P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowych

21.02.11, 21:24
Nie wiem czy słyszałyście opinię p. Nehring - Gugulskiej na temat kapturków silikonowych. Prawdę mówiąc mocno mnie zdziwiła ponieważ koliduje z moją dotychczasową (teoretyczną) wiedzą na ten temat. Poniżej cytat z wypowiedzi autorstwa lilabe1 z forum "Dobry poród" :


"Pani Nehring - Gugulska pozytywnie wypowiada się nt kapturków silikonowych do karmienia piersią dla matek o niekorzystnej budowie brodawek. Nie wiem skąd ta niewiedza. Jeśli ktoś nie wierzy - odsyłam do październikowego nru czasopisma ( 2009 ) Twoje Dziecko - artykuł pt " Kapturek na kłopoty "- pod artykułem porada Pani międzynarodowego doradcy laktacyjnego ( IBCLC) Magdaleny Nehring-Gugulskiej, dyrektora Centrum Nauki o Laktacji :
"...Kapturki są dobre dla mam, które maja płaskie lub wklęsłe brodawki, bo pozwalają dziecku dobrze chwycić pierś. Zdarza się , że niektóre dzieci ssą tak mocno, że brodawka staje się bolesna i mocno poraniona. Zastosowanie przez pewien czas kapturka sprawia mamie ulgę i pomaga zagoić się brodawkom. Kapturki przydają się też w przypadku wcześniaków mających kłopoty ZE SSANIEM- UŁATWIAJĄ DZIECKU NAUKĘ SSANIA .
...Do niedawna podejrzewano, że niektóre akcesoria dla niemowląt (kapturki,smoczki) zaburzają mechanizm ssania i źle wpływają na karmienie piersią.
Okazało się , że JEST INACZEJ .Lepsza wiedza na temat mechanizmu ssania , zastosowanie silikonu i zmiana kształtu kapturka ( na " sombrero ") zweryfikowały te poglądy..."

Co o tym sądzicie?
    • mrs.t Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 21.02.11, 21:36

      > Okazało się , że JEST INACZEJ .Lepsza wiedza na temat mechanizmu ssania , zasto

      ale jaka lepsza wiedza? czyja niby? producentow smoczkow? bo nie wiekszosci specjalistow od laktacji :/
    • mad_die Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 21.02.11, 21:38
      odsyłam do październikowego nru czasopisma (
      > 2009 ) Twoje Dziecko - artykuł pt " Kapturek na kłopoty "-

      Teraz mamy 2011 rok. Ciekawe co teraz pani N-G na to?
      • male-nam Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 22.02.11, 00:12
        mad_die napisała:

        >
        > Teraz mamy 2011 rok. Ciekawe co teraz pani N-G na to?

        Chyba nie zmieniła zdania ;) W ostatnim numerze "Twojego dziecka" (marzec 2011, w dziale poświęconym karmieniu piersią) ku swojemu zdumieniu przeczytałam (wprawdzie nie o kapturkach, ale problem jest analogiczny):

        "Jeszcze do niedawna sądzono, że ssanie smoczka tak różni się od ssania piersi, że dziecko, które dostaje smoczek, szybko rezygnuje z piersi. Ale nowe badania pokazują, że podawanie smoczka uspokajacza albo sporadycznie, po okresie stabilizacji laktacji, dokarmianie butelką (jeśli jest w niej mleko mamy) nie musi skracać czasu karmienia piersią. Coraz więcej wskazuje na to, że zjawisko tzw. mylenia wzorca nie istnieje. Poza tym firmy produkują coraz lepsze smoczki, które mają imitować kształt piersi oraz wymuszać wytwarzanie podciśnienia koniecznego do uzyskania pokarmu."
        • misiapusia Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 04.03.11, 00:37
          No to się załamałam.
          Przy pierwszym dziecku (2005) naczytałam się o szkodliwości smoczków, kapturków itp. ALe mimo płaskich broadawek i szeregu innych problemów udało mi się karmić piersią + butla. W sumie nie zgadzało mi się to własne doświadczenie z teorią o zaburzeniu odruchu ssania przez smoczek....
          Do porodu drugiego dziecka wyposazyłam się w różne sprzęty, poza kapturkami. Oczywiście znowu były problemy, z tym że połozna w szpitalu poradziła kapturki i dziecko całkiem ładnie ssało. Jednak doradczynie laktacyjne w szpitalu osłabiły moją radośc i zapał twierdząc, że z tymi kapturkami to długo nie pociagnę. Tak więc utwierdziłam się, że sa "be" i będzie jeszcze gorzej. Byłam przekonana, że kapturki są tak samo złe jak smoczek-uspokajaczek... Odstawiłam je i... jestem tzw. mamą laktatorową, bo z ta piersią bezpośrednio nie wychodziło, przez "odstawienie" kapturków zostały przez córkę przy próbach powrotu odrzucone, więc zostało odciagane mleko z butelki. Przedobrzyłam przez tę antykapturkową psychozę. Z tą wiedzą, co teraz przeczytałam, jestem zła, że nie zostałam przy tych kapturkach! I w sumie to chce mi się płakac z żalu.
    • ania-ber Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 21.02.11, 21:42
      Karmiłam z kapturkami 4 miesiące. Później, stopniowo je odstwiałam. Mam miękkie i małe brodawki i synkowi było ciężko je uchwycić. Nie wiem jak to dokładnie opisać ale w porównaniu do koleżanek, które karmiły moje brodawki są naprawdę małe i miękkie. I choć większości mam na tym forum pewnie trudno w to uwierzyć ale w moim przypadku nawet doradcy byli zdania, że tylko kapturki mogą nam pomóc. I pomogły. Karmię synka już 13 miesiąc. I cieszę się, ze nie poddałam się terrorowi, że kapturki zaburzą laktację, bo bez nich pewnie byśmy zakończyli naszą mleczną przygodę już w szpitalu.
    • gochalek82 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 22.02.11, 09:36
      Ja i tak zdania nie zmienię, bo przez te "wspaniałe" kapturki, które mi wciśnięto w szpitalu, o mało nie skończyłam karmienia po dwóch miesiącach :/
      • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 19:24
        Myślę , że w Pani przypadku przyczyna była inna.
        • gochalek82 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 22:13
          A skąd ta pewność? Byłaś? Widziałaś? Tak się składa, że to właśnie od tych nieszczęsnych kapturków zaczęły się moje problemy i to one były bezpośrednią przyczyną znacznego obniżenia laktacji. Dziecko mi po porodzie spało bez przerwy 4 doby i za nic nie chciało ssać i oczywiście nie znalazł się nikt kto by konstruktywnie pomógł - wtedy jeszcze nie wiedziałam, że położne nie grzeszą wiedzą o laktacji. Jedynym dla nich rozwiązaniem były kapturki (polecały je zresztą prawie wszystkim dziewczynom) i nic dziwnego, że mi dziecko zaczęło troszkę jeść przez sen skoro przy kapturkach nie musiało się wysilać. A potem zapewniona przez 5 położnych, że kapturki absolutnie nie hamują laktacji, wróciłam do domu szczęśliwa, że karmię. Że mi dziecko wisiało całymi dniami przy piersi, uważałam za zupełnie normalne - w końcu miało do tego prawo, a że bardzo marnie przybiera na wadze, okazało się dopiero po 6 tygodniach na szczepieniu. Kazali dokarmiać i gdyby nie pewna osoba, która dała mi do myślenia, pewnie nie poszukałabym fachowej pomocy i karmienie skończyłoby się w ekspresowym tempie (kapturki + dokarmianie = mieszanka wybuchowa). A tak przez tydzień ciężko pracowałam nad odbudowaniem laktacji i nauczeniem dziecka prawidłowo ssać.
          Nie przeczę, że u niektórych kobiet kapturki nie wpłyną na laktację (przy naturalnej nadprodukcji), ale nie wolno generalizować. Ja akurat należę do kobiet, które nie tryskają mlekiem - aktualnie laktatorem nie ściągnęłabym już nic, wkładek używałam tylko kilka tygodni, ale to i tak bardziej dla komfortu psychicznego niż z potrzeby - a że to właśnie kapturki były odpowiedzialne za słabe przyrosty świadczy chociażby fakt, że bez nich dziecko nagle zaczęło przybierać na wadze 5 x szybciej.
          Nie rozumiem tylko dlaczego zakładasz że nie mam racji nie znając sytuacji. Co w takim razie twoim zdaniem było powodem moich problemów? Pewnie napiszesz, że złe dobranie kapturków, bo widzę że strasznie agitujesz żeby ich używać.
          • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 24.02.11, 11:39
            gochalek82 napisała:
            Dziecko mi po porodzie spało bez przerwy 4 do by i za nic nie chciało ssać i oczywiście nie znalazł się nikt kto by konstruktywnie pomógł - wtedy jeszcze nie wiedziałam, że położne nie grzeszą wiedzą o laktacji.

            - Po pierwsze obrażasz położne. Po drugie gdybyś mówiła przez 4 dni wszystkim o swoim problemie , bez poprawy sytuacji nie wypuściliby cię ze szpitala - powód - nie karmione przez 4 dni dziecko - znaczne ubytki na wadze i pogorszenie stanu klinicznego
            przy kapturkach nie musiało się wysilać.
            - przy kapturkach musi się tak samo wysilać bo jak nie pociągnie to nie poleci. Mylisz kapturki ze smoczkiem butelkowym z dużą dziurą:)
            że bardzo marnie przybiera na wadze, okazało się dopiero po 6 tygodniach na szczepieniu
            - to ty przez 6 tygodni nie sprawdzałaś czy prawidłowo przybiera na wadze ? Dlaczego nie poczytałaś sobie strony KUKP ? Jak przygotowałaś się do macierzyństwa skoro nie wiesz co jest istotne dla dziecka zwłaszcza na początku drogi? O tym też pisałam. Wyznacznikem prawidłowego karmienia z piersi czy innego jest ODPOWIEDNI przyrost masy ciała. To wcześniej żaden lekarz ani położna nie oglądała dziecka ? Nie mówili co jest ważne ? Dopiero oglądali po 6 tyg życia ?
            A tak przez tydzień ciężko pracowałam nad odbudowaniem laktacji i nauczeniem dziecka prawidłowo ssać.
            - No i dobrze.
            Nie przeczę, że u niektórych kobiet kapturki nie wpłyną na laktację (przy naturalnej nadprodukcji), ale nie wolno generalizować. Ja akurat należę do kobiet, które nie tryskają mlekiem
            - No to nie generalizuj.
            Pewnie napiszesz, że złe dobranie kapturków, bo widzę że strasznie agitujesz żeby ich używać.
            - Całkiem możliwe. I nie agituję tylko piszę , że kapturki wg najnowszych badań nie są niebezpieczne dla dziecka i laktacji , i nie są to tylko moje słowa - vide artykuły medyczne. Nie przeczę jednak, że są wyjątki jak od każdej reguły. A jeśli agituję to nie więcej i nie bardziej niż co poniektórzy doradcy laktacyjni do kupna laktatora i całego osprzętu określonej , jednej firmy . A to trochę kosztuje no i trzeba dodać koszty porad - też nie małe. No i kto co tu z czego ma ? A tak przy okazji niech się niektórzy odczepią od p Nehring- Gugulskiej.
            • gochalek82 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 24.02.11, 14:10
              > - Po pierwsze obrażasz położne. Po drugie gdybyś mówiła przez 4 dni wszystkim o
              > swoim problemie , bez poprawy sytuacji nie wypuściliby cię ze szpitala - powód
              > - nie karmione przez 4 dni dziecko - znaczne ubytki na wadze i pogorszenie sta
              > nu klinicznego
              Nie obrażam położnych tylko stwierdzam fakty, że położne w szpitalu na laktacji się nie znają (za mało wiedzy na studiach), powielają mity co jest o tyle niebezpieczne, że większość dziewczyn zakłada, że kto ma znać się na laktacji jak nie położna? Dopiero z perspektywy czasu i uzyskanej wiedzy w temacie laktacji widzę ile bzdur nagadały mi położne, zresztą nie tylko mnie, bo pomagałam też kilku koleżankom na początku karmienia i wierz mi, że w innych szpitalach nie jest lepiej.
              Gdzie napisałam, że problemu nie zgłaszałam? Oczywiście że zgłosiłam, ale jedyną pomocą było zaproponowanie kapturków. Dziecko jadło moje mleko (przez kapturki i odciągane z butelki, bo z powodu żółtaczki leżało w inkubatorze), tyle że ciągle spało i mimo ciągłych prób wybudzania zjadało tylko odrobinę co 5-6 godzin. Z wagi spadło niedużo i zostało wypisane w stanie dobrym - szpital rozwiązał więc problem (z ich punktu widzenia), tyle że przyczyny zamiótł pod dywan.
              > - przy kapturkach musi się tak samo wysilać bo jak nie pociągnie to nie poleci.
              Zgodzę się z tym, że dziecko tu i tu ssać musi, bo inaczej nie poleci, ale jednak to nie to samo. Ja startowałam z malutkimi brodawkami i dziecko miało problem z uchwyceniem, a przez sen jednak ciężko mu było dobrze złapać. I wyobraź sobie, że takie dziecko nagle dostaje silikonowe przedłużenie sutka, nie ma problemu z uchwyceniem, ruszy językiem kilka razy i mleko leci, bo przy nawale tyle wystarczy żeby leciało.
              > - to ty przez 6 tygodni nie sprawdzałaś czy prawidłowo przybiera na wadze ? Dla
              > czego nie poczytałaś sobie strony KUKP ? Jak przygotowałaś się do macierzyństwa
              > skoro nie wiesz co jest istotne dla dziecka zwłaszcza na początku drogi? O tym
              > też pisałam. Wyznacznikem prawidłowego karmienia z piersi czy innego jest ODPO
              > WIEDNI przyrost masy ciała. To wcześniej żaden lekarz ani położna nie oglądała
              > dziecka ? Nie mówili co jest ważne ? Dopiero oglądali po 6 tyg życia ?
              Proszę cię, nie obrażaj mnie! Czytałam mnóstwo, szczególnie o karmieniu, bo bardzo mi na tym zależało, ale jak laik może rozpoznać, które informacje i źródła są dobre, jak ma się nauczyć wszystkiego teoretycznie? Skąd miałam wiedzieć o stronie KUKP?!? Na to forum i stronę KUKP trafiłam dopiero dużo później, sama, nikt mi o nich nie powiedział. Nie każdy ma szczęście trafić od razu na odpowiednie osoby. Moje informacje od położnych były takie, że dziecko ma ssać na żądanie i kapturki nie hamują laktacji - skoro mleko leci, to wszystko jest w porządku, ważyć nie kazał nikt. Dziecko oglądały położna i pediatra na wizytach patronażowych i nie miały zastrzeżeń. To samo moja koleżanka-położna, kiedy zgłaszałam jej wątpliwości związane z karmieniem. Nie ważyłam, bo nie miałam na czym, a z noworodkiem przecież nie będę co chwilę biegać do przychodni, skoro wszyscy mówią, że jest w porządku. Dziecko przybierało na wadze, tyle że za mało, upewniałam się u każdego kto przychodził je zobaczyć, czy widać że rośnie i również nikt nie miał zastrzeżeń. Zrobiłam więc wszystko co mogłam z moim ówczesnym stanem wiedzy. Służba zdrowia nie powiedziała mi co jest najważniejsze i na co zwracać uwagę przy karmieniu piersią. Wymyślić sama tego nie mogłam bo jasnowidzem nie jestem. Teraz sama koleżankom powtarzam, żeby patrzyły na przyrosty - szkoda, że wtedy nie znalazł się nikt, kto powiedziałby mi to samo.
              > - No to nie generalizuj.
              Napisałam, że nie przeczę, że u niektórych kobiet kapturki nie wpłyną na laktację, ale nie wolno generalizować, (w domyśle) że wszystkie mogą je stosować. Napisałam też o sobie, że to ja nie tryskam mlekiem, a nie że wszystkie kobiety na świecie tak mają.
              Artykuły medyczne mogą wykazywać różne rzeczy, ale ja już zawsze wszystkich będę ostrzegać, że kapturki mogą obniżać laktację, bo świadczy o tym mój przykład. I w sprawach laktacji też wierzyć będę tylko doradcom laktacyjnym, bo przekonałam się że osoby, które przecież powinny się na tym znać, bardzo mogą namieszać. Koleżanki ostrzegam teraz, żeby w tym względzie nie ufały ślepo wiedzy szpitalnej i lepiej niech zadzwonią do mnie, a jeśli ja nie będę umiała pomóc (bo doradcą laktacyjnym jednak nie jestem), to powiem do kogo się zwrócić.
              Jak to mówią mądry Polak po szkodzie, przy następnym dziecku na pewno nie dam sobie wcisnąć bzdur. Tylko powiedz mi, skąd młoda przerażona matka, ma wiedzieć to wszystko? Jak spamiętać czystą teorię? Skąd wiedzieć, które informacje są najistotniejsze, a które nieprawdziwe? Ale najprościej przecież zarzucić komuś, że nie przygotował się do roli matki :/
              • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 24.02.11, 18:22
                Przepraszam jeśli cię uraziłam. Zarówno lekarz jak i położna środ-rodzinna nie wyposażyła ciebie w potrzebną wiedzę a i sama do takowej nie dotarłaś bo może nie wszędzie piszą o tym co ważne. Wagę można kupić lub pożyczyć lub wypożyczyć z poradni laktacyjnej, można raz na tydzień zawieźć dziecko do przychodni na zważenie - doradca laktacyjny też powinien ci o tym powiedzieć. A tak na koniec - nie ulega wątpliwości , że wszelką wiedzę , i tę najnowszą weryfikuje życie :) o czym świadczą posty kobiet .Pozdrawiam.
                • gochalek82 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 24.02.11, 21:27
                  Spoko, nie gniewam się ;) Do doradczyni laktacyjnej trafiłam dopiero po tych 6-ciu tygodniach i dopiero ona wszystko mi powiedziała i wyjaśniła, a potem długie godziny spędziłam w internecie i się douczałam. Waga została zakupiona - nawet przez długi czas miałam obsesję ważenia, tak się bałam tych przyrostów :) Nie dziw się więc, że sceptycznie podchodzę do wiedzy położnych i pediatrów w tym temacie, a także do tych nieszczęsnych kapturków. No i czuję taki wewnętrzny obowiązek ostrzec inne młode mamy, na co uważać. Pozdrawiam również.
                • malgorzata.brzezinka Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 18.03.11, 15:44
                  Po co pożyczać, wystarczy zwykła elektroniczna kuchenna z funkcją tarowania... My sobie tak radziliśmy, na coś stabilnego dziecko wystarczy położyć, jedna osoba asekuruje od dołu w razie "W." i wszystko można :) Trzeba tylko chcieć :)
    • arbaks Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 22.02.11, 14:31
      Ja jestem zwolenniczka zarowno kapturkow jak i smoczkow. Karmie piersia. Mala skonczy niebawem cztery miesiace. Nie wyobrazam sobie usypiac malej bez smoczka. Nakarmie, odkladam do lozeczka, podaje smoczek i wychodze z pokoju. Niekiedy jak mala jest niespokojna i nie chce pic, nakladam kapturek, co pewnie kojarzy jej sie ze smoczkiem i mam spokoj. Ciagnie jak najeta. Ktos kto nie ma problemow z karmieniem i z dzieckiem, to oczywiscie bedzie negowal tego typu akcesoria. Ja natomiast bede je pod niebiosa wychwalala, bo dzieki ich pomocy moge karmic, a nie musze calych dni spedzac z dzieckiem przy cycku. Z doswiadczen przy starszej corce wiem, ze smoczek, to super sprawa. Przy zabkowaniu ani jednej nocy nie musialam do niej wstawac, bo miala smoczka, przy zasypianiu zero problemow. Ona tez kochala go ponad zycie. Przed trzecimi urodzinami wytlumaczylam, ze smoczek juz jej do niczego nie jest potrzebny i powiedzialam, ze wyrzucilam. W rzeczywistosci zostawilam jej na pamiatke. Byla na tyle duza zeby to zrozumiec i obylo sie bez ryku.
      Mowie tak smoczkom i kapturkom.
      • zawsze_zielona A ile czasu karmilas starsza? n/t 22.02.11, 15:06

        • arbaks Re: A ile czasu karmilas starsza? n/t 22.02.11, 20:34
          Starsza karmilam 9 miesiecy. Wtedy nie uzywalam kapturkow.
          • zawsze_zielona Re: A ile czasu karmilas starsza? n/t 23.02.11, 11:58
            Mlodsza karmisz z kaputrkami 4 miesiace; to chyba bardzo krotko, by cokolwiek wyrokowac, czy kapurki zaburzaja technike ssania czy nie.
      • mrowka75 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 22.02.11, 15:57
        arbaks napisała:
        Przy zabkowaniu ani jednej nocy
        > nie musialam do niej wstawac,

        bo dzieki ich pomocy moge karmic
        > , a nie musze calych dni spedzac z dzieckiem przy cycku

        Nakarmie, odkladam do lozeczka, podaje smoczek i wychodze z pokoju


        jeszcze tylko zatrudnić nianię całodobowo i w ogóle będzie super.

        W moim przypadku: kapturki rozwaliły laktację przy starszym synu (smoczek sie utrzymał) - karmiłam rok

        przy średniej córce - smoczek podawany incydentalnie - raz na tydzień w dłuższej podrózy autem. - rozwalił całe karmienie, cały 4 miesiąc trwało nawracanie do piersi.

        Smoczkom w pierwszym roku karmienia mówię "nie", kapturkom mówię "nie" w ogóle
        • predikata Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 22.02.11, 17:17
          To bardzo ciekawe, co piszecie. Ja prawie na pamięć znam jej książkę 'Warto karmić piersią" i kurczak tak jest dużo o tym, że kapturki są złe, że dokarmianie byle nie butelką ze smoczkiem, że uspokajacze nie. Nie wiem, z którego roku jest moja książka, nie sprawdzę, bo obecnie u koleżanki leżakuje, ale jest to cokolwiek niepokojące, że pani N-G tak diametralnie zmieniła poglądy. U wielu moich koleżanek smoczek i kapturki miały znaczenie, karmienie kończyły szybko. Znam tylko jedno dziecko, któremu smoki nic nie zaburzyły. Oczywiście moja grupa znajomych nie świadczy o ogóle ;)
          • mad_die Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 22.02.11, 19:53
            ale jest to cokolwiek niepokojące, że pani N-G tak diametralnie zmieniła poglądy.

            Może pani N-G zaczela mniej zarabiać jako DL i postanowiła sobie dorobić u konkurencji? No bo ja nie wierzę, że Hipp czy inna Bobovita nie zapłaciła jej za to "pier**lenie o szopenie".
            A zresztą, popatrzcie na to czasopismo, co tam jest? Co druga strona reklama mm, obiadków firm co zamiast mięsa dają mom, artykuły sponsorowane przez właśnie te firmy i inne firmy, a o KP marne pół stronki... No to co biedna pani N-G miała zrobić? Poddała się. Ile można płynąć pod prąd? ;)
            • male-nam Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 22:17
              mad_die napisała:

              > Może pani N-G zaczela mniej zarabiać jako DL i postanowiła sobie dorobić u konk
              > urencji? No bo ja nie wierzę, że Hipp czy inna Bobovita nie zapłaciła jej za to
              > "pier**lenie o szopenie".

              To dość poważne oskarżenie. Jakoś trudno mi uwierzyć, że to mogłaby być prawda.
              • mad_die Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 22:58
                A ja nie wierzę, że ta pani moglaby takie wierutne bzdury wygadywać.
        • mad_die Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 22.02.11, 19:48
          mrowka, dokładnie o tym samym pomyslałam - mieć dziecko, po to żeby nie mieć dziecka. no to po co mieć w ogóle? ech...
          • terpuka Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 22.02.11, 20:09
            nie wiem co twierdzą autorytety, wiem, że w moim przypadku kapturki to był dramat
            położna zaleciła mi je na podratowanie brodawek na samym początku karmienia
            dziecię darło się niemiłosiernie, a jak już chwyciło to ból był chyba jeszcze większy niż bez kapturka

            ale może niektórym pomagają...
          • arbaks Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 22.02.11, 20:32
            Przepraszam, ze sie wtrace, ale czegos nie rozumiem. To wedlug Ciebie albo powinno sie miec dziecko i poswiecac mu sie bez konca, albo nie miec go w ogole? Uswiadom mnie prosze.
            Tylko dlatego, ze podaje dziecku smoczek zeby miec chwile wytchnienia i spokoju, to nie powinnam go miec? Powinnam trzylatke zamknac na klucz w swoim pokoju zeby nie nabroila,a przede wszystkim nie przeszkadzala mi i bez reszty poswiecic sie maluchowi i co pare minut piers zapodawac, bo kweka?
            Przez caly dzien dzieci daja mi tak popalic, ze sie ciesze kiedy wieczor nadchodzi i mam chwilke dla siebie i M. I zatrudnianie calodobowej niani nie ma tu nic do rzeczy.
            • mrowka75 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 13:31
              Powinnam trzylatke zamknac na klucz w swoim pokoju zeby nie nabroila,a przede wszystkim nie przeszkadzala mi i bez reszty poswiecic sie maluchowi i co pare minut piers zapodawac, bo kweka?
              Przez caly dzien dzieci daja mi tak popalic, ze sie ciesze kiedy wieczor nadchodzi i mam chwilke dla siebie i M. I zatrudnianie calodobowej niani nie ma tu nic do rzeczy.


              Mam trojke dzieci, w tym jedno 7-miesięczne, więc karmion i sobie radzę, żadnemu nic nie brakuje, wszystko jest kwestią organizacji

              3-letniej dziewczynce też można już wiele wytłumaczyć wyjasnić i równie dobrze zając sie najmłodszym.

              9 miesięcy to wcale nie takie długie kp. Pewnie podałaś mm, bo przeciez dziecko w tym wieku jeszcze potrzebuje mleka? Głowę daję ze odruch ssania był zaspokojony przez smoczek, więc po co pierś? Z resztą z tego powodu używałaś kapturka, bo kojarzył sie dziecku ze smoczkiem. Pytanie ile czasu karmiłaś tylko piersią?

              Chodzi też o to,że niestety, ale kapturki i smoczki wpływają negatywnie na mechanizm ssania u większości dzieci. Prawdopodbnie w Twoim przypadku też. To, ze jak twierdzisz u Ciebie tak nie bylo to nie znaczy, że warto je zalecać. Ich używanie to zawsze ryzyko kłopotów, więc po co ryzykować, skoro są inne posoby na radzenie sobie z kłopotami.

              A tak - Twój post zabrzmiał tak, że odniosłam wrazenie, ze skorzystasz ze wszystkiego co da Ci święty spokój. Stąd propozycja niani całodobowo. Na przyszlość formułuj precyzyjniej swoje przekonania.
    • titerlitury Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 14:01
      Pierwszą córkę karmiłam w kapturkach przez jakieś 3-4 m-ce. Na początku miałam tak poranione brodawki, że sama myśl o tym, ze podaję jej pierś do buzi wywoływała lęk i ból. Kapturki naprawdę mnie wtedy uratowały! Pewnie są przypadki, gdzie zaszkodza, ale nam nie zaszkodziłu, mała była i jest w 90 centylu wagowym i 97 wzrostowym.
      Z młodszą po 2 m-cy podałam smoczek uspokajacz - nie radziłam sobie z dwójką, gdzie jedna wisiała non stop przy piersi, a druga rozwalała mieszkanie z zazdrości (róznica między dziewczynkami 2 lata i 1 m-c). Przez to wszytko czego naczytałam się na forum miałam straszne wyrzuty sumienia, zaczęłam bacznie przyglądać się temu ile je (głównie na podstawie pieluch). Jej rytm przybierania na tym nie ucierpiał. Nadal jest większa niż jej siostra w tym wieku (97 centyl waga i wzrost).
      Ja nikomu takich rozwiązań nie polecam, bo wiem, ze są przypadki, gdy zaszkodzić może. Nam nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie. Mam dwoje szczęśliwych, zdrowych dzieci.
    • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 19:29
      www.mp.pl/ksiegarnia/infoczas.php?id=4533
      • mrowka75 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 25.02.11, 00:41
        Przeczytałam cały artykuł. komentarz p. Magdaleny Nehring-Gugulskiej do tego badania wcale nie jest jednoznaczny, warto zapoznac sie z pewnymi watpliwościami, które postawiła:
        Czego nie wiadomo?
        Nadal nie ma jednoznacznej odpowiedzi na wiele pytań.
        1) Czy przyjęcie granicy 4 tygodni jest uzasadnione, skoro okres stabilizowania się laktacji jest różny u poszczególnych matek? Zwykle trwa on 2-6 tygodni po porodzie, ale może być dłuższy.[10] Może należy przyjąć inne kryteria?
        2) Czy praktyki wspierające prawidłowy przebieg laktacji na oddziale szpitalnym i sprawny system wsparcia kobiet karmiących po opuszczeniu szpitala nie jest dużo ważniejszy od kwestii stosowania smoczków?
        3) Czy stosowanie smoczka generuje problemy z karmieniem piersią, czy odwrotnie - gdy są problemy z karmieniem, to rodzice chętniej stosują smoczek?
        4) Jaki wpływ na efektywność laktacji ma podawanie dzieciom smoczka w grupie matek mających problemy laktacyjne i w grupie dzieci z zaburzeniami funkcji ssania?
        5) W jaki sposób wpływa na laktację podawanie dziecku smoczka tylko do zasypiania i w czasie drzemki?

        Więc jeśli jest ryzyko, to moim zdaniem nie warto próbować i/lub zachęcać do używania smoczka

        Co nowego wnosi badanie?
        Komentowane badanie uzupełnia niewielką jeszcze liczbę badań z randomizacją poruszających te zagadnienia.[11] Jest próbą odpowiedzi na pierwsze dwa z wyżej wymienionych pytań. Wyniki badania potwierdzają, że w określeniu momentu wprowadzenia smoczka kluczowe znaczenie ma ustabilizowanie się laktacji na poziomie odpowiednim dla potrzeb dziecka.

        I niestety w pierwszych 3-ech czy 4-ech miesiącach życia różnie z tym bywa.

        Pamiętamy jednak, że czas karmienia piersią był najkrótszy w grupie dzieci otrzymujących i smoczek, i dokarmianych butelką.[3]
        Z tym w ogóle trudno dyskutować


        my wiemy z doświadczenia klinicznego - jeśli szpital stosuje praktyki umożliwiające "dobry start" laktacji (karmienie po porodzie, rooming-in, prawidłowy instruktaż i wsparcie ze strony personelu), a matka ma zapewnioną fachową poradę w problemach laktacyjnych również po opuszczeniu szpitala i jest zmotywowana do karmienia piersią - podawanie smoczka nie wpływa na długość i jakość karmienia. Niestety dla polskich matek taki system opieki to ciągle jeszcze marzenia.

        Z innego komentarza do innego badania o smoaczkach:
        Jeśli matka ma silną motywację do karmienia piersią, a pojawiły się problemy laktacyjne, nie zna zasad postępowania podczas laktacji, technikę karmienia ma nieprawidłową - odradzam stosowanie smoczka do czasu ustabilizowania się laktacji.


        Niestety, oba badania nie traktują nic o nakładkach do karmienia. NIe prtzedstawiono żadnych badań mówiących o nakładkach do karmienia. Bezkrytyczne ich polecanie moze problem pogłębić, a nie poprawić jakość laktacji. Trzeba wykorzystać inne możliwości w celu naprawienia ssania. W wielu przypadkach pomagają przewiewne muszle laktacyje przyspieszając proces gojenia brodawek, sparawiając że problem bolesnosci szybciej mija.

        Co do chwytania brodawek - ja mam zupełnie płaską brodawkę, moje dzieci pierś chwytały bez problemów dopóki nie zaczynałam kombinowac własnie z nakładkami (z powodu ich bolesności) w przypadku starszaka, w przypadku średniej - ze smoczkiem uspokajaczem, o czym pisałam w osobnym poście w tym wątku, więc nie będę się powtarzać.
        najmłodszej nie stosowałam żadnych artificial nipple i w jej przypadku laktacja od początku przebiegała bez zaburzeń, choc właśnie polożne w szpitalu chcialy to skutecznie uniemożliwić z uporem maniaka próbjąc małą dokarmiać butelką.
    • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 19:31
      www.mp.pl/artykuly/?aid=50190
      • mad_die Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 19:49
        No ale co to ma być? Podaj cały artykuł, a nie takie ścinki.
    • mad_die kto pousuwał posty? 23.02.11, 19:52
      wczoraj wrzuciłam linka do sporej ilości artykułów:
      www.borstvoeding.com/voedselintroductie/vast-voedsel/exclusief.html
      Dziś już widzę ze linka nie ma.
      Nie ma również odpowiedzi koleżanki na mojego posta.
      Dziwne rzeczy się tu dzieją...
      • kaeira Do mad-die 24.02.11, 15:35
        Ja na pewno nic nie usuwałam.
        Bardzo proszę, napisz do mnie na priv gazetowy z info dotycz. tych postów, nicka koleżanki, itd.

        Kaeira
        Moderatorka
    • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 20:25
      Z moich 10-cioletnich bacznych obserwacji:
      Kapturek silikonowy jest polecany dla mam , które mają płaskie , wklęsłe itp brodawki , z którymi dziecko mimo różnych zabiegów ( ćwiczenia, wyciąganie laktatorem, strzykawką z odwróconym tłokiem, odpowiednie przystawianie , w dogodnej pozycji z prawidłową techniką itp ) nie potrafi sobie poradzić i zamiast ssać je prawidłowo powoduje ich destrukcję ( siniaki, obrzęki, zranienia co sprzyja wnikaniu infekcji ) . Jest on również polecany gdy brodawki są uszkodzone a ssanie przy prawidłowej technice sprawia ból - tak też bywa a nie każda ma brodawki ze stali. Odpowiedni kapturek odpowiednio dobrany do średnicy brodawki sutkowej i buzi dziecka pomaga w pobieraniu pokarmu bezpośrednio bez konieczności żmudnego odciągania laktatorem ( najczęściej polecane przez doradców laktacyjnych są laktatory firmy Medela - rzeczywiście dobre) . Dzięki temu matka ma kontakt z dzieckiem (a nie z laktatorem ) a dziecko analogicznie z matką co sprzyja rozbudzaniu laktacji (głowa ) i nie marnotrawi czasu na li tylko ściąganie mleka. Czas ten jest poświęcony na bycie z dzieckiem i karmienie bezpośrednie. Należy przy karmieniu przez kapturek kontrolować wagę dziecka i stan opróżnienia piersi co właściwie należy robić karmiąc i bez kapturka :) przynajmniej na początku drogi. Postępowanie w zależności od przyrostów wagowych szczegółowo opisane jest na stronie KUKP.
      Smoczek butelkowy- jeśli matka musi dziecko z jakiegoś powodu dokarmiać też nie stanowi przeszkody w karmieniu piersią . Jest dzisiaj duży wybór odpowiednich smoczków, butelek imitujących pierś. Fakt , że jakieś dziecko odrzuca pierś z tego powodu , że dostało butelkę zdarza się rzadko. Bywa , że dziecko jest najpierw kilka dni karmione butelką ( stan matki ) a potem bez problemu je z piersi. Wcześniaki uczone są ssania właśnie na smoczkach. Potem idą do piersi.
      Karmienie typu " strzykawka + wężyk + palec " nie sprawdza się na dłuższą metę przy większych ilościach pokarmu ( relacje rodziców ) a poza tym słyszałam o możliwości odkształcenia dziąseł i podniebienia . Karmienie z kubeczków nie sprawdziło się - w domach dochodziło do zachłyśnięcia się dzieci - matki się boją tak karmić.
      Smoczek uspokajacz - jeśli dziecko nie ma silnej potrzeby ciągłego ssania - nie podaje się smoczka bo po co. Jeśli uspokaja się tylko mając smoczek w buzi ( po najedzeniu się z piersi ) to bez problemu można smoczek podać - jak zaśnie wyjąć smoka z buzi. Gdy przyjdzie czas zawsze łatwiej smok wyrzucić a paluszków dziecku się przecież nie utnie.
      Każda mama niech robi co uważa za stosowne i co jej instynkt matczyny podpowiada.
      Jeśli poda smoczek czy będzie karmić przez kapturek to nie znaczy , że jest wyrodną matką.
      Słyszałam też takie zapytania ze łzami w oczach...
      • mrowka75 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 21:57
        Kurcze co za bzdury wypisujesz, czy Ty przypadkiem nie jesteś przedstawicielem firmy produkującej te rzeczy? I cóż to za 10 letnia obserwacja? Kim jesteś że masz takie pole kliniczne?
        Zamiast kapturka - poprawa techniki ssania przez dziecko - bo to z tego powodu poranione s a brodawki - czesto niezbędna profesjonalna pomoc
        zamiast smoczków butelkowych imitujących pierś (kolejna bzdura) - do dokarmiania stosuje się techniki nie zaburzające ssania - najczęściej koniec ssania to wprowadzenie butelki

        zamiast smoczka uspokajacza - pierś
        • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 24.02.11, 11:07
          mrowka75 napisała:
          I cóż to za 10 letnia obserwacja? Kim jesteś że masz takie pole kliniczne?

          - Gdybym pracowała w fabryce gwoździ , nie miałabym na oku odpowiedniego " pola klinicznego "
          Zamiast kapturka - poprawa techniki ssania przez dziecko - bo to z tego powodu poranione są brodawki
          - Czasami nie wystarcza technika i inne rewelacje a brodawki i tak ucierpią i wtedy pomocne są kapturki- nie czytałaś ze zrozumieniem
          zamiast smoczków butelkowych imitujących pierś (kolejna bzdura) - do dokarmiania stosuje się techniki nie zaburzające ssania - najczęściej koniec ssania to wprowadzenie butelki
          - to ty piszesz bzdury a o tzw innych technikach też pisałam
          zamiast smoczka uspokajacza - pierś
          - tak ale jeśli ssacz ma silny ciąg i jest 24-godzinny to pierś ci odpadnie :) i nic nie zrobisz wkoło siebie
          • mrs.t Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 25.02.11, 14:20


            > mrowka75 napisała:
            > I cóż to za 10 letnia obserwacja? Kim jesteś że masz takie pole kliniczne?

            > - Gdybym pracowała w fabryce gwoździ , nie miałabym na oku odpowiedniego " pola
            > klinicznego "

            no ale konkretniej?
            • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 26.02.11, 14:32
              To się domyśl
              • kaeira Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 27.02.11, 16:13
                Liliabe1 pisze w tym wątku, że jest położną:
                forum.gazeta.pl/forum/w,548,122248721,122248721,nowe_standardy_opieki_okoloporodowej.html
                (no, może nie pisze dosłownie, ale tak jednoznacznie wynika z jej slów)

                Z innych jej postów wynika że jest z Wrocławia.
                • mrowka75 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 27.02.11, 20:35
                  No to jest pewien problem, bo z takimi przekonaniami niestety, nalezy do tych położnych dzięki którym wielu kobietom utrudnia start w laktacji.
                  • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 28.02.11, 10:47
                    Wybacz kotku , wielu ułatwiam , nikomu nie utrudniam. Mam możliwość obserwowania tego długofalowo i wiem co mówię. I proszę w imię swojej idei nie obrażaj bo ktoś może mieć zgoła inne doświadczenia i może się tym dzielić z innymi. Już nie raz bywało w historii , że prawdy nagle objawione stawały się po latach półprawdą.
                    A tak przy okazji dziewczyn z roztrzęsioną psychiką wskutek terroru laktacyjnego, który wbrew pozorom jest dużo silniejszy i bardziej szkodliwy od butelkowego jest niemało.
                    I też przy okazji przypominam , że jestem zwolennikiem kp.
                    • mrowka75 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 28.02.11, 12:15
                      > Wybacz kotku ,

                      myślisz, że protekcjonalny ton podniesie wartość Twoich przekonań i wypowiedzi?

                      O jakiej mojej idei mówisz?
                • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 28.02.11, 10:38
                  Naprawdę :) ? Myślisz , że inne jakby chciały to by tego nie odkryły ?
                  • kaeira Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 28.02.11, 12:36
                    lilabe1 napisała:
                    > Naprawdę :)?

                    Nie wiem, czy naprawdę, wiem, tylko co wynika z twoich postów.

                    >Myślisz , że inne jakby chciały to by tego nie odkryły ?

                    Moźe. Ale skoro ja odkryłam, bo a) kojarzę nick z forum DP, b) lubię korzystać z wyszukiwarki - to się dzielę "odkryciem".
      • basiak36 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 25.02.11, 19:50
        jest polecany dla mam , które mają płaskie , wklęsł
        > e itp brodawki , z którymi dziecko mimo różnych zabiegów ( ćwiczenia, wyciągan
        > ie laktatorem, strzykawką z odwróconym tłokiem, odpowiednie przystawianie , w d
        > ogodnej pozycji z prawidłową techniką itp ) nie potrafi sobie poradzić i zamias
        > t ssać je prawidłowo powoduje ich destrukcję ( siniaki, obrzęki, zranienia co s
        > przyja wnikaniu infekcji ) .

        Ciekawe podejscie, przyznaje.. od kiedy uczymy dzieckko zeby ssalo brodawke?
        Z zalozenia, kapturki silikonowe nie maja byc uzywane w wyzej opisanych sytuacjach, niestety czasem brakuje specjalistow ktorzy znaja objawy np 'vasospasm', 'dermatitis,(nie znam polskich odpowiednkow), grzybicy, potrafiliby o drobne pare milimetrow poprawic technike ssania...

        Ogolnie podejscie w nauce o laktacji jest takie ze kapturki to rozwiazanie krotkoterminowe w okreslonych sytuacjach, np dziecko wczesniak z bardzo malenka buzia.
        I ta sama nauka bardzo mocno podresla ze kapturki sa naduzywane, i na pewno nie stosujemy ich dlatego ze brodawki sa obolale, tylko szukamy przyczyn.. az znajdziemy.
    • paulajna87 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 20:59
      Karmiłam piersią przy użyciu kapturków przez 7 miesięcy (może to się wydać krótko, ale zaszłam w drugą ciążę, mleko zmieniło smak i dziecko dłużej go nie chciało) i widzę tylko dobre strony tego rozwiązania.
      Niestety mimo wszelkich zabiegów ze strony mojej i pielęgniarek w szpitalu, nie byłam w stanie karmić bez kapturków: mała denerwowała się szybko, nie umiała złapać brodawki i płakała ze złości i głodu tak, że ciężko było ja uspokoić. Mówiono mi, że nakładki mogą zaburzyć laktację, ale na szczęście tak się nie stało.
      Lepiej było się poddać i podać butelkę?
      Co to znaczy, że kapturki zaburzają mechanizm ssania? Nie wyzłośliwiam się, tylko proszę o wyjaśnienie mi tej kwestii - może coś w tym jest, bo mała np. nie potrafiła pić z butelki.
      • mrowka75 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 23.02.11, 22:01
        U mnie nie zaburzyły mechanizmu ssania (choc jak je zdjełam to synowi było bardzo cieżko wrócić w ogóle do "gołej" piersi) za to laktacja spadła gwałtownie, czego znakomitym dowodem był brak przyrostu masy ciała - w ciągu miesiąca około 100 g, co między 2 a 3 miesiącem jest raczej dramatyczne, a biorąc pod uwagę brak innych przyczyn, kapturki stały sie pierwszym winowajcą. Po ich zdjeciu laktacja sie unormowała i dzieciak zaczął normalnie przybierać.
        • paulajna87 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 24.02.11, 12:25
          W moim przypadku nakładki były dobroczynne, bez nich nie dałabym rady karmić piersią. Próbowałam się ich pozbyć po kilku tygodniach karmienia, ale to tylko powiększało histerię mojej córki. Ale rozumiem, że masz doświadczenie, które pokazuje zupełnie co innego. Więc co mama to pogląd na sprawę...
    • matylda07_2007 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 25.02.11, 10:36
      Nie czytałam wcześniejszych wypowiedzi, bo pewnie by mi ciśnienie za bardzo wzrosło, a jeszcze chcę kawę wypić ;)
      Naczytałam się mądrości i porad. Nie chciałam używać kapturków, bo to przecież samo zło. Karmienie córki skończyło się po 8 tygodniach, syna karmię cały czas (ma ponad 3 miesiące) bez problemów.
      Różnica? Przy synku w szpitalu przyszła położna i powiedziała, żebym nie wierzyła we wszystko, co napisane, tylko popatrzyła, jaki rezultat przynosi działanie.
      Ona pracowała na oddziale ze 20 lat i widziała, że niejednej matce kapturki pomogły.
      Po około miesiącu, kiedy brodawki były wygojone, kapturki poszły w odstawkę :) Przez ten czas żadnych problemów z laktacją nie miałam.
      I mimo wielkich starań, poszerzonej wiedzy i pomocy "pań od noworodków", aby przystawiać poprawnie, moje płaskie brodawki stanowiły problem. I nie dam się przekonać, że to nie ma znaczenia.
      • mrowka75 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 25.02.11, 14:10
        W przypadku twojego dziecka powrót do golej piersi okazał sie bezproblematyczny.
        Ja używałam nakładek 10 lat temu - nie korzystałam z netu, wiadomości miałam dorywcze. A jednak mimo,że nie słuchałam nie czytałam, bo nie było wtedy skad czerpać wiedzy to nakładki mocno mi narozrabiały.
        NIe chodzi o to,ze nakładki to zło. Chodzi o to,żeby spróbowac wykorzystać inne metody. moje dzieci chwytały pierś z otoczką, brodawki płaskie - jedyne znaczenie jakie miały, to to,z znajdowało sie w nich ujście kanalików mlecznych. z bolesnoscią radziłam sobie w inny sposób.
        • lilabe1 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 26.02.11, 14:38
          mrowka75 napisała:
          Chodzi o to,żeby spróbowac wykorzystać inne metody.

          - No to pisałam , że po zastosowaniu innych metod.................które nie przyniosły efektu oczekiwanego
          • mrowka75 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 26.02.11, 23:28
            nie pisałam do Ciebie, z Tobą temat skończyłam.
        • matylda07_2007 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 28.02.11, 08:35
          Wierzę, że może być i tak! Jednak zazwyczaj kapturki, to mniejsze zło. Akurat w moim przypadku złem w ogóle nie były. Na szczęście!
    • kocik5 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 25.02.11, 20:19
      Mi kapturki pomogły w pierwszych dwóch tygodniach karmienia. Mam małe, płaskie brodawki i przy nawałach pokarmu córeczka nie mogła chwycić cyca. Nie stosowałam ich ciągle, tylko wtedy gdy pojawiał się problem - szczególnie w nocy, kiedy nie chciałam, żeby Malutka się denerwowała, że nie może się najeść. W dzień miałam nad cycami większą kontrolę i właściwie radziłam sobie bez kapturków. Jak laktacja się unormowała kapturki poszły w zapomnienie. Dziś córeczka ma 5 miesięcy, nadal ciągnie cyca, nie uznaje butelki ani smoczka uspokajacza.
      • malwina.okrzesik Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 17.03.11, 14:49
        Chciałam włączyć się w tę dyskusję nt kapturków, widzę, że są gorący zwolennicy i przeciwnicy tego rozwiązania. Podzielę sie moim doświadczeniem i przemyśleniami:

        Celem mojej pracy jako konsultanta jest wsparcie matki tak, aby karmiła swoje dziecko piersią (jeśli oczywiście sobie tego życzy). Zakładam, że większość dzieci, bez specjalnych nauk może być karmiona bezpośrednio z piersi. Są matki i dzieci, którym potrzebne jest wsparcie i pomoc, szczególnie w pierwszych dniach po porodzie i gdy tę pomoc uzyskają, karmią dzieci bez problemu. Czasem, mimo pomocy nie idzie tak łatwo i trzeba zastosować jakieś "narzędzie". I takim narzędziem dla mnie jest kapturek. Stosuję go w swojej praktyce i jest on bardzo użyteczny pod warunkiem, że przestrzega się jego instrukcji obsługi. Wg mnie powinna być taka instrukcja na opakowaniu.

        Najczętsze błędy w stosowaniu kapturka:
        1. oglądanie piersi mamy zanim przystawi się dziecko do piersi z informacją "oj, tu będzie potrzebny kapturek"-
        zapewniam, że nigdy nie da się tego przewidzieć, bo to zależy od rozciągliwości brodawki a nie jej kształtu, wielkości buzi dziecka i jego temperamentu. Widziałam wiele, wiele maluchów przyssanych do piersi, która wydawała sie zupełnie nieelastyczna i bez wystającej brodawki. Determinacja malucha była wystarczająca :-)
        2. zalecanie kapturka bez instruktażu jakie pozycję ułatwiają złapanie przez dziecko "trudnej" brodawki-
        pozycja spod pachy wskazana w tej sytuacji, często wystarczy odpowiednie uchwycenie brodawki (teacup holding)
        3. stosowanie kapturka od razu po porodzie- błąd bardzo częsty.
        Siary w 1-2 dobie jest niewiele i ssanie przez kapturek może być niewystarczające do jej wyciągnięcia. Zakładać kapturek można, gdy laktacja jest już rozkręcona (nawał), inaczej maluch może sie zniechęcić do ssania "pustej gumy". Mama powinna przez pierwsze dni odciągać pokarm ręcznie np. do strzykawki czy kieliszka, pokarm najlepiej dać dziecku kieliszkiem
        4. przekazanie informacji "proszę kupić kapturek", bez instrukcji jaki jest dobry (miękki, silikonowy), że rozmiar jest ważny (dopasowany do wielkości brodawki i buzi dziecka), że sposób zakładania ma znaczenie (brodawka ma być wessana do środka, nie wystarczy kapturka przykleić do skóry,, nosek ma dotykać skóry mamy a nie silikonu)
        to wszystko wymaga wyjaśnienia, więc to zabiera naprawdę dużo czasu- nie w porządku jest moim zdaniem zalecanie tego narzędzia i zostawienie matki samej
        5. nie informowanie, że kapturek MOŻE, CHOĆ NIE MUSI powodować obniżenie się laktacji (to udowodniono). Matka powinna wiedzieć, że w czasie stosowania kapturków ma częściej ważyć dziecko i jak w razie zmniejszenia się produkcji mleka pobudzać laktację (odciąganie między karmieniami dobrym odciągaczem minimum 3-4 razy dziennie)

        Nie chodzi o to, aby trzymać się twardo zasad i tylko dla zasady coś robić albo nie. Jeśli widzimy cel: "karmienie dziecka bezpośrednio z piersi" i ten cel w danym momencie nie jest możliwy do osiągniecia, to możemy mądrze użyć czegoś (np. kapturka), co nas do tego celu zbliży. W mojej praktyce pewnie ok 80 % kobiet rezygnuje z kapturka po pewnym czasie. Część z nich nie karmiłaby dziecka piersią w ogóle, gdybym udzialając porady słuchała tylko zasady "kapturek jest zły". A te pozostałe 20 % karmi z powodzeniem przez kapturek. Lepiej tak, niż odciągać, albo dać mieszankę, to chyba oczywiste.
        A dla wczesniaków, które są słabsze mają jeszcze słabe napięcie mięśniowe, kapturek czasem jest przydatny: potrzeba mniej siły, aby brodawka nie wypadała z buzi. Łatwiej dziecku utrzymać próżnię, konieczną do pobrania mleka z piersi. To też udowodniono. Cóż,wiedza nt laktacji rozszerza się, producenci też dostosowują swoje produkty do potrzeb.

        Podsumowując:
        Pamiętajmy, aby zawsze, zanim zastosujemy kapturek, odpowiedzieć na pytanie; dlaczego to dziecko nie może jeść bezpośrednio z piersi?
        • mrowka75 Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 18.03.11, 12:27
          i to jest rozsądne podejście. Cały czas jestem przeciwna bezkrytycznemu zalecaniu kapturków (smoczków i butelek), lub głosów w oparciu o przekonanie: "MI nie zaszkodziło, to i Tobie nie zaszkodzi". Podobnie rzecz ma się również ze smoczkami i butelkami. Trzeba mieć świadomość pewnego ryzyka, wiedzieć jak sie rozpoczynają i jak w porę reagować na kłopoty, które takie wspomagacze mogą przynieść.
        • mrs.t Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 18.03.11, 13:25
          Pani Malwina po raz kolejny udowodnila jakim jest wspanialym doradca,
          kazdy kto chce pomoc powinien brac przyklad z takiego podejscia, pamietac o celu jaki sie ma (KP JESLI MAMA wyrazi taka wole)
          wszystko dla ludzi, ale trzeba miec swiadomosc i wiedze (no i jakie madre tlmaczenie mamie:ze z kapturkami to mleko zniknie; tylko :kontrolowac wage, pobudzac laktacje jak trzeba)
          super.#
        • gris_gris Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 18.03.11, 14:05
          Miałam nie pisać na ten temat, ale po wypowiedzi Pani ekspert zdecydowałam jednak się podzielić moim doświadczeniem, bo może komuś się przyda.

          Karmiłam przez kapturki prawie dokładnie 6 miesięcy. Przed porodem byłam w moim odczuciu świetnie przygotowana teoretycznie do karmienia piersią i spokojna, że się uda. Synek jednak nie potrafił złapać piersi, a w czasie mojego dwudniowego pobytu w szpitalu po porodzie, nie było tam doradczyni laktacyjnej (nie pracuje codziennie). Z perspektywy czasu widzę, że powinnam była od razy zadzwonić do doradczyni znanej ze szkoły rodzenia, ale w ferworze poporodowym nie zrobiłam tego (dopiero gdy synek miał dwa tygodnie). Położne nie umiały mi pomóc z przystawieniem, kazały próbować do skutku. Nie przejmowałam się, bo uważałam, że się uda, no i że w pierwszej dobie dziecko nie musi dużo jeść (siarę "wkraplałam" mu do buzi). Nie wiedziałam, że pozycja spod pachy może pomóc. Poradzono mi kapturki, o których nigdy nie słyszałam, ale nie poinformowano mnie o możliwych skutkach ubocznych. Mama kupiła mi kapturki medeli w rozmiarze S, więc od drugiej doby ich używalam, i karmiłam z sukcesem wyłącznie piersią. Chciałam je jak najszybciej odstawić, ale nie udawało się, nawet z pomocą doradczyni laktacyjnej (na pewno doświadczonej). No i tak karmiłam te sześć miesięcy, bez dokarmiania mm, i nawet się przyzwyczaiłam. Niewygodne było tylko to mycie, szukanie kapturków w nocy, zdarzyło mi się wyjście z domu bez kapturka no i okropna była ta niemożność nakarmienia dziecka (regularnie próbowałam go oduczyć kapturków, ale nie łapał piersi nawet jak był bardzo głodny).

          I nie wiem, jak to się stało, ale jak miał sześć miesięcy bez tygodnia, to przez przypadek złapał pierś, i ssał jakby nigdy nic. Od tej pory kapturków nie użyłam, karmię piersią nadal. Technikę ssania ma idealną, nic mnie nie boli, pięknie przybiera. Nawiasem mówiąc, od prawie samego poczatku używaliśmy do podawania odciągnietego mleka butelkę Habermana Medeli, bo musiałam noworodka zostawiać na kilka godzin już po tygodniu, i nic się mu nigdy nie pomieszało, zawsze wolał pierś, nawet z tym kapturkiem nieszczęsnym... A może to przez nie właśnie nie przeszkadzała mu butelka? Nie wiem, ale u nas się sprawdziła, chociaż po tym pierwszym okresie była już używana tylko sporadycznie jak ja miałam wychodne. Teraz synek i tak woli doidy cup.

          Tak jak pisze Pani ekspert, jeżeli celem jest karmienie piersią, to kapturki mogą pomóc. Mój przykład pokazuje też to, o czym Pani Malwina pisze w punkcie drugim, bo może by się bez nich obeszło w ogóle. Natomiast na szczęście punkt trzeci się nie spełnił, ale ja za poradą polożnej od początku używałam laktatora, żeby stymulować laktację. Punkt piąty w dobrych kapturkach jest bardzo ważny, bo pierwszy kapturek, jakiego użyłam, to był Avent rozmiar uniwersalny (tylko takie były w przyszpitalnej aptece) i dziecko go nie potrafiło ssać, a Medelę od razu.
          • poinsencja Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 28.03.11, 19:38
            Dzięki gris_gris za super-post jak również dzięki Pani Malwinie za potwierdzenie , że kapturki NIE są złe. Jak widać po innych postach i artykułach Pani Magdaleny Nehring-Gugulskiej
            - kapturki nie są złe a często bywają pomocne. Oczywiście trzeba mieć na uwadze wszystko to co zawarte w poście Pani Malwiny.
    • poinsencja Re: P. Nehring - Gugulska o kapturkach silikonowy 09.04.11, 13:44
      Dyskusja o smoczkach i kapturkach.
Pełna wersja