co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu...

14.07.11, 20:55
...ze moją matkę tak w oczy kłuje moje kp?
Wiem, ze mnie i siostrę karmiła, nie wiem jak długo.
Tzn przy sobie się domyślam: często słyszę opowieść o tym, że jako 3 miesięczny niemowlak miałam zęby. A jak się o tym dowiedziała? Ha! To usłyszałam ostatnio: bo dała mi ciastko i to ciastko o zęby zastukało...
Boli ją strasznie, że mam zamiar nadal karmić (młody ma 4,5 mca).
Żeby nie było- na początku mnie wspierała, teraz jej odbiło: "zaczęłabyś karmić go normalnie" (czyli butelką), "on ma ochotę na coś konkretnego" (tak, kotleta).
Rozmowa sprzed kilku dni:
ja: nie wtykaj mu tego smoczka
ona; ale dlaczego, co takiego się stanie
ja: bo mi potem będzie cycki obgryzał (no skrót myślowy, ale inaczej nie jestem w stanie jej wyjaśnić ;) )
ona: no przecież zaraz nie będziesz już karmić, to o co chodzi
ja: będę karmić jeszcze kilka miesięcy
Usłyszałam tylko sapnięcie ;)

Gdy dziś jej powiedziałam, że młodemu ząb rośnie, ona z nie ukrywaną satysfakcją "no to nici z twojego karmienia".

Zagryzę zęby i będę karmić ile się da ;/

Swoją drogą super babcie: jedna by mu butle wetknęła, druga nie może przeżyć że dziecko czapki nie nosi...
    • froobek Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 14.07.11, 21:21
      Nooo tak, temat był wałkowany 100 razy. Jest coś takiego jak rodzaj goryczy / zazdrości u kobiet, które nie karmiły / karmiły krótko. Kiedy widzą, jak ktoś tak bliski, jak córka, daje radę, wraca do nich własny żal. To przykre dla Ciebie, ale problem tak naprawdę ma ona.

      Co do zębów, mój ma już 17 i w niczym nam to nie przeszkadza :-)

      A dlaczego nie dasz dziecku czapki? Potwornie gorąco jest, przynajmniej dziś...
      • lotos7 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 14.07.11, 21:28
        o Rety! a ja myslałam, ze tylko moja taka jest. Zwaliłam to zreszta na karb tego, że nie mam najlepszego kontaktu z nia. (BYłam ulubienicą jej znienawidzonej teściowej... straszne przestępstwo) Najpierw słyszałam ze nie mam pokarmu, ze nie dam rady no własnie a potem ze dziecko bedzie mnie gryźć. A jak karmiłam ponad rok, to usłyszałam, że to normalne nie jest. Eh... szkoda gadac.
      • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 00:19
        froobek napisała:

        >
        > A dlaczego nie dasz dziecku czapki? Potwornie gorąco jest, przynajmniej dziś...

        No jak gorąco to po co ma się w czapie parzyć?
        • klarci Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 21:48
          domyślam się, że chodziło o słońce.
          ja na słońce też zakładam zawsze, szczególnie maluszkowi, który ma jeszcze łysawą główkę zazwyczaj ;)

          ale też nie lubię gadania, że niezależnie od pogody ma być czapka i zakryte uszy :/
          współczuję zawsze tym biedakom co w upały w długim rękawie i czapie muszą śmigać :(
          • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 22:55
            A nieee, w upały młodzież dostała swój chełmik na głowę ;)
            W zimne dni dostaje też czapkę, bo tych włosów mało i kiepsko chronią.
            Teściowa uwaza, że czapka potrzebna jest ZAWSZE i ona NIE WYOBRAŻA SOBIE (tak tak- dosłownie) niemowlaka bez czapki. Preferuje takie z nausznikami, wiązane pod brodą :D
            Całe wątki o tym tworzyłam na e-mamie ;)
            Argument o zawianych uszach jej z rąk wytrąciłam, więc teraz twierdzi, że czapka jej dziecku potrzebna aby chronić ciemiączko (stąd "chełmik"; dziewczyny na emamie na hasło o ochronie ciemiączka rzuciły "najlepiej kaskiem", a słowo "kask" kiepsko się zdrabnia :) "chełm" lepiej)

            A propos: aż pokraśniałam z zadowolenia, jak mój chłop ostatnio wyznał, że na początku był sceptycznie nastawiony do tego chowu bezczapkowego i bezkombinezowago, ale przyznaje, że mam rację, bo mały wiecznie rozebrany a nigdy nawet kataru nie miał ;) Cóż, jak zacznie chorować na jesień to zrzucę winę na zajmujące się nim babcie i będę się upierać, ze go pewnie przegrzewają :)))
      • filemona_0 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 17.07.11, 10:33
        Z tą zazdrością nie mogę się zgodzić. Mi nie udało się karmić wyłącznie piersią, karmię mieszanie 7 miesiąc. Owszem, byłam bardzo rozżalona, że mi nie wyszło, ale jeślibym tylko mogła/umiała, zawsze wesprę dziewczynę, która ma problem z karmieniem. Jak na razie udało mi się pomóc jednej ( nie znam w realu więcej karmiących ) i na prawdę jej nie zazdroszczę - cieszę się, że ona i dziecko są szczęśliwi i że nie musi przeżywać tego, co ja.
        Myślę, że jeśli chodzi o teściowe/mamy to raczej jest jakiś inny problem ( a jaki, to się tu nie będę zastanawiać, bo kto wie, o co tym teściowym tak na prawdę chodzi ;-) )
        • justysialek Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 17.07.11, 14:25
          Ja się upieram przy zazdrości. Jeszcze moja mama to jakoś znosi, bo mne też kocha ale teściowa to mi autentycznie nie chce dziecka oddać! Nawet jak mały się z głodu drze, to potrafiła go przetrzymać nawet ze 2 godziny i nosiła, lulała, śpiewała mu i oczywiście uparcie poiła go wodą, gdy mały sygnalizował głód np ssąc jej rękę. Dla jasności sytuacji ja chodziłam dookoła jak sęp, spokojnie ale uparcie powtarzając co chwila: "Pewnie jest głodny! mama, go da, to nakarmię!". Jak bym mówiła do ściany, zero reakcji. Kilka razy tak było. Potem się nauczyłam, że trzeba po prostu podejść i zabrać jej dziecko z rąk! ...a teraz mały sam dba o siebie, bo jest starszy i nie da się juz babci męczyć ;))
          • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 17.07.11, 14:29
            justysialek napisała:

            > teściowa to mi autentycznie nie chce dziecka oddać! Nawet jak mały się z
            > głodu drze, to potrafiła go przetrzymać nawet ze 2 godziny i nosiła, lulała, ś
            > piewała mu i oczywiście uparcie poiła go wodą, gdy mały sygnalizował głód np ss
            > ąc jej rękę.

            O matko, wariatka...
            • justysialek Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 17.07.11, 22:38
              ;)
              Moja osobista teoria na ten temat jest taka, że to poprzednie pokolenie jest przyzwyczajone do karmienia co 3h i stąd to przetrzymywanie. A jak dziecko chce częściej niż co 3h, to można poić wodą... ehhh. Z tym dopajaniem ciągłym też mnie wyprowadza z równowagi. Tyle razy tłumaczyłam, że to niepotrzebne - jak grochem o ścianę. Jak tylko widzi, że jest głodny, to leci z wodą.
              Ale ja bym tak mogła dłużej. Generalnie traktuje moje dziecko, jak swoją maskotkę, która ma zabawiać ją i jej znajomych. Ostatnio na imieninach nie pozwalała mu spać, choć było już długo po jego porze na sen, bo chciała "go sobie jeszcze pooglądać". A potem ja kąpałam i usypiałam rozhisteryzowane i zanoszące się od płaczu dziecko...
          • filemona_0 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 17.07.11, 20:32
            To współczuję teściowej...i pozostaje mi mieć nadzieję, że za 20parę lat moja synowa nie będzie musiała tak się ze mną czuć ;-)
    • blaue777 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 14.07.11, 21:42
      U mnie samo kp nie było takim problemem (mnie mama karmiła 9 mcy), ale fakt, że nie daję Małej od 3 mca rosołu na cielęcinie był nie do przyjęcia!
    • mozyna Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 14.07.11, 22:47
      Hmmm...
      Co sie wydarzylo? Pewnie Ty sie urodzilas. I jestes jej dzieckiem...i relacje miedzy wami tez dalej na etapie rodzic - dziecko zamiast dorosly - dorosly.
      W psychologii istnieje takie pojecie jak "odciecie pepowiny" albo "rozwod z rodzicami"...i tego chyba brakuje...
    • alpha.sierra Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 14.07.11, 22:52
      Mojej mamie lekarze nie pozwolili mnie karmić, a przy mojej siostrze 19 lat później karmiła 3 mce, dokarmiała butlą i potem szok że nie ma pokarmu. Wg niej ja miałam za chudy pokarm i za mało, bo mała do 3 m-ca non stop wisiała na mnie. Udało się zreformować, teściową o dziwo też. Ale zawsze wyskakują kwiatki - dzisiaj dzika awantura o wkładanie termometru rtęciowego w pupę: "Tobie nie zaszkodziło!"...

      Zagraj babom na nosie, powiedz, że będziesz karmić do 3lat :D. Furii dostaną ;).
    • magdal_l Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 14.07.11, 23:12
      Chyba jestem szczęściarą bo mam w Mamie najlepsze laktacyjne "plecy" jakie sobie można wyobrazić. Ja byłam karmiona 9 miesięcy, ale dwóch moich braci znacznie krócej. Ani Mama nie obwinia za to siebie, ani ja nie uważam że powinna. Obie wiemy, że 30 lat temu mm traktowane było jak niewiadomojakie cudo (skoro przysyłane w paczkach z zagranicy to pewnie nic lepszego nie można dziecku dać), wsparcie laktacyjne leżało na całej linii, do tego "dobre rady" babek, ciotek itp łagodnie mówiąc nie pomagały. Teraz Mama cieszy się że jej ukochana wnuczka dostaje co najlepsze i po prostu mnie wspiera.
      Tak tylko się chciałam pochwalić mamą... ;)
      • maltry Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 11:40
        O, moja mama też jest super :) Mimo tego, że mnie karmiła mm (po cc przez 2 doby nie podawano noworodków do karmienia mamom więc i laktację szlag trafił ;/) potrafi z dumą opowiadać koleżankom, że ja starszą karmiłam ponad 2 lata a i młodszy też na piersi ;) Czasem próbowała delikatnie napomknąć że może już czas na rozszerzanie diety (ok. 4-5 m-ca młody pożerał wzrokiem zawartość naszych talerzy) jednak generalnie jest dla mnie rewelacyjnym wsparciem w tym zakresie :)
        To też się pochwaliłam ;P
    • migotka2604 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 14.07.11, 23:45
      o losie...widze, że wątek jakże popularny...

      mi natomiast w kość daje prawie-teściowa i to od poczatku jak urodził się mały, ciągle słyszę, że mam:
      1)za mało pokarmu
      2)za chudy pokarm
      3)powoli leci
      4)itp. bzdury,
      więc pytam się sama siebie i ojca dziecka, czy nasz mały fotosyntezuje 5 miesiąc czy jak?
      nie wspomne o tym, że jak karmiłam małego (a był ten piękny czas, że miałam wrażenie, że karmię od zmierzchu do świtu;) to przyjeżdzała i stała mi nad głową z miną jakbym dziecku krzywdę robiła, potrafiła tak sterczeć nawet pół godziny w milczeniu- a mnie szlag trafiał (o co babie chodzi), jak nie milczała to prawiła swoje mądrości życiowe typu: że za często karmię, że dziecko się nie najada, bo cały czas przy cycku siedzi, że dziecko sobie smoczka ze mnie zrobiło, a dlaczego karmię z tej piersi a nie z tej drugiej... itp., doszło do tego, że dostawałam ciśnienia podczas jej wizyt i płakać mi się chciało niemiłosiernie, że dzieckiem nie mozna się nacieszyć w spokoju.... a wizyty codziennie, bez wcześniejszego uprzedzenia oczywiście (a po co przecież i tak leży w łózku w piżamie i nigdzie nie wychodzi), czesto w towarzystwie swojej mamusi, siostry i siostrzenicy a wszystko po to, żeby mnie "wspierać" (np. artykułami z internetu, że kp szkodzi dziecku, poradnikiem z 1982 r.gdzie jasno pisze, że należy przestrzegać ścisłych godzin karmienia: tj. 6, 9,12,15,18,21 a przerwa nocna jest niezbędna dla zdrowia dziecka, soki owocowe np. jabłkowy z witaminą C podawany w niewielkich ilościach od 2 tygodnia życia, przemywanie sutków przed karmieniem spirytusem)- sama nie wiem jak to przeżyłam, teraz zamknelabym drzwi na cztery spusty i do widzenia...a tak musiałam to głupie gadanie znosić, nie wspomne o próbach wpychania dziecku w dzioba smoka (jak np. brałam prysznic), telepanie małego na rękach, jej fochy, że nie słucham jej "mądryc, życiowych" rad, ale jak już wpadła do domu z mm to myślałam, że mi się śni- niestety to było na jawie...
      a prawda jest taka (tak rozszyfrowałam kobiete, że jest niespełniona w macierzyństwie) bo syna swojego nie karmiła piersią, jak stwierdziła: nie dawała rady (??pewnie palga egipska pn. za mało pokarmu), i do pracy wróciła jak dziecko miało 3 m-ce, i tesciowa jej syna wychowywała, bo ona "karierę robiła", a teraz żal do całego świata...a szczególnie do mnie, że mały to "mamincycek", a że już dawno powinien butelke "jeść", a że dziecku herbatki ani picia nie daje, a jak to on ma prawie 5 miesiecy i zup nie je (szkoda, że pierogów nie wcina;), nie wspomne o tekstach typu: biedne dziecko, zła mama, bo jeść nie chce dać...
      jedna z ostatnich rozmów wyglądała tak:
      ona: "powinnaś zacząc odzwyczajać go już od cycka"
      ja: "a dlaczego?"
      ona: "bo do poracy wracasz więc trzeba przejść już na butelkę, przecież dziecko musi pić mleko"
      ja: "będzie pił mleko, bo będę go dalej karmić, do roku conajmniej"
      ona: <mina bezcenna> i milczenie
      ja: usatysfakcjonowana

      przy kolejnym podobnym wątku jw. powiem, że jednak najnowsze badania wykazały, że karmić należy co najmniej do 5 lat...
    • malwina.okrzesik Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 01:01
      Dziewczyny, ja rozumiem, że babcie mogą mieć inny pogląd na świat, ale nauczcie się stawiać granice! Za dziecko odpowiadają rodzice a nie dziadkowie, jasno trzeba określić kto tu decyduje.
      Klasyczna rozmowa wygląda tak:
      babcia: "powinnaś dziecku podawać już coś konkretnego"
      odpowiedź mamy: "ale przecież teraz zaleca się wyłączne karmienie piersią do 6 miesiąca"
      babcia: "Nie będziesz mi tu gadać głupot. Ja Cię tak wychowywałam i co? Przecież wyszłaś na ludzi"
      mama: "ale jak podam zbyt wczesnie małemu coś innego, to mu zaszkodzi"

      W tej rozmowie problem ma babcia, bo nie może zaakceptować że mama karmi wyłącznie piersią. Mama zaczyna się tłumaczyć z tego co robi, czyli babcia jest w ofensywie, traktuje swoją córkę/synową jak małe dziecko. To źle wg mnie, bo powoduje u obu stron negatywne emocje, szczególnie frustruje, osłabia mamę. Uwaga! Może dojść do awantury :-)

      Moim zdaniem warto tak poprowadzić rozmowę, aby to babcia musiała się tłumaczyć ze swoich przekonań, nie mama.
      Dialog mógłby wyglądać inaczej:
      babcia: "powinnaś podawać dziecku już coś konkretnego"
      mama: "chcesz mi powiedzieć, że źle robię karmiąc dziecko wyłącznie piersią w 3 miesiącu, czyż tak?"
      moim zdaniem babcia nie odważy się skrytykować wprost, np. " robisz krzywdę maluchowi", tylko odpowie coś w tym stylu:
      "za moich czasów podawało się dzieciom w 3 miesiącu rosół z cielęciny"
      odpowiedź mamy: "rozumiem, że Ty robiłaś inaczej jak miałaś małe dziecko, ale ja zrobię po swojemu".
      I tyle, polecam "krótkie piłki" :-). W ten sposób zaznaczacie swoje granice i obie strony pozostają we wzajemnym szacunku.

      gdyby jednak babcia skrytykowała wprost, można sobie poradzić w ten sposób:
      babcia: "robisz krzywdę maluchowi, Twój pokarm jest za słaby"
      mama: "chcesz mi powiedzieć, że lepiej wiesz czego potrzebuje moje dziecko? To ja jestem jego matką i ja za nie odpowiadam a Ty jesteś jego babcią, chciałabym abyś zawsze o tym pamiętała".
      Koniec.

      Babcie Waszych dzieci są mocno przywiązane do swoich metod wychowawczych. Będąc same matkami na pewno chciały jak najlepiej dla swoich dzieci. Robiły to, co uważały za słuszne, tak, jak zalecano w tamtych czasach. Proszę, nie oceniajcie ich, bo wtedy one będą oceniały Was. Jak zacznie się licytacja, które lepsze, konflikt gotowy, bo każda ze stron trzyma się swego. Babcia może uznać, że jak przyzna Wam rację, to "wyprze się" siebie, będzie musiała uznać że robiła źle. Zapewniam Was, że żadna matka tego nie lubi.

      Moja mama nie mogła przeboleć, że karmię moje dzieci na żądanie a nie wg wyznaczonych godzin. Nie dyskutowałam za wiele z nią na ten temat, robiłam swoje, szukając oparcia w kobietach, które mnie lepiej rozumieją. Dopiero przy trzecim moim dziecku, widząc "efekty" takiego podejścia u starszych chłopców, mama przyznała mi: "wiesz, takie karmienie na żądanie ma swój sens, dzieci są spokojniejsze". Potrzebowała na to kilkunastu lat :-)

      Życzę wszystkim twórczych rozmów z babciami Waszych dzieci :-)

      • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 08:40
        malwina.okrzesik napisała:

        > Klasyczna rozmowa wygląda tak:
        > babcia: "powinnaś dziecku podawać już coś konkretnego"
        > odpowiedź mamy: "ale przecież teraz zaleca się wyłączne karmienie piersią do 6
        > miesiąca"
        > babcia: "Nie będziesz mi tu gadać głupot. Ja Cię tak wychowywałam i co? Przeci
        > eż wyszłaś na ludzi"
        > mama: "ale jak podam zbyt wczesnie małemu coś innego, to mu zaszkodzi"

        ...na co moja matka "rób sobie jak chcesz, ja was tak karmiłam i nic się nie stało" i foch :D

        > Moim zdaniem warto tak poprowadzić rozmowę, aby to babcia musiała się tłumaczy
        > ć ze swoich przekonań, nie mama.
        > Dialog mógłby wyglądać inaczej:
        > babcia: "powinnaś podawać dziecku już coś konkretnego"
        > mama: "chcesz mi powiedzieć, że źle robię karmiąc dziecko wyłącznie piersią w 3
        > miesiącu, czyż tak?"
        > moim zdaniem babcia nie odważy się skrytykować wprost, np. " robisz krzywdę mal
        > uchowi", tylko odpowie coś w tym stylu:
        > "za moich czasów podawało się dzieciom w 3 miesiącu rosół z cielęciny"


        ależ... moja mówi dokładnie "on jest GŁODNY!!!" albo (co mnie najbardziej wkurza) mamrocze do małego "co ta mama wie, zjadłbyś jakąś zupkę" :)

        > odpowiedź mamy: "rozumiem, że Ty robiłaś inaczej jak miałaś małe dziecko, ale
        > ja zrobię po swojemu".

        Moja na to nic nie powie, tylko sapnie i się obrazi ;)

        Pani Malwino, dziewczyny: to nie tak, że ja przez jej gadanie płaczę po nocach- zrobię i tak po swojemu (a pewnie i na złość, np na złość nie nauczę dziecka jeść z butelki, nie i już!) , dziwi mnie tylko jej postawa i wkurza niesamowicie. Tak się zastanawiałam, co ją to moje karmienie tak kłuje w oczy- no i już dzieki Wam chyba wiem...

        ps. matka wie, że jestem wrogo nastawiona do "dziecięcego" zestawu : parówki/nutella/danonki/rosół. Jak chce mnie wkurzyć, to mamrocze do małego "jak będzie cie babcia pilnować, to dostaniesz rosołek i paróweczki", jędza, nie? ;)

        Najlepsze jest to, że ja jej metod nie krytykuję, nawet tego mojego ciastka nie skomentowałam... Wiem, że kiedyś było inaczej, że było trudniej, ze nic nie można było dziecku kupić. To fajna babcia (eh, nawet moja przewrażliwiona teściowa jest fajną babcią, tylko trzeba ją pilnować żeby dziecku czapki i dodatkowego swetra nie włożyła ;) ), jedynie w kwestii jedzenia taka niereformowalna...

        (najśmieszniejsze, że BLW jej się bardzo podoba ;) )
        • blaue777 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 10:34
          mia_siochi napisała:

          > ależ... moja mówi dokładnie "on jest GŁODNY!!!" albo (co mnie najbardziej wku
          > rza) mamrocze do małego "co ta mama wie, zjadłbyś jakąś zupkę" :)
          >
          HA! Skąd ja to znam! Ostatnio byłam na działce z moją mamą i ciocią. Mała (wtedy 8 m-cy) wsuwała na śniadanie różne owoce, owoce+amarantus, wszystkie warzywa - do ręki, aż się uszy trzęsły. Ciocia robiła zdjęcia i wysyłała swojej córce, bo jej dzieci tak nie jadły i takich rzeczy. A moja mama cały czas do Małej "serka bys chciała", do mnie "biszkopta jej daj" - na co ja "za miesiąc" albo "po co biszkopty skoro lubi warzywa?" itp...
          • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 10:42
            Miałam taki straszliwie zły czas na początku przygody z dzieckiem.
            Depresja, problemy z biustem, nie wiedziałam o co temu małemu wrzaskunowi chodzi itd.
            Dałam sie wpuścić w herbatki.
            Resztką asertywności nie kupiłam granulowanej, tylko koperek do zaparzania.
            Młody tknąć tego nie chciał.
            Matka spytała czy posłodziłam.
            Odpowiedziałam, że nie.
            Usłyszłam :co z ciebie za matka!". Dosłownie tak.
            Dziś bym jej odpowiedziała coś odpowiedniego, wtedy mialam ochotę umrzeć.
            • blaue777 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 12:11
              :(

              Bo to chyba tak już jest z babciami, nieważne CO ważne ILE (a wiadomo, że im więcej dziecko je tym lepiej:/).
              Ja właśnie próbuję uczyć moją teściową, żeby zrezygnowała ze słodkich jogurtów ze składem jak w encyklopedii chemicznej, gotowych dań (bo na pewno się udadzą), mięsa z marketu, słodkich do wyrzygania (za przeproszeniem) ciast. Do tego nie może przejść obojętnie obok budki z lodami ("Czy Mała może polizać?") czy frytek. I za chwilę ona będzie się opiekować moim dzieckiem. Na szczęście trochę się mnie boi - więc na pewno będzie mówiła Małej "kupię Ci loda, tylko nie mów mamie". Ale nawet pokłócić się z niż nie można bo to wrażliwa i dobra kobieta jest i przeciez chce dobrze!
        • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 03.08.11, 05:19
          mia_siochi napisała:


          >
          > (najśmieszniejsze, że BLW jej się bardzo podoba ;) )
          >

          Cofam!

          Książkę którą jej kupiłam "przejrzała i się z nią nie zgadza"!
          ;/
      • klarci Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 21:52
        > , konflikt gotowy, bo każda ze stron trzyma się swego. Babcia może uznać, że ja
        > k przyzna Wam rację, to "wyprze się" siebie, będzie musiała uznać że robiła źle
        > . Zapewniam Was, że żadna matka tego nie lubi.

        oj tak i nie dotyczy to tylko babć, ale większości kobiet, które są bardzo oporne na argumenty za pewnymi już stwierdzonymi faktami
    • matylda07_2007 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 08:03
      Moja mama karmiła piersią mnie i siostrę może ze 3 miesiące. I to od początku w sposób mieszany. Teraz mi bardzo pomaga, wspiera. Nic nie mówi, że karmię 8 miesięczniaka i zamierzam karmić nadal.
      Czasem przebąknie, że my z siostrą w tym wieku, to już jadłyśmy tamto i owamto, ale szanuje moje zdanie.
      Teściowa męża mojego karmiła 1,5 miesiąca w sposób mieszany (sytuacja wymuszona przez leczenie szpitalne mojego męża), szwagierkę 4 miesiące.
      Jak patrzy na Młodego, zawsze pyta, czy jeszcze karmię piersią i komentuje, że od tego On tak pięknie rośnie i jest okazem zdrowia :)
      Także to chyba problem głównie w relacjach, kwestia charakteru...
    • antycyponek Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 10:08
      U mnie mama się nie wtrąca, a wręcz wspiera przy kp. Szczególnie kiedy przyszły słynne kryzysy 6, 12 tygodnia i 3 miesiąca. Teściowa też się raczej nie wcina. Z nią mam raczej problem, żeby nie dawała starszej córce słodyczy. Po powrocie od niej chce jeść tylko ciasteczka i lizaki (a ogólnie bardzo z niej mięsno-owocowe dziecko). Mogę sobie mówić co chcę, ona zrobi po swojemu. Tak samo próbowałam jej przetłumaczyć, że niemowlę nie może pić krowiego mleka i nie powinno jeść parówek. Kiwała głową, a gdy tylko wyszłam za próg... Zmieniło się to niestety dopiero gdy mała dostała s.aczki od krowiego mleka. Z parówkami nie wygrałam do tej pory.

      O dziwo, żadna z nich nie próbuje mnie namawiać do wcześniejszego wprowadzania stałych pokarmów. Raz też zdarzyło się, gdy się pożaliłam teściowej, że mały na mnie "wisi" (miał wtedy może z 6 tygodni), powiedziała: ściągnij mleko do szklanki, jak jest niebieskie albo przezroczyste, to znaczy że za chude i się mały nie najada.

      No ale wystarczy spojrzeć na synka, żeby zobaczyć, że 5,5 miesiąca karmienia wyłącznie piersią wyszło mu na dobre :-)
      • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 10:12
        Moja matka nie wierzy w skoki rozwojowe.
        Wg niej wymyślam ;)
        Ostatnio młody z tej okazji wisiał na mnie całymi dniami i tez usłyszłam, że się nie najada i chce coś konkretnego bla bla bla ;)
      • edytadk Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 12:00
        > Teściowa też się raczej nie wcina.
        > Z nią mam raczej problem, żeby nie dawała starszej córce słodyczy. Po powrocie
        > od niej chce jeść tylko ciasteczka i lizaki (a ogólnie bardzo z niej mięsno-ow
        > ocowe dziecko). Mogę sobie mówić co chcę, ona zrobi po swojemu.

        O jaaa, mamy tą samą teściową;-). Do szału doprowadza mnie fakt, że ona nie widzi nic złego w zapychaniu dziecka słodyczami. Setki razy temat był wałkowany, prosiłam wyraźnie o niepodawanie mojemu starszemu synowi cukierków/ciasteczek/lizaków/danonków i innych syfów, ona potwierdzała, że tak tak, oczywiście, przecież ona nic nie daje i następnym razem jest to samo:/. Już nawet niereformowalna na pierwszy rzut oka ciocia odpuściła ta nieszczęsne słodycze, a z teściową - jak do ściany. Żeby nie było, poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń - nawet jeśli nie popiera mojego karmienia/sposobu opieki nad dziećmi, taktownie zachowuje to dla siebie i dyplomatycznie powstrzymuje się od wszelkich rad. Ale te słodycze, grrrr...

        > Tak samo próbow
        > ałam jej przetłumaczyć, że niemowlę nie może pić krowiego mleka i nie powinno j
        > eść parówek. Kiwała głową, a gdy tylko wyszłam za próg...

        Brat męża ma córkę-alergika. Do tej pory (dziewczyna ma już ponad dwa latka) nie zdecydowali się zostawić młodej pod opieką babci (czyli wspomnianej teściowej), bo obawiają się, co może podać dziecku mimo ich wskazówek/próśb...
      • carrie_on Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 23:35
        powiedziała: ściągnij mleko do szkl
        > anki, jak jest niebieskie albo przezroczyste, to znaczy że za chude i się mały
        > nie najada.


        He, he, he, dobre. Moja teściowa jak zobaczyła butelkę z moim ściągniętym mlekiem w lodowce: "o, jakie to tłuste, aż się kożuch zrobił! a inne kobiety to mają takie chude mleko, sine, niebieskie". Bez komentarza.

        I moja mama: "teraz to można wszędzie z dzieckiem wyjść i wyjechać, słoiczki są, deserki, a kiedyś... tyle pakowania, przygotowywania i te butelki!" Na co ja: "Ooo, to kiedyś kobiety cycków nie miały?"
    • ciociacesia moja karmila krotko 15.07.11, 10:43
      cala trójke, ale jakos normalna pozostala.
      • mia_siochi Re: moja karmila krotko 15.07.11, 10:57
        Mojej tak się ostatnio na mózg rzuciło (albo ja zaczęłam to bardziej zauważać) że teksty o kp to mały miki :D
    • hanusina_mama Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 11:17
      Ja walczę już siódmy miesiąc. A właściwie to nawet już nie walczę. Nauczyłam się nie słyszeć tych tekstów. Moje dziecko jest po prostu przewlekle krzywdzone. Ciągle jest głodna, bo przecież ta pierś nic nie daje. Ciągle pić jej się chce, bo herbatek matka nie daje. Moja wina, że płacze, bo w porę nie nauczyłam smoczka. Niemal codziennie opieramy się kawałkowi bułeczki, bo przecież dziecko w tym wieku już powinno skórki skrobać ząbkami (my akurat ani pół ząbka jeszcze nie mamy, ale to nieważne). A w ogóle to jestem perwersyjna i mojej mamie się brzydzi patrzeć, jak karmię piersią, bo jeszcze nikt nie słyszał, żeby półroczne dziecko wisiało przy cycu (u ,mnie w rodzinie jak dotąd wszystkie dzieci od początku butelkowe z wyboru).
      A jednak nie mam jej specjalnie za złe, bo wiem, że jest głęboko przekonana, że to ona ma rację i na swój sposób chce jak najlepiej dla wnusi. Raz tylko potajemnie próbowała dać smoka jak wyszłam, wywołując tym taką histerię u księżniczki, że już więcej nie próbowała żadnych podchodów
      • blaue777 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 12:17
        Oj, tak bułce opierałam się długo, a jak w końcu dałam i myślałam że wszyscy będą szczęśliwi, to na tapetę wskoczyło co innego...

        Najbardziej przerażające jest tylko to, że za 30 lat pewnie znowu się coś zmieni w żywieniu dzieci i to my będziemy te matki/teściowe dziwaczki!!!
        • justysialek Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 17.07.11, 15:43
          Mój tam sobie bułki wcina w ramach ekspozycji na gluten.
          Zajada sie też brzegami od pizzy, skórkami od chleba. Dostaje też surowe warzywa i owoce do spróbowania (większość i tak wypluwa) czym wzbudzam powszechne oburzenie. Wczoraj na przykład zajadał się ananasem, aż mu się uszy trzęsły. Chyba nic dotąd mu tak nie smakowało!
          Czasem warto troszkę odpuścić. Akurat na moja mamę podziałało.
    • maria_curia Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 11:20


      oj tam oj tam. biedne są nasze mamy po prostu. w tamtych czasach nikt im z kp nie pomagał, więc z reguły przechodziły szybko na butlę (albo od razu) i teraz im żal, dlatego tak trują. u mnie to samo. "nie najada się", "podaj butlę", "nie masz czasu dla siebie", "masz na pewno za słaby pokarm" itd. mojej siostrze też tak truła, więc byłam przygotowana. jak zaczyna, to krótko ucinam (dobre są rady naszej ekspertki, ale mi się tam już nie chce łagodnie) mówiąc "jak mi jeszcze raz zaczniesz ten temat, to kończymy rozmowę". albo mówię dosadnie "a co Ty wiesz o karmieniu piersią skoro sama karmiłaś butelką?". wiem, że to brutalne, ale inne argumenty nie działają. podkreślam jednocześnie, że nie uważam, że źle robiła, tylko że zdaję sobie sprawę, że jej karmienie dzieci mm wynikało po prostu z czasów w jakich przyszło jej urodzić dzieci. ona to wie, ja to wiem, wszyscy to wiemy.
      dobrze, że "teściowa" tu akurat jest w porządku, ale też cały czas gada o sprawach typu "zimno jej", "przykrywaj uszy" (mimo, że cały czas na spacerku mała była w czapeczce naciągnietej na uszki, usłyszałam tekst o uszkach z pięćdziesiąt razy :D:D:DD:)
      • blaue777 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 12:20
        Coś mi się przypomniało! Mama mi opowiadała jak za nią chodziła teściowa i truła że ma "czczy pokarm", bo ja płaczę. Ale Mama wytrzymała 9 m-cy, a mieszkały pod jednym dachem. Także to chyba odwieczny konflikt pokoleń:)
    • diuszesa Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 12:37
      Moja mama karmiła mnie 3 miesiące. Dlaczego? - żałuję, że nie poruszyłam z nią tego tematu, jak jeszcze żyła; no, ale ja wtedy nie byłam zainteresowana dzieciowymi tematami. Babcia mi powiedziała, że ponoć dlatego, że "nie było mleka".

      Natomiast moja teściowa to mieszanka laktacyjnego terroryzmu z tym rodzajem wiedzy, który powoduje, że karmienie się młodym matkom nie udaje. Podejście jak w betonowym szpitalu - karmić! karmić! - ale jak nie ma pokarmu, to butlę dać!
      Teściowa uważała, że jest guru od karmienia, ponieważ w czasach, gdy matkom udawało sie karmić najwyżej 3 miesiące, ona karmiła 2 razy dłużej.
      Jak mój syn miał 4 msce, w rozmowie nt. karmienia (że kiedyś od 3 msca dawało się soki) wyrzekła z dumą: Ale oczywiście, że mleko matki jest najlepsze. Ja karmiłam 8 miesięcy! A ja na to: A dlaczego tak krótko? Mina teściowej (a raczej opad jej szczęki) - bezcenna. W odpowiedzi tylko nieśmiało powiedziała: Bo już nie było pokarmu. Ale jak pokarm jest, to można karmić i dwa lata, jak ciocia Ania.
      Ciekawe, że im dłużej ja karmiłam, tym większy niepokój, a nawet jakąś taką zazdrość, zauważałam u niej. Minął 8 miesiąc mojego karmienia, to mówiła: Ja karmiłam Jarka 9 miesięcy! (hehe, wcześniej było 8 :-) Minął 9 miesiąc: Ja też karmiłam długo - 9 miesięcy czy 10 nawet! Minął 10 miesiąc: A dajesz mu już jakieś inne mleko? Minął rok: karmienie można utrzymywać najwyżej 10 miesięcy, bo to jest niezdrowe dla matki!
      Tej ostatniej rewelacji nie usłyszałam wprost, tylko przekazała mi ją szwagierka, której się teściowa wygadywała, że Ignaś musi już dostawać inne mleko lub kaszę w butelce, tak jak ona robiła (tu przy okazji zagadka: W 8 miesiącu teściowej skończył się pokarm. W 7 miesiącu jej syn poszedł do żłobka i dostał butlę, bo przecież lekarze każą dawać swoje, ale i jeszcze dodatkowo inne mleko. Ciekawe, skąd się wziął ten brak pokarmu?). Wymyśliła, że on się dlatego budzi 3 razy w nocy, że ja mu nie daję kolacji (???) , a moje mleko mu nie wystarcza i w nocy płacze z głodu. I że ja powinnam sobie ściągnąć mleko, żeby sprawdzić, ile go mam. I tym podobne rewelacje, których po dość ostrej wymianie zdań ze mną, nie ma mi odwagi powiedzieć wprost. A na wszelką wzmiankę, że Ignaś jest karmiony piersią, milknie i widać po niej, że nie jest zadowolona. Moim zdaniem boli ją to, że ja karmię dłużej niż ona, która uważała się za idealną, długokarmiącą matkę.
      Ciekawe - jak szwagierka odstawiła córkę w 6. miesiącu, to teściowa była bardzo niezadowolona, jak tak można odstawić dziecko. Jak ja karmię dłużej niż 8 miesięcy (dłużej niż ona, to też jest źle).
      • emil.zola Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 20:45
        a mój synuś też Ignaś :)
        • ewikowa Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 21:43
          moja mama mnie i moich 3 braci karmila rok. Ja sie uwzielam, ze pomimo tego, ze mala zgubila odruch ssania w 3 dobie (wczesniak) to walczylam 3 tygodnie, dostawiajac, odciagajac, wtykajac jej butelke co kilka godzin bo za chiny nie chciala jesc - nawet kapturki probowalam, w kapturku byl pokarm a to to male nie chciala go doslownie tylko wciagnac. Ale uparlam sie i karmilam 14 miesiecy.
          Moja mama - wielkie wsparcie kp.
          Moja tesciowa - powiedzmy, ze od dawna sie nauczyla nie wtracac;) - natomiast jak musialam wyjsc to prosila zebym pokazala gdzie mam glukoze (!!!!) tak na wszelki wypadek - a mleka zawsze mialam tyle odciagniete, ze cora mogla sie schlac na amen - dwa razy;) a jak zobaczylam u niej otwarta puszke mm a moje odciagniete w butelce w lodowce...no powiedzmy, ze wiecej coreczki z nia nie zostawilam poki karmilam. Probowala sie tlumaczyc, ze chciala zobaczyc czy malej zasmakuje...dobra dobra ale dziekuje, dam sobie rade...
          • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 22:45
            A propos mm: na obiedzie u teściowej wyszedł temat tego, ze młodemu mm daliśmy kilka łyżeczek (maiałam nadzieję przyznam,że załapie i będzie czym go podkarmiać podczas mojej nieobecności; stety-niestety pluł dalej niż widział). Na co teściowa z wypiekami i radością w głosie "i co, smakowało mu!". Zgadza się, nie było to pytanie, tylko STWIERDZENIE ;)
    • 18_lipcowa1 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 12:41
      nie wiem to dziwne
      moja mama bardzo załuje ze mnie karmiła krótko ale sama powiedziala ze miała problemy, a nikt jej nie pomógł
      moja tesciowa chwali sie że karmiła obu synów aż po rok kazdego
      moja babcia tez chwali sie ze karmiła moja matke ponad rok

      u mnie w rodzinie kp jest popierane, chwalone, dopingowane

      a jak karmiłam malą to mnie obsiadały jak sroki i sie zachwycały


      ale fakt ogólnie wsrod starych bab to dziwne poglądy krążą
      • momago Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 15:32
        Nie wszystkie stare baby są takie :-) Moja babcia karmiła troje dzieci do 3 roku życia i jest zachwycona, że ja też karmię długo. U mnie w rodzinie długie kp jest popierane - może właśnie dlatego, że babcia dała dobry przykład :-)
        A co do podtykania zakazanego jedzenia wnusiom - w tym przoduje mój tata :-) Mówię "nie kupuj tych okropnych, sztucznie barwionych soczków" a on na to "przecież napisane, że dla dzieci". No to ja swoje "tata, widziałeś kiedyś klarowany sok z poziomek?". To teraz kupuje truskawkowe :-)
      • 18_lipcowa1 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 19:25

        > u mnie w rodzinie kp jest popierane, chwalone, dopingowane
        >
        > a jak karmiłam malą to mnie obsiadały jak sroki i sie zachwycały
        >
        >
        > ale fakt ogólnie wsrod starych bab to dziwne poglądy krążą



        a dodam że chłopy w mojej rodzinie
        to juz sie w ogole tym podniecaja i ciesza sie jak dzieci sa piersia karmione
    • 1mzeta Ło matko........ 15.07.11, 13:28
      Dobrze,że moja mama mimo, że leciwa jednak z niektórymi rzeczami idzie z postępem czasu i się doszkoliła na temat dzisiejszego KP.
      Jak mały czasami zaczął się bawić,a nie jeść to sama do niego mówiła zadziornie "dawaj mi tego cyca"- od razu zaczynał ssać. Karmiłam tylko i wyłącznie KP do końca 6-tego miesiąca,a później do roku czasu. Młody miał zęby- raz mnie tylko lekko dziabnął, a i tak z mojej winy.
    • ann.k Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 15:08
      Moja mama mojego starszego brata nie karmiła piersią, bo miała cc z powodu zatrucia ciążowego i od razu "zatruli" jej pokarm. Nie wiem czy taki wtedy był stan wiedzy medycznej czy to jej zatrucie powodowało, że musiano jej podać zastrzyk na wstrzymanie laktacji. Mnie karmiła 2 miesiące, bo kazali jej karmić co 3 godziny, a ja się nie najadałam, płakałam z głodu, więc raz ściągnęła laktatorem 20 ml i stwierdziła, ze ma za malo pokarmu, więc podała mi butlę, jeszcze jakiś czas karmiła mieszanie, no a potem klasyka, butla była fajniejsza od cyca.

      Ale mnie namawiała na karmienie piersią. Chociaż jak w 2 tygodniu dopadł mnie kryzys laktacyjny - młody robił sobie maratony po 5 godzin przy piersi - nie umiała mnie wesprzeć w KP i podpowiadała: daj mu butlę, przecież widzisz, ze on głoduje. Ostatecznie jakimś cudem wytrzymałam, chociaż paczkę mleka mod. zapobiegawczo w sklepie kupiłam. Na szczęście jej nigdy nie otworzyłam, a małego karmię do dziś (8,5 miesiąca). Wykładów mi nie robi, słucha nowinek w tym temacie i dziwi się jak świat poszedł do przodu.

      Moja teściowa twierdzi zaś, że dłużej jak po roku karmić nie powinnam, bo to chłopiec i wiadomo, można mu skrzywić to i owo takim długim karmieniem ;-) Jak długo karmiła swoje dzieci to nie wiem, nigdy jej nie pytałam. Będę musiała któregoś dnia, ale jakoś okazji brak, a tak zapytać z głupia frant to głupio...

      Zaś najlepsza jest babcia mojego męża. Kobitka dobrze po 70, ze wsi, sama swoje dzieci w domu rodziła. Od razu na początku poinformowała mnie: nie słuchaj nikogo tylko siebie i karm jak najdłużej będziesz mogła, a zobaczysz jakie będziesz miała zdrowe i mądre dzieci. Ot co.
      • diuszesa Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 15:14
        ann.k napisała:

        Jak długo karmiła swoje dzieci to nie wiem, nigdy jej nie pytałam. Będę musiała które
        > goś dnia, ale jakoś okazji brak, a tak zapytać z głupia frant to głupio...

        Jak się będzie wymądrzać nt. karmienia, to zapytaj tak po prostu: A mama to swoje dzieci jak długo karmiła? Gdyby Ci odpowiedziała, że krócej niż Ty karmisz swoje, to jej powiedz: Więc ja mam chyba większe doświadczenie..?


        >
        > Zaś najlepsza jest babcia mojego męża. Kobitka dobrze po 70, ze wsi, sama swoje
        > dzieci w domu rodziła. Od razu na początku poinformowała mnie: nie słuchaj nik
        > ogo tylko siebie i karm jak najdłużej będziesz mogła, a zobaczysz jakie będzies
        > z miała zdrowe i mądre dzieci. Ot co.

        O, i super :-)
        • migotka2604 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 15.07.11, 17:36
          moja mama też mnie długo nie karmiła piersia (jakies 3 m-ce- powszechne dla lat 80-tych) ale jakos nie ma z tym problemu, ze ja karmię i zamierzam kontynuować karmienie po powrocie do pracy, cały czas mnie wspiera, cieszy sie, ze maly tak pieknie i zdrowo rosnie-podobnie moj tata i prawie-teść:)uwazaja, ze to najzdrowsze i najlepsze co moge dac małemu na zyciowy start:) tylko tesciowka nie akceptuje "naszego" karmienia... (dla niej każde marudzenie bąbla oznacza jedno: "biedne, głodne dziecko...")ale cóż wszystkim nie dogodzisz;)chociaż i tak ją ciągle uświadamiam i chyba jest lepiej niż było:)ale co niektóre rady mam ochotę uwiecznić pisząc książke-myślę, że to byłby dopiero bestseller;p
        • matylda07_2007 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 17.07.11, 08:08
          Moja mama zostanie chyba zwolenniczką dkp :D Wczoraj, podczas mojej wizyty, odwiedziła Ją znajoma, która mieszka na wsi. Opowiadała, jak to na wsi karmiło się i 3 letnie (i pewnie starsze) dzieci. Jak kobiety siadały przy drodze, dawały pierś i szły dalej ;) Mama tylko kiwała głową i patrzyła na mnie wymownie.
          • dagmara-k Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 17.07.11, 22:51
            moja mama mnie nie karmila a siostre 2,5 roku. a jak urodzilam dziecko to od pierwszego kontaktu tlucze swoje madrosci. bronie nas takim mniej wiecej stwierdzeniem ze bylo inaczej i ze szkoda ze mnie nie karmila przez te baby co jej nagadaly ze z goraczka nie wolno. jak mama jedzie dalej swoje i jak zaczyna bycv taka jak mama ma-sochi czyli mowic do dziecka o mnie ze co ja tam wiem i co ja sie znam, a do mnie jak do 5 latki, to wtedy wypalam, ze nie jest mozliwe zeby ona byla dla mojego dziecka lepsza matka niz ja i jest foch, ale trudno. foch przezyjemy a ja sobie nie dam glowy suszyc w tematach w ktorych wiem co robie. czasem mama ma racje i warto podsluchac jakies rozwiazania. czasem jednak bredza stare baje i wtedy jest prosto, wystarczy powiedziec ze sie pozmienialo i ze cukru na mocne kosci teza sie juz nie podaje;P a czasem mamy nas traktuje jak wlasnie takie nieodciete, upupione i nieporajdy i wtedy trzeba sie postawic.
    • luliluli Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 18.07.11, 15:28
      Takie sytuacje są prostą odpowiedzią na to, dlaczego niespecjalnie korzystam z pomocy babć i dziadków:)
      Po urodzeniu się Radzika nawet mój tato był ekspertem od laktacji i zagadnień podawania smoczka, kolek, herbatek i rozszerzania diety;)
      Życzę sił i pomysłów, jak szybko i w miarę bezboleśnie dla obu stron ucinać dyskusje, bo one nigdy nie mają sensu:)
    • malinaa79 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 18.07.11, 15:56
      Moją też wkurza moje ponad 15 miesięczne karmienie. Zastanawiam się nad jakąs podświadomą zazdrością kobiet, które nie karmiły lub karmiły b. krótko.
    • mynia_pynia Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 19.07.11, 19:43
      30 lat temu w Hameryce zaczęło działać intensywnie lobby producentów mlek modyfikowanych, kaszek w proszku i innych witaminizowanych produktów dla niemowląt.
      Wmawiano matką, że ich mleko jest blleee, że karmienie piersią jest wręcz niehumanitarnie względem dziecka. Zresztą zobacz teraz, że w reklamach w tv jest intensywnie reklamowane mleko z nr 2, które wprowadza się około 3 miesiąca???

      PS.
      Tak samo reklamowano w Hameryce w latach ’70 dezodoranty do miejsc intymnych, że jak nie używasz to śmierdzi ci ‘muszelka’ i dlatego nie masz męża, nie awansujesz w pracy bo wszyscy czują twój zapach ;), ale po udokumentowanych wszelakich grzybicach, zakażeniach i raku zaprzestali tego procederu.


      A że w latach ’80 ktoś znał bądź miał rodzinę w USA to moda mleczkowa przyszła do nas.
      • bybloscat Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 19.07.11, 21:02
        I ja muszę tu dziś dołączyc. Dowiedziałam się od mojej mamy, że tracę czas "ciągle leżąc z małym i go karmiąc". Dzięki czemu jej zdaniem mam za mało czasu na "prawdziwe obowiązki" (czyli odmrażanie zamrażary i mycie okien jak sądzę)... Smutno mi, bo karmienie nie przyszło mi łatwo, a gdy zobiło się wreszcie OK to mamie się nie podoba :-(

        Mama oczywiście nas nie karmiła. Mnie próbowała, ale jadłam (jako noworodek) 10 razy dziennie, czemu mama nie podołała, bo "ciągle tylko jadłaś".(teraz widzę jak te dwa teksty mojej mamy są do siebie podobne)
      • matylda07_2007 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 20.07.11, 13:58
        Może i wmawiano mamOM, ale mleko z nrem 2 jest po 6 miesiącu, czyli od 7.
      • douglas.beauty Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 21.07.11, 09:38
        > Wmawiano matką, że ich mleko jest blleee, że karmienie piersią jest wręcz niehu
        > manitarnie względem dziecka. Zresztą zobacz teraz, że w reklamach w tv jest int
        > ensywnie reklamowane mleko z nr 2, które wprowadza się około 3 miesiąca???
        >

        MATKOM a nie matką!
        a mleko 2 wprowadza sie po 6. miesiącu.
    • mama_marudy Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 24.07.11, 20:58
      Z zainteresowaniem przeczytałam ten post i myślę, że w większości opisanych przypadków to jednak nie chodzi o zazdrość ze strony matki, ale o chęć uzyskania akceptacji i potwierdzenia słuszności wybranego kiedyś sposobu postępowania - w tym przypadku takiego a nie innego karmienia. Jeżeli matka kiedyś wybrała karmienie mm to zapewne kierowała się przekonaniem, iż daje swojemu dziecku to, co najlepsze. A dziś dookoła słyszy, że kp to najlepsze co można dać dziecku i - nawet jeśli się do tego nie przyzna sama przed sobą - pojawiają się u niej wyrzuty sumienia lub przynajmniej wątpliwości. Więc nie dziwne, że najchętniej zobaczyłaby swoją córkę podającą dziecku mm, gdyż w ten sposób córka niejako poparłaby jej sposób postępowania. Dlatego też babcia będzie odczuwała pewnego rodzaju satysfakcję, gdy wnuk/wnuczka zachoruje (co nie znaczy, że będzie się z tego cieszyć), gdyż będzie to dla niej stanowiło potwierdzenie, że kp nie chroni przed chorobami, a więc nie zaszkodziła swojemu dziecku karmiąc je mieszanką itd. To naturalna reakcja obronna w takich sytuacjach - nikt nie lubi mieć poczucia, że źle wybrał, postąpił i każdy będzie szukał potwierdzenia słuszności swojego postępowania (zwłaszcza w oczach bliskich).
      • mama_marudy Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 24.07.11, 21:33
        A biorąc pod uwagę, że każde pokolenie ma potrzebę podważania dotychczas panujących poglądów czy wręcz dokonywania rewolucji, przygotujmy się, że kiedyś nasze dzieci zarzucą nam, że niewłaściwie postępowałyśmy - taka już kolej rzeczy ;-)
      • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 24.07.11, 21:54
        Oooooooooooooo!
        Chyba o to chodzi!
        :)
    • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 30.07.11, 16:43
      Z dzisiaj:
      ciągle staram się proponować młodemu mm, bo może sie wydarzyć, że na kilkudniowe szkolenie wyjadę, a nie będę mogła go zabrać.
      Młody pluje tak jak pluł.
      Matka: "to namocz mu w mleku biszkopta albo bułkę"...
      Albo- mimo że 5 min wcześniej rozmawiałyśmy PO RAZ KOLEJNY o tym,że dziecko smoczków nie rusza: "daj mu kaszkę albo zupę przez smoczek"...


      ;)
      • lotos7 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 30.07.11, 18:45
        Taaaa, ostatnio spotkałam na spacerze jakąś mamę. Zagadnęła mnie, jak to dobrze,że dziecko mam wieksze to nareszcie coś je, no bo to mleko.... ALe ona wytrzyma jakoś jeszcze te dwa tygodnie na piersi. No i jak za te dwa tygodnie dziecko skończy 4 mc. To wreszcie to jej dzieciątko coś zje. Eh... A ja jej na to, że swoje karmiłam rok i 7 miesiecy i wciąż uważam, że mało (zwłaszcza ze mój cycoholik bardzo przeżył rozstanie z cycusiem). No ale nie było wyjscia, przynajmniej tak sie pocieszam (zaszłam w ciąze, byłam na luteinie, a brzuch i bez karmienia i tak potwornie bolał.) Ale jeśli starszak bedzie chciał znów wrócić do piersi to już bardzo niedługo bedzie miał możliwosc:)
    • jul-kaa Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 31.07.11, 15:49
      Bardzo Wam współczuję! Moja mama karmiła mnie kilkanaście miesięcy, choć i dopajała mnie soczkami, i dawała smoczek uspokajacz. Teraz jest niezłą propagatorką karmienia, i dkp, wszystkie swoje koleżanki, które zostaną babciami, poucza, żeby powiedziały córkom/synowym, że karmić trzeba długo, że tylko pierś przez 6 miesięcy. Jest bardzo dumna i zadowolona, że karmię Jasia. Teściowa podobnie w sumie, choć mojego męża karmiła krótko i - jak twierdzi - z SZEŚCIOGODZINNYMI przerwami. Ponoć krzyczał aż do zsinienia, a ona stała z zegarkiem mówiąc "jeszcze 12 minut!". Opowiada to oczywiście z przerażaniem i współczuciem dla morzonego głodem dziecka. Drugie dziecko karmiła za to prawie 2 lata, a przestała, bo córka trafiła do szpitala :(
      W każdym razie jakoś nie spotykam się z potępieniem, wręcz większość kobiet w rodzinie popiera moje karmienie. Nawet ciocia staruszka (mieszkająca na wsi na końcu świata) pozytywnie wypowiadała się o karmieniu, bawiąc się z Jasiem przyprowadzała mi go czasem ze słowami "mama, daj cycy!" :):)
      • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 31.07.11, 16:29
        Moja tak mnie wpieniła tymi zupami przez smoczek, ze jej powiedziałam, że WHO zaleca karmienie do 3go roku życia :D Prawie zawału dostała: "nawet nie próbuj tak długo karmić! to chore!". Wpieniła mnie tym tak,że powiedziałam jej,że będę karmiła jak długo będę chciała (nie, do 3 r.ż to nawet wg mnie przesada, ale ona o tym nie wie :) )
        Ależ się zapowietrzyła :D
    • beibichek Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 01.08.11, 10:04
      Nie czytalam wszystkich odpowiedz w watku, wiec moze sie powtorze... niewazne...
      Mam u siebie taka zabytkowa ksiazke, S.Witkowska, Odzywianie niemowlat i dzeci starszych, rok wydania 1980, czyli te 30 pare lat temu... ksiazeczke wcisnela mi moja mamunia, zaniepokojona moimi poczynaniami z moja 4 miesieczna wtedy corka. Wzielam, choc nie powiem, potrzepalo mna... I co czytam w tym oto bryku nt. odzywiania dzieci:

