zaatar
24.01.11, 23:21
Witajcie!
Od razu uprzedzam, że pytanie nie dotyczy samego karmienia piersią, a raczej organizacji życia (swojego i dziecka) podczas karmienia piersią.
Jestem mamą czterotygodniowego syna, który należy do dzieci długo i często jedzących (o ile jeszcze 2, 3 tyg temu robił sobie w dzień nawet dwie dwugodzinne przerwy, od tygodnia najdłuższa przerwa - na spanie czy czuwanie - to godzina, podobnie je w nocy). Je godzinę, dwie (choć bywa dłużej - wiem, że są więksi "maratończycy"), z kilkuminutowymi przerwami w trakcie - nigdy nie wiadomo, po której z nich zaśnie, a która służy tylko regeneracji sił przed kolejnym "daniem"). Pierś dostaje na żądanie, pięknie rośnie. Dzięki temu forum utwierdziłam się w przekonaniu, że wszystko jest ok i może ssać do woli, o ile tylko tego potrzebuje, a ja jak najbardziej to akceptuję. Dowiedziałam się od Was również, że taki stan może trwać jeszcze parę miesięcy... Dlatego mam pytania "organizacyjne" do mam które doświadczają lub doświadczały "maratonów" piersiowych. Wybaczcie, jeśli wydadzą się naiwne lub głupie, ale szukam na nie odpowiedzi, a nie bardzo mam z kim skonsultować, bo wokół mnie brakuje mam "dzieci lubiących maratony".
* Jak organizujecie wyjścia na spacery? Mój syn jest nieprzewidywalny i w każdej chwili może się obudzić i zachcieć jeść... Na razie jest regularnie werandowany (tak długo, na ile pozwoli mu jego apetyt), próby wyjścia z domu kończyły się szybkim powrotem i karmieniem. Chcę jednak wreszcie dla swojego i jego dobra wyjść na pełnowartościowy spacer... i nie bać się tego, że będę wracać po 5 minutach na syrenie alarmowej. Jak Wy to robicie?
* Z poprzednim pytaniem wiąże się kolejne - jak uspokoić dziecko "w plenerze" nie podając smoczka ani piersi (smoczek - wiadomo, to ostatnie z kolei może nastręczać sporych problemów przy ujemnych temperaturach) i nie biorąc też na ręce (bo: temperatura, opatulenie w śpiworki inne)?
* Jakie są alternatywy dla smoczka (i piersi) w ogóle? Mój syn smoczek w buzi miał raz, nie był nim zachwycony, ja całą sytuacją również nie, więc na tej przygodzie się skończyło. Na razie nie ma sytuacji, w których smoczek byłby potrzebny - ale szykują się wizyty u lekarzy etc. Rodzina jest prosmoczkowa, już nasłuchałam się historii o pięciolatkach ssących kciuk i łajania, że będę miała dziecko uwiązane do piersi, nie odklei się ode mnie, piersi wyciągną mi się do pasa, no i nie będę miała dla siebie ani chwili wolnej (co akurat się prawie sprawdza). Znam zarówno forumowe historie o zaburzeniach mechanizmu ssania przez krótkotrwałe podawanie smoczka, jak i o tym, że smoczek niczego nie zaburzył i mimo regularnego podawania smoczka dzieci ssą super. Jestem więc w kropce. Na razie z niego rezygnuję i szukam odpowiedzi na pytanie: jeśli nie smoczek (a pierś nie wchodzi w danym momencie w grę) - to co?
* N razie jestem wciąż w domu, czasami uda mi się wyskoczyć na półgodzinny spacer, gdy do domu wraca mąż. Jednak już niedługo prawdopodobnie będę musiała raz w tygodniu wychodzić z domu na 3-4 godziny (choć będę się starała tego uniknąć). Jaki sprzęt do karmienia zostawić w domu? Kubeczek? Strzykawkę? Czy powinnam na wszelki wypadek wcześniej nauczyć syna pić z innego źródła niż pierś? Czy awaryjnie warto kupić butelkę (nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć)?
* No i ostatnie - jak radzicie sobie, gdy te maratony trwają już kolejny miesiąc?
Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi!