cel.lu
25.06.12, 15:57
Mam następujacy problem: w lipcu wyjeżdżam na dwa dni, bez córeczki, która będzie wtedy miała prawie 7 miesięcy. Mała zostaje z dziadkami, a ja nie wiem, co z mlekiem.
Mała w tej chwili je dwa posiłki niemleczne, karmię ją na żądanie piersią, przeważnie ok. 8 razy w ciągu doby (przesypia całe noce).
Chciałam jej zostawić zapas swojego mleka, ale dzisiaj wydobyłam laktator - i zonk, ledwie coś uzbierałam przez 3 godziny. Laktacja już unormowana, dostosowana do małej...
I teraz się zastanawiam, czy męczyć się z laktatorem, podkręcać laktację (i potem przez te 2 dni mieć problem z ogromna ilością pokarmu), czy przez te 2 dni dawać mm, a na wyjeździe oczywiście odciągać. Przypuszczam, że przez tak krótki czas nie zaburzy to laktacji, ale może się mylę?
dodam, że wyjeżdżam w środę rano, w czwartek wieczorem lub w nocy wrócę.
doradźcie, czy ma sens męczenie się z laktatorem w takiej sytuacji, czy podac mm i jak taka sytuacja może wpłynąć na laktację.
Bedę bardzo wdzięczna :)