jolecka-22
16.06.12, 08:12
Witajcie, moje problemy z laktacją zaczęły się już przy pierwszym synku, 8 lat temu. Wtedy jednak zwaliłam to na karb poważnej choroby syna i związanego z nią mojego silnego stresu.
Teraz znowu jestem mamą i znowu jest to samo. W szpitalu nie miałam w ogóle mleka, na drugą dobę dziecko tak się darło, że dostało butelkę. W domu ciągła walka o karmienie piersią, ale także dokarmianie mm. Po lekturze tego forum postanowiłam podjąć kolejną próbę przejścia na samą pierś. Mam dużo czasu bo nie pracuję więc maluch cały czas wisi przy cycu. Intensywne ssanie i łykanie jest przez max 5 minut, później takie ciumkanie i znowu za jakiś czas płynie mleko bo słychać jak mały łyka. Dziecko jest raczej zadowolone, może tylko nie śpi tyle co przedtem. Zasypia po kąpieli przy piersi około 20.00, później pobudka w okolicach 24.00 i 3-4.00 rano. Martwią mnie dużo bardziej suche pieluchy. Nie mam wagi żeby małego zważyć po jedzeniu, ale jak próbowałam odciągnąc mleko po karmieniu to nigdy mi się nie udało, przed karmieniem odciągałam góra 50 ml z obu piersi :/ Czy myślicie że jest jeszcze szansa na naturalne karmienie? Czy nie zagłodze malucha :(
Mały ma 4 miesiące.