leneczkaz
17.12.11, 18:41
No więc i ja potrzebuję porady.
Tydz. temu urodziłam córeczkę w 36 tc. (2600, 10 apgar). Mała spędziła dobę w inkubatorze (wtedy była dokarmiana wszystkim co się da), a potem leżała już ze mną i karmiłam ją piersią. No i tak karmiłam, karmiłam, ważyłam, zapisywałam i lekarka orzekła, że mała je za mało a u wcześniaka nie można sobie pozwolić na spadki wagi, więc mam dokarmiać. No i trochę zgłupiałam, ale bardzo chciałam wyjść do domu więc karmiłam piersią i dokarmiałam mieszanką. Zaliczyliśmy żółtaczkową śpiączkę i lampy. W 4-tej dobie się zmądrzyłam i przyniosłam laktator i doiłam co 2h. i podawałam małej (ssała pierś tylko dla uspokojenia). No i przyniosło to oczekiwany efekt- wypisali nas.
Jesteśmy od czwartku w domu i walczymy z jedzeniem. Mała się nie wybudza na karmienia więc mój patent wygląda tak. Co 2-3h. budzę ją, przystawiam do piersi, po czym doję resztę i mąż dokarmia. Mała czasami nie daje się dobudzić i wtedy je tylko mleczko z butli. Czasami się wybudza i ssie 2-3 min płyciutko. No i w najlepszej sytuacji ssie ładnie, ale nigdy już nie da się dokarmić jej drugą piersią bo nie otwiera dziubka i wtedy doję i dokarmiam butlą.
Skonsultowałam z doradcą i jego zdaniem nic lepiej się zrobić nie da puki mała śpi i śpi i ma maleńką buźkę i strasznie się męczy ssąc pierś (czasami jak opróżni jedną pierś to jest dosłownie mokra- cieknie z twarzy).
Tylko. Widzę, że mała ssie coraz słabiej. Coś się psuje. Laktacyjna doradziła, żeby kupić butelkę habermana puki dokarmiać trzeba (obecnie mam jakieś Nuk).
Możecie coś doradzić? Zalewanie jej kubeczkiem nei wchodzi w grę bo ona otwiera buzię raz na godzinę. Butlę wciskamy trochę na siłę... Może jakieś te rurki medeli? A może po prostu poczekać?