Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczony"

13.01.12, 12:31
Bardzo proszę o pomoc ekspertów i osób które zetknęły się z podobnym problemem. Nasz syn Bogdan ma dwa miesiące, do tej pory karmiłam go piersią, ale boję się, że to koniec - dziś już dwa razy dałam mu swoje mleko przez smoka, bo nie mogłam wiecej słuchac jego krzyków przy piersi.
Od początku Bodzio krztusił się podczas karmienia i mleczko lało mu się z buzi bokiem, ale mimo to ssał chętnie, gdy miałam nieco mniej mleka i po trzy "strumyczki" z każdej piersi.

Po kilku tygodniach zrobiło ich się już po pięc. Było coraz gorzej, syn pił dzielnie, ale łapiąc hausty mleka zaczął połykac dużo powietrza i płakac przy piersi. Trochę to trwało, zanim zorientowałam się o co chodzi i zaczęłam podnosic go do odbicia po cztery-pięc razy w ciągu jednego karmienia.

Jednak syn nie był w stanie dopic piersi do końca i żywił się głównie mleczkiem wysokolaktozowym które leci pierwsze. Do płaczu przez połykane powietrze doszedł płacz przez ból brzuszka przy jedzeniu.

Miesiąc temu zdiagnozowanu mu alergię na białko mleka krowiego - skrupulatnie wyłączyłam mleko z diety, braliśmy lek antyhistaminowy od którego Bodzio zrobił się senny i w półśnie pił rytmicznie, głośno łykając, by po pięciu minutach odpaśc od piersi.

Kiedy dieta zaczęła przynosic rezultaty, odstawiliśmy lek, no i skończyło się karmienie "na śpiocha". Oprócz słuchania płaczu dziecka zaczęłam widziec strach w jego oczach gdy po paru pierwszych ssaniach zalewał go pokarm.

Ostatnio karmienie wyglądało tak, że mały nawet nie chciał porządnie brac piersi, ciągle spłycał chwyt i puszczał pierś dosłownie co kilka łyków.

Jak próbowałam zaradzic problemowi - ściągałam przed karmieniem nieco pokarmu żeby pierś była miękka, piłam szałwię dla zmniejszenia laktacji, karmiłam w najróżniejszych pozycjach, po dwa - trzy razy z jednej piersi... Nie zmieniło to tego, że dziś czuję się bezradna. żal mi synka, nuż nie wiem co da niego lepsze - pic spokojnie moje mleko z butelki czy dalej walczyc z zalewającym go cycusiem.

Wszystko to kosztowało mnie strasznie dużo nerwów, jednak chętnie podjęłabym jeszcze jakieś kroki, jeżeli tylko ktoś mądry zaproponuje skuteczniejsze niiż znane mi rozwiązania.

Przepraszam za błędy - piszę lewą ręką leżąc z Bodziem śpiącym na moim brzuchu.
Bardzo proszę o podpowiedzenie, co dalej powinnam robic.
    • basiak36 Re: Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczon 13.01.12, 14:48
      Kilka pytan:
      Jak przybiera na wadze?
      Czy widac po dziecku dyskomfort po karmieniach, etc, jakby cos je bolalo? Np gardlo, czy brzuszek?
      Czy do czasu podania tej butelki dzisiaj mialo kontakt ze smoczkami uspokajaczami czy butelkowymi?
      Jak wygladalo ssanie kiedy dawalas te sama piers na 2-3 karmienia, tzn jakie byly odstepy miedzy karmieniami? probowalas przystawiac czesciej?
      Czy czujesz ze masz nadprodukcje, tzn piersi sie napelniaja szybko etc?
      • baranczukowa Re: Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczon 13.01.12, 16:40
        Na wadze przybiera az za dobrze - pediatra powiedziała, że go przekarmiam. Waga urodzeniowa 3250, po spadku 3060, w miesiąc 480, w dwa m. 6 kg. Po karmieniach jest spokojny, o ile nie rozpłacze się okropnie przez to zalewanie, no jak go pocieszę to zasypia albo ładnie się bawi.
        Do dnia dzisiejszego nie było żadniusieńkich smoczków ni butelek, spordycznie dokarmiałam go łyżeczką albo strzykawką po palcu.
        Kiedy dawałam pierś po kilka razy, przerwy były bardzo różne - od godziny do dwóch, trzech. Generalnie jeśli dopiero zaczynał rozpacowywac pierś i ssał sodkie mleczko, to potem przerwa była krótsza, a jak dossał się do tłustego - dluższa. Druga pierś mi się robiła w tym czasie twardawa, to odciągqłam trochę, do uczcia ulgi.
        Wczełam rzeczywiście miałam nadprodukcję, ale po kilku dniach karmenia wyżej wspomnianym systemem już jej nie mam.

        Próbowałam karmic pod górkę, czasem się udawało, czasem nie - mały niby ssał, ale krótko i kręcił głową. Czasem,mimo ze pierś nie była pełna, mleko zaczynało tryskac i wylewac mu się bokami, i też się denerwował i jej nie chciał.
    • d.o.s.i.a Re: Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczon 13.01.12, 14:58
      A probowalas sciagac pierwsze mleko i karmic pod gorke tj. dziecko nad piersia? Tutaj czesto dziewczyny polecaja taka forme karmienia.
    • baranczukowa Re: Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczon 13.01.12, 17:03
      Dzisiaj też próbowałam po odciągnięciu 40-50 ml do butelki karmic maluszka piersią i pod górkę i normalnie, ale znów jak troszkę spokojnie possał mleko zaczynało leciec jak szalone no iBodzio z płaczem puszczał pierś.
      Jestem przygnębiona tą sytuacją, bardzo chciałam karmic piersią jak najdłuzej. Z odciąganiem nie będzie łatwo, bo nie mam nikogo do pomocy, mąż jest w domu tylko wieczorami i to nie zawsze, a synek ostatnio bardzo rzadko spi w łóżeczku - tam zaraz się budzi, więc spi u mnie na brzuchu i w nocy i za dnia. No i bardzo lubi byc na rączkach.
      Nie wyobrażam sobie tego, masakra po prostu.
      • justkawb Re: Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczon 13.01.12, 18:42
        Nadprodukcja i zbyt szybki wyplyw mleka potrafia czasem utrudnic zycie mamom i niemowletom. Bardzo dobrze rozumiem twoje przygnebienie, bo chcesz dla synka jak najlepiej, a on wydaje sie sfrustrowany. Ale to wszystko o czym piszesz, zdarza sie wielu mamom i mozna znalezc rozwiazanie. Jesli karmienie w roznych pozycjach pod gorke nie pomaga, mozesz sprobowac tzw blokowania, czyli karmienia z jednej piersi przez dluzszy czas. Oznacza to, ze np zaczynasz karmic prawa piersia i nie zmieniasz jej podczas karmienia. Jesli synek bedzie chcial znowu ssac po uplywie dwoch lub trzech godzin, przystawiasz go do tej samej piersi. Jesli w drugiej piersi bedziesz miec poczucie dyskomfortu, mozesz odciagnac troszeczke mleka wylacznie dla uzyskania ulgi. U wiekszosci mam blokowanie przez kilka, kilkanascie dni przynosi efekty. Piersi w ten sposob wysylaja sygnal do mozgu, ze nalezy zwolnic produkcje mleka.
    • womysia Re: Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczon 13.01.12, 21:23
      baranczukowa, a spróbuj założyć kapturek na pierś - on spowalnia wypływ i jednocześnie mleko płynie bardzo równo i w jednym tylko kierunku. zobacz, czy to w ogóle pomaga, możesz potem w połowie karmienia go ściągać.
    • baranczukowa Re: Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczon 15.01.12, 13:24
      womysia, justkawb, dziękuję za porady! U nas niespodziedwanie zaszły pewne zmiany. Ale po kolei. W piątek syn jadł zbutli wielce radośnie, zwłaszcza pierwszy raz. W nocy dawałam mu pierś, przez sen ssał bez szaleństw. W sobotę rano płakał przy piersi, potem mama poszła do lekarza a dziecko zostało w domu z tatą i butlą maminego mleczka. Po powrocie dwiedziałam się, że z butli wypił mało. Jak tylko wzięła Bodzia na ręce, zaczął szukac piersi, pił długo i intensywnie bez marudzenia. Tak jest do teraz.
      Nie wiem, czy to dlatego, że pierwszy raz się rozstaliśmy, ale wydaje mi się, że pomogło to, iż po odciąganiu do butli piersi zrobiły mi się bardziej puste i nie tak mocno z nich leciało.
      Za to teraz mam inny problem - ostatniej nocy karmiłam prawą piersią i w lewej zrobił mo się twardy zastój.
      W gruncie rzeczy nie man pojęcia, jakim dystemem pownnam dalej karmic, zeby to miało ręce i nogi - wkradł mi się chaos (odciąganie, ssanie różnymi systemami, to tak to siak).

      Może pani ekspert się wypowie?
      • henia04 Re: Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczon 15.01.12, 21:39
        Ja mam takie fontanny, wykarmiłam już dwóch synów, trzecie dziecię w drodze. Też mi za szybko dzieci rosły, też bekały i ulewały jak prosiaki, pierwszy w dodatku wcześniak, po 10 dniach wspomaganego oddychania i karmienia sondą do żołądka uczył się w ogóle ssać... Położne na wcześniakach przerażone były moim wyrzutem mleka - prawie topiłam dziecko.
        Na pocieszenie: do miesiąca się pomęczycie. Potem ssak nabiera wprawy, a piersi i organizm się wyrabia przy tym wyrzucie oksytocyny na początku karmienia. Tak jak ktoś pisał, troszkę pomagają kapturki.
        Później dzieci się rozleniwiają, czekają na mleko po 3 zassaniach, zamiast popracować :). Więc po 3-4 miesiącach od porodu znów będzie trochę kombinowania.
        Plusem na pewno jest to, że najadają się dość szybko i skutecznie. Kuzynka potrafiła swoje karmić prawie godzinę, moje po 15 minutach były po fazie "zapychania kątków".
        Moje dzieci za to nigdy nie zaakceptowały butelek, niekapków, smoczków-uspokajaczy i innych dodatków wymagających intensywnego ssania. Takie lenistwo wtórne się wdało.
        Trochę się odpręż, stres też robi swoje, i w kwestii wypływu, i zastojów, i nastrojów dziecka.
        Powodzenia.
        A, w ramach ciekawych niespodzianek, to męża też kiedyś zalałam mlekiem w ramach nagrody po bardzo miłych staraniach w zupełnie inych rejonach...
        • baranczukowa Re: Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczon 16.01.12, 17:14

          Droga Heniu, dziękuję ci bardzo, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem. Dodałaś mi otuchy. :) A jeśli można spytac - czy twoi synowie robili rzadkie kupki? Bo mój tak, i tylko takie.
          • henia04 Re: Za szybki wypływ pokarmu, problem "zapuszczon 16.01.12, 18:42
            Starszy trochę takie śluzowate robił i zbrzydł na policzkach, potem się okazało, że nadwrażliwy na, uwaga, sztuczne barwniki, aromaty i konserwanty. Miałam fajne dwa tygodnie diety opartej na ryżu i kaszy kukurydzianej, potem się okazało, że to głównie wędliny. (A potem jeszcze różne dziecięce soczki, lizaki, chrupki smakowe... Cuda, pani, cuda.)
            Młodszy (3,5 roku) to jakoś tak spokojniej, ale on był o czasie, silne dziecko, ja się nauczyłam, że karmienie może być też na żądanie mamusi (bo jak mi się przepełniały piersi na początku, to ładnie prosiłam dziecko o possanie), no i nie ulewał nosem :). Tylko paszczą, hurtowo. Delikatnie i szybciutko po karmieniu zarzucić trzeba było dziecię na ramię do odbicia, ale koniecznie na płytkach w przedpokoju, nie na wykładzinę! Martwiłam się, że może tak za dużo się z niego wylewa, że głodny... nie, jak w weekendy szłam na studia, to potrafił cały dzień przespać o jednym karmieniu (znaczy 7 -13-i od 18) i całą noc się najadać. Dziecko niecałe 3 miesiące wtedy miało. Z butli wcale nie chciał, a ja musiałam ściągać.
            Mimo rocznego karmienia każdego ssaka nadal mam wklęsłe brodawki (i nakładki formujące medeli też na plaster były), a po przejściach z wcześniakiem nauczyłam się, że u mnie bardzo ważna jest psychika. Jak się bardziej zdenerwowałam, to mi się od razu zastoje robiły, im bardziej musiałam odciągnąć mleko dla ssaka w inkubatorze, tym gorzej mi to szło (prawie wcale). Najlepszym lekarstwem było słodkie lenistwo z dzieckiem na fotelu bujanym, wyspanie się i w miarę pozytywne nastawienie.
            Czego i Wam serdecznie życzę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja