jmr-k
25.08.11, 10:32
Witam i proszę o pomoc/poradę.
Mój 7 miesięczny synek od 3 miesięcy strajkuje przy swojej ukochanej niegdyś piersi "leku na całe zło", na nudę, na nadmiar bodźców i na wszystko inne. Gdyby nie to forum - które zresztą nie po raz pierwszy uratowało mi życie, dodając wiary i sił do dalszego kp - nie wiedziałabym, że to strajk i dalej zamartwiała się, co mu jest, co jest nie tak ze mną, moim mlekiem itp...
Ale po kolei:
Na początku pojawiły się problemy z porannym karmieniem - odrywał się z płaczem od piersi. Wystarczyło jednak pobujać, ukołysać - i ssał ze smakiem.
Później również w ciągu dnia to się zdarzało, obecnie jest tak przy każdym karmieniu i - poza sporadycznymi przypadkami nakarmienia "z zaskoczenia" np. leżymy na kanapie, "rozmawiamy" i proponuję mu pierś a on zaskoczony chwilę popije - ssie tylko na śpiąco. Ilość karmień też spadła (3-4 w ciągu dnia, co jest wielką zmianą w porównaniu do 8-10 karmień w np. 3 miesiącu). Próbowałam zmienić pozycję, zaciemnić pokój - bez efektu. Karmiłam w wannie i spacerując - pije tylko kilka łyków.
W nocy sprawa wygląda dobrze - bo śpiący - i ssie bez problemu (muszę tylko szybko reagować, bo jak się rozbudzi - to 2 godziny nocy z głowy, bo zaśnie dopiero jak się zmęczy, jakby to był dzień). Budzi się oczywiście często, bo 4-6 razy, a długi czas budził się już tylko raz. Ale to nie szkodzi, jestem przynajmniej spokojna, że sobie nadrabia wartości odżywcze.
Dodam, że:
Jest zdrowy - pediatra widziała go kilka razy w tym czasie, sprawdzała uszka, brzuch, miał badany mocz - wszystko ok. Przybiera słabo – ale to chyba już czas na zwolnienie tempa? Nie ma alergii. Rozwija się ładnie, jest pogodny i wesoły - w momentach gdy jest wyspany i najedzony i - od niedawna - gdy jest blisko mnie (chyba zaczyna rozumieć, że jesteśmy dwiema istotami:) )
Butelkę zna z kilku "spotkań" - 3 razy dostał moje mleko (ostatnio, gdy bałam się, że jednak za mało je i gdy chciałam sprawdzić, czy aby na pewno głodny); kilka razy wodę (w czasie upałów - ugięłam się pod presją, że "chce mu się pić"...); raz wypił trochę kaszki i dwa razy sok. Ale po lekturze nt. strajków piersiowych nie będę mu dawać butli, tylko karmić łyżeczką oraz dalej uczyć pić z kubeczka.
Smoczek - stosowaliśmy na początku, ale szybko zabrałam, bo nie ssał dobrze piersi; potem sporadycznie próbowaliśmy dawać ale już nie załapał i traktuje go jak gryzak-zabawkę:)
Pokarmy stałe - je mało, po kilka łyżeczek dziennie, najlepiej coś ugotowanego przez mnie - nie smakują mu słoiczki (czemu się nie dziwię) i czekam aż będzie pewniej siedział by zacząć BLW, bo rwie się do naszych talerzy i jedyne co wcina ze smakiem to chrupki kukurydziane.
Zęby - co może być znaczące, strajk zaczął się mniej więcej w okresie, gdy zaczął się ślinić. Właśnie od 3 miesięcy zęby jakby chciały wyjść a nie mogły, synuś gryzie wszystko co popadnie, pięść wpycha sobie do gardła, zjada wózek, łóżeczko i oczywiście mnie, marudzi, krzyczy - a zębów nie widać. Wypróbowałam zresztą wszelkie żele, czopki i inne środki homeopatyczne, nawet raz dałam mu paracetamol myśląc, że mu ulżę i może wreszcie będzie mógł "zassać" spokojnie pierś - bez efektu...
W dzień mało śpi - przyzwyczajony od urodzenia do usypiania przy piersi, teraz nie może na każde żądanie się napić i drzemnąć, więc dopiero jak jest baaardzo mocno zmęczony, marudzący, płaczący - po długim usypianiu udaje mu się possać pierś i zasypia. I tu być może tkwi przyczyna: ponieważ noszenie, bujanie i kołysanie przestało działać i usypiać Niuńka, zaczęłam dawać mu mój palec do possania. Tzn. kołysanie dalej działa wyciszająco, potem siadamy do karmienia i jeśli nie może jeszcze złapać piersi, to ssie palca. Sam go szuka albo pokrzykuje do mnie, że to nie pierś mam dać... Niestety czasem jak possie palec, to już nie chce piersi. Wtedy nie wiem, czy nie chce bo się "nassał", czy po prostu nie był głodny, czy za mocno usnął i już nie ma siły jeść? (na spacerze też już nie uśnie - chyba, że palec possie...)
Proszę więc o radę:
Czy to na pewno strajk, skoro trwa tak długo? Co mogę jeszcze dla synka zrobić, by mu ułatwić? Czy nie dawać palca do ssania - i co w zamian, skoro piersi nie może a bez ssania płacze i nie uśnie? I co może być jeszcze przyczyną - może będę w stanie ją usunąć?
I czy to się w ogóle kiedyś skończy?...
PS. Oczywiście z wielu stron już słyszałam, że widocznie się "odstawia" i czas zakończyć kp, albo że go męczę, albo że już i tak za długo karmię... Zresztą przez tę sytuację mniej wychodzimy z domu, bo gdy zaczyna płakać a przy piersi wić się, prężyć i nic go nie uspokaja, mam dosyć tych spojrzeń czy komentarzy w stylu j.w.
A ja chciałabym karmić jeszcze długo, to dla mnie piękne.
Próbuję podchodzić optymistycznie, ale stresuje mnie ta sytuacja, a meliska już nie zawsze działa...