Kapturki raz jeszcze

12.04.04, 23:04
Dziewczyny, chciałabym jeszcze raz poruszyć kwestię kapturków. Czemu są tak
napiętnowane??? (Chociaż słyszałam też bardzo pozytywne opinie dziewczyn,
których maluchy potrafiły ssać TYLKO przez kapturek - tak jak u mnie).
Pawełek przez 2 miesiące jadł tylko odciągane mleko, była to dla mnie
prawdziwa męka, marzyłam, żeby móc normalnie karmić... I jakoś tak się
stało,że zaakceptował kapturek. Ma teraz 3,5 miesiąca, wspaniale przybiera na
wadze (jest wcześniakiem z waga urodzeniową 1820g, teraz ma 5500g :)).
Chciałabym jednak zrezygnować, zawsze to jakis kłopot, obawiam się tez
zaburzen laktacji, które rzekomo kapturki powodują.... Jakie macie
doświadczenia w tym temacie? Jak oduczyć Młodego ssania przez kapturek? A
może nie warto?
Pozdrawiam
T.


    • miqsh Re: Kapturki raz jeszcze 13.04.04, 10:49
      Ja tez mam ten klopot, bo juz od dawna proboje dzidzia przestawic na cycka z
      kapturkow i nijak mi to nie wychodzi. Moj sutek jest plaski jak lotnisko i nie
      pomaga ani noszenie muszli laktacyjnych, ani wyciaganie laktatorem (tylko na
      chwile mam sutki jak trzeba). Moja obserwacja jest taka, ze skoro dzidzio sie
      najada, mleczko leci mu jak trzeba, to co ja poradze. I tak jak wroce do pracy
      to czeka go butla, wiec trudno, a to juz niedlugo. Jak mam miec odgryzione
      sutki i maly ma glodowac, mam miec zaburzona laktacje (teraz wreszcie chyba
      wlasnie od kapturkow mam mleczka ile wlezie) to sie nie bede na sile zmuszac.
      Sa wieksze problemy niz kapturki, lepsze to i tak niz butla - no nie ? :)))

      Pozdrawiam Ewa
      • zoe7 Re: Kapturki raz jeszcze 14.04.04, 08:59
        Pewnie że tak :)
        Mi Młody wyciągnał sutki przez te 3 miesiace tak, że szok. Niedługo też chyba
        niestety do pracy, więc już chyba tak zostanie, nie wiem. Czytałam coś o
        stopniowym obcinaniu kapturka, może spróbuję...
        Pozdrawiam - T.
        • przyszla_mama Re: Kapturki raz jeszcze 05.05.04, 12:14
          Mój synek też wcina przez kapturki, bo cyca nie chciał za nic, próbuję od czasu
          do czasu go oszukać i wkładam mu cyca, ale od razu jest afera, kopanie mamy po
          brzuchu i ogólnie żal sttraszliwy. Więc po co się męczyć. Też się nasłuchałam
          od położnych o negatywach kapturków, ale co mam na to poradzić - skoro je mu
          się dobrze i przybiera świetnie na wadze to chyba nie jest żaden straszny
          problem? Trochę mimo wszystko miźle, czuję się jakaś napiętnowana i w ogóle zła
          mam - takie jest teraz ciśnienie na to cholerne karmienie tylko i wyłącznie
          cycem, szlag mnie trafia...
    • gonia_1 Re: Kapturki raz jeszcze 11.05.04, 21:38
      Dziewczyny,
      mam w tej mierze już chyba wszystkie doświadczenia. Mały po urodzeniu za żadne
      skarby świata nie umiał chwycić cycka, w końcu jakaś położna
      podpowiedziała,żeby nabyć kapturki i bingo - w ciągu pierwszego tygonia życia
      ssaczek przybrał 400g. I tak oto toczyło się nasze żywienie - ciagle w
      towarzystwie kapturka (a przy tym ciągle trafiałam pechowo na info,że przez te
      plastiki stracę pokarm i takie tam inne czarne scenariusze). Próbowałam obcinac
      ten kapturek ale natychmiast odmawiał spożycia. Mały rósł a ja obsesyjnie z tym
      kapturkiem w kieszeni, no bo jak zapomnę to dziecko zagłodzę. I w końcu
      zapomniałam - mały miał ze cztery- pięć miesięcy, rozwrzeszczał się klasycznie
      z głodu a ja rada-nierada dałam cycka bez wspomagacza. Sama zamiemówiałam, bo
      dziecina opędzlowała cycka i tego dnia schowaliśmy kapturki na pamiątkę.
      Historia ma morał złożony: lepiej pewnie bez kapturka (bo wygodniej), ale i z
      kapturkiem da się żyć, a do tego ssaczek sam zdecyduje kiedy go już nie
      potrzebuje, albo będzie go potrzebował do końca cycania;)
      Pozdrawiam
      M.
      • netka73 Re: Kapturki raz jeszcze 12.05.04, 17:22
        a ja musze powiedziec, ze jestescie szczesliwe! moja Mala tez nie ssie piersi,
        ale z kapturkow tez nie chce. sciagam wiec i karmie z butli. Kapturki bylyby
        dla mnie marzeniem! Moze macie jakies porady? Jak zaczac ich uzywac? Moze cos
        robie nie tak?
        • izasobol Re: Kapturki raz jeszcze 13.05.04, 12:37
          Ja miałam problem juz w szpitalu... Mały pogryzł mnie strasznie, ze gęsiej
          skóry dostawalam na myśl o karmieniu. Próbowałam wtedy z kapturkiem - nie
          chciał! Ale jak kupiłam rozmiar "małe" zamiast "normalne" to załapał...
          A teraz to mu szytko jedno: kapturek, cyc czy butla....
          • hubcia Re: Kapturki raz jeszcze 18.05.04, 11:19
            witam
            mam gorącą prośbę napiszcie proszę jakich firm kapturki sprawdziły się w waszym przypadku. Mój synek pojutrze kończy 2 tygodnie i jeszcze w szpitalu poturbował silnie moje brodawki. Od początku karmię piersią, przeszłam już po drodze zapalenie jednej piersi i kurację antybitykami i nie poddaje się. Jednak mam uraz i przed każdym karmieniem dostaję histerii na samą myśl o bolących brodawkach. Poradźcie proszę co robić - może rzeczywiście kapturki tak odradzane przez położną w szpitalu pomogą.

            ewa
            • madelaine6 Re: Kapturki raz jeszcze 18.05.04, 16:12
              Kapturki Aventu sprawdzily sie doskonale i sluzyly nam...rok!
              Niestety,inaczej nie dalo rady-podstepy z chowaniem tez nie dzialaly,na cycusia
              synek reagowal placzem.W dodatku karmilam jedna piersia :0 i synio dorodny az
              milo.
              Nie wierzcie w te bzdury,ze kapturki wplywaja na ilosc mleka!
              Pozdrawiam cieplo.
            • przyszla_mama Re: Kapturki raz jeszcze 20.05.04, 20:22
              Co położna to inne zdanie. Moja mi je wręcz poleciła;-)Ja używam Aventu i Baby
              Ono, ale weź rozmiar "normalny" lub uniwersalny.
    • gadusia Re: Kapturki raz jeszcze 13.05.04, 13:44
      Czesc
      Ja tez karmilam przez kapturki przez 5 miesiecy; juz szpitalu, polozna mi je
      doradzila (wklesle brodawki).
      Nie poddawalam sie i co jakis czas probowalam przystawiac synka do samej piersi
      co konczylo sie oczywiscie awantura. Ale pewnego dnia Mati chwycil samego cyca
      (nie zdazylam przylozyc kapturka do piersi ;-0) i tak juz zostalo. Mial wtedy 5
      miesiecy.Teraz ma 8,5 i nadal jestesmy na piersi, ale samej. Kapturki pozwolily
      mi karmic piersia przez pierwsze miesiace zycia malego i dlatego uwazam ze
      najwazniejsze jest ze dzidzia dostaja mleczko mamy!
      pzdr wszystkie "kapturkowe" mamy
      Magda
    • miqsh Re: Kapturki raz jeszcze 21.05.04, 09:36
      Wiecie co, ja ostatnio sprobowalam takiego sposobu. Uzywam kapturkow aventu bo
      inne okragle to mi sie wiecznie wywijaly. A avent ma takie podluzne, ktore tez
      sie ciagle odklejaja od cyca. Wiec je sobie poobcinalam, zostala ta czesc na
      sutek i jest suoer. Maly dotyka tym sposobem piersi a nie plastiku i moze nawet
      uda mi sie kiedys karmic bez :))

      Ewa
      • przyszla_mama Re: Kapturki raz jeszcze 21.05.04, 13:26
        Uda CI się na pewno, ja wczoraj spróbowałam, byłam nieugięta i dwa karmienia
        odbyły się bez udziału kapturków - mały był głodny, więc przekalkulował, co mu
        się bardziej opłaca;-) Ja go chciałam sprawdzić, czy potrafi w ogóle z cyca, no
        i jednak można. Chociaż dla mnie o niebo wygodniejsze są kapturki. Mam dość
        płaskie brodawki i synek odpada od nich co chwilę, no i jest płacz wniebogłosy.
        A przy kapturkach on jest spokojny, a i ja mam dwie łapy wolne - więc zostajemy
        przy kapturkach, a przynajmniej wiem, że w razie potrzeby, jakoś naje się bez.
        Pozdrawiam,
        Sylwia
    • msto0503 Re: Kapturki raz jeszcze 21.05.04, 13:56
      Ja karmiłam przez kapturki obydwie córy (4 lata i 7 m-cy), bo niestety mam
      płaskie brodawki. Zaczęłam już w szpitalu, chociaż położne kręciły nosem.
      Pierwsza córcia w ogóle nie umiała się zassać na moich brodawkach. Przy drugiej
      byłam już mądrzejsza i od razu do szpitala zapakowałam kapturki. Położne
      kręciły nosem, ale druga córcia dodatkowo bardzo poraniła mi brodawki, bo jadła
      jak smok. Jedna położna nawet zaproponowała mi, że w takim razie nakarmią małą
      z butelki, żeby mi piersi odpoczęły, ale żebym absolutnie nie używała
      kapturków. A ja i tak swoje wiedziałam. Obydwie córki karmiłam przez kapturki
      przez około miesiąc (kapturki tylko Aventu). Potem próbowałam powolutku bez,
      wtedy kiedy były najbardziej głodne. I udało się. I nieprawdą jest to, że
      uzżywanie kapturków zmniejsza ilość mleka. Ja miałam aż nadto.
      Pozdrawiam i trzymajcie się dzielnie, Monika
      • kmiszka Re: Kapturki raz jeszcze 21.05.04, 21:47
        Witam
        Melduje się kolejna zakapturzona.
        Karmię mojego trzytygodniowego nowego rodka cały czas w kapturkach - jedną
        brodawkę mam tak wklęsłą, iż obawiam się, że nie damy rady bez kapturków.
        (chociaż marzy mi sie, że kiedys będę mogła jej podać cycka 'saute', i że nim
        nie wzgardzi) Po prostu ta ułomna brodawka (ułomna wskutek urazu mechanicznego)
        się chowa zamiast wysuwać. Druga może być, chociaz też malutka.

        No ale do rzeczy. Mam problem z karmieniem nocnym - kapturek się przesuwa,
        mleko płynie na poduszkę, mała ryczy, ja po omacku poprawiam, po minucie to
        samo. Macie na to jakieś sposoby? Zastanawiam się czy nie spróbować
        przyklejania na noc kapturków plastrem.
        pozdrawiam
        Ola
Pełna wersja