dziecko ma operację, ile mleka ściągać

06.09.11, 10:28
Moja jedenastomiesięczna córka (waży 8 kg) ma wadę serca, będzie za 2 tygodnie operowana. Przez dwa dni nie będę mogła jej przystawiać do piersi (pije niemal wyłącznie moje mleko, ale to inna historia), mam ściągać pokarm, który podadzą pielęgniarki. Pytanie brzmi: ile tego pokarmu muszę ściągnąć? Dziękuję serdecznie
    • matka_karmiaca Re: dziecko ma operację, ile mleka ściągać 06.09.11, 10:31
      Dzieci karmione sztucznie jedzą w tym wieku wg schematu 3x220ml + dwudaniowy obiad, więc w przypadku dziecka nie jedzącego nic innego (nawet jakby normalnie jadała, to po operacji może być za słaba na żucie obiadku) celowałabym w jakieś 1,5 litra na te dwa dni. I chyba dobrze byłoby podać z kaszką.

      Zyczę zdrowia dla Młodej i odwagi dla Ciebie!
    • malwina.okrzesik Re: dziecko ma operację, ile mleka ściągać 06.09.11, 10:52
      Na jedno karmienie liczyłabym ok. 150-180 ml, to oczywiście zależy od częstości karmień.
      Może tak być, że w okresie "okołooperacyjnym" będzie mniej jadła, to normalne, wtedy warto mieć więcej mniejszych porcji na jeden raz.
    • mruwa9 a ja z innej beczki -off topic 06.09.11, 13:12
      czym rozni sie podanie dziecku twojego pokarmu przez pielegniarki od podania pokarmu bezposrednio przez ciebie? Chodzi o wysilek przy piersi czy op zakaz wstepu dla ciebie na OIOM?
      Ja bym sie z zadnego OIOMu nie dala wypedzic, gdyby chodzilo o moje dziecko :-(
      • tolcia2 Re: a ja z innej beczki -off topic 06.09.11, 14:12
        niestety na niektórych OIOMAch nie miałabyś nic do powiedzenia... niestety dla dobra dziecka. Ale pewnie nie będzie mogło jeść bo szwy =, bo trzeba je ruszyć żeby do piersi przystawić, ułożyć.... Może dlatego a może wysiłek...
        • aurinko5 Re: a ja z innej beczki -off topic 06.09.11, 17:34
          O ile na oiomie, można sobie pozwolic na obecnosc rodziców, o ile na pooperacyjnym już niekoniecznie. Chyba, że dziecko leży w jednoosobowym boksie. Na sale ogolna rodzice wpuszczani są na chwile, co jakis czas.
          A teraz sobie wyobraz karmienie piersia dziecka po operacji kardiochirurgcznej. Z drenem w osierdziu, w opłucnej, podłączonym do pomp z lekami, i monitora. Juz nie wspomne o otwartym mostku i koniecznosci podwania tlenku azotu, ale i to sie czasem zdarza.Nie zapominajmy jeszcze o rurce intubacyjnej .
          Ale i bez tego wszystkiego oragnizm oslabiony dluga narkoza, lekami p.bolowymi i obolałym mostkiem zwyczajnie moze nie miec sily ssac piers.
          • mruwa9 Re: a ja z innej beczki -off topic 06.09.11, 22:50
            ja rozumiem problemy techniczne i p/wskazania medyczne do podania piersi jako takiej w okresie tuz pooperacyjnym.
            Pisze, ze jako matka, nie dalabym sie odpedzic od lozka dziecka. Przetestowane wielokrotnie w praktyce.
            • aurinko5 Re: a ja z innej beczki -off topic 07.09.11, 19:27
              To zapraszam na nasz POOP :) Na którym leżą dzieci po zabiegach kardio, neuro-chir , po transplantacji...Jezeli nie personel to inni rodzice by Cie wygonili.
              • mruwa9 Re: a ja z innej beczki -off topic 07.09.11, 21:33
                no ale czego dowodzisz?
                najwieksze zagrozenie epidemiologiczne i tak stanowi sam personel, krazacy od pacjenta do pacjenta, z nawykami higienicznymi pozostawiajacymi wiele do zyczenia, z nosicielstwem syfow wszelakich wewnatrzszpitalnych..
                rodzic siedzacy przy lozku wlasnego dziecka i niezblizajacy sie do pozostalych pacjentow krzywdy nikomu nie zrobi, za to moze nie tylko wspomoc rekonwalescencje wlasnego dziecka, ale rowniez odciazyc personel w czynnosciach pielegnacyjnych.
                Ty jestes z opcji- rodzic pacjenta to moj wrog. Ja, na szczescie, zwykle mam kontakt z personelem, ktory rozumie, ze rodzic to jego sprzymierzeniec w drodze do zdrowia dziecka i ze cel naszego dzialania jest ten sam.
                • aurinko5 Re: a ja z innej beczki -off topic 07.09.11, 22:07
                  > no ale czego dowodzisz?
                  > najwieksze zagrozenie epidemiologiczne i tak stanowi sam personel, krazacy od p
                  > acjenta do pacjenta, z nawykami higienicznymi pozostawiajacymi wiele do zyczeni
                  > a, z nosicielstwem syfow wszelakich wewnatrzszpitalnych..

                  Na naszym poopie jedna piel zajmuje się jednym pacjentem. Raz na miesiac robione są posiewy z rak perosnelu, z łozek pacjentów, ze stolików itp łacznie z powietrzem i jak narazie zadnych syfów nie było.

                  > rodzic siedzacy przy lozku wlasnego dziecka i niezblizajacy sie do pozostalych
                  > pacjentow krzywdy nikomu nie zrobi, za to moze nie tylko wspomoc rekonwalescenc
                  > je wlasnego dziecka, ale rowniez odciazyc personel w czynnosciach pielegnacyjny
                  > ch.

                  Na oddziale na pewno. Ale nie w pierwszych dobach po zabiegu. Po zabiegach specjalistycznych.

                  Ty jestes z opcji- rodzic pacjenta to moj wrog. Ja, na szczescie, zwykle mam ko
                  > ntakt z personelem, ktory rozumie, ze rodzic to jego sprzymierzeniec w drodze d
                  > o zdrowia dziecka i ze cel naszego dzialania jest ten sam.

                  Nie jestem. I wierze, że pomoc na zwykłym oddziale czy nawet na oit jest nieoceniona. Ale nie na oddziale pooperacyjnym.
                • basiak36 Re: a ja z innej beczki -off topic 07.09.11, 22:44
                  > rodzic siedzacy przy lozku wlasnego dziecka i niezblizajacy sie do pozostalych
                  > pacjentow krzywdy nikomu nie zrobi, za to moze nie tylko wspomoc rekonwalescenc
                  > je wlasnego dziecka, ale rowniez odciazyc personel w czynnosciach pielegnacyjny
                  > ch.

                  Tutaj w UK, kiedy moj syn mial operacje, bylam przy nim az do momentu kiedy zasnal pod narkoza, czyli do sali przedoperacyjnej. Na sale operacyjna juz wjechal beze mnie, wiadomo. Po operacji jezcze spiacy, przywieziony na blok pooperacyjny (recovery room) siedzialam przy nim. I do recovery room rodzice maja wstep, oczywiscie.
                  • aurinko5 Re: a ja z innej beczki -off topic 08.09.11, 18:55
                    basiak36 napisała:
                    > Tutaj w UK, kiedy moj syn mial operacje, bylam przy nim az do momentu kiedy zas
                    > nal pod narkoza, czyli do sali przedoperacyjnej. Na sale operacyjna juz wjechal
                    > beze mnie, wiadomo. Po operacji jezcze spiacy, przywieziony na blok pooperacyj
                    > ny (recovery room) siedzialam przy nim. I do recovery room rodzice maja wstep,
                    > oczywiscie.

                    Piszesz to tak zwanej sali wybudzen. W moim szpitalu rodzce też mogą przebywać na takiej sali. Ale oddział pooperacyjny to już zupełnie inna bajka. Na sale wybudzen dziecko po operacji kardiochirurgicznej na pewno nie trafi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja