o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"?

10.05.11, 14:59
No wlasnie:0
Ze dziecko wiecej wola jesc i je nonstop, bo mu sie szykuje skok i daje info do piersi, zeby wiecej produkowaly i jest jakby mininawal w moim odczuciu, a potem sie normuje i dziecko niby rzadziej je, bo "starsze" (ok. 3mc), ale wiecej na raz? Nie pojmuje. Oswieccie mnie prosze. Dziekuje.
    • mruwa9 Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 10.05.11, 17:41
      No ja tez nie pojmuje. Wykarmilam trojke dzieci, nigdy nie mialam nawalu mlecznego ani zadnych kryzysow laktacyjnych. Przynajmniej nie swiadomie. Po prostu dzialalam wedlug prostego schematu: dziecko chce piers- dostaje piers. Niewazne, kiedy poprzednio i jak dlugo jadlo. Na zegary nie patrzylam i tyle. Byc moze i byly okresy skoku zapotrzebowania na pokarm, ale ja ich po prostu nie zauwazalam. IMHO kryzys laktacyjny to wydumany problem, skutek nadmiernego filozofowania, zamiast intuicyjnego dzialania.
    • 18_lipcowa1 Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 10.05.11, 22:26
      nie wiem
      nigdy nie mialam
      • maff1 Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 11.05.11, 08:06
        wg mnie coś takiego nie istnieje.
        ale jak nie potrafimy czegoś nazwać - to wymyślamy że to 'kryzys laktacyjny" - zwrot wytrych.
        A sytuacja zazwyczaj wygląda tak:
        ok 2-3 miesiąca maluch zaczyna coraz częściej domagać sie przystawienia do piersi.
        U mamy laktacja ustabilizowała sie na jakimś poziomie - a maluch rośnie, i potrzeby malucha także.
        Zazwyczaj pomaga podstymulowanie laktacji na "wyższy poziom" produkcji.
        i po kryzysie :))))

        czasem pojawiają sie dodatkowo problemy z zastojami, gdyż maluch jest cięższy, i niezauważalnie dla mamy nieco inaczej przystawia sie do piersi.
    • kosher_ninja Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 11.05.11, 09:51
      A ja miałam i to zanim się dowiedziałam, że coś takiego w ogóle istnieje. Dowiedziałam się pod koniec kryzysu, kiedy byłam już bliska dokarmiania butlą. I całe szczęście, że się do tego dokopałam, bo na pewno butlę bym dała, a tak to zgodnie z zaleceniami zrobiłam "wakacje laktacyjne", czyli całodzienne leżenie z dzieckiem.
      Na początku szóstego tygodnia w małego wstąpił diabeł. Do tego czasu najadał się, szedł albo nie szedł spać (mało spał od początku), uspokajał się na rękach, a nie tylko przy cycku. A podczas kryzysu darł się cały czas. Było albo karmienie, albo darcie się. Cały dzień, bez najmniejszej drzemki. To nie było dla mnie częstsze przystawianie, tylko brak odstawiania. A piersi z dnia na dzień stały się wizualnie zupełnie puste. Bo to było widać - do tamtej pory miałam pełne, a pewnego dnia dwa "flaki". I cała rodzina mi wmawiała, że pewnie już nie mam mleka i że trzeba dokarmić.
      Kryzys trwał 4 dni, po nim laktacja się ustabilizowała. Okazało się przy tym, że moja mama miała identyczny kryzys przy moim bracie - karmiła go równe 6 tygodni i myślała, że pokarm jej zanikł. A wtedy internetu nie było, więc przeszła na butlę.

      Sama nie miałam nawału mlecznego, ale nie twierdzę, że nie istnieje. Moja przyjaciółka miała taki, że mleko z piersi jej ciurkiem płynęło.
    • matylda07_2007 Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 11.05.11, 12:07
      Nawał miałam, jak jasny pieron. W szpitalu. Cycki jak kamienie, mleko sikające tak, że żadne wkładki nie wytrzymywały.
      Kryzysów laktacyjnych brak. Karmię pół roku.
      • nowapanna Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 11.05.11, 14:33
        ja tez mialam nawal pokarmu.Twarde piersi,mleko tryskajace jak fontanna,potem zapalenie piersi spowodowane nadprodukcja mleka i antybiotyki.Masakra.
        • maff1 Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 11.05.11, 21:49
          to że biust flaczeje w okolicach 2-3 miesiąca oznacza ze laktacja sie normuje. Bez paniki. Żaden to kryzys. To raczej potwierdzenie że mama jest pełnowymiarową mamą laktacyjną.
          Taka jest fizjologia .
          Dodam, ze biust to nie są dwa bidony/kanistry które napełniają sie i opróżniają w odstępach czasowych.
          Przy unormowanej laktacji produkcja zwiększa sie w trakcie karmienia, pomiędzy karmieniami jest mniejsza, a biust jest miękki, sflaczały.
    • aajjaa Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 11.05.11, 22:00
      U mnie kryzysy objawialy sie kilkudniowymi flaczkami :). Dziecko jakos czesciej sie wtedy nie domagalo, ale wyraznie dluuuuuuuzej jadlo i jadlo i jadlo... ;)
    • tully.makker Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 12.05.11, 10:25
      Tez sobie nie przypominam takich kryzysow. Wiem natomiast, ze podejscie dziecka do kkarmienia sie zmienia -np w wieku ok 3 miesiecy maluch robi sie ciakawy swiata i jak nie bedzie karmiony w spokojnym miejscu, to jak zaspokoi pierwszy glod to przestanie ssac, a zacznie sie rozgladac.
      • mia_siochi Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 12.05.11, 14:05
        Tia...
        Mój do mnie gada. 3 łyki- komentarz nt sytuacji politycznej w kraju. Kilka łyków- a jaka to dziś pogoda?
        I tak je i je i je...

        A a propos tematu: poniewaz nadal jestem laktacyjną ignorantką ;) to nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Może i miałam, ale nie zauważyłam?
        Nawał za to miałam kilka razy, tego się nie da nie zauważyc ;)
        • kosher_ninja Re: o co chodzi z tym "kryzysem laktacyjnym"? 12.05.11, 14:16
          No bo ktoś, kto kryzysu nie miał, nie szukał żadnego info o tym i się tym nie interesował. Ja też nie wiedziałam, że coś takiego istnieje (niestety -gdybym wiedziała, to może nie byłabym bliska wyskoczenia przez okno). Dopiero jak kryzys mi się przydarzył, to po spędzeniu godziny w necie doszłam, co mi jest. Gdyby to chociaż było stopniowe, a nie - jednego dnia dzieć szczęsliwy, najedzony, piersi pełne mleka, a drugiego dzieć drący się non stop, a piersi jak dwa flaki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja