maeve_binchy
23.07.11, 20:33
synka karmilam 13 miesiecy, ale przez nakladki (nie umial ssac, przez nakladki zalapal). W zwiazku z tym w ogole nie bylo problemu bolacych piersi itp.
teraz 5-dniowa coreczka pieknie zalapala ssanie juz na sali porodowej, 2 pierwsze dni - rewelacja, 24h na piersi, rozkrecala laktacje. Kolejne 3 dni to jakis koszmar!!! Mam potwornie poranione otoczki - nie brodawki, bo mloda dobrze i gleboko chwyta, tylko wlasnie mam ranki na zewnetrznej czesci otoczki, m-dzy sutkiem a koncem otoczki. To jest taki bol, kiedy mala zasysa, ze juz skurcze porodowe mniej mnie bolaly:( Uzywam maltanu, medeli purelan, ktos polecil mi bepanthen - ale nic nie pomaga. Jak corcia ssie dluzej, to robi sie odrobine lepiej, ale pierwsza minuta to dla mnie taki koszmar, ze wyję (doslownie!!!!) z bolu, lzy mi leca non-stop i mam ochote krzyczec.
Najgorsze jest to, ze boje sie juz karmien, cieszy mnie kazda przerwa - kiedy mala spi i nawet juz nie mysle o tym, ze mloda powinna jesc czesciej niz je (co 2-3 godziny w dzien, to chyba za rzadko??? wczoraj miala tez przerwe 4 godzinna). Na moje lzy i wycie patrzy tez 3-letni synek i jestem bliska zrezygnowania z karmienia piersia - zastanawiam sie nad odciaganiem laktatorem, ile sie da. Wiem, ze to bedzie moja przegrana i tak naprawde nie chce tego robic, ale nie wytrzymuje bolu.
Ile czasu moze sie goic taka otoczka? Nie chce nakladek, bo boje sie, ze mloda popsuje sobie ssanie. W desperacji obcielam z nakladek ta wystajaca czesc i nalozylam sam silikon na otoczke, ale corka nie umiala wtedy sie zassac.
Blagam o pomoc, bo nie daje rady :(