Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim?

07.06.11, 11:19
Potrzebuję rady.
Mam półtoraroczną córkę i jestem w ciąży; we wrześniu urodzi się druga córeczka.
Z pierwszą córka przeżyłam karmieniowy horror, teraz chciałabym aby karmienie się udało. Czy jest na to szansa?
Opiszę pokrótce jak było poprzednim razem:

Rodziłam w szpitalu teoretycznie przyjaznym kp, bo w św. Zofii. Niestety, mimo, że od początku miałam ogromne problemy z przystawianiem, a mała chudła, jedyna radę jaką dostałam było: przystawiac, przystawiać.
Nosz... przecież ja tam nic innego nie robiłam. Brodawki miałam poranione, ale położne twierdziły (łącznie z konsultantką latkacyjną) że przystawiam dobrze. Mała chudła, więc została na zalecenie tej konsultantki własnie dokarmiona - ale nie butla, tylko sondą po palcu taty:)
W końcu po czterech dniach nas wypuścili, jak waga tylko przestała spadać.
W domu przez pięć dni była tylko na piersi, ale ja widziałam, że coś złego dzieje się z dzieckiem.
W końcu po pięciu dniach poszlismy do poradni laktacyjnej, tam okazało się, że dziecko od wyjścia ze szpitala schudło pół kilo (Urodziła się z wagą 3700, wyszłyśmy 3500, po pięciu dniach było 3000).
No i zaczęło się karmienie mieszane.
Plan był taki: pół godziny z jednej piersi, pół z drugiej, potem sonda po cycku mieszanka. Po tym cyklu ja z lakatorem metodą 7-5-3 z każdej piersi. Po dwóch godzinach od początku karmienia to samo.
Tak żyłam 7 tygodni. Mleka nie było więcej, laktatorem udawało się ściągać jakieś 30 ml, nie na tyle żeby to mleko zastapiło mieszankę. Zapisywaliśmy codziennie ile dziecko jadło i o której, no i ile waży.
Po 7 tygodniach osiągnęłam tyle, że mała ładnie przybierała (ok. 180-200 g tygodniowo), ale mleka nadal nie udawała mi się ściągać i jadła coraz więcej mieszanki.
W końcu wykończona totalnie po siedmiu tygodniach przeszłam na mieszankę i skonczyłam kp, laktator i sondę ze strzykawką.
Odchorowałam to wszystko strasznie, bo przez te tygodnie byłam jednym wielkim kłębkiem nerwów, bardzo to przezywałam. Nie robiłam tez nic innego, tylko karmiłam i odciągałam. Macierzyństwo mnie nie cieszyło, jak tylko mała zasypiała, odkładałam ją do łóżeczka i uciekałam, żeby choć 15 minut odpocząć. Miałam tez depresję, chodziłam całymi dniami w koszuli po domu, a mleka jak nie było, tak nie było.
Oczywiście przejście na butelkę zmieniło wszystko o 180 stopni. Mała jadła, ja się wyspałam (tyle o ile) i zaczęłyśmy po prostu byc razem:)

Teraz chciałabym spróbować kp i karmić córkę dłużej niż 7 tygodni. Chciałabym tez uniknąć takiego horroru. Nie oczekuję bezproblemowego kp, ale takiego, które pozwoli nam normalnie funkcjonowac.
Podpowiedzcie mi, jakie popełniłam błędy? Co mogę zrobić inaczej?
Wiem na pewno, że tym razem na permanentne karmienie i odciaganie nie ma szans, bo przecież w domu będzie tez szalejąca dwulatka.
Pewnie napiszecie, że niepotrzebnie przeszłam na karmienie mieszane. Ale to po pierwsze było zalecenie z poradni laktacyjnej, a po za tym mała musiała rosnąć i przybierac. A spadek wagi z 3700 do 3000 nie jest chyba fizjologią.


    • matka_karmiaca Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 11:34
      Zdecydowanie potrzebnie przeszłaś na karmienie mieszane, przecież dziecko leciało z wagi przerażająco. Tak więc nie dręcz się tym.

      Wiele osób mówi, że kp jest w głowie. Najlepiej zrelaksuj się i przyjmij postawę "uda się - fajnie, nie uda - tyż fajnie". Może druga córeczka będzie lepiej ssała?

      Jesteś z Warszawy, mogę Ci polecić moją konsultantkę laktacyjną - p. Elżbieta Bartha - bardzo nam pomogła.
      mlekomamy.pl/index.php?page=porady-laktacyjne-elzbieta-bartha
      Proponowałabym wizytę u doradcy laktacyjnego w miarę wcześnie, bo jeśli miałaś poranione brodawki, to nie ma bata, żebyś przystawiała dobrze.
      • biljana Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 13:30
        matka_karmiaca napisała:

        > Zdecydowanie potrzebnie przeszłaś na karmienie mieszane, przecież dziecko lecia
        > ło z wagi przerażająco. Tak więc nie dręcz się tym.

        teraz już się nie dręczę, ale bardzo długo miałam doła z powodu tego nieudanego kp. Szukałam winy w sobie, że chyba ze mną jest coś nie tak, skoro miałam pełne wsparcie (mąż, doradca laktacyjny, mama, teściowa) a ja nie umiem wykarmic własnego dziecka.

        > Wiele osób mówi, że kp jest w głowie. Najlepiej zrelaksuj się i przyjmij postaw
        > ę "uda się - fajnie, nie uda - tyż fajnie". Może druga córeczka będzie lepiej s
        > sała?
        z pewnoscią teraz będę mieć inne nastawienie. wiem więcej, nie oczekujuę bezproblemowego, przyjemnego karmienia. Chciałabym tylko, żeby dziecko się najadało,a ja mogła poświęcać czas tez starszej córeczce.

        > Jesteś z Warszawy, mogę Ci polecić moją konsultantkę laktacyjną - p. Elżbieta B
        > artha - bardzo nam pomogła.
        > mlekomamy.pl/index.php?page=porady-laktacyjne-elzbieta-bartha

        dzięki bardzo!!! W dodatku ta pani przyjmuje rzut beretem od nas. Ale jak wczesnie mam się do niej zgłosić? Po wyjściu ze szpitala? Bo ja się boję, że w szpitalu już mogą narobic się "szkody" :( Tak btw, rodze w tym samym, bo poza karmieniem, było naprawde ok, w porównaniu z tym co słyszałam o porodach koleżanek.

        • matka_karmiaca Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 14:37
          > Ale jak wczes
          > nie mam się do niej zgłosić? Po wyjściu ze szpitala? Bo ja się boję, że w szpit
          > alu już mogą narobic się "szkody" :( Tak btw, rodze w tym samym, bo poza karmie
          > niem, było naprawde ok, w porównaniu z tym co słyszałam o porodach koleżanek.

          Zobaczysz, jak będzie w szpitalu i po ilu dniach Was wypuszczą. Jak będziesz czuła, że potrzebujesz wsparcia, to zadzwoń do niej pierwszego dnia po powrocie do domu. Jak ja umawiałam wizyty (rok temu), to wielkich kolejek nie było, umawiałam z dnia na dzień.
    • abigail83 Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 12:03
      Chcialam Ci tylko napisac, ze ja ze św. Zofii mam identyczne doswiadczenia. Tez mi w szpitalu powiedziano, ze krwiaki na brodawkach i bol to normalne i tak ma wrecz być! nikt mi nie poswiecil chwili procz pętających się tam studentek, które o karmieniu wiedziały mniej niż ja i jeszcze minus instynkt macierzyński. A ja potem jeszcze trafiłam do - płatnej - działajacej przy tym szpitalu poradni laktacyjnej (Bona Mater) - w ktorej to doradzono mi podanie smoczka oraz butelki. Mialo to wyleczyc moje poranione brodawki. Niestety posluchalam i smoczek przyniosl niemal rownie spektakularny jak u Ciebie spadek wagi u dziecka, a butla zakonczyla kp (a tez walczylam z laktatorem, tylko ze ja pokarmu mialam sporo, ale przez smoka i butelke mloda nie zalapala odpowiedniego chwytania brodawki, ja mialam rany itd).

      Moja rada - znajdz zawczasu DOBREGO doradce laktacyjnego - to tak awaryjnie. I nie wychodz ze szpitala - po prostu odmowy wypisu - dopoki nie bedziesz miala pewnosci, ze oboje z dzieckiem zalapaliscie sztuke karmienia.
      • matka_karmiaca Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 12:24
        Potwierdzam - w św. Zofii trafiła mi się JEDNA położna, która w ogóle coś próbowała pomóc z przystawianiem, osiągnęła tyle, że mała w ogóle zaczęła ssać, ale technikę miałyśmy złą. Byłam w szoku, jak w 3 tygodniu poszłam do poradni i p.Bartha obłożyła mnie poduchami, podała Olę, wywinęła jej wargi - i nagle poczułam, że kp może być przyjemne i nie boleć!
        Pozostałe położne wspierały mnie uwagami w rodzaju "oj, z takimi piersiami to będzie ciężko karmić".
        Zdaje się, że przyjazność kp Żelaznej kończy się na bezsmoczkowym dokarmianiu.
      • biljana Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 13:32
        abigail83, mam wrażenie, że przeszłyśmy podobną drogę. Łącznie z poradnią laktacyjną Bona Mater ;)
        Tylko że u mnie nie było butelki, a sonda (po palcu najpierw, a potem po cycku).
        • abigail83 Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 14:32
          Chociaż tyle, że sonda, a nie butla :)
          Ja w szpitalu też trafiłam fatalnie, bo urodziłam na początku weekendu majowego, personelu było bardzo mało, jeden (!!!) pediatra na cały szpital. Połozne, proszone o pomoc, wbiegały, bach nasadzały dziecko na pierś, i wybiegały wołając "przystawiać przystawiać krwiaki mają być". Jak wybiegały mała puszczała pierś. Nasłuchałam się też, że mam siadać do karmienia, a nie kłaść się z dzieckiem (nie wiem czy podpisywałaś kuriozalne zobowiązanie, że nie będziesz brać dziecka do łóżka w szpitalu), było mi niewygodnie, mała się szarpała, mnie brakowało trzeciej i czwartej ręki, żeby trzymać dziecko/głowkę i pierś. No masakra :(
          w domu nie lepiej, nie pokazano mi jak karmić na leżąco (że tak karmić to dopiero pózniej można), więc spędzałam noce siedząc i przysypiając i usiłując karmić
    • mrs.t Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 12:07
      a ja podrzuce taki bardziej generalny watek forum.gazeta.pl/forum/w,570,124531524,124961730,Re_Chce_karmic_piersia_drugie_dziecko.html
    • lumierin Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 13:30
      Może tym razem wybierz inny szpital skoro ze Św. Zofią masz złe doświadczenia. Może na Madalińskiego - to też szpital przyjazny kp. Ja tam rodziłam i byłam zadowolona.

      No i może już w ciąży poszukaj dobrej doradczyni laktacyjnej żeby w razie problemów po porodzie szybko reagować.

      I nie nastawiaj się że MUSISZ KARMIĆ PIERSIĄ BO JAK NIE TO ŚWIAT SIĘ ZAWALI. Ciesz się każdą kroplą, którą mała dostanie od Ciebie ale nie obwiniaj się jeśli trzeba będzie dokarmiać.
      • biljana Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 13:36
        lumierin napisała:

        > Może tym razem wybierz inny szpital skoro ze Św. Zofią masz złe doświadczenia.
        > Może na Madalińskiego - to też szpital przyjazny kp. Ja tam rodziłam i byłam za
        > dowolona.

        będę rodzić znów w św. Zofii, bo poza karmieniem z wszystkiego innego byłam bardzo zadowolona. A poza tym mam tam lekarza, któremu ufam i bez którego mojej starszej córeczki nie byłoby dzis na świecie. A na madalinskiego moja przyjaciółka też niestety nie była zadowolona z doradztwa laktacyjnego. Zależy jak się trafi.

        > No i może już w ciąży poszukaj dobrej doradczyni laktacyjnej żeby w razie probl
        > emów po porodzie szybko reagować.
        >
        > I nie nastawiaj się że MUSISZ KARMIĆ PIERSIĄ BO JAK NIE TO ŚWIAT SIĘ ZAWALI. Ci
        > esz się każdą kroplą, którą mała dostanie od Ciebie ale nie obwiniaj się jeśli
        > trzeba będzie dokarmiać.

        Własnie teraz mam już inne nastawienie. Po prostu chciałabym tym razem zrobic to dobrze. Wiem, że na mieszance dziecko tez mi się wychowa i nic złego się nie stanie.

        Mam nadzieję, że napiszecie coś jeszcze, może Pani Malwina zechce coś doradzić, na co nie wpadłam jeszcze????
      • fil.ona Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 13:40
        Ja zdecydowanie odradzam szpital przy inflanckiej .Tam usłyszałam ,że mam kiepskie piersi do karmienia a że miałam cc synek dostał odrazu butlę jak zaczynałam mówić o dokarmianiu bez smoczkowym panie były przeciwne . 2 poród (cc)szpital św Zofia i bardzo dobre podejście do kp.Panie pomagały mi przystawiać małego i były bardzo przydatne .I odbyło się bez dokarmiania
        • lali81 Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 15:40
          Może ja będę pozytywnym przykładem dla Ciebie :) Pierwszego dziecka też nie udało mi się karmić długo. Psychicznie zniosłam to marnie, bardzo długo się obwiniałam, czułam się gorszą mamą. Dziś widzę, ile błędów popełniłam i ilu niekompetentnych spotkałam "doradców" (z personelu medycznego co gorsza). Przy drugim założyłam, że będę karmić i że na pewno się uda. Rodziłam w szpitalu bardzo niesprzyjającym kp i miałam cesarkę (dziecko do karmienia dostałam dopiero po dobie i to już nakarmione mm bez mojej zgody), ale od razu zabrałam się do sprawy z dobrym nastawieniem. Dziś córeczka ma ponad 6 miesięcy, karmiona kp.
          Moje rady:
          - pozytywne nastawienie :) To, że nie udało się przy pierwszym nie ma znaczenia.
          - zdobądź wiedzę na temat kp. Co Cię może zaskoczyć, jak sobie radzić z różnymi trudnościami, które są naturalne.
          - w razie wątpliwości konsultuj się ze specjalistą, ale tylko takim z prawdziwego zdarzenia. Olej komentarze niekompetentnych położnych i lekarzy, których niestety w polskich szpitalach ogrom.
          - zaglądaj na forum. Wszystko, czego doświadczysz ktoś już przeżył, poradził sobie. Ja mogę śmiało napisać, że karmię dzięki niemu i kilka kłopotów rozwiązałam czerpiąc rady stąd.
          Będzie dobrze i wierzę, że Ci się uda :)

          • biljana Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 16:10
            Bardzo to pocieszające:) Mam nadzieję, że mnie także sie uda.

            Zastanawiam się tylko, co było przyczyną porażki poprzednio? Czy złe przystawianie? Za płytkie ssanie i jedzenie tylko pokarmu poczatkowego= brak przyrostów?

            No i że ani odciąganie laktatorem, ani herbatki ani picie kilku litrów wody dziennie nie pomagały.

            Może Pani Malwina mi coś podpowie?
            • mad_die Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 20:23
              Wiesz, najczęściej jest tak, że dziecko zle chwyta, źle ssie, piers jest słabo stymulowana, więc dziecko się nie najada.
              Mowisz, że karmiliscie po palcu - ja bym karmiła sondą bez palca lub strzykawka. Palec na dłuższa metę działa jak smoczek - bo niestety, ale niczego się tak nie ssie, jak piersi.

              Ja bym zadbała o:
              - brak smoczka i butelki, palcy również
              - dokarmianie - jesli potrzebne - to tylko bezsmoczkowe - strzykawką lub pipetą/kubeczkiem
              - długi kontakt skóra do skóry po porodzie - mowi się o 2h, przy czym od razu wtedy pierś dajesz i dziecko ssie, tyle ile chce, potem ubierasz dziecko, najlepiej bez mycia, i znowu do piersi
              - polecam Ci biological nurturing (tak, wiem zachwalam to, ale to prawda i działa):
              www.biologicalnurturing.com/pages/recipe.html
              na pierwsze chwile po porodzie, tudzież pierwsze tygodnie karmienia wspaniała sprawa :)

              Miej pod ręka kontakt do dobrej doradcy, która w razie W Wam pomoże.

              No i nastaw się pozytywnie, bo moze tym razem trafi Ci się mega ssak :D
              • biljana Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 21:51
                mad_die napisała:


                > Mowisz, że karmiliscie po palcu - ja bym karmiła sondą bez palca lub strzykawka
                > . Palec na dłuższa metę działa jak smoczek - bo niestety, ale niczego się tak n
                > ie ssie, jak piersi.

                po palcu została dokarmiona raz. w szpitalu. Potem przez cały okres dokarmiania, tak jak pisałam, jadła sondą po piersi, jednoczesnie ssąc pierś.

                > Ja bym zadbała o:
                > - brak smoczka i butelki, palcy również

                nigdy - nawet teraz nie dostawała smoczka. Palec raz, jw. butelke dostała dopiero, gdy przeszłyśmy całkowicie na mieszankę.

                > - dokarmianie - jesli potrzebne - to tylko bezsmoczkowe - strzykawką lub pipetą
                > /kubeczkiem

                dokarmianie było potrzebne niestety, bo na samej piersi nie tyle nie przybierała co chudła. Dokarmianie jw. - sonda tylko.

                > - długi kontakt skóra do skóry po porodzie - mowi się o 2h, przy czym od razu w
                > tedy pierś dajesz i dziecko ssie, tyle ile chce, potem ubierasz dziecko, najlep
                > iej bez mycia, i znowu do piersi

                to było. rodziłam w św. Zofii. Pierwszy kontakt bardzo długi. Nie chciała jeśc, bo spała.

                > - polecam Ci biological nurturing (tak, wiem zachwalam to, ale to prawda
                > i działa):
                > www.biologicalnurturing.com/pages/recipe.html
                > na pierwsze chwile po porodzie, tudzież pierwsze tygodnie karmienia wspaniała s
                > prawa :)

                nie próbowałam ale wygląda fajnie. Spróbuję :)

                Dzięki:)
                • mad_die Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 22:15
                  To moze taki śpioch Ci się trafił?
                  Dzieci mają prawo spaść w pierwszych 3-4 dniach do 10% wagi urodzeniowej, a potem waga idzie w górę.
                  Ja co prawda rodziłam w NL, i tu jest troszkę inaczej - rodziłam w szpitalu, ale tego samego dnia byłam juz w domu. Więc komfort miałam lepszy, bo jednak co dom to dom.
                  Syn bardzo zleciał na wadze, ponad 10%, sikał juz mało, więc tez musialam go dokarmiać. Robiłam to strzykawką, po kazdym karmieniu z obydwóch piersi do oporu. Czyli najpierw jedna piers, potem druga - az dziecię padło lub trzeba bylo zmienic pieluchę ;) A potem jeszcze jakieś 20ml mm strzykawką. Do buzi prosto, nie do gardła, tylko celować w policzek trzeba. Wstrzyknąć ml i odczekać aż dziecię połknie. Czasami zjadł mi 20ml mm, czasami napił się 3ml i zasypiał :) Jak waga ruszyła, od razu zaprzestałam strzykawki, żeby to piersi wiedziały, ile produkować.
                  Wagę kontrolowałam od urodzenia często. W pierwszym tygodniu wazyłam chyba z 3 razy. Potem co tydzień lub 2, żeby upewnić się, ze wszystko ok. I bylo ok, bo syn rósł jak na drożdżach ;)
                  KArmienie z sondą przy peirsi ma to do siebie, że jednak rozleniwia dziecko. I o ile z poczatku jest fajne, potem obraca się przeciwko piersiom... Niestety. Chyba że stosuje się dren o najmniejszej średnicy, wtedy dziecie się musi napracować :)
                • alfaxx Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 07.06.11, 22:19
                  biljana mam b.podobną historię z pierwszym synkiem: też rodziłam w św. Zofii,z tym że małego mi wzięli na drugi dzien pod lampy bo miał silną żółtaczkę i tam był dokarmiany po palcu bo nam jeszcze nie wychodziło karmienie. różne połóżne i doradca też próbowali mi go przystawiac ale on za nic nie chciał się dossac porządnie, dokarmiałam do mm sondą po piersi. w domu próbowałam też samą pierś ale spadł z wagi i nie przybierał - pediatra kazała dokarmiac. była doradca z Bona Mater i też kazała: najpierw dokarmiac, potem ściągac laktatorem , zapisywac itd. wpadłam w błędne koło, depresja i wogóle koszmar jakiś. mleka mało, wiecznie z sondą, nikt mi nie powiedział że powinnam pozwolic małemu wisiec na piersi ile chce, wydawało mi się że jak nie śpi 3 godz. to głodny:( do tej pory jak pomyślę to mi się chce płakac.. biedny mały, nie dałam mu chyba szansy na karmienie...dokarmiałam i ściągałam. przeszłam już później na butlę i przez 10 mcy ściągałam i karmiłam swoim mlekiem, jak już przeszedł stres wagi i karmienia to mleko mi się rzuciło że mogłabym 3 wykarmic (ale to dopiero po 3 mcach koszmaru). no i teraz mam drugiego synka, też w św. Zofii, też żółtaczka i na lampach, ale tym razem miałam go przy sobie i uparłam się żeby mi dokładnie pokazały jak przystawiac. pomogła mi bardzo doradca pani Barbara Pilucik, polecam (poproś o nią w szpitalu- ja prosiłam i była u mnie 2 razy, super babka). Olałam naświetlania i brałam małego do piersi jak tylko zakwękał. W domu było ciężko przez 3 mce bo mały wisiał non stop przy piersi (dosłownie) i to mnie znowu zaskoczyło, ale dziewczyny z forum mnie naprostowały że tak ma byc. zaangażowałam w pomoc przy starszym wszystkich dookoła:) nie znamy smoka ani butli (chociaż z początku kilka razy go dokarmiłam - po palcu), karmimy się już ponad 4 mce i mały przybiera po ok. 150g na tydz. ale została mi obsesja wagi i ważę go co 2 tyg. teraz, a wcześniej co tydz.:) wierzę więc że Ci się uda, serio, tylko wiedz że początki nie tyle że są ciężkie co po prostu absorbujące:-) ale jak się odpowiednio nastawisz to będzie dobrze! pozdrawiam cieplutko
    • antycyponek podobna historia 08.06.11, 11:13
      Ja też się wymęczyłam przy pierwszym dziecku. Mała ładnie ssała gdzieś tak do 5 tygodnia, ale niestety miałam po drodze problemy zdrowotne, dostała kilka razy butlę i odmówiła ssania piersi. Tzn. przy każdej próbie karmienia walczyła, odpychała się, krzyczała, łykając przy tym mnóstwo powietrza. Próbowałam przez parę tygodni, nabiegałyśmy się po poradniach laktacyjnych, w tym czasie córka ledwo-ledwo przybierała, głównie spała i nie wykazywała żadnych postępów. W końcu zaczęłam ściągać pokarm laktatorem - 7 x dziennie po 15 min. z każdej piersi. Po tygodniu laktacja rozkręciła się, ale powiem szczerze - dla mnie to była męczarnia. W kółko ściąganie - sterylizowanie laktatora i butelek - karmienie - ściąganie itd. Trwało to do końca piątego miesiąca, dopiero potem córka na nowo polubiła się z karmieniem naturalnym.

      Obiecałam sobie, że przy drugim dziecku, jeżeli będę miała problemy z karmieniem, po prostu szybko przestawię je na mieszankę.
      Trochę mieliśmy wzlotów i upadków, przez pierwszy miesiąc synek jadł nawet co godzinę, szczególnie w nocy, do trzech miesięcy co dwie godziny. Czasem po słabo przespanej nocy miałam na drugi dzień mało mleka i synek wisiał na piersi prawie non-stop.

      Teraz ma cztery miesiące i je książkowo, co 3-3,5 godziny, czasem trochę się przy karmieniu wierci, nie jest takim spokojnym ssakiem, ale w porównaniu z tym, co przeszłam za pierwszym razem - jest super.
      Miałam karmić do pół roku, ale tak nam dobrze idzie, że chyba pokarmimy się dłużej.
      Myślę, że w moim przypadku zadziałała przede wszystkim psychika, powiedziałam sobie, że jak nie wyjdzie - to trudno. I jakoś nam wyszło.
      • matka_karmiaca Re: podobna historia 08.06.11, 11:31
        antycyponek napisała:

        > Myślę, że w moim przypadku zadziałała przede wszystkim psychika, powiedziałam s
        > obie, że jak nie wyjdzie - to trudno. I jakoś nam wyszło.

        A wiesz, teraz sobie przypominam, jak miałam tak strasznie poranione piersi na początku i wyłam z bólu, to obiecywałam sobie, że następnym razem podam mieszankę, ale jeszcze ten jeden raz spróbuję nakarmić z piersi. I tak się karmimy już rok, nie znając mm :)
    • alojw Re: Pierwsze dziecko - nieudane kp. Co z drugim? 08.06.11, 13:17
      Z pierwszym dzieckiem miałam dokładnie to samo co ty, tylko ja skapitulowałam po 4 tygodniach. Przy drugim dziecku po prostu karmienie idealne. Karmię już prawie 7 miesięcy i ani przez chwilę nie było problemu. Także to co było wcześniej nie ma żadnego znaczenia.
Pełna wersja