gemmi18
21.04.11, 09:16
To moja druga ciąża i tym razem nie zamierzam się poddać, ulec położnym i własnemu zmęczeniu, choć wiem, że będzie większe ze względu na obecność rocznej córki w domu.
Chcę karmić piersią z różnych względów. Przede wszystkim tak stworzyła nas natura i chcę to wykorzystać, dać dziecku to, co najlepsze, czyli wartościowy pokarm i siebie, swoją bliskość. Do tego dochodzi tez moje samopoczucie, nie chcę mieć ciągłych wyrzutów, jak było po rezygnacji karmienia piersią córki, obwiniania się i płaczu z powodu własnej niedoskonałości. Poza tym kwestia finansowa i wygody. Mam dosyć mycia butelki i robienia mleka w nocy dla noworodka, który je co chwila.
To jest moje założenie i chcę je spełnić. Już wiem, żeby nie słuchać położnych w szpitalu, które zarzucać mi będą głodzenie dziecka, ignorować przynoszone przez nie mleko w kubeczkach i sugestie dokarmiania. Będę karmić tyle, ile dziecko będzie chciało i tak często, jak będzie tego potrzebowało. Zakładam, że opisywany przez Was fakt, że każda matka ma odpowiednią ilość mleka dla swojego dziecka, jest prawdziwy.
Napiszcie proszę, jak się jeszcze do tego przygotować? Są jakieś nakładki, na których się nie znam i nie wiem, po co są - wyjaśnijcie proszę. Jak pomóc sobie i dziecku rozkręcić laktację, co robić, żeby karmienie dobrze wychodziło?
Z córką się poddałam po dwóch miesiącach, byłam już wykończona, ciągle płakała, ciągle chciała jeść, a przy piersi spędzała 2-3 minuty. Zmieniałam piersi co chwila, przystawiałam co chwila, wybierałam różne pozycje i nie było efektów. Nie była spokojna dopóki nie dostała butli sztucznego mleka. Po 2-3 godzinnym seansie przy moich piersiach wypijała 90-100 ml mm, czyli tak, jakby ode mnie nic nie wyciągnęła.
Używałam laktatora w przerwach, raz udało mi się odciągnąć 10 ml.
Nie dałam rady, byłam przygotowana na rzekę mleka zaraz po porodzie, na karmienie dziecka co 3 godziny, na jego najadanie się i zadowolenie. Na taka opcję, która mnie spotkała nie nastawiałam się.
Teraz chcę się douczyć, dopytać, dowiedzieć wszystkiego na każdą ewentualność.
Proszę Was o wskazówki, porady, co robić, gdy sytuacja się powtórzy i czy to jest reguła, że skoro przy pierwszym dziecku było tak ciężko, to teraz będzie tak samo, taka moja natura? Czy może mnie coś zaskoczyć i możliwy jest nawał pokarmu, o którym marzę?
Przygotujcie mnie na powtórkę sytuacji, co kupić w celu ułatwienia karmienia, jak się zachowywać, jak karmić. Proszę Was o to bardzo, zależy mi jak nie wiem:)!
Do porodu jeszcze 2,5 miesiąca, chcę to wykorzystać.
Pozdrawiam serdecznie!