kiki74
16.05.11, 17:48
10 dni temu urodziłam syna, którego karmię piersią. Nie wiem co robię źle, gdyż z pierwszym dzieckiem takich problemów nie miałam. Karmienie bolało na początku ale syn był niejadkiem, robił długie przerwy i sutki zdążyły mi się wyciągnąć i zahartować. Karmiłam go przez pół roku. Drugi synek urodził się bardzo silny z wagą 4130 i olbrzymim apetytem. Do tego większy z niego nerwus. Dostawiany do piersi zasysa się bardzo mocno, puszcza pierś potem płacze i macha rączkami i nóżkami. I tak po kilka razy. Tak więc zanim dojdzie do karmienia mam już mocno obolałe brodawki. Staram (jak przy pierwszym dziecku) się przed karmieniem odciągnąć trochę pokarmu, aby uformował się sutek i zwiększyć wypływ, ale przez ten bój strach przed bólem najwyraźniej coś się blokuje. Pokarmu mam dużo, więc żeby ulżyć piersiom sporadycznie podaję pokarm strzykawką po palcu. Umówiłam się z doradcą laktacyjnym ale dopiero na czwartek. Bardzo proszę o jakieś porady. Karmienie sprawia mi ogromny ból, ale nie chcę się poddawać.