bathilda
18.12.10, 17:13
Niby wiem, że smoczek-uspokajacz i KP są z innej bajki, ale potrzebuję kopniaka w cztery litery.
Zosia ma 8 tygodni. Jest karmiona tylko piersią, smoczka (uspokajacza ani butelkowego) nie miała do dziś w ustach. Urodzona o czasie, przybiera jak Wisła po roztopach - przez te 8 tygodni średnio 380 g / tydzień. Technikę ssania ma fantastyczną, nie mogę się wprost napatrzeć na te miarowe ruchy szczęki. Ssie krótko ale skutecznie - vide przyrosty.
Zasadniczo karmię ją na żądanie w dzień i w nocy i nie mam z tym problemu. Nie mam też problemu z dawaniem jej piersi "na uspokojenie". Ale ostatnio dość często się jej zdarza, że jest nakarmiona, przewinięta, wybawiona i bardzo śpiąca. Wtedy widać, że próbuje spać i rusza ryjkiem szukając czegoś do zassania. Pierś zwykle wypluwa (bo głodna już nie jest a jakoś tak tylko na potrzymanie piersi ssać nie umie), a jeśli się zassie to zwykle po dodatkowej dawce mleka nagle dostaje zastrzyk energii, rozbudza się na 10 minut a potem jest jeszcze bardziej śpiąca. Po kilku takich rundkach jest już tak umęczona, że nie może zasnąć z tego powodu i zaczyna płakać.
No i łamiemy się z mężem czy by jej nie dać smoka. No bo wydaje się, że jakby sobie ze trzy razy w łóżeczku possała to by spokojnie zasnęła. A tak się męczy. A my oczywiście z nią. No ale przecież smok to diabeł. Tylko przypomnijcie mi plizzz dlaczego....