sposobuzycia
29.04.12, 15:56
We wtorek (5 dni temu) urodziłam mojego synka. Od początku mam problemy z karmieniem. W szpitalu żadna z położnych nie pokazała jak dostawić malucha do piersi, za to komentowały, że "źle". Sama wiem, że źle, bo przy każdym karmieniu płaczę i wyję z bólu, dosłownie. Mały się jednak najada, potem ładnie śpi, w nocy nawet 5 godzin, a dziś nie chciał się obudzić w dzień przez 4 godziny...
W dodatku walczę z nawałem, w lewej piersi mam obrzęk, zaczerwieniona jest, bardzo bolesna, mam temperaturę do 39 stopni...
Zadzwoniłam do poradni laktacyjnej, powiedziano mi, że mam nagrzać, wymasować, nakarmić małego, schłodzić. Ponieważ mały nie chciał się obudzić, to odciągnęłam trochę pokarmu odciągaczem Lakta, a potem położyłam liście kapusty. Poczułam nieco ulgi, zrobiłam tak kilka razy.Nie jestem w stanie dać tej piersi małemu, tak boli mnie jego ssanie. Laktator "rozpulchnił" też nieco sutek, więc jest większy i mały nie za bardzo może sobie z nim poradzić...
Przy odciąganiu zauważyłam, że o ile wcześniej kropelki mleka spływały do pojemniczka, to po jakimś czasie zaczął "sikać" strumyczek mleka. Nie wiem, czy jakiś kanalik był zatkany i się odetkał?
Proszę o pomoc, bo po niecałym tygodniu takiego bólu mam już ochotę tylko poprosić o mleko modyfikowane i zatrzymać laktację...