do_ris85
16.04.12, 12:15
Moja córcia ma już pięć tygodni. Pierwsze dwa tygodnie jej życia spędziłyśmy w szpitalu ponieważ malutka miała wrodzone zapalenie płuc. Od urodzenia karmiłam ją piersią pomimo choroby i wielu trudności (mała leżała w inkubatorze, była dokarmiana sztucznie). Po powrocie do domu rozpoczął się prawdziwy koszmar związany z karmieniem i tak trwa już 3 tygodnie. Dziecko po przystawieniu do piersi ssie 1-3 min (czasami udaje się do 5min) a potem zaczyna się prężyć, kopać nóżkami i strasznie płakać. Po karmieniu ciężko malutką uspokoić i bardzo mało śpi zdarza się, że nie śpi ciągiem 7-8h. Wydaje się głodna, szuka piersi, a po przystawieniu znów zaczyna się płacz. Dzisiaj dodatkowo pojawiła się u niej lekka wysypka na buzi i troszkę na brzuszku, ale nie wiem czy to ma związek ze sprawą. Położna i lekarz obstawiają, że problemy wynikają z bólu brzuszka - podajemy jej od dwóch tygodni espumisan, a od tygodnia Delicol i Debridat, ale nic się nie zmienia. Jestem zrozpaczona, karmienie piersią jest dla nas obu bardzo trudne - nie czuję żeby budowała się między nami jakaś więź. Każde karmienie kończy się płaczem i nerwami. Ciągle mam poczucie, że nie mogę skutecznie nakarmić mojego dziecka, a malutkiej pierś kojarzy się chyba tylko z bólem i czymś nieprzyjemnym. Jednocześnie pokarmu mam raczej dużo więc nie jest to kwestia tego, że jej brakuje. Błagam o pomoc, bo tracę już siły!