mia_siochi
26.06.11, 02:38
Od kilku dni moje 4ro miesięczne dziecko dostało ataku wilczego głodu, w zasadzie mogłoby jeść non stop.
Jako noworodek nawet tak nie miał, co 2 godz musi, MUSI dostac godzinny posiłek, i nie o "pociumkanie" chodzi, bo po kilku minutach powoli, ale ciągle aktywnie je. I -tak jak teraz- nocami też co chwilę mi się budzi. Zjada z dwóch piersi i mogę sie założyć, ze gdybym dysponowała jeszcze dwoma to by nie pogardził...
Nie narzekam aż tak bardzo (no, moze poza tymi nocnymi maratonami;) ) ale podpowiedzcie- tak już zostanie, czy może to jednak jakiś skok rozwojowy i mu minie?
Czuję się wyeksploatowana ;)
(w ramach wsparcia wybieram sie jutro na pyszną zupę cebulową i jeszcze pyszniejszą pizzę, możecie zazdrościć ;) )