sialalka
16.11.11, 19:12
Od poczatku.
Urodziłam 2 dni temu.W poniedziałek w dzien.Jestem juz w domu..
Cała pierwszą dobę karmiłam piersią.W drugiej dobie,we wtorek wieczorem zaczęły mnie tak boleć piersi,że nie dawałam juz rady.Mam strasznie pogryzione brodawki,wręcz ranki,szczypia mnie,bola nawet jak chodzę.
Zaczęłam karmic przez kapturki,które akurat miałam ze soba (tak na wszelki wypadek).Na początku w miare ok,ale juz przy nastepnych karmieniach było tak,że karmiłam córkę ze 2 godziny,a ona cały czas chciała,jak ja odsuwałm to płakała.Zauważyłam,że chyba juz nawet to mleko przez te kapturki jej nie leciało,że chyba tylko zaspokajała w ten sposób odruch ssania.
Położna zaproponowała mi,żebym w nocy dokarmiła sztucznym,że sie przespie odpocznę,brodawki podlecze.Córka wypiła w nocy we wtorek butelkę mleka (chyba 20ml tam było),jak chciałam ja odłozyc to ona cały czas szukała cycka i płakała.położna stwierdziła,że ma bardzo silny odruch ssania,ale głodna nie powinna być,ze sie najadła.Więc zaproponowała mi,że da mi smoczek (taki od butelki wypchała czyms w srodku) i z tym smoczkiem córka sie uspokoiła i zasnęła.
Tylko prosze nie potepiajcie mnie,nie wiedziałam juz co robic i zgodziłam sie na to mleko i tego smoka.Teraz jestem na granicy załamania,cały czas płacze,nie wiem co robic.
Dalej w srode (dzis) nad ranem znow probowałam karmic przez kapturki,ale juz prawie pewna jestem,że nic nie leci przez nie.Połozna po scisnieciu moich piersi powiedziała,ze mam mało pokarmu.Wiec dzis w srode ok. 12 znow dokarmiłam sztucznym i mała dostała ten "smoczek" zeby sie uspokoic.
Teraz jestem w domu.O 12 córka zjadła w szpitalu,a w domu dopiero ok.17 znow sztuczne,ale duzo nie zjadła.
Ja probuje odciagac laktatorem ale odciaga mie sie dosłownie kilka kropelek...
Nie wiem co mam robić,przed nami noc...Do piersi nie jestem w stanie przystawic bo za bardzo bola,dzis to nawet szczypia jak chodze.Co robic? Czy jest sens podawac w kapturkach?Chyba w ten sposob piersi nie sa pobudzone do produkcji,tak czuje.Podawac sztuczne i pobudzac laktatorem?
Nie wiem...Chyba nie wytrzymam,jestem załamana...Do tego chyba lekka depresja poporodowa...
Dodam,że z pierwsza córka tez miałam problemy,nie chiała ssac,nie najadała sie...