      Mleko matki nie posiada wszystkich niezbednych skladnikow odzywczych, w zwiazku z tym niezbedne jest jak najszybsze wprowadzenie sokow warzywno-owocowych i mieszanek

      Bardzo klarownie na ktorejstam stronie... a po tymze stwierdzeniu jadlospis od nowordka...
      Noworodek, ilestam mleka matki, ilestam mieszanki bez maki, i co bodazjze 3 h lyzeczka soku warzywno-owocowego (oczywiscie swiezo przygotowanego, wlasnorecznie), co ilestam woda, z glukoza, co ilestam herbatka rumiankowa. Dalej jest coraz lepiej, bawimy sie z podawaniem dziecku 1.5 lyzeczki soku zwiekszajac ta ilosc co 2 tyg o jakies smieszne ilosci, w 3 miesiacu zatrzepujemy mm maka, zaczynamy podawac zwykle herbaty i przeciery, kaszki, mleko matki w tym czasie juz powinno byc w odstawce, nie ma na nie miejsca.

      Az strach sie bac. Ja rozumiem, kazdy z nas, dzisiaj w okolicach trzydziestki, przezyl te wspaniale lata 70-80 i mamy sie dobrze. Niemniej jednak dzisiejsze zalecenia sa o wiele latwiejsze. Tylko mleko matki do 6 miesiaca a potem rozszerzanie (chyba ze dziecko pozno urodzone to mozna PROBOWAC juz od 4.5mies), dzis mieszanki reklamuje sie jako produkt PO zakonczeniu karmienia, z sugestia na 6 miesiecy. Moja mama wiercila mi srube ze moje dziecko nie je zup, nie pije sokow i herbatek, a mala miala wtedy zaledwie 3.5 miesiaca...

      Jedna rzecz... karmienie piersia byloby zdecydowanie latwiejsze, gdybysmy zapomnialy o wszelkich 'zaleceniach' i po prostu karmily...
      • wuika Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 01.08.11, 12:09
        Też ostatnio dorwałam starą książkę o karmieniu (dopiero jestem w ciąży, ale już mentalnie usiłuję się przygotować) i zalecenia stamtąd są po prostu jakieś kosmiczne.
        Ale, żeby nie było tak radośnie, że tylko 30 lat temu tak było ;) W rodzinie mamy chłopaka, obecnie 20-letniego, który w wieku 6 miesięcy miał rozszerzaną dietę. Niby nic takiego, ale miał ją rozszerzaną: smażonym kurczakiem, żurkiem z kiełbasą i chlebem z pomidorem. I jakoś żyje - jest podawany jako koronny przykład tego, że nie ma co się cackać z dziećmi, wystarczy odpowiednio drobno pokroić jedzenie, zanim dziecko będzie miało zęby zdolne do gryzienia takiego jedzenia.
        • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 01.08.11, 14:20
          Wujeczko, zajrzyj tu: forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
          • wuika Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 01.08.11, 14:50
            Czy tam jest o tym, że kilkumiesięczne dziecko może jeść dowolne cokolwiek, co jedzą rodzice, pod warunkiem tego, że jest w jako takiej przyswajalnej konsystencji? :D
            O idei, że dajemy dziecku do łapki papu i niech sobie robi z tym, co chce (czasem nawet zje!) coś tam słyszałam, ja na razie nie na tym etapie :) Pewnie będę wyrodną matką, dziewczyny będą dostawały coś na talerzu i co zjedzą, to ich - ale przypuszczam, że to coś będzie z dziedziny "odpowiednie dla wieku" :)
            • momago Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 01.08.11, 16:17
              Chyba właśnie taka jest idea :-) Inaczej sobie tego nie wyobrażam :-)
              Swego czasu głośna była sprawa zatrucia muchomorem sromotnikowym u 8. miesięcznego dziecka, któremu rodzice zmiksowali duszone grzyby i podali przez smoczek.
            • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 01.08.11, 16:26
              Ten etap szybko nadchodzi ;)
              Ja już będąc w ciąży, nawet nim wybraliśmy dla młodego imię, wiedziałam, ze:
              -nie będę przegrzewać
              -doczytam o co w tym BLW biega ;)

              Teraz mam etap pacyfikowania babć, które sobie "tego nie wyobrażają".
              No ale niektóre nie wyobrażały sobie też niemowlaka bez czapki...:D
              • wuika Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 01.08.11, 16:53
                Wierz mi, Twoja teściowa nadal sobie nie wyobraża, pewnie każdego dnia przed otwarciem oczu modli się, żeby to był zły sen :D

                Co do BLW - naprawdę mam dużo czasu, poczytam dokładnie potem :)
                • mia_siochi Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 01.08.11, 17:25
                  Ooooo tak...czapeczka i papki do 3 r.ż...

                  Ile Ty masz jeszcze czasu dokładnie do godziny ZERO? :)
                  • wuika Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 01.08.11, 22:32
                    Zapytaj dziewczynek, może Ci powiedzą :P Cholera je wie, teoretycznie jeszcze trzy miesiące, ale to bliźniaki, więc do bardzo bezpiecznego terminu raptem 10 tygodni. Chociaż, znając mą przewrotność i zdolność do zaskakiwania, to pewnie przenoszę bliźniaki, a na poród potem ledwo zdążę do szpitala :D
      • azymut17 Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 02.08.11, 11:58
        beibichek napisała:
        > Az strach sie bac. Ja rozumiem, kazdy z nas, dzisiaj w okolicach trzydziestki,
        > przezyl te wspaniale lata 70-80 i mamy sie dobrze.
        Dzięki takim "mundrym" książkom niektórzy nie mają się dobrze, mają za to alergie, AZS i zespół jelita drażliwego. Inni natomiast rozmaite problemy zdrowotne będące wynikiem celiakii i przejściem na dietę bezglutenową dopiero w 3. roku życia. To mój argument na przekonywanie do wcześniejszego rozszerzania, powiedziałam to mojej mamie raz i od tamtej pory wspierała mnie w karmieniu :-)

        > dzis
        > mieszanki reklamuje sie jako produkt PO zakonczeniu karmienia, z sugestia na 6
        > miesiecy.
        To już niestety wynik tylko i wyłącznie prawnego zakazu reklamowania mleka nr 1 i nakazu dołączania do kolejnych reklam tekstu że KP jest najlepsze. Koncerny same z siebie by tak nie zrobiły, dlatego prowadzą różne serwisy z poradami dla matek noworodków, by jak najszybciej wpadły w ich sidła :-(
    • czekolada_z_orzechami Re: co się takiego wydarzyło te 30 parę lat temu. 01.08.11, 22:53
      Moja mama karmiła mnie krótko, siostrę podobnie. Mimo tego moje kp jest dopingowane- zarówno przez mamę jak i przez moje obie babcie. Moja babcia ciągle powtarza, że kp to najlepsze, co moge dziecku dac, że Mała tak dobrze rosnie, że kp to same plusy i tak się wszyscy zachwycają moim kp.
      Moje koleżanki (bezdzietne jeszczce) podobnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja