agagacek2
13.04.04, 13:18
Pisze ten post z mysla o kilku mamach które czeka wyjście z okazji wesela i
pozostawienie swojej pociechy bez cycusia. Ja miałam wesele przyjaciólki w
niedziele wielkanocna i zostawiłam moja 4-tyg. córcie z mama i odciagnietym
pokarmem zamrozonym w kilku pojemniczkach. I powiem wam ze ja sie bardzo
stresowałam cała noc z mysla jak mała radzi sobie z piciem z butli, a
tymczasem okazało sie że nie było żadnego problemu. Bardzo wazne jet jednak
dobranie smoczka o odpowiednim kształcie i sprawdzenie kilka dni wczesniej
jak dziecko sobie radzi. Moja córeczka z poczatku wypychała smoczek
jezyczkeim ale głód zwyciężył i po kilku nieudanych próbach ciagneła wzorcowo.
Jesli chodzi o sprawy techniczne to mleczko odciagałam jakis tydzien
wczesniej , po nocy, do....jałowych pojemniczków na mocz! Uzbierało mi sie 4
pojemniczki po 100ml, 1 pojemniczek 50 ml + odciagniete w niedziele rano do
butelki nastepne 100ml, które mama podała malej jak wyszlismy na slub, czyli
ok. 15.00.
Potem wyciagneła sobie od razu zamrozona porcje i do nastepnego karmienia
czyli za jakieś 2,5-3 godz. jej sie rozmroziło. Wystarczyło tylko przelac do
butli i podgrzać - mielismy podgrzewacz do butelek który szczególnie w nocy
bardzo ułatwił mamie zycie. Jeżeli mała nie zjadła na raz całej porcji mama
podawała jej reszte ale tylko raz, jezeli znowu cos zostało to nie
podgrzewała juz 3-ci raz tylko brała swieże.
Generalnie myślałam że bedzie duzo gorzej, napewno ja rozpaczałam bardziej
niz moja mała.
Aha, co do tzw. uzywek na weselu. Otóż ja wypiłam od godz. 21 do 2.30 ok. 5
(!) drinków i wypaliłam, niestety:( chyba 4 papieroy (fuj!!!) Ale po imprezie
pierwszy raz nakarmiłam mała dopiero ok. 12 w południe czyli miałam jakies 10
godz. żeby sie pozbyc toksyn. No i oczywiście na weselu i po musiałam kilka
razy odciagnąc pokarm bo piersi miałam jak kamienie.
Wszystki mamom które beda przeżywać podobne jak ja rozterki zycze wspaniałej
zabawy, no i niaprawde sie nie denerwujcie, dzidzia potrafi sie wspaniale
przystosowac, trzeba jednak wczesniej popróbować i nie zrażac sie
niepowodzeniami. A jedna noc bez cycusia, przynajmniej w moim przypadku,
zupełnie nie wpłyneła na technike ssania u mojej małej. Wrecz przeciwnie -
mam wrażenie że teraz ssie nawet bardziej zachłannie niz wczesniej.
Pozdrawiam i zycze powodzenia!
Agnieszka