko było zmęczone i chciało spać, więc trochę na siłę pokazywałyśmy pani doradczyni jak to u nas z tym karmieniem jest. dziecko bawiło się piersią i było marudne - nic dziwnego.

                żadna z tamtych kobiet nie stwierdziła, że coś jest z naszym karmieniem nie tak, wręcz przeciwnie. położna, której praca polega na codziennym jeżdżeniu do noworodków i ich mam stwierdziła, że bardzo dobrze przystawiam. naprawdę nie trzeba mieszkać w indiańskiej wiosce, żeby podpatrywać inne mamy, ani żeby te mamy podpatrywały Ciebie;)

                Zosia przybierała bardzo mało, w 14 tyg. lekarka, która i tak wystarczająco długo obstawała przy kp, skapitulowała i przepisała bebilon. tzn. powiedziała, że jeśli dam radę, to mam odciągać i podawać swoje mleko - sposób dowolny, byleby sprawdzić ile dziecko zjada i czy wtedy przybiera.
                niestety, nie udało mi się nigdy odciągnąć więcej niż 10 ml mleka. a moje dziecko jest zbyt absorbujące, żebym siedziała z laktatorem i próbowała do skutku. próbowałam kilka razy, różnymi sposobami, różnymi odciągaczami - nic.
                w tym samym czasie Zosia dostała szczepionkę, po której nie chciała jeść nic. ani bebilonu, ani piersi. stąd skierowanie na hospitalizację.
                wtedy naprawdę było mi już wszystko jedno co i jak moja córka zje, byle zjadła. udało się z mlekiem Nan podanym przez sns (butlę odrzuciła). z czasem przeszłyśmy na bebilon pepti, bo nan ją uczulał.
                po opróżnieniu bu piersi rano (kiedy są najcięższe) Zosia zjada ok. 150 ml mleka. oczywiście napiszecie, że to nie jest dowód na nic, bo macie te swoje poglądy i niezbite argumenty.
                dla mnie to jest dowód na to, że dziecko nie najada się moim pokarmem. ponieważ nie może on być "za chudy" uważam, że jest go za mało.

                uważam, że dokarmianie w naszym przypadku było koniecznością. nie miałam innego wyjścia. Wy - a w szczegolnosci Ty, Basiu - macie na ten temat inne zdanie, ja mam inne.
                wiec chyba trzeba zostawic ten temat.

                • basiak36 Re: Przybory wagowe 30.11.10, 20:34
                  > żadna z tamtych kobiet nie stwierdziła, że coś jest z naszym karmieniem nie tak
                  > , wręcz przeciwnie. położna, której praca polega na codziennym jeżdżeniu do now
                  > orodków i ich mam stwierdziła, że bardzo dobrze przystawiam

                  Gdybys dobrze przystawiala nie byloby powodu dla ktorego dziecko nie mialoby utrzymac sredniej przyrostow wagowych z pierwszych tygodni.. Magicznie przestalo przybierac kiedy skonczyl sie po 6 tygodniach czas naturalnej nadprodukcji poporodowej, dosc oczywisty znak ze dziecko nie potrafilo efektywnie oprozniac piersi.
                  Polozna ktora nie jest konsultantka laktacyjna z odpowiednim szkoleniem i doswiadczeniem pewnych rzeczy nie zauwazy. I w Waszym przypadku potrzebna byla bardziej fachowa pomoc kogos kto by usiadl i pokazal jak przystawic, i jak umiejetnie dokarmic zeby dziecku wiecej energii dac. Tak sie robi w podobnych sytuacjach.
                  Nie ma sensu nadal pisac tego samego, po prostu nie dostalas pomocy w karmieniu i tyle.
                  • ole_na Re: Przybory wagowe 30.11.10, 22:49
                    > Gdybys dobrze przystawiala nie byloby powodu dla ktorego dziecko nie mialoby ut
                    > rzymac sredniej przyrostow wagowych z pierwszych tygodni.. Magicznie przestalo
                    > przybierac kiedy skonczyl sie po 6 tygodniach czas naturalnej nadprodukcji popo
                    > rodowej, dosc oczywisty znak ze dziecko nie potrafilo efektywnie oprozniac pier
                    > si.

                    wiesz co, po tym, jak w 7 tygodniu okazało się, że córka przybrała tylko nieco ponad 700 g od najniższej wagi spadkowej, zmieniłam diametralnie sposób karmienia. zaczęłam karmić dziecko 2 razy częściej, niż wcześniej. za każdym, absolutnie każdym razem, jak tylko zapłakało. początkowo wyglądało to tak, że karmiłam ją prawie non stop. mama znajomej, która ma ogromną wiedzę i zamierza robić kursy na doradczynię laktacyjną, rewelacyjnie nastawiła mnie psychicznie - że mam mleko, że potrafię. uwierzyłam w to, wyluzowałam się, dzięki czemu w końcu, po 7 tyg. karmienia przestały mnie boleć piersi, a ja po raz pierwszy czułam, że karmienie może sprawiać przyjemność. wydawało się, że wszystko jest ok, zwłaszcza że dziecko, wg wagi lekarki, przybrało 400 g w tydzień (ważyłyśmy w ubraniu, więc to była fikcja). to uskrzydliło mnie jeszcze bardziej i utwierdziło w przekonaniu, że problemy odeszły w niepamięć, a to super-częste karmienie, jakie wprowadziłam, jest słuszną drogą.
                    niestety, przy kolejnym szczepieniu okazało się, że dziecko nadal waży ok. 4,5 kg. a było już ładnych parę tygodni później!
                    nie wiem więc, czy Twoja koncepcja jest słuszna. owszem, skończyła się "nadprodukcja" (choć w moim przypadku ciężko mówić o czymś takim), ale zaczęło się bardzo częste karmienie.


                    > Polozna ktora nie jest konsultantka laktacyjna z odpowiednim szkoleniem i doswi
                    > adczeniem pewnych rzeczy nie zauwazy. I w Waszym przypadku potrzebna byla bardz
                    > iej fachowa pomoc kogos kto by usiadl i pokazal jak przystawic, i jak umiejetni
                    > e dokarmic zeby dziecku wiecej energii dac. Tak sie robi w podobnych sytuacjach

                    być może masz rację. nie wiem. chociaż dziwne, że buszmeńska mama/ciocia/siostra/sąsiadka jest w stanie zauważyć i pomóc młodej mamie, a w naszej cywilizacji potrzeba do tego odpowiednio wykwalifikowanej konsultantki. hmmm...

                    > .
                    > Nie ma sensu nadal pisac tego samego, po prostu nie dostalas pomocy w karmieniu
                    > i tyle.

                    nie wiem. miliony kobiet nie dostają pomocy, a jakoś karmią z sukcesem. jest mi przykro, kiedy słyszę od koleżanki, która urodziła przez cc, która dziecko dostała dopiero w następnej dobie po porodzie, która przez tydzień oddawała dziecko na noc położnym, które karmiły je butelką. która używa smoczków. która przez pierwsze 3 tygodnie karmiła przez kapturki. kiedy słyszę, że jej córka rewelacyjnie przybiera na wadze. że normalnie karmi i żartuje, że może nam wysyłać swoje mleko w butelkach, bo produkuje go całe litry.
                    ciekawe, że jej córce nic się nie zaburzyło, a mojej tak. nie chce mi się w to wierzyć, naprawdę.

                    pytałaś kto "wmawia" mi, że głodziłam dziecko. to opinia mojej mamy, która wykarmiła i wychowała troje dzieci. od samego początku mówiła mi, że dziecko jest głodne. że nie wygląda na najedzone. i miała rację, a ja po raz pierwszy żałuję, że jej nie posłuchałam.
                    bo najedzone to moje dziecko jest dopiero teraz, odkąd je dokarmiam.

                    urywam tę dyskusję, bo nie ma sensu. dla mnie przyrost córki był za każdym razem (z wyjątkiem świetnego początku, kiedy w 8 dni przybrała 360 g) katastrofalnie niski (w porównaniu z normą), Ty twierdzisz, że był dobry (chodzi o te 700 g 6-7 tygodni).
                    nikt nie chce, żeby jego dziecko wyrabiało ledwo minimum, żeby ślizgało się gdzieś w dolnej granicy normy. a moja córka z ledwością wyrobiła normę, a potem nie wyrobiła jej wcale. kosztowało mnie to dużo nerwów. codziennie modlę się, żeby na jej zdrowiu się to źle nie odbiło.
                    • justkawb Re: Przybory wagowe 30.11.10, 23:27
                      ole_na napisała:

                      chociaż dziwne, że buszmeńska mama/ciocia/siostr
                      > a/sąsiadka jest w stanie zauważyć i pomóc młodej mamie, a w naszej cywilizacji
                      > potrzeba do tego odpowiednio wykwalifikowanej konsultantki. hmmm...
                      >

                      O tym wlasnie pisze zdaje sie diuszesa. W naszej cywilizacji zostalo przerwane pewne kontinuum, jest coraz wiecej ingerencji w ciaze, porod i polog. Oczywiscie czesto ta ingerencja jest potrzebna, ale prowadzi tez do tego, ze zapominamy o wielu naturalnych sprawach. Pokolenia zostaly wychowane na mm, a sposob trzymania dziecka przy karmieniu butelka jest inny niz przy kp (chodzi mi tu o kat pod jakim sie dziecko trzyma, a nie to, czy mama karmi z czuloscia, czy nie, bo znajac zycie, zaraz ktos mi zarzuci, ze twierdze, ze mamy kb nie kochaja swoich dzieci). Dlatego teraz my, na Zachodzie, potrzebujemy profesjonalnych konsultantek, zeby uczyc sie tego, co dla buszmenskiej kobiety jest czyms tak naturalnym, jak jedzenie.

                      I jeszcze jedna sprawa. Tak zupelnie na marginesie. Czesto nie zdajemy sobie sprawy z tego, ze plyny podane podczas porodu (oksy, kroplowka, zzo) moga zwiekszac wage urodzeniowa niemowlecia, bo przenikaja przez pepowine. I stad sie czasem biora tzw duze spadki wagowe u niemowlat, ktore poza tym maja sie swietnie.
                      • justkawb Re: Przybory wagowe 01.12.10, 10:45
                        Nie ma to, jak czytac ze zrozumieniem ;) wlasnie doczytalam sie, ze moja uwaga o cc jest troche ni przypial ni przylatal do twojej sytuacji.
                      • ole_na justkawb 01.12.10, 16:50

                        > I jeszcze jedna sprawa. Tak zupelnie na marginesie. Czesto nie zdajemy sobie sp
                        > rawy z tego, ze plyny podane podczas porodu (oksy, kroplowka, zzo) moga zwieksz
                        > ac wage urodzeniowa niemowlecia, bo przenikaja przez pepowine. I stad sie czase
                        > m biora tzw duze spadki wagowe u niemowlat, ktore poza tym maja sie swietnie.

                        tzn. chodzi o ten spadek następnego dnia po urodzeniu, tak? pytam, bo ja miałam kilka kroplówek podanych podczas porodu, oksytocynę też.
                        • justkawb Re: justkawb 01.12.10, 19:43
                          Chodzi o spadek wagi w pierwszych dniach po urodzeniu. Czasem jest tak, ze niemowle rodzi sie z duza waga, bo jest napompowane plynami, pozniej te wage traci, a potem wydaje sie, ze bardzo wolno odzyskuje wage urodzeniowa. A w rzeczywistosci byc moze ta wyjsciowa waga jest zafalszowana, a maluch w rzeczywistosci rosnie w swoim naturalnym tempie.
                  • blue_romka Re: Przybory wagowe 01.12.10, 15:27
                    basiak36 napisała:
                    > Polozna ktora nie jest konsultantka laktacyjna z odpowiednim szkoleniem i doswi
                    > adczeniem pewnych rzeczy nie zauwazy.

                    Zgadzam się całkowicie. Naszych problemów z karmieniem położna, "której praca polega na codziennym jeżdżeniu do nowodordków i ich mam", z długoletnim doświadczeniem i bardzo ceniona w środowisku nie umiała nawet zdiagnozować, a co dopiero pomóc. Następna, znaleziona w internecie, zajmująca się laktacją też niczego nie doradziła. Dopiero trzecia, certyfikowana wiedziała dokładnie, co się dzieje i po jej dwóch wizytach było po problemie. Gdybym posłuchała tej pierwszej, skończyłabym karmienie piersią szybciej niż zaczęłam, a tak karmiłam szczęśliwie przez 14 miesięcy.
              • mrowka75 Re: Przybory wagowe 30.11.10, 18:58
                ale rozumiem, ze nadal karmisz piersią, tylko z sns-em, tak?
                • ole_na Re: Przybory wagowe 30.11.10, 19:19
                  tak, ale mm muszę dodawać prawie za każdym razem, z wyjątkiem nocy/wczesnego rana, kiedy karmię na śpiąco-leżąco
                  • mrowka75 Re: Przybory wagowe 30.11.10, 22:30
                    no to fajnie, może być tak,ze nie wiedzieć kiedy laktacja i tak się rozbuja, a jeśli nie później jak dziecię będzie dostawać inne żarełko, to już nie będzie mieć to aż tak wielkiego znaczenia i pewnie bedziesz mogła zrezygnować z sns-a, a mm dodawać np do kaszek, etc. jest jeszcze specjalny dodatek bebilonu, kaloryzujacy mleko, a jak córeczka mimo wszystko lubi ssać pierś, to nic tylko się cieszyć, przecież nadal wspomagasz ją nie tylko kaloriami, a także przeciwciałami i innymi takimi tam wykrytymi w badaniach. Ja tam trzymam za Ciebie kciuki i cieszę się,że pomimo rozczarowań i trudności doceniasz też inne walory kp (wspomniałaś m.in o bliskości). ktoś tu kiedyś pisal,że nawet jedno karmienie piersią (czy też podawanie maminego mleka z butelki) jest dla dziecka cenne, nawet jeśli wszystkie inne karmienia są z mm. Głowa do góry i trzymaj sie dzielnie.
                    • ole_na mrówko 30.11.10, 22:51
                      dziękuję bardzo za ciepłe słowa.
                    • m_laczynska Re: no dokładnie 01.12.10, 16:08
                      Ja też miałam problem z przyrostami i innymi przejściami. Już mniejsza o to o co szło, bo to jakieś skomplikowane, a byłam w takim odpale, że sama nie do końca już pamiętam. Też karmiłam snsem strasznie długo - chyba z 5 miesięcy z hakiem, potem weszły jedzonka i już nie dokarmiałam tylko syn inne rzeczy wżerał. Z tego się zrobiło bardzo piękne karmienie które trwa już prawie 3 lata (no już końcóweczka).
                      Strasznie dobrze rozumiem, jak się czujesz - że to nie fair innym wychodzi, a Ty byś bardzo chciała a tu kłopot.
                      A tak a propos techniki ssania - może jednak coś jest na rzeczy. Bo mam teraz drugiego ssaka - jutro już półrocznego. I widzę różnicę. Starszy był co prawda po cc i odśluzowaniu, a młody jest sn (no i stan mojej wiedzy był też odmienny). Ale ja widzę jak to jest inaczej - starszy zawsze się musiał "napracować" (teraz też zresztą) żeby mu cokolwiek "skapło" do dzioba - ssie i ssie i dopiero jak się namęczy to słychać, że coś łyka. A młody przystawiam i go zalewa...i skąd ta różnica? jakoś jednak obstawiam technikę.
                      Powodzenia i trzymam za was kciuki
                      • ole_na Re: no dokładnie 01.12.10, 16:44
                        świetnie, że napisałaś. cieszę się, że przy karmieniu snsem i późniejszym wprowadzeniu jedzonka innego niż mleko jest szansa na "piękne karmienie". i takie długie:) chciałabym, żeby i u nas miała miejsce podobna sytuacja.
                        jeśli chodzi o technikę - hmmm, nie wiem jak to jest u nas. zobaczę jak pójdzie mi karmienie przy drugim dziecku. na pewno będę próbowała karmić tylko piersią. nie pozwolę dać butli w szpitalu i nie dam sobie pogryźć brodawek. ale jeśli znów będą niskie przyrosty, od razu podam mleko modyfikowane przez sns.
    • kotkowa Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 30.11.10, 12:52
      Popieram Cię w całej rozciągłości. Nie można dać się zwariować. Presja na kp jest tak potwornie silna, że ludzie zaczynają to traktować jak jakieś być albo nie być, czasem ze szkodą dla dziecka! Ja też tak miałam, uparłam się, że karmię piersią, naczytałam się, że nie ma możliwości, żeby nie wyszło, mąż mnie w tym wspierał, był chyba jeszcze bardziej nakręcony na kp niż ja. W szpitalu po cc dostałam dziecko do piersi dopiero w drugiej dobie. Miałam problem z wypływem pokarmu i choć mały wisiał na cycu dzień i noc, nie najadał się. Pediatra widział, że spada na wadze, ale wtórował mi, żeby nie dokarmiać, bo przecież widać, że mam pokarm. Nikt mi nie pomógł, nie powiedział w czym rzecz. Mały ssał dość delikatnie, choć przystawiony był prawidłowo, nic nie leciało, więc się zniechęcał, a ja nie miałam pojęcia co się dzieje. Laktatorem nie ściągałam prawie nic, pół łyżeczki po godzinie. Masakra. Dziecko mi spadło z 3500 na 3000 w szpitalu przez 3 dni i dopiero panika. Wtedy zalecono dokarmianie, ja byłam tak zrozpaczona, że w ogóle nie chciałam już karmić piersią, bo dziecko jest zagłodzone. Ostatecznie skończyło się dokarmianiem przez sns z pomocą doradcy laktacyjnego i mimo tego, co piszą, nawet jak pokarm już ładnie wypływał, a dziecko ładnie ssało, do końca nie udało się przejść na samą pierś. Zawsze jak zmniejszałam dokarmianie to za słabo przybierał na wadze. Następne dziecko chcę karmić piersią, postaram się nie popełnić żadnego błędu, bo w tym przypadku pewnie trochę ich było. Ale nigdy już nie pozwolę, żeby dziecko było głodne, bo matka ma ambicje i totalnego świra na karmienie piersią.
      • quilte Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 30.11.10, 18:30
        Następne dziecko chcę karmić piersią, p
        > ostaram się nie popełnić żadnego błędu, bo w tym przypadku pewnie trochę ich by
        > ło. Ale nigdy już nie pozwolę, żeby dziecko było głodne, bo matka ma ambicje i
        > totalnego świra na karmienie piersią.

        Zgadzam się w 100%.
        • ole_na Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 30.11.10, 18:43
          quilte napisała:

          > Następne dziecko chcę karmić piersią, p
          > > ostaram się nie popełnić żadnego błędu, bo w tym przypadku pewnie trochę
          > ich by
          > > ło. Ale nigdy już nie pozwolę, żeby dziecko było głodne, bo matka ma ambi
          > cje i
          > > totalnego świra na karmienie piersią.
          >
          świetnie to ujęłaś :) podpisuję się pod tym obiema rękami. pozdrawiam i życzę powodzenia przy drugim maluchu;)
          > Zgadzam się w 100%.
      • basiak36 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 30.11.10, 20:31
        Następne dziecko chcę karmić piersią, p
        > ostaram się nie popełnić żadnego błędu, bo w tym przypadku pewnie trochę ich by
        > ło. Ale nigdy już nie pozwolę, żeby dziecko było głodne, bo matka ma ambicje i
        > totalnego świra na karmienie piersią.

        Tylko co ma wspolnego szukanie przyczyn problemu z przerostem ambicji i swirem:)
        Bo to ze dziecko nie umialo ssac, a lekarz nie widzial ze cos jest nie tak, to raczej kwestia braku kompetencji lekarza a nie swira na punkcie karmienia piersia? Jesli ktos ma swira na punkcie karmienia piersia to raczej powinien miec jakas wiedze w tym temacie i zauwazyc ze cos jest nie tak jesli dziecko spada 500g w 3 dn?
    • ajlowju2 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 30.11.10, 20:14
      A dlaczego wiewiórki nie karmią bebilonem?
      • fruzia01 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 30.11.10, 22:00
        bo jak młody wiewiórek nie umie ssać to zdycha; a my jesteśmy ludźmi kochamy nasze dzieci i nie chcemy żeby z głodu zdychały
    • mama_smerfetki Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 30.11.10, 23:07
      Wierzę że uda Ci się wrócić do wyłącznego karmienia piersią, tylko wrzuć trochę na luz i nie przejmuj się tak wszystkim... Ja im bardziej chciałam karmić tylko piersią, tym bardziej mi nie wychodziło... Będziesz spokojniejsza jak dzieć będzie najedzony to i kp będzie Ci lepiej wychodziło :) 3mam za Was kciuki :)
    • dmc14 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 30.11.10, 23:48
      Olena daj sobie spokój z dyskusją na tym forum, niepotrzebnie się tylko nakręcasz i denerwujesz. Rób tak jak dyktuje Ci serce i instynkt, a będzie to słuszne i jak najbardziej właściwe. Trzymam kciuki za Ciebie i małą. Na pewno wszystko będzie dobrze, a córcia będzie rosła jak na drożdżach ;)
      Pozdrawiam lipcówka
    • ole_na Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 01.12.10, 09:53
      szkoda tylko, że mój post nie osiągnął celu, w jakim został w ogóle napisany. niepotrzebnie zaczynałam tę dyskusję. pozdrawiam.
      • justkawb Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 01.12.10, 10:59
        Przeczytalam jeszcze raz Twoj post (tym razem uwazniej ;)) i szczerze mowiac troche sie pogubilam. Rozumiem, ze wylaczne kp nie wyszlo w Twoim przypadku. Mozliwe, ze masz malo mleka (tak, mozliwe, ze jestes w tym niewielkim odsetku kobiet, ktore nie moga kp). I jesli celem bylo opisanie Twojej, jednostkowej, sytuacji, to ok. I wspolczuje, bo rozumiem, ze kp bylo / jest dla Ciebie bardzo wazne.

