jul-kaa
21.08.11, 22:56
Wielokrotnie czytałam, że argumentem "za" używaniem smoczka jest to, że łatwiej go odstawić niż kciuk. Mój syn nigdy nie ssał smoczka, ale od mniej więcej czwartego miesiąca zycia ssał kciuk. Początkowo starałam się go do tego zniechęcić, ale potem uznałam, ze widocznie jest mu to potrzebne. Kiedy zaczynał ssać kciuk, prawie zawsze dawałam mu pierś, ale nie zawsze interesowała go taka zamiana. Były tygodnie, że ssał kciuk dużo i intensywnie (zęby i inne stresujące sytuacje), były i takie, że ssał rzadko, krótko i bez większego zainteresowania. W pewnym momencie (miał może z 10 m-cy) próbowałam zakładać mu na noc skarpetki na łapy, ale budził się z nieludzkim wrzaskiem (i nie dawał się uspokoić), więc całkowicie odpuściłam. Kiedy miał ~13 miesięcy, zorientowałam się, że od dawna (ponad miesiąc?) nie widziałam kciuka w paszczy. Od tego czasu Jaś jakby zapomniał, że kiedykolwiek ssał kciuk :)
Postanowiłam podzielić się swoją historią, mam nadzieję, że kogoś urzeknie ;)
A tak serio - opowiadam o tym dlatego, że sama przez pewien czas martwiłam się, jak to będzie i czy Jaś będzie ssał kciuk do matury. Okazało się ze rozstanie z kciukiem było całkowicie bezbolesne, czego i innym ssaczom życzę :)