Do mam śpiących z dziećmi

15.11.11, 12:03
Mam pytanie do mam śpiących i karmiących w nocy/przez sen: Jak usypiacie dzieci w dzień? I jak to robicie, że was dzieci nie budzą ciumkaniem w nocy?

Moja córka ma 10,5 miesiąca, zasypia wieczorem w swoim łóżeczku i śpi czasem do 3, czasem do 5. Jeśli nie daje się ukołysać i ugłaskać z powrotem do snu, to biorę ją do łóżka i zaczyna się ciamkanie i zapasy (kopanie nogami i machanie rękami). W końcu, po godzinie albo i dłużej udaje mi się ją wyciszyć i uśpić. Z tym, że jest to TYLKO przy pomocy piersi.

Mam więc wrażenie, że przez to cierpi spanie w dzień, bo potrafi robić straszne awantury, mimo że staram się reagować na jej potrzeby i wyczajać kiedy jest zmęczona. Chce też spać na piersi po prostu, a ja chcę ją odłożyć i mieć parę chwil dla siebie. Oraz generalnie nie służyć jej za smoczek.

Jeśli w nocy idzie do niej tata i usiłuje z nią spać, to uspokaja się bez piersi, rzecz jasna, ale on nie może zarywać nocy, bo pracuje. Więc wstaję ja i zaczyna się nocne ciumkanie, jak zabiorę pierś, to się wybudza, itp. No obłęd.
    • matka_karmiaca Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 12:12
      > Mam pytanie do mam śpiących i karmiących w nocy/przez sen: Jak usypiacie dzieci
      > w dzień?

      Pierś do drzemki. Zazwyczaj także do przebudzenia się z drzemki. Chyba że zaśnie na spacerze. Z babcią, nianią, tatą zasypia bez piersi i bez problemów raczej.

      > I jak to robicie, że was dzieci nie budzą ciumkaniem w nocy?

      To jest chyba kwestia indywidualna - niektórych wybuch bomby nie obudzi, a niektórzy nie zasną, jak komar lata...

      > Jeśli nie daje się ukołysać i ugłaskać z powrotem do snu, to b
      > iorę ją do łóżka i zaczyna się ciamkanie i zapasy (kopanie nogami i machanie rę
      > kami). W końcu, po godzinie albo i dłużej udaje mi się ją wyciszyć i uśpić.

      Może dajesz jej za bardzo się rozbudzić? Ja moją brałam od razu do piersi, nie chciało mi się cudować, wyciszać, lulać...

      > Mam więc wrażenie, że przez to cierpi spanie w dzień, bo potrafi robić straszne
      > awantury, mimo że staram się reagować na jej potrzeby i wyczajać kiedy jest zm
      > ęczona. Chce też spać na piersi po prostu, a ja chcę ją odłożyć i mieć parę chw
      > il dla siebie. Oraz generalnie nie służyć jej za smoczek.

      A może problemem jest sama czynność odkładania? Moja śpi lepiej jak jej nie ruszam po zaśnięciu - usypiam ją na materacu na podłodze (tak śpimy), potem na paluszkach wstaję i uciekam. Wieczorem jak ją przekładamy jeszcze do łóżeczka, to usypiamy ją na kołdrze i przenosimy z tą kołderką - żeby nie miała przełożenia z ciepłego na zimne.

      No i może zmienia się jej rytm, potrzebuje mniej snu? Ile ma drzemek w ciągu dnia? U nas przejście z trybu dwóch drzemek na jedną drzemkę (ok 12 m-ca) też wiązało się z pewnymi cyrkami.
      • pogoda.w.kratke Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 12:24
        Problem polega też na tym, że jest w ogóle bardzo pobudliwa i nerwowa. Taki typ. Zanim podejdę do jej łóżeczka w nocy, to ona już stoi i się drze! Nie ja ją rozbudzam, sama jest nerwusem.

        Poza tym nie śpi w dzień dłużej na raz niż 30 minut. Po 30 minutach DOKŁADNIE budzi się jakby ją ktoś uszczypnął. I płacze, bo jest niewyspana, więc muszę lecieć żeby się nie rozbudziła na dobre i staram się dogłaskać i uśpić jeszcze na 30 min.

        Szaleństwo.
        • mysza_myszynska Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 12:34
          mój syn też ma dzienny budzik ustawiony, z tym, że na 45 minut - potem się wybudza, jedyna metoda, żeby dospał więcej (bo ewidentnie niewyspany) to podać pierś, po zabraniu piersi najczęściej odwraca głowę w drugą stronę i śpi.

          w dzień najczęściej odkładam go po karmieniu do łóżeczka, lub zasypiamy razem na łóżku jeśli i ja dosypiam. W łóżeczku zawsze jest mniej lub więcej płaczu.

          W nocy zasypia też w łóżeczku, po pierwszej pobudce biorę go już do łóżka. Dość często siię przebudza i wtedy pierś, ja niestety nie umiem spać jak on ssie, więc w końcu pierś zabieram a on najczęściej zasypia, choć czasem jeszcze muszę kilka razy pierś podać aż głębiej zaśnie.

          i tak się bujamy z tymi pobudkami..
        • matka_karmiaca Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 12:41
          > Poza tym nie śpi w dzień dłużej na raz niż 30 minut. Po 30 minutach DOKŁADNIE
          > budzi się jakby ją ktoś uszczypnął. I płacze, bo jest niewyspana, więc muszę le
          > cieć żeby się nie rozbudziła na dobre i staram się dogłaskać i uśpić jeszcze na
          > 30 min.

          Brzmi znajomo. Ja się z tym po prostu pogodziłam, dlatego w czasie drzemki siedzę w necie, a nie panieruję kotlety, żeby w razie czego móc lecieć :)
          Z czasem się jej ten "budzik" wydłużył. Ale i tak prawie zawsze płacze, jak się obudzi z drzemki. Pewnie śniły się jej fajne rzeczy i rzeczywistość ją rozczarowuje...
    • mama.1978 Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 12:33
      Znam to dobrze, sama przerobiłam na moich smykach. Najgorzej zrobiło się wtedy gdy wróciłam do pracy. Czasem miałam wrażenie że dziecko ssie tylko po to żebym nie odeszła od niego, bo a nuż znowu pojadę do pracy....? Obłęd. Byłam niewyspana do granic możliwości. Pocieszające jest to że przeszło samoistnie. Może dlatego ze zawsze wracam .....:))
      • pogoda.w.kratke Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 13:08
        A kiedy przeszło?

        Bo ja własnie od stycznia do pracy, mała do żłobka (nie na cały etat, więc nie zostawię jej na 50h tygodniowo). I już się boję, że po pracy się ode mnie nie odklei...
        • mad_die Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 14:27
          Wiesz, tak czytam i czytam i mam ochotę napisać:
          To jest Twoje dziecko, ono juz się do Ciebie do końca życia - jego lub Twojego - nie odklei.

          Wybacz, jesli zabrzmi to nie na miejscu lub jesli Cię to dotknie, ale wydaje mi się, że w Waszym duecie Ty i corka, to Ty jesteś bardziej znerwicowana i zestresowana, a mała tylko odbija Ciebie i Twoje zachowanie, jak w lustrze.

          Kiedy przechodzi klejenie do mamy? Im później tym lepiej, chyba... Jednak zwykle taka pierwsza niezależność pojawia się koło 2 roku życia. Ale jak wiadomo, to działa na zasadzie gumki - dziecko odchodzi, po to żeby potem przyjść bliżej, i znowu odchodzi dalej, żeby za jakiś czas wrócić znowu blisko. W końcu odejdzie, samoistnie. Nie wiem kiedy.

          Co do spania i ssania. Ja gdy czułam, że syn/córka ssali a nie jedli mleko, to pierś zabierałam, mówiąc, że mleko śpi już. Bo ssania na sucho w nocy też nie lubię.
          W dzień zasypiali/zasypia syn zawsze na piersi, zawsze obok mnie. No chyba że akurat drzemka wypada w samochodzie czy na spacerze, wtedy zaśnie/zasypiał sam.

          Polecam Ci z całego serca przeczytanie książki Searsów "Attachment parenting". Tam jest właśnie o tym, że najlepiej przy dziecku sprawdza się postawa wyluzowanego rastamana ;) Czyli "it's all right". Czyli jak się mała wybudza z drzemki, to nie idź do niej jak burzowa chmura, bo się obudziła po 30 minutach i MUSISZ ją dospać, tylko podejdź spokojnie, myśląc "ok, w porządku kochanie, już jestem, chcesz mleka? proszę, poleżymy sobie jeszcze, spij, jak chcesz".
          W nocy jesli ssanie bez jedzenia Cię drażni, to możesz zabrać pierś i zaoferować siebie "jestem tutaj, przytulę Cię, pogłaszczę po plecach, śpij".

          Generalnie co chcę powiedzieć, to to, żebyś trochę zluzowała. I nie widziała w swojej córce nerwusa przyklejonego do Ciebie.
          • pogoda.w.kratke Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 15:15
            No tak, jak Ty nie lubisz ssania na sucho, to ok, jak ja nie chce byc smoczkiem, to jestem niewyluzowana.

            Ok, lecę do niej szybko po 30 minutach, właśnie żeby POMÓC jej zasnąć, bo chce a coś ją wybudza, a nie żeby wypełnić normę. Norma się zmienia razem z nią a ja staram się podążać. Ale widzę, że chce spać więc jej pomagam jak umiem, a nie zmuszam.

            CO do zestresowania, tak, przejmuję się czy wszystko z nią ok, taki z niej nerwus, i zawsze taka była. Dzieci są różne przecież i mają swoje charaktery, niezależnie od poczynań rodziców.

            Nie do końca mnie rozumiesz, ja po prostu chcę żeby ona się wysypiała, bo wtedy to zupełnie inne dziecko jest.

            I nie mów mi, że do szczęścia dzieci potrzebują spać na rodzicach i że Ty do 2 roku życia swojego dziecka nigdy nigdzie nie wyszłaś sama (kawa, zakupy), bo dziecko musiało spać na Tobie. Ja właśnie o tym piszę, żeby jakoś spokojnie i powoli nauczyć dziecko spać bez mojej brodawki, skoro i tak w nocy śpimy sobie razem.
            • mad_die Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 17:31
              Wiesz, bo piszesz o tym, jak by to było kula u Twojej nogi i jakby to przysłaniało radość całego świata, to bycie smoczkiem.

              Nie wiem, jaką macie historię karmienia i spania, jak mała normalnie usypia, czy spała keidyś w chuście/wózku itp. Więc nie wiem, co CI poradzić.

              Może tez być tak - jak tu już ktoś zauważył - że mała zmienia sobie ilość drzemek za dnia i może po prostu mniej potrzebuje spać? Może jedna, a dłuższa drzemka, jej wystarczy?

              A tez i zamiast pisać o dziecku swoim nerwus, możesz napisać, że wie dziewczyna czego chce, prawda? Albo że jest zdecydowana. I nie akceptuje kompromisów, jej musi być na wierzchu ;) Nie znam jej, ale nie pisałabym o swoim dziecku nerwus - nawet gdyby takie bylo.

              Staram się Ciebie zrozumieć, choć to trudne jest, tak na odległość. I rozumiem, że chcesz jak najlepiej dla swojej córki, i że wyspane dziecko to dobre dziecko.
              Ja w takiej sytuacji robiłam co tylko uważałabym za możliwe do zrobienia, żeby moje dzieci spały ;) i uwierz mi, ze niejeden raz byłam "bardzo zdenerwowana" tylko dlatego, że młodszy na drzemkę zdecydował się o tej a nie innej godzinie. Albo że mial spać długo i pięknie, a obudził się po 10 minutach rześki i gotowy do zabawy. Albo wręcz odwrotnie, marudny i przylepa. No to trudno, zmieniam plan dnia ;)

              Mam dwójkę dzieci i starałam się w miarę możliwości wychodzić "do ludzi". Albo z dzieckiem, albo w porze drzemki - uprzednio uśpiwszy piersią, jeśli małe albo i nie, jeśli dość duże (syn miał 9mscy jak przez pewien okres czasu zostawał z moją siostrą na 5h, zasypiał u niej w ramionach i już - NICZEGO go nie uczyłam), albo z babcią zostawali, młodszy oczywiście nakarmiony po kurek i też bez przyuczania potrafił zasnąć w wózku lub na rękach, albo z tatą. Wg mnie wystarczy opiekun, który da z siebie wszystko. I już.

              A jeśli chcesz oduczyć spania przy piersi, to musi po prostu wczesniej kończyć posiłek malej - kiedy jeszcze nie zasnęła - i konsekwentnie usypiać nosząc, miziając, tuląc, itp.
              "Zasypianie bez placzu" Searsów polecam.
    • edytadk Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 14:52
      Właśnie leżę z "dosypiającą" 16-miesięczną córką, której budzik odezwał się po 15 minutach od momentu, kiedy uśpiłam ją przy piersi i wymknęłam się z łóżka. Od dobrej godziny mamy ciągłe "ciumkanie" i każda próba zabrania piersi to momentalne wybudzenie się. U nas to standard i ja przyjmuję to z pełnym dobrodziejstwem inwentarza. Tekst mad_die to świetne podsumowanie, z którym w pełni się zgadzam. Dodam tylko, że do pracy wróciłam, kiedy mała miała 7 miesięcy (dzisiaj akurat jestem na zwolnieniu) i dziecię pod moją nieobecność potrafi pod opieką Babci przespać w wózku bite 3 godziny bez przebudzenia...
      • pogoda.w.kratke Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 15:20
        O to o to własnie chodzi, żeby ją jakoś powoli i z miłością przygotować na żłobek/babcię/opiekunkę. Że nie zawsze mama będzie.

        Wybaczcie, to troche tak jakby nie uczyć pić z kubka/słomki etc, bo przecież samo się nauczy jak bedzie taka potrzeba. Nie chcę jej wypuszczać na lot bez spadochronu i po prostu zastanawiam się czy i jak sobie poradzi.

        Rady w stylu wyluzuj i bądz rasta są fajne jak można być z dzieckiem. Jak je trza powierzyć przplacówce jakiejś, to można je jakoś przygotowac.
        • mad_die Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 17:13
          Dzieci są na tyle elastyczne, że do placówki/niani/babci same się przystosują.
          Ważne żeby postawa mamy była pewną stałą - czyli że mama jest jak wracam ze żłobka, jak jestem z mamą zasnę z mamą.
          Ile Twoja córka bedzie miała? Rok? Da sobie radę, bez Twojej niepotrzebnej zresztą ingerencji teraz. Dzieci, nawet te mniejsze, wiedzą, że jak nie ma mamy, to nie ma piersi i radzą sobie inaczej. Możesz jej to w żłobku ułatwić, dając przytulankę czy tetrową pieluszkę przesiąknięta Twoim zapachem. Ale na pewno nie ułatwisz jej tego teraz zabierając jej pierś.
          Więc poradzi sobie, uwierz w to.

          A kubka czy słomki tez nie uczysz dwumiesięcznego dziecka, tylko uczysz wtedy, kiedy dziecko jest w miarę na to gotowe (czyli ma te 6-7 mscy). A i tak to ono zdecyduje kiedy zacznie pić - nie przyśpieszysz tego w żaden sposób. Tak samo jak chodzenia czy raczkowania.
          • pogoda.w.kratke Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 17:46
            będzie miała rok, więc i dużo, i mało.

            Wiem, że to dziecko decyduje i nasza zadecydowała 2 tyg temu, że słomka jest spoko. Wcześniej nie chciała nic i już. Rozumiem to i nie chce zabierac piersi.

            Ja tylko pytałam, czy mamy spiące z dziećmi odkładają je w ciągu dnia. Czy im sie udaje? Bo jedna rzecz to attachment parenting a inna zupełnie mieć dziecko 11-miesięczne na piersi non-stop.

            Ja wiem, że dziecko ważniejsze niż obiad i odkurzanie, ale co? Przez rok, dwa jadasz na mieście i nie sprzątasz? Nie napiszesz maila, nie przejrzysz neta?

            Oczywiście nastawiam sie na to, że jak zacznie chodzić do żlobka, to po pierwsze będzie mnie bardziej potrzebowac, a po drugie pewnie więcej chorować - ergo więcej potrzebować.
            Naprawdę to wiem i nie zamierzam jej szokować dodatkowo jakimś pruskim drylem
            • mad_die Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 19:55
              No widzisz, tak się zapytałaś, że chyba nie do końca się zrozumiałyśmy ;)

              Ja odkładałam, jesli mogłam odłożyć - czyli jak dziecię zasnęło na tyle przy piersi, że spało głęboko. Czasami musiał to być bardzo głęboki sen, czyli duzo bycia przy piersi/ssania, a czasem wystarczyło pare lyków i już odpływały i dawały się takie na wpół śpiące odłożyć - nie było reguły.
              Bardzo często stosowałam metodę (i stosuję nadal, nawet u starszej, kiedy chcę, żeby się zdrzemnęła, tyle że jej juz piersi nie daję ;)) wspólnego spania - czyli kładałam się dzieckiem na łózku naszym, usypiałam, po czym wychodziłam z pokoju i mogłam chate ogarnąć, obiad zrobić, maile napisać, podzwonić po znajomych, sprawę jakąś załatwić czy zakupy w necie poczynić, czy na forum popisać.

              I nie, 11-miesięczne dziecko nie było na piersi bez przerwy, bo miało ciekawsze rzeczy do robienia - zabawa z kimś obok, spacer, jedzenie czegoś innego niż pierś itp.
              • pogoda.w.kratke Re: Do mam śpiących z dziećmi 16.11.11, 10:03
                No, dobra, troche przesadzam z tym, że cały czas na piersi.
                Ale w nocy prawie cały czas, niestety, chce ciumkać i się wybudza, przez co chodzę notorycznie niedospana. Stąd moja chęć nauki odkładania, itp.

                Jasne, że maluch zasypia przy ssaniu. Lubie na to patrzeć i jest to arcyprzyjemne. Niestety-ja nie zostawie dziecka na łóżku, bo mi spadnie. WIem, że mówisz o starszym maluchu, ale dla mnie na razie to nie zda egzaminu.

                Ja się trochę spinam, bo jadę na cały grudzień do rodziców i będę chciała zostawił małą na np 3h i iść na kawę. A taty nie będzie. Bedzie babcia i dziadek, którzy się nie zajmują na co dzień i chcę córce i im to ułatwić. Nie tylko im - zwłaszcza córce. I dlatego byłoby super, gdyby umiała spać odłożona do łóżeczka. ALe wiadomo, ona może mieć inne plany :)
                • mad_die Re: Do mam śpiących z dziećmi 16.11.11, 11:51
                  Widzisz, mylisz się, ja mówię o takim własnie dziecku i młodszym. Możesz przecież lózko zabezpieczyć zwiniętą kołdrą, poduchą do karmienia, czy dosunąć do ściany, dać dostawkę - jest wiele opcji zabezpieczenia, żeby dziecko nie spadło z lóżka.
                  Poza tym, jesli mała już staje przy meblach czy próbuje chodzić, to jest to idealny moment, żeby nauczyć ją jak schodzić z łóżka - najpierw nogi, potem reszta.
                  Z dziadkami to prosta sprawa - mala nakarmisz przed wyjściem, dziadkom zostawisz picie i obiad/deser jakby zgłodniała, to oni sie juz nia zajmą. Moi zawsze w takich momentach mowili, ze beda sie bawic z dziecmi az padną - dzieci :) I uwierz, jesli dzieci maja obok kogos kto da im odpowiednią dużą dawkę miłosci, bliskości, uwagi (a dziadkowie tacy są własnie :D) to beda szcześliwe.
    • anulka20001 Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 21:05
      Mój tez był nerwusem w tym wieku, zreszta dalej jest wybuchowy a w stycznu kończy 3 lata. I miał podobnie ze spaniem. Ale wiem co było przyczyną - od 5 miesiąca do 2 lat ząbkował i wiem że go bardzo bolało. Może tu jest pies pogrzebany. Mojemu czwórki wychodziły wszytskie naraz i przez 3 miesiące. Gangrena była z niego wtedy straszna. Jak wróciłam do pracy miał 7,5 miesiąca i do opiekunki szybko się przyzwyczaił - spał jej 2x po 1h40 a nam 2 razy po 40 min, tak miał i tyle. Każdy etap ma swoje trudności ale szybko się o nich zapomina gdy pojawiają sie następne. Głowa do góry, kiedyś to minie. Rzoumiem jak sie czujesz, wierz mi.
      • brazbol Re: Do mam śpiących z dziećmi 15.11.11, 22:14
        To ja inaczej..Miałam dokładnie ten sam problem z usypianiem małego, tylko cycek i już - nic innego nie wchodziło w grę, ani nikt inny. Tylko ja i pierś. O ile w nocy nie stanowi to problemu - śpimy razem i jak się budzi to przez sen podaję do "pociumkania" to zasypianie w dzień wszystkim komplikowało życie. Kiedy już musiałam wyjść to wychodziłam martwiąc się o to jak to będzie, a po 2 godz. odbierałam tel., że mam wracać i na sygnale wracałam. I nauczyłam go inaczej ( to już z 3 m-ce temu) - kładłam się obok, on kładł się na brzuchu swoim a ja nim trzęsę - za tyłek:) mówię "ciiii" i bujam go. Pierwszy tydzień był nieciekawy, płakał, ale po kilku dniach już jak szliśmy do pokoju od razu przybierał swoją pozycję i czekał na moje "bujanie":) I tak usypia z każdym :) ja jestem spokojna wychodząc:) a! i ostatnio chciałam go bardzo szybko uśpić, położyłam się, dałam pierś, ten się najadł, przybrał pozycję i spojrzał się na mnie wyczekująco jakby chciał powiedzieć: "no to co, zasypiamy?" :)
        • pogoda.w.kratke Re: Do mam śpiących z dziećmi 16.11.11, 10:10
          Dobre :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja