Tak bardzo chcą to czemu rezygnują??

04.12.10, 16:02
Taka mnie dziś naszła refleksja. Ostatnio w moim otoczeniu rodziło się sporo dzieci, włączając w to moje. I tak po rozmowach z mamami okazało się że tylko ja jedna JEDYNA karmię piersią. Dzieci znajomych i starsze i młodsze, wszystkie na butlach. Butle wprowadzane góra w drugim tygodniu życia dziecka. I każda mama się tłumaczy, bo pokarmu mało, bo go nie przybywało, bo niewartościowy, bo laktator mało wyciągał, więc dziecko na pewno się nie najadało...Ręce opadają. Najgorsze że każda z nich się zarzeka że chciała karmić, że nie wyobrażała sobie przed porodem że nie będzie karmić... Jak to może być, że w dobie telefonów, rozbudowanej na każdy temat prasy kobiecej, internetu (!) nie szukały porady, pomocy?? Dlaczego jedynym ratunkiem dla nich była butla i MM? dlaczego słuchają matek, babć i ciotek dobra rada a nie własnej kobiecej, matczynej intuicji?? Dlaczego te matki i babcie wypowiadają na głos swoje mądrości, podczas gdy okazuje się, że same nie karmiły, bądź karmiły tydzień??
Czemu skoro tym matkom tak zależało nie walczyły o te karmienie?? Wiem, że u nas w szpitalach i ogólnie wiedza na temat karmienia jest znikoma. Ale zawsze wydawało mi się, że jak komuś naprawdę na czymś zależy to walczy o to z całych sił-tym bardziej jeżeli chodzi o nasze dziecko i jeżeli chcemy dla niego wszystkiego co najlepsze!!!
Żeby nie było-sama miałam problemy z karmieniem i walczyłam o nie, karmię piąty miesiąc, moje dziecko nigdy nie piło innego mleczka niż to wyprodukowane przeze mnie, mam z tego ogromną satysfakcję. Dlatego właśnie, że mimo trudności mi się udało, walczyłam i wygrałam! A może po prostu mi zależało bardziej niż innym, może te które tak szybko rezygnują nie są wystarczająco zdeterminowane?? Nie mówię tu o matkach, które nie karmią z powodów niezależnych od nich. I wiem, że jest wiele które walczą nadal, świadczy o tym frekwencja na forum :) Ale czemu te, które rzekomo nie wyobrażały sobie innego karmienia poza naturalnym, po góra 2 tygodniach karmienia wprowadzają MM? Zero woli walki, lenistwo, wygoda?? Jakie jest wasze zdanie??
    • marysiasss Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 16:39
      U mnie było tak:
      Zawsze bardzo chciałam karmić piersią. Miałam cc, pokarm naszedł w 4 dobie - położne wogóle mnie nie pokierowały, nie poinformowały jak to jest z laktacją po cc, kazały aby mały cały czas wisiał na piersi co skończyło się strasznie obolałymi sutkami, moim płaczem, krzykiem wygłodniałego dziecka, frustracją i zagubieniem. Dałam radę (z pomocą i wsparciem emocjonalnym mamy) - pokarm pojawił się. Później piersi pękały mi pod nawałem, mleczko sikało pod gigantycznym ciśnieniem, robiły mi się straszne zastoje. Karmienie, mimo to że malutki ssał idealnie, łączyło się z bólem, dyskomfortem, zniecierpliwieniem, nerwami moimi i synka. W 3 tygodniu życia synka chciałam się poddać. Mama znów pomogła - poprosiła, żebym dała sobie jeszcze 2 tygodnie. I tak zrobiłam! Cieszę się, bo wszystko się ułożyło :) Teraz niestety odstawiam mojego 6 miesięcznego maluszka (wiele powodów), ale do tej pory misiek znał tylko pierś :) Fakt - wśród moich 5 koleżanek, które rodziły mniej więcej tak jak ja, trzy karmiły 2 tyg, jedna miesiąc, trzecia dwa. Dlaczego tak? Przyznały się - z wygody.
      • trzepunka Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 17:03
        Ależ ja nie rozumiem co w tym za wygoda! :) W tym wyparzaniu butli, studzeniu wody, lataniu na zakupy po mleko! Dla mnie wygodą jest właśnie to, że przystawiam dziecko do piersi i już je. Nie muszę latać do kuchni, gotować, mieszać, parzyć, studzić itd. I w tym wszystkim słuchać wrzasków głodnego dziecka. marysiasss jesteś właśnie świetnym przykładem woli walki, tej zwycięskiej walki, tych chęci. Widać, że naprawdę chciałaś, ważne było to wsparcie mamy, co ja niestety rzadko obserwuję, zazwyczaj jest odwrotnie :(
        • bogna_78 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 17:22
          a ja niektóre dziewczyny rozumiem, że się poddały, nawet mimo dużej chęci karmienia piersią. ja tez o mały włos poddałabym się. i nie z wygody czy z braku chęci walki - ale z bezradnści, bezsilności. gdy nic ne wychodzi, mały nie chce ssać, waga spada na łeb na szyję, zamiast wzrastać, lekarka, położna straszą, że dzecko do szpitala zabiorą na krolówkę jak za parę dni waga nie skoczy, ty wyjesz cały dzień, bo juz ni wiesz, co robić - naprawdę bardzo łatwo jest się poddać. ja w pewnym momencie też nie wytrzynmałam i dałam butelkę, przez kilka dni. teraz walczę o odsawienie jej, nie jest jeszcze idealnie, ale i tak jestem szczęsliwa, że mały w ogóle zaczął ssać. tylko jeszcze z wagą nie tak rózowo, nie rosnie tak jak powinna, ale myślę że to kwestia czasu. Łatwo jest oceniać i kwitować że matki za mało się starały. Czasami sytuacja wydaje się bez wyjścia (w tym momencie) i nie masz już sił by walczyć. Mi się udało, ale sądzę że wielu dziewczynom niestety nie, i nie to że nie chciały.
        • villemo86 Dzięki takim jak Ty, miałam poważną depresję 05.12.10, 15:00
          Ja właśnie dzięki takim opinią, że lenistwo, że wygoda itp po nieudanym karmieniu piersią miałam ogromną depresję. Uratował mnie mąż, siłą zaciągając do psychologa. Miałam cc, przetaczaną krew więc mała pierwszy pokarm dostała mm, później jak ją przystawiałam to raniła ogromnie moje sutki. Przez ponad dwa miesiące odciągałam pokarmi i podawałam. Budziłam się co 3 godziny, spędzałam 30 minut na odciągaczu, później 15 minut na karmieniu i tak w koło. Sutki się nie goiły , a ja nie byłam w stanie podawać dziecku piersi z krwią i ropą. Moja gin jak je zobaczyła to o mało się sama nie popłakała. Po drodze miałam dwa razy zapalenie piersi i 41 stopni gorączki. Dla mnie karmienie to był niekończący się koszmar. Jednak teraz jak urodzę drugie dziecko spróbuję jeszcze raz zawalczyć. Jestem w 9 tygodniu i już się do karmienia przygotowuję. Boje się tylko, że jeśli się nie uda to znowu odbije się to na mojej psychice.

          Proszę Cię nie szufladkuj ludzi w ten sposób, bo czasami się najnormalniej w świecie nie opłaca robić coś na siłę!!! A moja córcia mając 1,5 roku i pijąc moje mleko tylko przez dwa miesiące jest (odpukać) super zdrowa. Poza katarkiem nie była jeszcze chora!
        • dziabula27 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 07.12.10, 10:12
          A u mnie bylo troche inaczej moja 2 latke karmilam rok ale musialam odstawic bo sie okazalo ze jestem w drugim miesiacu ciazy i mam krwiaki w macicy i kazde karmienie powodowalo bol w dole brzucha corka byla cycoholikiem majac rok jadla 8 razy w dzien 10 w nocy nie znala butli i naprawde czulam sie uwiazana wiec postanowilam ze drugiej karmic nie bede . Ala odrazu po cc trafila na intensywna terapie nie moglam jej nawet wziasc na rece nie pobudzalam laktacji chcac karmic butla ale jak po tygodniu dali mi ja na rece to automatycznie przystawilam ja do piersi ona od razu zlapala a mi polecialo mleko:) po wyjsciu ze szpitala znowu chcialam przejsc na butle bo Ala czesto jadla i brakowalo mi czasu dla mojej wtedy poltorarocznej corci i juz praktycznie Ala jadla tylko butle ale wtedy zrozumialam ze to gotowanie wyparzanie wstawanie w nocy wcale takie wygodne nie jest i postanowilam znowu karmic piersia:) mleka prawie w ogole juz nie bylo ale tak czesto ja przystawialam ze sie pojawilo. Teraz Ala ma prawie 6 miesiecy i nie przewiduje konca karmienia:) i fakt wszystkie moje znajome karmia lub karmily butla
    • cibora Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 17:18
      Zaraz zostanę zjechana, ale ja uważam, że to w większości lenistwo, wygodnictwo i chęć, by po urodzeniu dziecka było nadal tak jak przed.
      Ostatnio dowiedziałam się, że sąsiadka nie karmi już dwumiesięcznej córki. Jej mąż powiedział mojemu, że miała problemy z karmieniem. Jak zobaczyłam sąsiadkę zapytałam co się dzieje, może coś doradzić, bo wiem co to są problemy z karmieniem (walczyłam dwa miesiące i karmię do dziś dwa lata i siedem miesięcy :-) Ona mnie wysłuchała i powiedziała, że nie będzie walczyć, bo mała cały dzień chciała wisieć przy cycku. A teraz to ma dobrze, do butelkę i spokój, a w nocy to nawet mąż może dać. Ręce mi opadły. I o to według mnie chodzi - jak dziecko ssie butelkę to można go zostawić z kimkolwiek i wyjść gdzie się chce, na jak długo się chce, a z cycem tak się nie da :-)
      Ale to jest każdego własny wybór. Ja uważam, że najlepsze co mogę dać mojemu dziecku to bliskość i czas, ale nie wszyscy tak uważają. A świat dzisiejszy utwierdza nas w tym, że dzieci jak najwcześniej trzeba oddawać do żłobków, przedszkoli, socjalizować, uczyć samodzielności itp. itd. Ale na ten temat to ja mogę jeszcze długo :-)
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
      • dzieckoziemi Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 17:26
        Chyba się niestety zgodzę z ciborą, bo mam bardzo podobne obserwacje wśród znanych mi młodych matek. Główny argument jest taki. że butla=wygoda i więcej czasu dla siebie.
        Na blogu mojej znajomej mamy znalazłam nawet listę zalet karmienia mm, którą ona sama stworzyła:

        "Oto moje subiektywne zalety karmienia mlekiem modyfikowanym

        1. Wiesz, ile Twoje dziecko wypija mleka. Dzięki temu nie masz wątpliwości, czy już się najadł, czy płacze z głodu.

        2. Nie musisz przestrzegać żadnej diety.

        3. Możesz karmić wszędzie, nie musisz szukać ustronnych miejsc.

        4. Możesz pić alkohol, palić papierosy.

        5. Nie musisz nosić specjalnej garderoby, która ułatwia wyciąganie piersi. Plus dla fanek golfów na przykład:)

        6. Możesz zostawić dziecko pod opieką innych osób.

        7. Jeśli nauczysz dziecko trzymać butelkę, wówczas każdy posiłek jest dla Ciebie dodatkowym czasem wolnym

        8. Masz szansę się wyspać - mleko modyfikowane jest bardziej sycące i dłużej się trawi. "

        (pogrubienia moje)

        Totalnie rozwala mnie podpunkt czwarty... :/
        • trzepunka Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 17:55
          A ja noszę golfy jak karmię, po prostu wyciągam jedną rękę z rękawa. Ale punkty dobre, oby tak dalej to MM będzie królem! :P
          • titerlitury Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 18:01
            a po co sciagsz rekaw, nie lepiej zadrzec golf do gory???
            • trzepunka Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 18:07
              He he, karmię tylko na leżąco, lubię mieć wolne ramię, inaczej niewygodnie :)
              • titerlitury Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 23:44
                podciągasz pod pachy gol/bluzkę/górę od pidżamy i masz a/wolną rękę, b/z głowy kłopot z półrozbieraniem
        • basiak36 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 19:21
          Główny argument jest taki. że butla=wygoda i więcej czasu
          > dla siebie.

          Tak sobie mysle, ze ten argument jest dla mnie najbardziej bezsensowny. Rozumiem bol, problemy z karmieniem, slabe przybory,. etc. Ale wiecej czasu dla siebie? Ze dziecko spi glownie i jeszcze samo sie butla nakarmi?
          Tak sobie mysle ze po prostu bym sie na dzieci nie decydowala gdyby mi glownie zalezalo na wolnym czasie i wolnosci. Bo moje dzieci juz piersia nie karmione, starszy ma 8 lat, i czasu mam dla siebie coraz mniej:) Pomaganie starszemu w pracy domowej po szkole zajmuje tyyyle czasu:) Tylko juz nie moge zastapic siebie czyms innym:))
        • moonik1 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 20:52
          Hmmm, ja co prawda nigdy nie karmilam piersią, ale przez prawie 8 mcy odciągalam moje mleko laktatorem (maluszek urodziłsię z rozsczcepem podniebienia, takie dzieci nie są w stanie ssać piersi, butlę mieliśmy też specjalną i wlasciwie to wlewalismy mu to mleko do dzioba, takie to było ssanie u niego). Laktator dano mi w drugiej dobie w szpitalu , jak zdiagnozowano rozsczep (jak mi powiedział lekarz: "To dziecko jest skazane na butelkę, ale to nie znaczy, że zniechęcam Paniądo karmienia piersią"). Pokarm pojawił się w 3-4 dobie i... to była dla mnie masakra. Ból, ból, ból!!! I nie chodziło o poranione brodawki, tylko o ból, jaki towarzył napływowi mleka w piersiach. Odciągalam naprawde spore ilosci (nawet ponad litr na dobę), ale pierwszy miesiąc to zaciskalam zęby z bólu przy kazdym odciąganiu, potem sie troche przyzwyczailam, ale nigdy nie bylo to dla mnie przyjemne. Bardzo latwo robily mi sie grudy w piersiach, takie male zastoje - nie moglam nosic zadnego stanika, tylko bezszwowe podkoszulki...Podejrzewam, ze gdyby do tego bólu doszły pogryzione brodawki, to pewnie bym siępoddała. W dodatku dieta, która mnie wynisczyla (na szczescie po 2 mcach diety odpuscilam, bo nie widzialam zadnych efektów u dziecka, a sama sie dorobilam anemii - mam zespół złego wchłaniania i nie dla mnie jedzenie gotowanego indyka i warzywek na parze, na takim jedzeniu, pomimo gigantycznych ilosci robię sięanorektyczka, wypadają mi włosy i generalnie jest fatalnie, nieważne czy karmię, czy nie).

          nie oceniajcie mam karmiących mm jako leniwców - te butelki, wyparzanie, mycie itd. to jest masakra, dziecko śpi, a w tym czasie trzeba pozmywac caly ten sprzęt, poza tym każde wyjscie to jest dodatkowy problem, bo jak tu wziąć ciepłą wodę, zeby nie wystygla itd.

          Teraz jestem w drugiej ciązy i tez nastawiam się na karmienie piersią - mam nadzieję, ze piersi trochę sięjednak przyzwyczaiły do wypływu pokarmu (inne są w tej ciąży, juz mi siępokarm pojawia pojedyncze krople, a wtedy gdyby nie lakatator to w ogóle by się nie pojawił) i nie będzie to tak bolesne. Ale jesli będzie? Nie wiem, czy dam rade. Pamięam ulge, jaką odczułam po tych 8 mcach po zakonczeniu karmienia.
      • enamerele Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 19:46
        > to w większości lenistwo, wygodnictwo
        Ale co w tym złego?
        Dlaczego tylko ta matka, która się poświęca, jest uważana za dobrą? Dlaczego, jeśli chcemy wydrzeć trochę czasu dla siebie, chociażby kiedy mąż karmi butelką, to od razu jesteśmy leniwe i wygodne?
        • mrowka75 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 11:05
          okres cycozwisania nie trwa wiecznie, ja w czasie cycozwisania mogłam nadrobic lektury i "bezkarnie" się z dzieciem wylegiwać. To dla mnie prawdziwe lenistwo i wygodnictwo.
    • matylda07_2007 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 17:22
      A co Cię to interesuje? Dlaczego się w ogóle głowisz? Czy to Twoja sprawa?
      • trzepunka Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 17:54
        Strasznie mnie to interesuje i irytuje zarazem. Bo nie znoszę tego biadolenia, że ja chcę karmić, ale pokarmu mało, nie leci (no ciężko żeby 2 tygodnie po porodzie wyciągać z butli laktatorem po 150-180 ml). I jedyny ratunek to dać butlę zamiast trochę powalczyć i się postarać. Dla mnie to przejście po najmniejszej linii oporu, łatwo bez wysiłku. Nie chcę tu stwarzać teorii matki-karmicielki-terrorystki, nie mówię o wszystkich przypadkach, bo każdy jest inny. Ale jak widzę matkę która odstawia od piersi i daje MM bo dziecko się nie najada (bez żadnego sprawdzenia stanu faktycznego, tj ważenia i sprawdzenie przyrostów), albo dlatego bo mama/babcia jej kazały to aż mnie rzuca. Po prostu postawić sprawę jasno, nie karmię piersią bo nie chcę/bo mi niewygodnie/bo nie lubię, a nie się użalać, że jest źle i wszystkim naokoło wciskać że to natura nie pozwoliła jej karmić. Bo to właśnie NATURA pozwoliła i stworzyła piersi do karmienia.
        • matylda07_2007 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 19:09
          Moim zdaniem, w ogóle powinnaś takie rzeczy zlewac. Też nie masz się czym przejmować. Serio. Ja, póki co, karmię swoje drugie dziecko prawie 3 tygodnie. "Aż". Dajemy radę, ja chcę karmić. Ale jeśli z jakiegoś powodu się odechce, mam nadzieję, że nie będzie to interesowało żadną moją znajomą. Jak się nie zainteresują, nie będę musiała podawać powodu, który to może być dla nich niesatysfakcjonujący.
          • misior_biorn Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 20:00
            Wiesz, co człowiek (matka) to historia. I na pewno nie uwierzę, że nie ma matek, które chciały karmić i się poddały i to nie z lenistwa.

            Jasne, jest internet, pomoce, ale nie każda ma tony samozaparcia, nie każda będzie wierzyć brew wszystkim naokoło że "nie ma słabego pokarmu". Mam koleżankę, która za każdym razem jak widziała mnie karmiącą synka (spotykałyśmy się na basenie z maluszkami, więc zawsze po kąpieli karmiłyśmy - ja piersią ona dawała już wtedy jakieś soczki/obiadki), mówiła, jak bardzo żałuje, że się poddała. Ale miała córeczkę z alergią, próbowała bez skutku diety eliminacyjnej i w końcu lekarz "wymusił" na niej bebilon pepti. Pewnie gdyby trafiła na innego alergologa, gdyby odkryła wcześniej alergen, albo po prostu była bardziej uparta... tak czy inaczej w życiu bym nie powiedziała, że ona zrezygnowała z lenistwa, niewiedzy czy innego zaniedbania. I myślę, że takich przypadków jest wiele.

            A tak w ogóle to właśnie - karmisz sama, super, próbujesz pomagać innym - gratulacje, ale po co rozważać czemu ktoś przeszedł na mm? Mleko (matki? ;)) się tu już rozlało...
          • kaeira Do matylda07_2007 05.12.10, 16:21
            matylda07_2007 napisała:
            > Ja, póki co, karmię swoje drugie dziecko prawie 3 tygodnie. "Aż".

            Gratulacje!! Czemu tak po kryjomu? ;-)
            • mrowka75 Re: Do matylda07_2007 06.12.10, 11:08
              hehehe
              gratulacje Matyldo z okazji urodzenia dziecka. Twoja "negatywna" lektura forum pewnie przydała Ci "chcąc-nie-chcąc" trochę wiedzy, co poprawi komfort, wygodę i efektywność kp ;)
    • alicez Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 18:24
      Wydaje mi się, że odpowiedż, aż nadto wyczerpującą, znajdziesz tu: forum.gazeta.pl/forum/w,570,115362793,115362793,karmic_piersia_miec_stalowe_nerwy_.html
      • green-koala111 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 19:40
        Ble, ble , ble.
        W dobie telefonow , internetów, doradców laktacyjnych, pediatrów, połoznych, kolezanek innych pierdół nie dało naprawić sie błędu po porodzie w postaci biernosci połoznych po porodzie , kiedy moje dziecki spało po 6-7 godzin.
    • blue_romka Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 20:36
      Każda matka ma prawo karmić jak chce. Oczywiście bezsprzecznie karmienie naturalne jest dla dziecka najlepsze, ale nie każda wybiera to, co najlepsze (np. nie każda matka rzuca palenie w ciąży, choć wiadomo, że szkodzi dziecku itp). Głupie jest tylko to, że prawie żadna nie ma odwagi uczciwie powiedzieć: nie karmię kp, bo to było dla mnie niewygodne, bo nie lubiłam, bo nie chcę być uwiązana, bo jestem leniwa itd., tylko zasłaniają się, że za malo pokarmu, że dziecko głodne. Jeśli naprawdę są problemy, to poradę laktacyjną się znajdzie, jeśli tylko będzie się chciało, więc takie tłumaczenia są bzdurne. Brak odwagi, żeby podać prawdziwe powody i tyle.
      • trzepunka Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 21:38
        No mi właśnie chodzi mniej więcej o to co blue_romka napisała-tak dobitnie :) Nie oceniam matek które nie karmią bo nie są w stanie jak np moonik1 (chociaż i tak twarda babka) albo mówią wprost że nie chcą. Oceniam po swojemu te, które narzekają że to, że tamto, a wystarczy trochę pracy żeby to i tamto zmienić :) Tłumaczyłam ostatnio dwóm koleżankom czemu "jeszcze" karmię piersią, jedna z nich zrezygnowała w pierwszym, druga w drugim tygodniu. Opowiedziałam moją historię, jak ja walczyłam, że wcale nie było łatwo. Opowiedziałam cały mechanizm "zamawiania" pokarmu przez dziecko i całą resztę. Pod koniec czułam że patrzą na mnie jak na jakąś nawiedzoną, co to za herezje opowiadam! Taki właśnie jest poziom informacji na temat kp. I brak własnych chęci żeby samemu coś więcej się dowiedzieć i coś więcej z tym zrobić. Ale oczywiście każda z koleżanek nie wyobrażała sobie że NIE będzie karmić. Jak na mój gust dość szybko zmieniły zdanie. A szkoda bo mogłyby karmić długo.
      • gladys_g Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 21:57
        blue_romka napisała:

        Brak odwagi, żeby podać
        > prawdziwe powody i tyle.

        Jeśli podawane przez nie powody traktowane są przez nawiedzone niunie jako bzdurne wymówki, bo przecież można walczyć, bo trzeba z cyckiem na barykady, bo trzeba się poświęcić - to ja się nie dziwię, że Twoje koleżanki nie podają prawdziwych powodów. Nikt nie lubi być osądzany, a już na pewno nie dlatego, że karmi, jak karmi.

        Ja mam fafdziesiąt czynników, które złożyły się na to, że nie karmię. I pewnie jakby to był jeden czy dwa, to karmiłabym dalej, ale przy całej serii problemów - odpuściłam. Żeby podać wszystkie powody musiałabym się zastanowić i poświęcić na to sporo czasu, a umówmy się - nie jest to temat nad którym codziennie siedzę i rozmyślam. Jak mnie ktoś pyta (skądinąd pytanie bezczelne, no ale), dlaczego nie karmię piersią - odpowiadam po prostu, że tak wyszło, bez wdawania się w szczegóły.

        I jakbyś była moją koleżanką, to pewnie byś mi przypięła całą serię obraźliwych łatek. Dlatego bardzo się cieszę, że takich ludzi jak Ty nie ma w moim otoczeniu, albo przynajmniej się nie ujawniają ze swoją potrzebą misji i czucia się lepszą z tak błahych powodów jak karmienie.
        • justkawb Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 22:04
          > I jakbyś była moją koleżanką, to pewnie byś mi przypięła całą serię obraźliwych
          > łatek. Dlatego bardzo się cieszę, że takich ludzi jak Ty nie ma w moim otoczen
          > iu, albo przynajmniej się nie ujawniają ze swoją potrzebą misji i czucia się le
          > pszą z tak błahych powodów jak karmienie.

          Ale zaraz chwila, przeciez nikt tu nikogo nie wartosciuje ze wzgledu na karmienie. Blue_romka wyraznie napisala, ze kazdy wybiera, jak chce. W dyskusji chodzi raczej o powody przejscia na mm, jakie niektore matki podaja, a ktore przyczyniaja sie tylko do utrzymywania mitow nt kp. A niestety czasem trudniej jest sie przyznac, ze robimy cos z wlasnej wygody. Latwiej wtedy podac powod typu 'nie mialam pokarmu'. A to z kolei przyczynia sie do dalszego rozpowszechniania mitu, jakim jest ow brak pokarmu u tak duzej ilosci kobiet.
          • gladys_g Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 04.12.10, 22:23
            justkawb napisała:


            > Ale zaraz chwila, przeciez nikt tu nikogo nie wartosciuje ze wzgledu na karmien
            > ie. Blue_romka wyraznie napisala, ze kazdy wybiera, jak chce. W dyskusji chodzi
            > raczej o powody przejscia na mm, jakie niektore matki podaja, a ktore przyczyn
            > iaja sie tylko do utrzymywania mitow nt kp. A niestety czasem trudniej jest sie
            > przyznac, ze robimy cos z wlasnej wygody. Latwiej wtedy podac powod typu 'nie
            > mialam pokarmu'. A to z kolei przyczynia sie do dalszego rozpowszechniania mitu
            > , jakim jest ow brak pokarmu u tak duzej ilosci kobiet.

            Oczywiście, że napisała że każdy wybiera jak chce. Jednocześnie pisząc, że wg niej prawdziwe powody do nie-kp to:
            "nie karmię kp, bo to było dla mnie niewygodne, bo nie lubiłam, bo nie chcę być uwiązana, bo jestem leniwa itd.". Pisząc jednocześnie, że wg niej: "Jeśli naprawdę są problemy, to poradę laktacyjną się znajdzie, jeśli tylko będzie się chciało, więc takie tłumaczenia [że za malo pokarmu, że dziecko głodne] są bzdurne".

            Więc z jednej strony nie bierze za dobrą monetę wyjaśnień koleżanek 'bzdurne', z drugiej zakłada, ze nawet jeśli mają wiedzę, to prawdziwe powody do zaprzestania kp są inne, w kontekscie - błahe lub obciążające matkę (lenistwo, niechęć do bycia z dzieckiem, nielubienie, brak wygody, co, umówmy się, nie jest cechami charakteryzującymi tzw 'dobre matki' i jeśli to nie jest wartościowanie, to ja nie wiem, co jest.

            Bo przecież nie napisała zamiast niewygody - ból, zamiast niechęci do uwiązania - depresja poporodowa, zamiast lenistwa - wyczerpanie fizyczne i psychiczne itd itp.

            Uwierzyłabym, że blue_romka nie wartościuje, gdyby nie używała negatywnie wartościujących określeń. Ale tak - pokazuje swój stosunek do koleżanek. Jej własne słowa to mówią, wbrew temu, co twierdzisz :)
            • justkawb Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 15:54
              Nadal uwazam, ze to, co piszesz to Twoja interpretacja. Blue_romka napisala: "Głupie jest tylko to, że prawie żadna nie ma odwagi uczciwie powiedzieć: nie karmię kp, bo to było dla mnie niewygodne, bo nie lubiłam, bo nie chcę być uwiązana, bo jestem leniwa itd., tylko zasłaniają się, że za malo pokarmu, że dziecko głodne. Jeśli naprawdę są problemy, to poradę laktacyjną się znajdzie, jeśli tylko będzie się chciało, więc takie tłumaczenia są bzdurne. Brak odwagi, żeby podać prawdziwe powody i tyle."

              Jedyne wartosciowanie, jakie widze w jej wypowiedzi, to okreslenie 'glupie' w odniesieniu do wielu kobiet twierdzacych, ze nie maja pokarmu lub, ze dziecko jest glodne. Bo to najczesciej jest zupelna nieprawda (tak, oczywiscie, jest niewielki odsetek kobiet, ktore maja problemy z produkcja mleka, ale jest to w granicach 1-2%, czasem tez w wyniku niedokladnego usuniecia lozyska, co np spotkalo moja mame).

              Jesli ktos rezygnuje bo mu sie nie chce, nie lubi, brzydzi sie, nie otrzymal wsparcia, to jest to zupelnie inna sprawa.
              • gladys_g Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 22:31
                No cóż, ja to odbieram tak: 'no przyznaj, że jesteś leniwa i nie lubisz być blisko własnego dziecka, a jak już przyznasz, to masz do tego prawo a nie chrzań, że się dzieciak nie najadał'.
                Naturalnie jest to moja interpretacja, natomiast uwazam, że uzasadniona. I miałam wrażenie, że to wykazałam, ale oczywiście mogę się mylić.

                Czy tylko ja widzę takie nastawienie?


                A już abstrahując, albo w zasadzie wracając do tematu - jeśli kobieta mówi, że 'boi się, że się dziecko nie najada' - to właśnie to znaczy - że się boi. I jeśli ma pierwsze dziecko i brak wzorców kp w najbliższym otoczeniu, to pomimo wiedzy, że małe są na to nienajadanie się szanse, strach wygrywa, do spółki z mamami i babciami, które promują kb.
                Bo jest to ogromny lęk. A gromienie z pozycji wszechwiedzącej orędowniczki laktacji niewiele zmieni w obliczu takiego strachu.
                Więc pomimo całkiem porządnej laktacji dokarmia czy przechodzi na butelkę - tak naprawdę ze strachu o dziecko. I wówczas zapytana o powody powie raczej, że dziecko się nie najadało niż że się tego bała. Co dla osoby znającej mechanizmy laktacji i np widzącej, że dany dzieciak ładnie przybierał itd - jest oczywistą bzdurą jeśli mówimy o faktach.
            • mrowka75 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 11:14
              Gladys, ale mi ja ktoś powie, ze nie chce kp, to jasne ze odpuszczam i nie drążę, ale jak ktoś mówi, że nie wychodzi, bo to czy tamto, to podpowiadam jak to czy tamto można zmienic, zeby wychodziło, ale wtedy to ja jestem juz terrorystką laktacyjną.
              • gladys_g Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 15:17
                Mrówka, no nic Ci na to nie poradzę :DDD

                Znam ten mechanizm (kiedy o innym problemie rozmawiam z dziewczynami), strasznie to frustrujące jest :)))
    • arleora Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 02:41
      trzepunka napisała:

      > Taka mnie dziś naszła refleksja. Ostatnio w moim otoczeniu rodziło się sporo dz
      > ieci, włączając w to moje. I tak po rozmowach z mamami okazało się że tylko ja
      > jedna JEDYNA karmię piersią. Dzieci znajomych i starsze i młodsze, wszystkie na
      > butlach. Butle wprowadzane góra w drugim tygodniu życia dziecka. I każda mama
      > się tłumaczy, bo pokarmu mało, bo go nie przybywało, bo niewartościowy, bo lakt
      > ator mało wyciągał, więc dziecko na pewno się nie najadało...Ręce opadają.

      Niby dlaczego opadaja? Nigdy nie zamierzalam i nie zamierzam karmic swgo dziecka piersia. Brzydzi mnie to, nie znoszę patrzeć na matki karmiące piersią, a już zwłaszcza publicznie. Nie toleruję określenia "cyc". Część kobiet zmienia się w coś dziwnego karmiąc piersią. To bardzo zwierzęce, takie ssacze (bez obrazy :-) Zwierzęta muszą karmić swe potomstwo własnym mlekiem, my ludzie mamy wybór. Ja wybieram butelkę. A teraz mnie zjdzedzcie, zlinczujcie, odsądźcie od czci i wiary, tak mam i już.
      • meg303 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 09:40
        Niewiele kobiet szczerze nawet przed sama sobą przyznaje, karmię butelką , bo tak zdecydowałam. Zawsze leca jakieś usprawiedliwienia typu, brak pokarmu, wisi na cycu, mama mówi, ze mam chude mleko etc.
        Trzeba przyznać, ze czasem nawet fachowcy potrafia zniechęcić do kp. Ostatnio przy ważeniu mojego 5 miesięczniaka( ważył 9100 g) lekarka powiedziała" niech sie pani cieszy, ze ma takie odzywcze mleko". Co oznacza, ze inna mama może mieć zbyt "chude"...
        Ręce opadają
      • luliluli Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 10:03
        Arleora, a tak poważnie - to masz w ogóle dziecko??
        Bo ja do czasu posiadania dziecka miałam podobne poglądy, w ciąży (naprawdę nie wiem jak) mi się odmieniło;) nie mówię, że Tobie się też odmieni, ale osobiście nie znam ani jednej matki, która podpisałaby się pod tym, co napisałaś.

        A określenie "cyc" brzydzi mnie nieodmiennie od zawsze, bo ja akurat mam PIERSI;)

        A zabierając głos w dyskusji - dzięki WIEDZY zdobytej w szkole rodzenia, od początku wiedziałam, z jakimi problemami wiąże się karmienie piersią. I tylko ta wiedza sprawiła, że początkowe trudności mnie nie zniechęciły* - dałam sobie 6 tygodni na próbę i potem miałam podjąć decyzję, czy karmić nadal - i tak jak myślałam (i wiedziałam), po 6 tygodniach wszystko już grało:) a z czasem karmienie stało się dla mnie czymś najwspanialszym pod słońcem - mimo że pierwsze dni były koszmarem.

        * a wystarczy przypomnieć sobie siebie po porodzie, żeby wiedzieć, że te początkowe trudności zazwyczaj są jednymi z najcięższych chwil w życiu kobiety i łatwo wtedy o pochopne decyzje - człowiek ledwo się może ruszać (ja miałam cc, więc tym bardziej), nagle życie wywraca się do góry nogami, noce zarwane, ani jedna minuta życia nie zależy od nas (jak za dawnych dobrych czasów;)), piersi bolą, są ciężkie, zazwyczaj poranione do krwi i żywego mięsa, mały stwór zabrany ze szpitala drze się wniebogłosy i trudno od razu domyślić się, o co mu chodzi, wszystko jest inaczej niż sobie wyobrażałyśmy (zwłaszcza my pierworódki;))
        Ja przez pierwsze dni (chyba nawet tygodnie? teraz już nie wiem, dzięki zbawczej mocy zapominania, którą matka natura dała nam nie bez powodu) płakałam przy każdym przystawianiu dziecka do piersi - ściskałam męża za rękę, a z oczy ciekły mi wielkie grochy (nie wspomnę już, jakim mięsem rzucałam przy tej okazji).
        Moim zdaniem rzetelna wiedza o tym, jak MOŻE (bo nie musi) wyglądać początek mlecznej drogi i jak temu zapobiegać i leczyć skutki, powoduje, że chętniej godzimy się na różne niedogodności, bo wiemy, że są przejściowe, a długoterminowe korzyści je w jakimś sensie wynagradzają (zapewne zgodzi się ze mną każda z mam, która zna dobrze ten cudny wyraz twarzy swojego malca po karmieniu, gdy wciąż jest do nas przytulony i tak dalej i tak dalej;) ACH:D).
      • trzepunka Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 10:43
        Właśnie chodzi o to że nie! Mówisz odrazu, nie karmię bo nie lubię, nie chcę, brzydzi Cię to itd. I dla mnie to jest ok, bo nie wciskasz kitu, że pokarmu nie było, lub był taki czy siaki. Zgadza się, masz wybór i go dokonałaś, bez podawania wymyślonych powodów. A to co ja sadzę, na temat tego, że nie karmisz jest mało ważne, ważniejsza jest dla mnie ta szczerość.
        • trzepunka Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 10:46
          To było do arleora :)
          • matylda07_2007 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 12:05
            Też masz problemy. Pokiwaj głową następnym razem i wszyscy będą szczęśliwi.
            • niebieski_ptak5 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 13:55
              Słuchajcie a potem się dziwicie, że ktoś WAM prawdy nie powie, że nie karmi piersią. Po pierwsze same nie lubicie pytań czemu długo krótko etc. a nie które z WAS wcale nie lepsze. Jak usłyszałyście, że sąsiadka nie karmi bo coś tam to się rzucacie? A po co, prosiła o radę? Nie? To odwalić się. Dwa no właśnie jak ktoś nie lubi, nie ma ochoty to zaraz wygodny, egoistka itp. To jest czyjś wybór a nie WASZ wy bądźcie odp za swoje wybory. Jak pisałam nie mam dzieci tu już kiedyś ale nie interesuje mnie czym i jak będzie/nie karmić mojego kuzyna żona nie moja sprawa, nie wtrącam się, zakładam, że jak mają dziecko to wiedzą co robią/jak by co dopytają specjalistę. U nas takie pocieszanie się i niejako masturbowanie ja walczyłam jak lwica a inne nie bo i tu cała śpiewka. Po co? Lepiej się niektóre z wAS po tym czują? Dla jednej to wygoda etc. nie każdy dobrze znosi macierzyństwo -raczej kobieta ma bardziej przechlapane niż facet. Dlaczego takie tematy tak cholernie polaryzują Polki a jak sąsiad tłucze sąsiadkę za ścianą to żadna na policje nie dzwoni tylko uznaje, że to wewnętrzna sprawa rodziny?! Co z Wami babki? Moze te kobiety tak gadają bo mają dosyć tylko, że u nas powiedzenie czegoś wprost, zwłaszcza niepopularnego to OBRAZA MAJESTATU!
              • niebieski_ptak5 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 14:00
                bez obrazy ale wartościujecie. I dlaczego ktoś miałby się wAM tłumaczyć? Ja naprawdę nie rozumiem. Najlepiej to pilnować swoich spraw.
    • cibora Re: "Terror laktacyjny" 05.12.10, 14:14
      Mnie najbardziej wkurza określenie "terror laktacyjny". Bo kobiety krzyczą, że są zmuszane do karmienia piersią. A dlaczego? Bo mówią, "że nie mogą, słabe mleko, bo za mało mleka". I ja dlatego zaczęłam rozmawiać ze swoją sąsiadką, bo może jej trzeba pomóc i doradzić. A jakby mi powiedziała, że po prostu nie chce karmić, że chce mieć czas i wolność dla siebie to słowem bym się nie odezwała na temat kp. Bo po co? Jej wolna wola.
      I myślę, że większość dziewczyn tu się wypowiadających słowem by się nie odezwało, gdyby usłyszało "nie karmię, bo brodawki mam obgryzione i nie chce mi się poświęcać". Proste, jasne i szczere.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
      • niebieski_ptak5 Re: "Terror laktacyjny" 05.12.10, 14:40
        Nadal nie rozumiem jednak dlaczego ktoś miałby Ci się spowiadać/deklarować itp. Oj wątpliwe czytając to forum{niektóre wyp.} i inne czy byś /byście dały spokój. Poza tym powtarzam nie bądź taka hop do przodu bo to, że Ty czy któraś z WAS tu nie spotkała się z pewnymi "około-matkowymi" problemami nadmiernej ingerencji w sposób/wybór karmienia nie oznacza, że nie ma. Dwa nie pytaj nie interesuj się to nie będziesz musiała snuć domysłów na temat karmienia i jego sposobów.Wtedy nie trzeba będzie zakładać wątków co by snuć wizje, że ktoś coś ukrywa i czemu!?:
        • cibora Re: "Terror laktacyjny" 05.12.10, 17:42
          niebieski_ptak5 napisała:
          > Nadal nie rozumiem jednak dlaczego ktoś miałby Ci się spowiadać/deklarować itp.

          Wcale nie musi. Zapytałam, bo sama miałam problemy z karmieniem, walczyłam dwa miesiące, wiem co znaczy czyjaś pomoc, choćby wysłuchanie, utwierdzenie w tym, że warto, że nie szkodzę dziecku. Wokoło pełno "cioć dobra rada", które mówią "daj spokój, głodzisz dziecko, po co się męczysz, daj butelkę", a takich, które chcą wesprzeć prawie nie ma. I dlatego JA stwierdziłam, że jeśli ktoś chciałby pomocy to mogę ją oferować. Przypuszczam, że jakbym problemów z karmieniem nigdy nie miała to nie przyszło by mi do głowy pytać o cokolwiek.

          > Dwa nie pytaj nie interesuj
          > się to nie będziesz musiała snuć domysłów na temat karmienia i jego sposobów.W

          Jesteś trochę nielogiczna w swoich wypowiedziach. Post wyżej zarzucasz wszystkim, że nie interesują się, jak mąż bije żonę. To albo nie interesujmy się niczym co robią inni ludzie, albo wszystkim w czym ewentualnie można komuś pomóc.
          Agnieszka
          --
          Staś (03.05.2008)
          • green-koala111 Re: "Terror laktacyjny" 05.12.10, 17:57
            Eeech.... Miałam pogryzione brodawki , zaciskałam zęby jak karmiłam i CHCIALAM karmic,ale tak jak pisalam , moje dziecko spało i spało , nie ssało. Nikt mi nie powidział,ze dziecko powinno byc przystawiane co 2-3 godziny. Moje piersi nie wiedziały ,że mają produkować wiecej mleka. Gdybym nie chciala karmic, bo.... jak piszecie... mam pogryzione brodawki, bo mi sie nie chce zeby dziecko wisialo na piersi , bo bede miala obwisłe piersi, to nie moglabym sie poszczycic tym , ze moje dziecko 8 miesięcy kończy i nadal ssie piers w nocy , w dzień 2-4 razy , niestety musze dokarmiac butelka, bo nie miałam i nie mam tyle pokarmu zeby wykarmic moje dziecie.
            Uwielbiam ( moja corka też) karmic piersią i nie mowcie ze nie chcialam, wszystkie mozliwości zostały wyczerpane.
            • justkawb Re: "Terror laktacyjny" 05.12.10, 18:42
              Green-koala111, mysle, ze caly watek nie jest o mamach takich jak Ty. Bo jak widac, Ty sie nie poddalas, pomimo braku odpowiedniego wsparcia. Faktycznie, kiedy na poczatku piersi nie sa wystarczajaco pobudzane przez niemowle, moze nie wytworzyc sie odpowiednia ilosc receptorow prolaktyny i moze byc problem z iloscia mleka.
              Milego dalszego karmienia :)
            • basiak36 Re: "Terror laktacyjny" 05.12.10, 21:04
              Moje piersi nie
              > wiedziały ,że mają produkować wiecej mleka.

              Moglas chciec, tylko jesli nikt Ci nie pokazal jak poprawic technike ssania, to trudno zeby sie udalo.. Czasem bez fachowej pomocy sie nie da.
              Pogryzione brodawki to ewidentnie niewlasciwa technika ssania, a w konsekwencji nieefektywnie ssanie. I piersi produkuja tylko tyle ile dziecko zamowi, a ze ssie nieefektywnie, wiec oproznia piers gorzej i zamawia mniej niz potrzebuje, i kolo sie zamyka.
    • azomim Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 19:22
      A ja mam inne wrażenia:/
      W moim otoczeniu mam kilka młodych mam (przynajmniej 7), wszystkie rodziłyśmy w pierwszym kwartale roku i wszystkie nadal karmimy:)
      Ale bez nakręcania się, że trzeba, po prostu tak wyszło naturalnie..
    • ula-lo Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 19:47
      Zapytaj je "dlaczego". Taki watek na forum to tylko podbijanie sobie bębenka. :)
      • green-koala111 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 21:50
        Mam wrazenie ze troche i o mnie, bo tez nie karmie wyłącznie piersią.... Ale boli mnie jak niektórzy twierdza ze nie karmilam , bo nie chcialam,albo ze zle prystawialam, ze nie mialam dosc cierpliwosci. Mysle ze zrobilam wszystko co moglam, lacznie z karmieniem co 2 h cala dobe, nastawialam sobie budzik i karmilam co 2-3 h , budzac moje dziecko wszsystkimi dostepnymi metodami.
        I bardzo bym chciala,eby terrorystki laktacyjne nie uogólniały mowiac ze sie da. NIE ZAWSZE SIĘ DA .
        • nillkaa Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 05.12.10, 22:56
          A ja się nie dziwię że tak jest.

          Nikt kobiet nie ostrzega że kp wcale takie różowe nie jest , że wymaga ono sporo samozaparcia. A niestety właśnie w pierwszych dwóch tygodniach po urodzeniu jest się obolałym a hormony szaleją.
          Dla mnie pierwszy miesiąc był straszny i tylko odliczyłam sobie ile mi dni zostało do tych zalecanych 6 miesięcy. Piersi na początku miałam tak duże i obrzmiałe że ból mi sprawiało zdejmowanie stanika przed prysznicem - najchętniej myłabym się w nim.
          Na dodatek córce ssanie wcale tak pięknie nie wychodziło i w szpitalu ani razu nie udało się doradczyni laktacyjnej przystawić jej do mojej piersi. Udało się to dopiero ostatniego dnia położnej i to tylko raz.
          Wszystkiego uczyłam się dopiero sama w domu i ja płakałam z bezsilności i dziecko płakało - głodne ale nie umiejące złapać piersi.
          Jak prawie każda młoda mama później brodawki miałam zjedzone przez maleństwo.
          Na dodatek samo narastanie pokarmu także bolało a dziecko do dziś całe dni przy piersi spędza.

          U mnie na szczęście kłopotów z ilością pokarmu nie było, na wadze przybiera aż za dobrze - więc wątpliwości że chcę karmić nie miałam - mimo wszystkich trudności nie poddałam się. Ale nie dziwię się tym mamom które jednak to sobie podarowały - bo gdy na dodatek dziecko jeszcze nie rośnie tak jak powinno można się poddać.

          Wg mnie ten post ( ile chcesz poznać odpowiedz na pytanie) powinien się znaleźć na innym forum - na którym wypowiadają się osoby które nie karmią piersią - albo na którym są "oba obozy".
    • titerlitury Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 00:10
      Ja też byłam bardzo bliska rezygnacji przy pierwszej córce. Na początku kp było tak koszmarne (złe przystawianie=poobgryzane brodawki, nawały, zapalenie piersi i 40st gorączki, bóle kręgosłupa, ogólny brak zgody na "całkowitą utratę wolności"), że gdyby nie mój konkubent i jego gorące, entuzjastyczne, a jednocześnie pełne zrozumienia wsparcie z jednej strony, oraz kubeł zimnej wody jaki wylały na moja głowę użytkowniczki tego forum, pewnie poleciałabym po butelkę i miała problem z głowy. Jak już się uporałam z tymi kłopotami, i karmienie zaczęło być nawet fajne, okazało się, że mała ma skazę białkową. Perspektywa życia bez kawałka camemberta, czy gorgonzoli wydawała się tak okrutna jak pozbawienie nałogowego palacza dostępu do tytoniu nagle i bezwarunkowo. Dostaliśmy receptę na nutramigen, otworzyłam puszkę, powąchałam... Stwierdziłam, że jednak bardziej kocham moje dziecko niż jogurt i cappucino. Nie ma w tym karmieniu heroizmu. Bałam się i buntowałam. Na początku marzyłam o końcu karmienia, który miałam wyraźnie zaznaczyć w swoim życiorysie wypaleniem silk cuta i wypiciem pięćdziesiątki czystej, z czasem zastąpiłam tego papierosa i tę 50-tkę z moich snów najzwyczajniejszym kubeczkiem jogurtu, i to właśnie o nim marzyłam wśród bezsennych nocy :) Karmienie było i jest wygodne, tanie i zdrowe. Jeśli jakieś świeżo upieczone matki pytają mnie o rady, zawsze podkreślam zalety karmienia i gorąco na nie namawiam. Ale karmienie piersią nie czyni mnie lepszą, mądrzejszą, lepiej wykształcona i świadomą od tych, co się gaja po butelkę... Wiem, ze gdyby nie konkubent, gdyby nie moja desperacja w szukaniu pomocy i uzależnienie internetowe, pewnie tez byłabym wśród mam podających mm. Przyznam nawet, ze na dziś planuję przygodę z karmieniem zakończyć wcześnie, pomiędzy 6 a 12 m-cem życia drugiej córki, bo jestem już całym tym cyklem rozrodczym mocno zmęczona.


      Matki karmiące piersią nader często wypowiadają się tonem protekcjonalnym o matkach karmiących mm. Matki karmiące mm maja jakieś dziwaczne poczucie niższości i udowadniają sobie "naturalną" niemożność, albo katują się np wchodzeniem na to forum z dziwna misją narzucenia butelki.
    • glabdzia Czy wy czasem nie przesadzacie? 06.12.10, 00:36
      Wielu krewnym i znajomym królika w ostatnich latach urodziły się dzieci i jakoś zdecydowana większość była/jest na piersi. Mm to absolutny wyjątek, sporadyczne dokarmianie spotykam częściej. Czyli chyba ten wątek to rzeczywiście "podbijanie bębenka", co któras wczesniej napisała.
      A by the way to jest jakies przyzwolenie u nas na dopytywanie sie matek małych dzieci, czy karmią piersią. Wiele razy pytają mnie o to całkiem obce osoby np. sklepowa na osiedlu. A co to kogo obchodzi?!
    • beszalu Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 09:12
      Czemu rezygnują? Ja powiem czemu ja zrezygnowałam.
      Moje dziecko przez pierwsze 3 tygodnie leżało w CZD. Ja 2 dni dochodziłam do siebie w IMiD po CC. W tym czasie i tak nie miałam pokarmu, a moje dziecko było karmione mm. Ale szczerze mówiąc nie to mnie najbardziej bolało. Straszne było to, że leżało same, nie poczuło bliskości mamy - do tej pory jak oglądam filmy gdzie rodzą się dzieci i matki od razu je przytulają i karmią to płakać mi się chce.
      Potem w CZD odciągałam mleko do butelki i tak karmiłam małego. Pewnie mogłam karmić piersią, ale te wszystkie kable odchodzące z jego ciałka, mój szok, wstyd przed obnażaniem się w obecności obcych ludzi - głupie to wszystko, trochę żałuję, że nie spróbowałam, bo potem byłam skazana na to cholerne odciąganie mleka.
      Po 2 miesiącach wada serca mojego dziecka powiększyła się (nie będę się wdawać w szczegóły), lekarz poinformował mnie, że prawdopodobnie to z powodu tego, że karmię swoim mlekiem. Ponieważ znajdują się w nim moje hormony, które mogą powodować powiększanie tej wady.
      Przestałam natychmiast. Po pół roku wiem, że to była dobra decyzja, wada serca mojego dziecka się zmniejsza.
      Dlaczego więc czuję się okropnie z tym, że nie karmiłam piersią?
      • mrowka75 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 11:24
        Może chciałaś, zeby inaczej wyglądał ten początek życia dziecka? W całości, nie tylko w odniesieniu do kp?
        Beszalu, przeciez ten wątek nie jest o Tobie.
        Swoją drogą, byłabym wdzięczna lekarzowi za bliższe wyjaśnienie kwestii wpływu określonych hormonów na określoną wadę serca, tak dla powiększenia wiedzy o laktacji. Wiesz może coś bardziej szczegółowo?
        • nowako-wa Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 11:41
          Nie dałam rady przebrnąć przez wszystkie wątki:(
          Ale napiszę od siebie...Walczyłam jak lwica o karmienie- dzięki temu forum zaczęłam karmić od 6 tygodnia aż do dzis (9 miesięcy) i jestem przeszczęśliwa że nam się udało- to największa przyjemność dla mnie i córci...che, che ona tak polubiła cyca że nawet w nocy co godz musi mieć w buzi:)
          Ale gdyby nie cheroizm było tyle problemów że nie dziwię się niektóre mamy nie wytrzymują - najgorsza jest niepewność - czy dziecko się najada,czy dam radę wykarmić....Ale są mamay z wygody rezygnujące- współczuję im , bo nie wiedzą co tracą...
          Jak będe odstawiac to z łezką w oku- ale mam nadzieję że jeszcze nieprędko....
        • beszalu Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 11:59
          Mrowka pewnie, że chciałam innego początku, pomimo tego, że już w ciąży wiedziałam jak to będzie wyglądać. Moje dziecko dosyć wcześnie zostało zdiagnozowane.
          Synek ma podejrzenie dosyć rzadkiej wady genetycznej, która objawia się między innymi zmianami w sercu. Nie chcę tutaj opisywać dokładnie naszego przypadku, ale opinia lekarza o zgubnym karmieniu moim mlekiem nie jest wyssana z palca. Sprawdzałam różne zagraniczne publikacje naukowe na ten temat, pytałam wielu lekarzy-specjalistów. Rzeczywiście po przejściu na mm zmiany w serduszku zaczęły się zmniejszać.
          Ale co ja się natłumaczyłam rożnym pediatrom, rodzinie, znajomym, paniom w sklepie za każdym razem słysząc niedowierzanie i opinie, że moje dziecko nie zaznało bliskości bo nie było karmione piersią.
          Ja wiem, że ten wątek nie jest o mnie. Chciałam tylko napisać, że czuję straszny żal do losu. Dziewczyny może czasem nie warto wnikać kto i dlaczego nie karmi piersią, bo mnie takie pytania na początku rozwalały na cały dzień i powodowały poczucie winy, poczucie, że nie sprawdziłam się jako matka.
          • mrowka75 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 12:50
            Bez żadnej zośliwości, chciałam wiedzieć o tych zależnościach dla własnej wiedzy. Człowiek to tak skomplikowane przedsiębiorstwo,że wcale mnie nie dziwią pewne zależnośc, wystarczy,ze jeden trybik źle działa i inne tez od razu dostają po garach.
            W Twoim przypadku rozumiem w całej rozciagłosci problem, mojej koleżance, która miała również ciężko chorego na serce syna uratowała kp jej koleżanka pielęgniarka. Akurat pracowała na oddziale wszpitalu, w którym syn miała zabieg. BYło to lata świetlne temu, więc matka nie miała w zasadzie dostepu do dziecka w okresie przed i pooperacyjnym złożyło sie tego jakieś 3 doby. A ze koleżanka była karmiąca, to jako,ze miała wstęp na oddział "pokątnie" jej syna podkarmiała jako mamka i w taki sposób przetrwali z kp.
    • asia_i_p Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 15:46
      latego właśnie, że mimo trudności mi s
      > ię udało, walczyłam i wygrałam! A może po prostu mi zależało bardziej niż innym
      > , może te które tak szybko rezygnują nie są wystarczająco zdeterminowane?? Nie
      > mówię tu o matkach, które nie karmią z powodów niezależnych od nich. I wiem, że
      > jest wiele które walczą nadal, świadczy o tym frekwencja na forum :) Ale czemu
      > te, które rzekomo nie wyobrażały sobie innego karmienia poza naturalnym, po gó
      > ra 2 tygodniach karmienia wprowadzają MM? Zero woli walki, lenistwo, wygoda??
      1. Bo może walka za bardzo je stresuje i doszły do wniosku, że macierzyństwo to nie wojna?
      2. Bo może rzeczywiście dziecko się nie najadało i nie dało się tego zmienić? Wtedy dwa tygodnie to i tak sporo.
      3. Bo może za ortodoksyjnie walczyły?

      Ja miałam z karmieniem problemy ogromne i nietypowe. Dziecko się nie najadało, ale nie dlatego, że pokarmu było za mało, tylko dlatego, że nie potrafiło ssać. Może źle przystawiałam, ale mam też wrażenie, że fakt, że była taka maleńka (waga poniżej 3-go centyla i obwód główki też i jeszcze w stosunku do tej główki nawet maleńkie usteczka) miał swoje znaczenie - nawet maksymalnie rozdziawiona nie obejmowała brodawki z otoczką. Dodatkowo dziecko nie sygnalizowało, że się nie najada - zasypiało po karmieniu, budziło się po dwóch godzinach, moczyło pieluchy - wszystko OK, tylko nie przybierało na wadze. Ciotka pediatra przyuważyła jakiś ton w płaczu, który się pojawia w początkach odwodnienia, kazała ważyć przed i po karmieniu - wyszło, że nie zjada prawie nic i zasypia ze zmęczenia, a nie dlatego, że jest najedzona. Kazała dokarmiać Nutramigenem.
      Przez 6 tygodni dziecko dojadało po każdym posiłku z butli Nutramigen, potem wyrzuciło Nutramigen i wróciło na pierś. Gdybym była zdeterminowana, że nic tylko pierś, naraziłabym dziecko i najprawdopodobniej skończyłoby się na nawadnianiu kroplówką w szpitalu.

      Byłam o to zła. Zła na szpital, że nie zasugerował, że donoszone dziecko o wadze poniżej 3 centyla pod niektórymi względami trzeba traktować jak wcześniaka. Zła na czasopisma dla matek, w których grono fachowców radośnie tłumaczy, że jeśli śpi i siusia, to wszystko jest w porządku, a wagi wyśmiewa jako zbędnie stresujące matkę. I na każdy problem daje radę "częściej przystawiać". I nawet drobnym druczkiem nie dodają - ale może być tak, że jednak się nie najada, idź do pediatry.

      I byłam strasznie wdzięczna ciotce, że potrafiła obserwować i myśleć.
      • cytrynowa.lemoniada Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 06.12.10, 20:30
        Wszystko pięknie tylko odnoszę wrażenie że większość wypowiadających się dziewczyn ma tylko jedno dziecko. ja mam dwoje - 4,5 letnie i 5 tygodniowe o ile przy starszym mogłam sobie pozwolić na poświęcanie większości dnia na karmienie, tak teraz jest to trudne a cierpi na tym starsze dziecko, on to przezywa, mi jest przykro, to że mąż sie nim zajmie nie rozwiązuje sprawy - on potrzebuje mnie. nie mówcie ze to tylko parę miesięcy i wiszenie na cycku minie, bo to, co teraz dzieje w głowie dziecka to się nie odstanie. trudniej jest też o tyle ze córka prawie nie śpi w dzień (godzinkę rano jak on i tak jest w przedszkolu), więc jedyny czas tylko dla syna to wieczorne czytanie jak już mala śpi. z utęsknieniem czekam na karmienie butelką żeby móc zawieźć go zajęcia dodatkowe tak jak kiedyś, na to, że będę w domu też dla niego nie tylko dla "dzidzi", na to, że mała będzie trochę spała w dzień (wiem że będzie bo sprawdziłam), na to że będziemy mogli wszyscy wyjść na obiad do restauracji gdzie nie będę musiała karmić nonstop itd
        lubię karmienie piersią, to nie o to chodzi, gdybym była sama nie byłoby problemu. ale nie darowałabym sobie gdyby syn miał mieć traumę z tego powodu że praktycznie nagle prawie zniknęłam z jego życia. zamierzam karmić 3 miesiące, późniejsze odciąganie raczej nie wyjdzie, bo ja nie potrafię odciągnąc laktatorem więcej niż 50 ml na raz (a mam dobry, dwufazowy medela) w bzdury o szkodliwości "sztucznego" mleka nie wierzę (żadne ono sztuczne, prawdziwe tylko krowie, nie ludzkie), a najważniejsze dla budowania odporności są trzy pierwsze miesiące i tyle na pewno będę karmić piersią.
        • kaeira Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 07.12.10, 14:38
          cytrynowa.lemoniada napisała:
          > Wszystko pięknie tylko odnoszę wrażenie że większość wypowiadających się dziewczyn ma tylko jedno dziecko. ja mam dwoje - 4,5 letnie i 5 tygodniowe
          >o ile przy starszym mogłam sobie pozwolić na poświęcanie większości dnia na karmienie,
          >tak teraz jest to trudne a cierpi na tym starsze dziecko, on to przezywa,

          ???
          Wiem, że każdy ma różnie, każdego podejście, sytuacją są inne, ale naprawdę trudno mi zrozumieć sytuację, o której piszesz.

          Moja starsza miała 3,5 kiedy urodziła się jej siostra. Chodziła już do przedszkola. Oczywiście, że ilość czasu jej poświęconego się zmniejsza -ale to przede wszystkim dlatego, że jest w domu nowe - malutkie - dziecko, nie z powodu karmienia piersią.
          Zapewne że karmiąc piersią na karmienie poświęca się więcej czasu niż karmiąc mieszanką - ale ogromna większość tego czasu karmieniowego może być spokojnie poświęcona jednocześnie drugiemu dziecku - można razem czytać, rozmawiać, grać w karty, kibicować rysowaniu, bawić się w przyjęcie... Odpada tylko czas, kiedy chcę mała uśpić (przy piersi) a wiem, że obecność starszej będzie jej w tym przeszkadzała (często nie przeszkadza). No owszem, czasami to długo trwa - ale zwykle wieczorami, kiedy starszą np. myje i kładzie tata


          > z utęsknieniem czekam na karmienie butelką żeby móc zawieźć go zajęcia dodatkowe tak jak kiedyś,

          Nie musi to być karmienie butelką - wystarczy, że trochę podrośnie, za kilka miesięcy można zostawić małe na przerwę godzinną czy kilkugodzinną. Zresztą są i takie egzemplarze, które bardzo szybko po okresie noworodkowym wpadają w rytm karmień np. co 3 godziny. Nigdy nie wiadomo, jaki typ się trafi.

          > będzie trochę spała w dzień (wiem że będzie bo sprawdziłam), na to że będziemy
          > mogli wszyscy wyjść na obiad do restauracji gdzie nie będę musiała karmić nonstop itd

          Ale dlaczego w restauracji masz karmic non-stop? Dziecko troszkę starsze najczęściej już nie wisi na piersi non-stop, co napisałam wyżej.


          > nie darowałabym sobie gdyby syn miał mieć traumę z tego powodu że praktycznie nagle prawie zniknęłam z jego życia. [...]
          > on potrzebuje mnie. nie mówcie ze to tylko parę miesięcy i wiszenie na cycku minie, bo to, co teraz dzieje w głowie dziecka to się nie odstanie.

          I tego NIE ROZUMIEM. Gdzie to zniknięcie? To co ty właściwie robisz, jak on jest w domu? Całę popołudnia, wieczory i weekendy karmisz zamknięta w sypialni gdzie nikt nie ma wstępu??
          Nad miarę tragizujesz. Przez wieki normą była rodzina wielodzietna - fakt, że matka zajmuje się nowym potomkiem karmiąc go piersią kiedy poprzednie dziecko ma 2-4 lata, jest absolutnie naturalny.


          > najważniejsze dla budowania odporności są trzy pierwsze miesiące i tyle na pewno będę karmić piersią.

          Tu się akurat mylisz. Oczywiście, że im młodsze dziecko, tym ważniejsze dla niego karmienie piersią, i te 3 miesiące karmienia da mu bardzo wiele. Tym niemniej jeżeli chodzi o odporność, najważniejsza jest ta ochrona "bieżąca", którą daje pierś - czyli przeciwciała na bieżąco podawane w mleku matki oraz bieżący wpływ mleka na układ pokarmowy dziecka, pozwalające zwalczać albo bardzo łagodzić infekcje, szczególnie pokarmowe.

          Żeby było jasne - rozumiem, że "uwiązanie:" piersiowe jest męczące, sama chciałabym raz czy drugi cały dzień (czy choćby 5 godzin) wyjść gdzieś bez dziecka, nie być tak uwiązaną, wyjść na wieczorna imprezę. (ale jakoś żyję, mogę wyjść na te powiedzmy 3 godziny, a niedługo będziemy rozszerzać dietę). Natomiast naprawdę nie rozumiem tej "traumy" dla starszaka...
          • cytrynowa.lemoniada Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 07.12.10, 15:15
            nie musisz tego rozumieć bo opisałam swój przypadek i swój powód do tego żeby przejść na karmienie butelką. to, że ze swojemu dziecku mogłaś poświęcić maksimum uwagi karmiąc jednocześnie drugie nie znaczy że ja również mogę. naprawdę ludzie nie są tacy sami
          • dziabula27 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 07.12.10, 15:20
            Ja tez nie rozumiem moja sytuacje opisalam w poscie wyzej. Hmm gdybym ja miala starsze dziecko juz tak duze to by byl luksus. Moja Iga miala rok i 6 miesiecy gdy urodzilam Ale. Takiemu dziecku wytlumacz ze jedzonko bedzie za pol godziny bo mama teraz karmi. A jednak sie udalo teraz Iga sama wola mamo Ala chce cyca:) i faktycznie leze z Ala ale caly czas mowie do Igi spiewam z nia lub czytam a gdy gdzies wychodze z nimi na dlugo gdzie nie chce karmic na widoku na wszelki wypadek biore butle ktora i tak przewaznie sie nie przydaje. Ala dostaje mm sporadycznie raz na 2-3 tygodnie wlasnie przy wyjsciach. A usypianie tez jakos idzie mieszkamy w jednym pokoju i dajemy rade maz kapie i usypia starsza a ja w tym czasie usypiam na fotelu obok mlodsza:) zaznaczam ze jestem z dziecmi sama przez caly dzien bo moi rodzice mieszkaja daleko a tesciowa nie wykazuje zainteresowania widziala moje dzieci moze ze dwa razy. Jak sie chce to mozna naprawde:) zycze cierpliwosci i jasniejszego spojrzenia pozdrawiam
            • cytrynowa.lemoniada Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 07.12.10, 18:16
              ależ ja mam jasne jak najbardziej spojrzenie. nie każdy lubi się udręczać i ja do takich osób należę. karmię piersią bo to jest ważne i potrzebne ale nie przez wiele, a 3 miesiące, a po przejściu na butelkę nie zamierzam mieć z tego powodu wyrzutów, bo nie jest to nic złego.
              • titerlitury Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 08.12.10, 11:48
                alez kp nie jest zadna udreka, szczegolnie jak dzieciak starszy, powiedzialabym nawet, ze to duzo wygodniejsze niz butla!
        • mrowka75 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 07.12.10, 23:19
          ja mam troje co 5 lat. Każde kakrmione piersią, żadne nie jest zaniedbane,choć zwykle pierwsze miesiące są trochę trudne, i nie przez kp, tylko ogólnie przez mnóstwo zabranego czasu starszemu na pielęgnację młodszego. Przydają sie mąż i babcia w najbardziej kryzysowych momentach. A mimo to starsze uwielbiają najmłodszą i nadal sie wszyscy kochamy. Nie bardzo podzielam Twoje podejście Cytrynowa Lemoniado.
          • kozica111 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 08.12.10, 10:06
    • glabdzia Rozumiem cytrynową.lemoniadę 08.12.10, 14:37
      choć sama zamierzam karmić znacznie dłużej, podobnie jak karmiłam starsze dziecko. U mnie też różnica duża i szkoda starszaka. A karmienie i jednoczesne rysowanie itp. lub inna wersja matki z podzielną uwagą to wg mnie zawracanie głowy - wtedy nikomu tak naprawdę nie poświęcasz uwagi. Starszak potrzebuje godziny tylko z mamą, ale samą a nie z przyległością wiszącą i sapiącą przy piersi. A maluszkowi też bardziej potrzeba karmienia z patrzeniem sobie w oczy, czułym szeptem mamy, a nie okrzykami "Wojna!" tuż nad główką.
      Dlatego całkiem rozumiem cytrynową i zejdźcie z niej dziewczyny, bo nie zamierza zrobić nic złego.
      To forum z założenia ma służyć pomocy w karmieniu, a nie fanatycznemu odsądzaniu od czci i wiary.
      A swoją drogą cytrynową znam już z forum "ciąża i poród", chyba rodziłyśmy w tym samym czasie, i jej zdrowy rozsądek zawsze podziwiałam.
      Cytrynowa pozdrawiam (-:
      • cytrynowa.lemoniada Re: Rozumiem cytrynową.lemoniadę 08.12.10, 20:45
        dzięki za wsparcie :)
    • kasiaa559 Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 09.12.10, 21:46
      Niedawno urodzilam moje pierwsze dziecko. Uwazam,ze wybor metody karmienia piersia czy m. modyfikowanym to indywidualna sprawa kazdej kobiety. Ja karmie piersia mojego synka juz prawie 5 miesiecy, poczatki byly trudne i bolesne. Chcialam nawet zrezygnowac, zwlaszcza slyszac rady babc, ze jesli maly domaga sie jedzenia co 1,5h to znaczy,ze mam za rzadki pokarm, malo wartosciowy. To smutne,ze niektore nasze mamy, zamiast udzielac wsparcia zachecaja by podac butelke. Moze to rzeczywiscie zniechecic do karmienia takie mlode i niedoswiadczone mamy jak ja.. Moja mama karmila mnie 3tyg. Coz, one same rodzily w latach 70, 80, w czasach fascynacji mlekiem modyfikowanym... Mieszkamy z rodzicami, wiec w czwartym miesiacu zycia mojej dzidzi pojawil sie kolejny problem- wprowadzanie zupek. Babcie i ciocie, a nawet dziadkowie wywierali presje aby juz rozszerzac diete malego, bo moje mleko napewno mu nie wystarcza. Sama przeciwko wszystkim zlamalam sie i zaczelam podawac mu zupki. Teraz odmawia ssania piersi w dzien, karmie go tylko w nocy. Babcie sa wniebowziete, a ja w ciagu dnia odciagam pokarm bo robia mi sie grudy w piersiach i wylewam do zlewu. Zaluje troche tej decyzji, bo wiem ze mialabym tyle pokarmu by karmic malego przez pierwsze pol roku, ale teraz juz nie ma odwrotu. Przy drugim dziecku bede juz doswiadczona mama i mysle, ze postapie inaczej tzn. bede karmic tylko piersia przez pierwsze polrocze.
      • cibora Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 10.12.10, 10:18
        A dlaczego to co odciągniesz wylewasz do zlewu? Przecież możesz mu podawać łyżeczką. Takiemu małemu dziecku mleko jest przecież potrzebne :-)
        A rady naszych babć i mamuś należy wpuszczać jednym uchem, a wypuszczać drugim, niestety. Smutne to, ale prawdziwe :-(
        Pozdrawiam.
        Agnieszka
        --
        Staś (03.05.2008)
        • ona1983.10 Re: Brawo cytrynowa!! :) 11.12.10, 18:28

      • agnieszka_z-d Re: Tak bardzo chcą to czemu rezygnują?? 11.12.10, 20:28
        Ale czemu wylewasz? Przecież możesz podać kleik/kaszkę na swoim mleku. Albo dać do picia z niekapka. Dwa-trzy posiłki w ciągu dnia mogą być normalnie mleczne - z Twojego mleka. Do tego karmienia nocne i bilans robi się jak bardziej przyzwoity:-)
Pełna wersja