        Ale nie rozumiem, po co piszesz o fanatyzmie. Przeciez na forum kp, raczej bedziemy informowac, doradzac o tym, co robic by kp utrzymac, a nie proponowac od razu mm. Moze analogia nieidealna, ale to troche tak, jakby kobieta, ktora nie moze zajsc w ciaze, skarzyla sie na forum dla starajacych sie, ze ich rady nie dzialaja i oskarzala ich o fanatyzm. Pamietaj, ze my tu w necie udzielamy wskazowek nie widzac ani mamy ani malucha. I ze najczesciej, te wskazowki pomagaja.
        • mrowka75 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 01.12.10, 12:17
          Ja jestem fanatyczną karmicielką, i to długo karmiącą i zawsze staram sie zachęcać do kp. I w całym tym poście, pomimo, że poniekąd odnosi się do fanatycznych karmicielek, czyli też do mnie, zobaczyłam przede wszytkim dwie rzeczy: Primo: wielki ból i rozgoryczenie że nie udalo sie/nie udaje się wyłączne kp - te emocje bardzo dobrze rozumiem, ale większość z was widzi tylko swoje dotknięte do żywego emocje Duo:- żadna z fanatycznych karmicielek nie doceniła faktu, ze pomimo mnóstwa negatywnych emocji, rozżalenia, Olena nadal wybiera to, co dla dziecka najlepsze - karmienie piersią - choćby i z wykorzystaniem sns-u i mm. NIe wybrała najprostszej drogi większości zrezygnowanych mam - butelki z samą tylko mieszanką.
          Zwróćcie na to uwagę. I nie bierzcie tak strasznie do siebie tego rozżalenia, tylko doceńcie fakt, że Olena nadal wybiera najlepsze rozwiązania dla swojego dziecka, najbardziej optymalne w sytuacji, w której sie znalazła (być moze spowodowane brakiem kompetentnej pomocy w tej określonej sytuacji).
    • klamczucha3 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 01.12.10, 12:56
      Droga Oleno,
      Ja Cie doskonale rozumiem bo sama mialam problem z karmieniem.
      Choc tak naprawde u mnie był to chwilowy kryzys który mam nadzieje, zażegnałam (mój watek jeszcze tu gdzies się paleta – „Na powaznie – mleko mi się konczy)
      I tez na chwile skapitulowałam i podalam NAN Pro kilka razy.
      Dziewczyny mi poradzily wypieprzyc laktator i wrócić do karmienia piersia.
      Karmie corke w nocy, nad ranem i po powrocie z pracy ok. 15.00 i potem jeszcze kilka razy. Nina nie jest pulchnym dzieckiem ale miesci się w tabelkach wiec staram się nie panikowac.
      W tej kwestii posłuchałam się dziewczyn i mam nadzieje, wszystko idzie i Pojdzie dobrze. Zreszta zobaczymy za jakis czas przy kolejnej wizycie u pediatry.
      Do czego zmierzam…. Ja cie nie potępiam a doskonale rozumiem,ze czasem TAK PO PROSTU JEST. Nie wszystkim udaje się na czas wyłapać problemy a jeśli już wiemy o co chodzi to i tak pozostej lek i niepewność.
      Balas się o zdrowie i Zycie dziecka. To naturalne,ze nie chciałaś wiecej eksperymentowac i czekac ,ze być może będzie lepiej! Zrobilas to co uważałaś za sluszne i dobre dla twojej coreczki i nie mysl już o tym co było. A ze karmisz piersia jest fantastyczne. Kto wie, może jak to Pisza co niektóre – laktacja się jeszcze rozbuja 
      Ja np. mam inny problem. Ukrywam,ze JESZCZE karmie choc moja corka jutro dopiero skonczy 8 miesiecy. Mieszkam za granica gdzie 80% kobiet karmi dzieci max 3 miesiace i to jest i tak dlugo. A ja wychodze na zacofana babe. I już nie mam sily przekonywac o zaletach karmienia piersia. Na szczescie trafilam na wspaniala pediatre, która mnie wspiera w KP. O malo nie spadlam u niej z krzesla podczas ostatniej wizyty jak powiedziala mi,ze często matki musza przerwac karmienie już np. po 6 tyg bo ich maz sobie NIE ZYCZY oglądać swoje zony w TAKIM stanie!!! Z dzieckiem przy piersi…. W pracy wszyscy mysla,ze karmilam przez 6 miesiecy (tak dlugo ściągałam w poludnie w pracy) a teraz się ukrywam! To jest naprawde okropne.
      Piszecie o terrorze karmienia piersia a u mnie jest terror na karmienie MM!
      To jest naprawde przerażające! Cale szczescie,ze mój maz podziela moje zdanie bo bym go chyna wysadzila w kosmos gdyby mi wyjechal z zadaniem przejscia na MM ze względów tzw estetycznych. Zreszta ostatnio sam jakos w rozmowie powiedział,ze i tak ci nikt nie uwierzy,ze jeszcze karmisz 8-msce dziecko piersia…
      Na koniec chciałabym Ci napisac, ze zgadzam się z Toba,ze nie warto za wszelka cene tak strasznie walczyc. Wyszlo jak wyszlo! Staralas się z calych sil i nie ma sensu szukac teraz powodow dlaczego tak czy siak! Inna sprawa,ze dziewczyny powinny okazac choc troszke empatii bo nie wszystkie jesteśmy jednakowe, sytacja, okoliczności, otoczenie, dostep do fachowcow jest inny.
      Nie badzmy tak kategoryczne! Tylko o to chciałam apelowac.
      A dziewczyno ciesz się,ze wszystko dobrze się skończyło, Zosia jest radosna i spokojnie spi a Ty ciagle ja karmisz piersia!

