asiunia555
13.09.11, 13:17
malutki (3,5 m-ca) zaraził się przedszkolnym paskudztwem od starszego. starszy walczy bez antybiotyku, ale malutki nie dał rady.
ręce mi opadają - mam taką rozpiskę leków, że cały dzień jestem pielęgniarką.
wszystko wypluwa, wymiotuje, ulewa itd. drze się wniebogłosy... krztusi.
próbuję strzykawki, łyżeczki, tych dozowników od leków p/gorączkowych - wszystko wypycha językiem, zaciska dziąsła, wije się, walczy rękami i nogami. daję mu po kropelce dosłownie, a on trzyma pod językiem, nie połyka, jak tylko jest okazja to kącikiem ust wypuszcza, a jak połknie to i tak uleje:(
odciągnęłam mleko laktatorem, samo mleko, potem mleko z lekarstwami - to on za chiny nie wie co zrobić ze smoczkiem (jak miał tydzień i więcej to bez problemu okazjonalnie umiał pić moje mleko odciągnięte z butelki aventowskiej) teraz nie umie i nie chce:(
co mam zrobić? boję się, że zaraz wylądujemy w szpitalu i będzie kroplówa jak nic. są jeszcze jakieś inne sposoby?
i druga sprawa - przez chorobę znacznie spadł mu apetyt, normalnie 2 piersi i czasem dobitka, a teraz jedna pierś i nawet jej nie opróżnia. czy taki chwilowy brak apetytu może zmniejszyć laktację i potem on się nie będzie najadać?