      https://b1.lilypie.com/Fy58p2/.png
      • pegi.su Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 01.12.10, 13:59
        ole-na rozwalasz mnie, oprócz oskarzania wszystkich o złe rady i oprócz tego ze sie martwiłas i chodziłas jak zombie to tak srednio zastosowałas sie do udzielanych rad które mogłyby pomóc, obraziłas sie na sformuowanie "technika ssania" i tyle pokazałas, a gdybys sie jednak zdecydowała poprawic ta technike ssania pod okiem doradczyni laktacyjnej to pewnie by sie dało, ale co tam ty jestes madrzejsza niż wszyscy,
        zrobiłas jak chciała wiec ja nie rozumiem po co teraz to piszesz,
        ja nie karmie piersią i zyje i nie musze nikomu wmawiac ze to jest lepiej i ze wszyscy mnie oszukali bo miałam karmic,
        doradczyni laktacyjna powiedziała ci ze dziecko za płytko ssie a ty uznałas ze niemozliwe i tyle było twojego zaangazowania,
        • ole_na pegi-su 01.12.10, 16:08
          jeśli decydujesz włączyć się w dyskusję i wygłaszać pod moim adresem takie ostre sądy, to proszę, racz zapoznać się wcześniej nieco bardziej wnikliwie z tym, co napisałam.
          jasne, każdy może pisać co tylko sobie chce, rozumiem też, że nie każdy może mieć ochotę na czytanie moich przydługawych postów. tylko że ja nie bardzo wiem, co mam Ci odpisać, znowu musiałabym się powtarzać, a chyba mi się nie chce. zwłaszcza że niektóre z Was (m.in. Ty) nie czytają dokładnie albo czytają bez zrozumienia.
      • ole_na kłamczucho 01.12.10, 16:31
        dzięki za miłe słowa. i gratuluję samozaparcia - pewnie ciężko Ci obstawać przy swoim w takiej sytuacji, w jakiej jesteś. gdzie - jak piszesz - czujesz na plecach oddech terrorystek od mm;)
        widocznie różnie z tym "terrorem" jest, ja akurat częściej spotykam się z czymś całkiem odwrotnym, niż Ty.
        tu, na forum spotkałam się ze strony niektórych z całkowitym niezrozumieniem, podszytym fanatyzmem i chęcią udowodnienia racji za wszelką cenę, wbrew logice i rozumowi. w pewnym momencie poczułam się naprawdę osaczona. na szczęście pojawiły się nieco odmienne głosy dziewczyn o bardziej empatycznym podejściu do mojego problemu. cieszę się i dziękuję każdej z Was z osobna. dobrze, że prócz fanatyczek jest tu też trochę dziewczyn z normalniejszym podejściem.
        skrajności nigdy nie są dobre.
    • ole_na Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 01.12.10, 17:15
      założyłam ten wątek i opisałam swoją historię nie po to, żeby się wyżalać i wyładować frustrację, że "się nie udało". owszem, jest mi smutno, że innym, które czasem o to w ogóle nie dbają (vide sąsiadka, która karmiąc pali papierosy i pije mocną kawę, vide koleżanki i znajome, które na okrągło "zaburzają" dziecku odruch ssania a to butlami, a to smoczkami) ot tak udaje się karmić dziecko samą piersią. a mnie, której tak na tym zależało, która tak strasznie dbała o tę "czystość" (w sensie: żadnego silikonu) karmienie piersią nie wyszło.
      ale mój post w ogóle nie był o tym.
      na nikogo nie zwalam też winy w swoim poście, do nikogo nie mam pretensji. czemu niby miałabym obwiniać Was o to, że mam za mało mleka? bez sensu.
      ja jedynie chciałam otworzyć oczy wszechobecnym tu fanatyczkom karmienia piersią i zasugerować im, że czasem konieczne jest, by włączyły rozum, uruchomiły w sobie pokłady empatii i odeszły od schematów.
      że czasem trzeba powiedzieć: ok, karmienie piersią jest najlepszą rzeczą, jaką można dziecku dać, ale w Twoim przypadku się nie da. nie chodzi już tutaj o mnie, tylko o kolejne dziewczyny, które będą się tu zgłaszać z problemami.

      niestety, moja "misja" odniosła porażkę. trudno.
      pozdrawiam wszystkich :)


      • green-koala111 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 01.12.10, 22:48
        Powiem Ci tak. Ja tez starsznei chcialam karmic TYLKO piersia , nie udalo sie niestety. Ja jednak mam troche zalu do poloznych, ktore nie zwrocily mi uwagi ,ze 6-7 h godzin dla 1-2 dniowego noworodka to za duzo. Nei udalo "rozkrecic " sie mojej laktacji. Tez podalam mm. Bylo mi strasznie zle z tym .Ale teraz z perspektywy czasu widze ze w sumie niezle sie złozylo. Mala jest na mm i na mojej piersi ( ma 8 miesięcy) . Nie martwie sie jak mi nieprzewidzianie wyskoczy dłuższy pobyt gdzies gdzie mialam wskoczyc tylko na chwilke. Cale noce sa na piersi , w dzien sobie cycka kiedy chce , bo obydwie to lubimy . Takze nie martw sie, mysle ze Ty tez sie pogodzisz z butla. A my karmiace badz dokarmiajace mm nie jestesmy wcale gorsze. oooo
    • analyss Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 02.12.10, 06:33
      wiele dziewczyn podkreśla znaczenie techniki - to pewnie ważne, ale...
      karmiące piersią widzą, jak ważne jest dobre przystawienie, ale nie widzą drugiej ważnej sprawy, o której mówi się zdecydowanie zbyt mało - czyli wypływu (tylko jedna forumowiczka zwróciła na to uwagę)
      bo jest tak, że gdy pierś jest w buzi, to wypływu nie widać i dziewczyny karmiace pewnie o nim nie myślą, gdy wszystko jest OK... a ja jestem ściagająca i go widzę, a moje dziecko, które poznało 'błogi' smak butelki w szpitalu, miało z tym problem
      niektórym mleko po prostu słabo wypływa (to się wiąże z poziomem oksytocyny), nawet jesli jest; gdy dziecko jest do tego przyzwyczajone to OK, jeśli ma porównanie do butelki to gorzej...
      i ja myślę, że było tak: dziecko zjadało pierwszą fazę, która łatwiej wypływa, potem tylko glamało... zjadało tylko tyle aby przetrwać, niezbędne minimum... i stąd słabe przyrosty... a po jakimś czasie mało efektywnego jedzenia i słabego opróżniania piersi produkcja spadła i mleka zrobiło się faktycznie za mało.
      są takie ssaki, którym się ciągnąć nie chce, jak takiego zachęcić do ssania to ja nie wiem... mojego się nie udało, wolał butlę, cycka uznawał tylko do spania...
    • margita78 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 02.12.10, 11:38
      Ole_no dla kobiet w buszu czy w przeszlosci karmienie piersia to natura, ale to wcale nie oznacza brak problemow, one tez sie pojawialy i bez silikonowych smoczkow, butelek itp. a niedostepnosc mm powodowala, ze to inne mamy przejmowaly karmienie piersia maluchow aby uchronic je od smierci. Problem obecnie jest w glowach kobiet, niektore poprostu nie mysla o tym i samo przychodzi, inne skupiaja sie na kp tak bardzo, ze az przynosi to odwrotny skutek. Jak bylo w twoim wypadku? Moze wszystkiego po trochu? Oczywistym jest, ze mleko mamy najlepsze, ale mm to nie trucizna, wazne aby jak sama sobie uswiadomilas nie trwac za wszelka cena w schemacie, myslac, ze podanie mm zaszkodzi zdrowiu dziecka, sprawi, ze matka nie karmiac piersia lub dokarmiajac straci z nim wiez itp. Spedzilas 3 m-ce w nerwach,stresie, zmeczeniu w imie idei, teraz czujesz sie smutna i rozczarowana, masz jakies poczucie winy - nie miej i nie pozwol zadreczac sie tego rodzaju myslami. Nie zadawaj tez sobie pytania dlaczego, co sie stalo? Nic - tak czasem bywa, karmisz mieszanie, bo nie mieszkasz w buszu ani kilka wiekow temu. Mm jest miedzy innymi po to aby go uzywac w takich sytuacjach. Pozdrawiam
      • loca1 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 02.12.10, 12:59
        Olena, straszna szkoda ze poszlas sobie od nas...wiec odpisze ci tu.

        Nie wiem czy pamietasz, ale mowilam ci ze ja mam z drugim synkiem taki sam problem. (z pierwszym mialam hektolitry mleka), walczylam, na wszystkie mozliwe sposoby ale tylko 2 tygodnie (podziwiam Twoje 3 miesiace!), po tym jak nawet doradczyni laktacyjna (duze miasto!) stwierdzila "ze nie wie dlaczego tak jest"...mlody wypijal z piersi tylko 30-40 ml i nie chcial wiecej ssac, ciumkal sobie, bawil sie.... w efekcie wisial na piersi non stop, efektywnie ssac kilka minut i potem nic... W koncu zaczelam karmic mieszanie i to sie sprawdzilo. I mialam tak samo...ze dopiero wtedy zobaczylam spokojne, najedzone dziecko, ktore po moich 40 ml wypijalo 100 ml mm i zaczal wreszcie przybierac... Mowilam Ci wtedy zebys sprobowala, ze zobaczysz jaka bedzie roznica... I ciesze sie Olenko ze w koncu porzucilas walke (z wiatrakami jakby nie bylo ;) ), i ze wreszcie Zosia sie najada.
        Terror kp niestety istnieje, ja juz nic nie musze. Ciesze sie ze Ty tez. Moje dziecko moze byc zdrowie i szczesliwe jedzac mm, mysle z Twoja corka tez jest :)
        • magda.p1982 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 02.12.10, 15:48
          poza tym Olena czy myslisz ze lepiej karmic uparcie piersią i chodzić poschizowanym i złym i zmartwionym co sie tez odbija na dziecku, na dodatek głodnym dziecku czy lepiej dać mm i miec swiadomośc ze dziecko najedzone zadowolone i samemu mieć dzieki temu wolną i spokojną głowe?
          wiec kobieto przestań wogóle o tym myslec, a mała niech rośnie zdrowo! pozdrawiam:-)
          • ol_ena hej lipcówki:) 04.12.10, 19:51
            tęsknię za wami i może wkrótce wrócę :)
    • gosia_i_lenka Pytanie odnośnie przyrostów 04.12.10, 16:27
      Witaj ole_na!

      Nie zazdroszczę Ci tych problemów, które musiałaś przejść i mam nadzieję, że teraz już będzie lepiej, Trzymam kciuki!
      Napisz proszę tylko jak to teraz z przyrostami po wprowadzeniu sns-a?
      Pozdrawiam
      Gosia
      • ol_ena gosia_i_lenka 04.12.10, 19:50
        dokarmiamy od 8 listopada, a więc prawie miesiąc. w tym czasie Zosia przybrała ponad 1500 g. teraz nie ważę jej już codziennie, ale początkowo tak robiłam i widziałam, że przybierała początkowo i 100 g na dobę! w pierwszym tygodniu przytyła pół kilo, ale też jadła dużo, dosłownie rzuciła się na jedzenie. zjadała dobowe normy mm plus jeszcze moje mleczko. miała , bidulka, braki do nadrobienia.
        teraz je znacznie mniej, więc nie przybiera już w tak szalonym tempie.
    • kozica111 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 05.12.10, 12:18
      Ważny jest instynkt, intuicja - większość matek wie czy karmienie idzie dobrze czy coś jest nie tak - to się czuje.Ludzie są rożni.
      Po porodzie nie mogłam karmić mimo iz miałam bardzo dużo mleka - mam taką budowę brodawek że dziecko nie mogło skutecznie chwycić.Wiedziałam po pierwszych próbach po porodzie ze nie damy rady.Ale gdzie tam , myślałam że mi moja rodzina głowę z kręgosłupem wyrwie że zaczęłam ściągać...Prosili...ze łzami w oczach bym przystawiała...Te szepty, błagalne spojrzenia..wszyscy wiedzieli lepiej, ; mój brat, moja mama, mój tata....A ja widziałam że nic z tego nie będzie.A co ciekawe miałam bardzo silne przekonanie ze uda sie za jakis czas, jak młody będzie większy i uda mu sie wpasować moja płaską brodawkę w usta.
      Ściągałam i codziennie wysłuchiwałam komentarzy, w końcu wezwałam doradce laktacyjnego; obie z moja mamą starały się "nadziać" moje dziecię na sutek; co to byl za wrzask ......... spasowały po pól godzinie aż dziecko się zanosiło.
      Młody pił z butli, żuje smoki, po kilku tygodniach przystawiłam go do cycka - wessał sie bez problemu, szybko, pociągnął ,..............cud / pisałam tu o tym/? Nie, ja to wiedziałam, ale jak zwykle wszyscy są mądrzejsi od matki.Tak jak napisała autorka- każdy z nas jest inny i inne jest karmienie.
      I co do lat ubiegłych- istniała taka instytucja jak mamka - NIE BEZ POWODU.Problemy z karmieniem zdarzały się i dawniej- dzieci nie były głodzone bo kobiet karmiących w okolicy było wiele, Jak kobieta nie mogła to przystawiła jej siostra, szwagierka a często i jej matka, nie zapominajmy o tym.
    • foka234 Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 05.12.10, 20:05
      Ole_na na taki post czekałam kiedy ja przechodziłam podobne problemy. Zaglądałam tu kilka razy i czytałam posty dziewczyn, które miały podobne problemy do moich. Odpowiedzi były takie: odstawić latator i karmić, karmić i karmić piersią. Tak robiłam. Pewnie w moim przypadku od początku pojawiło się trochę błędów, bo w szpitalu nikt mi nie podpowiedział jak postępować, nie było poradni laktacyjnej, każda położna mówiła co innego, większość po prostu: "to samo przyjdzie". Przyszedł, ale mega problem, do którego musiałam wezwać doradcę laktacyjną do domu i cieszę się, że taką znalazłam na gwałt. Dzięki temu nadal karmię. Przez pierwsze 4 tygodnie miałam schizę, że tylko pierś, a butelka to ostateczność. Dziecko wisiało "na mnie" 24h, a ja do toalety nie mogłam pójść, nie mówiąc o prysznicu, bo mała wyła jak tylko odstawiłam na chwilkę. W końcu się poddałam. Z perspektywy wydaje mi się, że to było najlepsze wyjście. Do dzisiaj (mała ma 3,5 mies.) karmię piersią i mm. Całe szczęście trafiłam na kilka rozsądnych osób (koleżanki i pediatra, która też swoje dziecko karmiła mieszanie). Szkoda tylko, że przed porodem nie wiedziałam, że karmienie piersią jest sztuką, która nie zawsze się udaje, wtedy nie byłabym w takim szoku i nie zaliczyłabym może tych solidnych dołków... a może i tak bym zaliczyła...
      Pozdrawiam wszystkie, które mają lub miały problemy z karmieniem. Nie dajcie się zwariować. Świat się naprawdę nie zawali jeśli dziecko dostanie mm.
      BTW ja też próbowałam sns, ale dałam spokój i mała je z butelki i lubi sobie pierś possać. Pewnie mam szczęście, że taki egzemplarz mi się trafił.
    • Gość: A is Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor IP: *.as13285.net 17.08.14, 23:26
      Witaj chcialam powiedziec ze niepotrZebnie dyskutujesz z forumowiczkami one sa po prostu w swiecie gdZie tylko kp sie liczy nie to ze dziecko glodne placze nie rosnie lub jest odwodnione najwazniejsze karmic nawet 24 na dobe a to nic ze pozatym moga nie dawac tyle milosci ile powinny to zalosne ze tak zaciekle krytykuja Cie mimo ze tak walczylas, ja karmie 2,5 mies moja corka co 30 min chce piers sodas a stw ze b ladnie ssie czesto po jedzeniu dalej szuka piersi jest glodna niespokojna I nie moze usnac pewno uslysze ze niemowlaki tak maja ale chyba nie jestem glupiA I znam moje dziecko, o laktacje mozna walczyc ale czasem bez efektu ja karmie czasem podam butle I bede karmic piersia ale jedne kobiety Maja pelno mleka az I'm wycieka I dziecko tyje szybko spi jest najedzone a inne Maja mniej, warto kp ale jak slucham tych fanatyczek to mi sie niedobrze robi zeby lepiej karmic mimo ze dzidzia nie rosnie prawie przez 3 mies a czemu zeby te matki czuly sie lepsze zeby sie dowartociowac ale dziecko glodne to jak sie karmi nie jest wyrazem milosci Bo w przyszlosci moga byc te kp wcale nie lepsze Od butelkowych niemowle musi jesc zeby roslo mozg sie musi rozwijac ale niektore a prawie wszystkie na forum sa chyba w ciemnogrodzie I wola kp mimo ze np dzidzia nie rosnie to jest mills nie to jest chore wiec nie sluchaj tych dziewczyn Bo to one powinny sie wstydzic ze swoimi radami pozdrawiam Cie serdecznie
      • yumemi Re: karmiąc piersią głodziłam dziecko.moja histor 17.08.14, 23:50
        1) Ten watek jest sprzed 4 lat.
        2) Nic w tym co piszesz nie swiadczy o tym ze dziecko glodzisz, jakie sa przybory wagowe?
        3) Jesli dziecko zna butelke i smoczki, moze miec problem z najadaniem sie z piersi
        4) jedne kobiety M
        > aja pelno mleka az I'm wycieka - to akurat nie jest jednoznaczne z tym ze dziecko sie bedzie najadac. Sa matki ktorym nic nie wycieka a dziecko przybiera rewelacyjnie.

        zemu zeby t
        > e matki czuly sie lepsze zeby sie dowartociowac ale dziecko glodne to jak sie k
        > armi nie jest wyrazem milosci Bo w przyszlosci moga byc te kp wcale nie lepsze
        Tego za bardzo nie zrozumialam musze przyznac. Chodzi o to ze matki moga nie byc lepsze czy dzieci?
Pełna wersja