nie daję rady z KP

28.07.12, 16:12
Nie mam już siły- nie wychodzi mi karmienie piersią. Synek ma 10 dni i dokarmiamy go z butli, bo mąż nie wytrzymuje nerwowo jego płaczu i tego, że nie je. Z piersi nie je chyba wcale, bo jak w końcu uda mi się go przystawić, to tylko mamla brodawkę, ale nie słychać przełykania (ewentualnie 1-2 łyki na początku). Poza tym tego mamlania jest 10-15 min., a potem usypia, ale nie można go ruszyć, bo się wybudza, albo wybudza się sam, a mi nie udaje się go już ponownie przystawić/zmienić piersi. Ewentualnie przystawiam i znów tylko mamla bez połykania czegokolwiek. Dziś próbowałam z nim tak wytrzymać pół dnia, jedna i druga pierś, różne pozycje, aż mnie mocno zaczęły boleć obie brodawki. Młody też się od tego mamlania nie uspokajał i w końcu dostał butlę i śpi.

Generalnie wszystko mi się miesza i czuję się bezradna. Mąż też nie jest wsparciem, bo jemu butla nie przeszkadza byle synek jadł i przybierał na wadze.
Ja w szpitalu z karmieniem przeszłam gehennę, bo już przy pierwszym przystawieniu po porodzie usłyszałam, że ciężko będzie, bo brodawki nie takie (co nie do końca jest prawdą). Potem sama próbowałam go jakoś karmić, czasem pielęgniarki z laską pomagały w przystawieniu, bo mi nie wychodziło. W pewnym momencie myślałam, że furii tam dostanę, bo nie mogłam sobie z małym dać rady, a wszyscy traktowali mnie jako wariatkę. Była też żółtaczka i naświetlanie i dokarmianie butlą już w szpitalu, choć ja starałam się go karmić piersią na tyle, na ile mogłam. Ale stracił dużo na wadze. I w końcu w szóstej dobie wyszłam z tego szpitala z poczuciem, że jestem wyrodną matką, bo nie umiem i nic nie wiem, nie umiem sobie poradzić sama itd.
Nie jestem w stanie tego karmienia ogarnąć, zapisywać godzin, ilości mieszanki. Każdy mówi coś innego, w środę była u mnie położna środowiskowa i przy niej jakoś łatwo udało go się nakarmić, nawet przełykał, a potem spokojnie usnął. Ale potem już nie poszło tak dobrze.

Wczoraj byłam u pediatry, żeby małego obejrzała ze względu na to niejedzenie, ale niewiele się dowiedziałam oprócz tego, że mam karmić piersią, bo stracę laktację. Pocieszające jedynie to, że synek przybrał na wadze od wyjścia ze szpitala, choć jeszcze nie była to waga urodzeniowa.

Jestem załamana tym karmieniem i coraz bardziej skłonna do przejścia na butlę, bo wtedy jestem w stanie bardziej sytuację kontrolować i może nie wykończę się tak psychicznie jak z piersią.
Może ktoś coś poradzi... bo ewentualnie do poradni laktacyjnej trafię dopiero w poniedziałek najwcześniej.

    • ona1983.10 Re: nie daję rady z KP 28.07.12, 17:18
      po pierwsze ja bym darowała sobie butle i jezeli ma smoka to takowe tez. Dokarmiałabym strzykawka np.

      Czy kto kolwiek pokazał Ci jak przystawiać dziecko? Pamietaj brzuszek do brzuszka i jak mlode otworzy szeroko paszcze to go nasadzasz na piers (nie piers do dziecka) Sproboj moze polozyc sie i polozyc na sobie dziecie. Ze tego co piszesz Twoje dziecko nei umie ssac piers tylko ssie butelke. Jezeli nie zadzialasz to nie bedzies zkarmic piersia bo mlodziak nei nauczy sie ssac piersi efektywnie, a za chwile nawet jej nie ruszy.

      Doradca laktacyjny chyba potrzebny - niech pokaze ba zywo co jest nie tak. Jak piersi bolą to młode źle ssie i pewnie nic nie wysysa z piersi. JHak piersi słabo pobudzane to i mleka nie bedzie. Dziewczyny zaraz podesla linki z prawidlowym przystawianiem.

      Głowa do góry, a mąz zamiast Cie dołowac to niech Ci pomoże. Mój już by dostał opiernicz - niech wezmie dziecko i pomoze przystawiac tak zeby duzo otoczki dziecko w budzi mialo.
      • djbg Re: nie daję rady z KP 28.07.12, 17:36
        otoczka jest prawie cała w paszczy. przy połozeniu się na plecy i probie nasadzenia nie wychodzi nic, bo wrzeszczy. próbowałam kilka razy. udaje sie klasycznie lub spod pachy, ale cały czas tylko mamla, przysypia, mamla aż mnie zaczyna boleć.
        • gris_gris Re: nie daję rady z KP 28.07.12, 17:55
          Doradca laktacyjny na pewno potrzebny. Masz namierzonego kogoś w swoim mieście? Zadzwoń jeżeli podany jest nr komorki i umów się na wizytę w domu jak najwcześniej - może się uda w poniedziałek.

          Co do reszty, to bardziej doświadczone dziewczyny doradzą, co możesz zrobić, zanim się skonsultujesz z doradcą. Trzymaj się!
          • djbg Re: nie daję rady z KP 28.07.12, 19:18
            nie wiem, jak wyjdzie z doradcą. wolałabym pojechać do poradni niż u siebie, bo musiałabym jeszcze mieszkanie ogarnąć (mąż mi nie pomoże, bo on nie uważa za stosowne i w ogóle wg niego to wszystko jest ok, a ja przesadzam). tylko akurat mieszkam daleko od wszystkich warszawskich poradni...

            nie wiem, czy jest jeszcze szansa przestawić butelkowanego prawie 2-tyg. malucha na KP
            nie wiem, co robić w sytuacji, kiedy on przysypiając mamle tę moją brodawkę. Czy mam być takim żywym jego smokiem, czy wsadzić palca i mu przerwać i przystawić od nowa?
            Poza tym po butli zazwyczaj dużo śpi- czy go wybudzać?

            PS. relacje moje z mężem są specyficzne i nie działa w tej chwili opiernicz, prośba, groźba, bo on uważa swoje, a ja jestem przewrażliwiona.
            • jagwek Re: nie daję rady z KP 28.07.12, 22:15
              a gdzie mieszkasz?ja jestem z Pruszkowa i do mnie dojechała doradca lakt.Cena oczywiście wyższa niż u nie w poradni ale pomogła mi i karmię już 13 mc:-)
    • majul12 Re: nie daję rady z KP 28.07.12, 21:25
      doskonale Cie rozumiem mam za soba rozne przejscia przy obu corkach przez pierwsze tygodnie ich zycia. zachowaj spokoj to najwazniejsze, pamietaj, Twoim obowiazkiem jest dac dziecku jesc a jak to zrobisz to mniej wazne. wiem ze zalezy Ci na karmieniu piersia i wierze ze Ci sie uda. samej bedzie Ci ciezko skoro jak piszesz maly kiepsko ssie ale fachowy doradca laktacyjny moze zdzialac wiele - osobiscie znam doradczynie ktora pomogla dziewczynie odbudowac laktacje po miesiacu przerwy i dziecko bylo w tym czasie na butli /ta dziewczyne tez znam/, i druga dziewczyne ktora nie mogla dojsc do ladu z kp przez 3 (!) miesiace, karmila malego butla, czasem przystawiala i w koncu maly zaskoczyl i karmia sie z powodzeniem. pisze to po to zebys uwierzyla ze 2 tyg to jeszcze nic straconego. tylko potrzebujesz fachowej pomocy. jesli jestes z krakowa badz okolic to daj znac dam Ci namiar na doradce-anioła :-) dzieki ktoremu karmie wlasnie z powodzeniem druga córe :-) do poniedzialku przystawiaj regularnie minimum 8 razy na dobe, rozbudzaj malego, nie pozwalaj mu spac przy piersi o ile to mozliwe, jesli trzeba dokarm, a bezposrednio po karmieniu - jesli masz laktator - odciagaj piersi/minimum 5 razy na dobe, w nocy spij/, nawet jesli nic nie leci, po 15 min z kazdej piersi systemem 7-5-3, celem rozbudzenia laktacji /skoro dziecko nie ssie efektywnie na razie/ trzymaj sie dzielnie, glowa do gory!
      • gris_gris Re: nie daję rady z KP 28.07.12, 21:49
        No właśnie, w Krakowie ja też bym mogła polecić :)

        O tym, żeby przyjechala, pisałam tylko dlatego, że ja byłam tak niezorganizowana z noworodkiem, że bym nigdzie nie dotarła, więc dla mnie to było lepsze rozwiązanie - ale Ty zrób jak Ci wygodniej, tylko skonsultuj się koniecznie. Ogarnięciem domu bym się zresztą w ogóle nie przejmowała; te panie przychodzą do mam po porodzie i niejedno już widziały :)

        Tobie w ogóle hormony szaleją, dlatego jesteś taka zdenerwowana - współczuję! Będzie ok! Na pewno da się naprawić u Ciebie kp, bądź dobrej myśli.
    • maddlenel Re: nie daję rady z KP 28.07.12, 22:14
      Moj synek ma teraz ponad 3 miesiące. Nasze początki karmienia były bardzo trudne. Maly wogole nie chciał ssac, płakał gdy tylko dostawał pierś do buzi. Ale ja sie zaparlam, ze będę karmić piersia.

      1. Odciagalam mleko, zeby była laktacja i podawalam je małemu po kazdej probie przystawienia. W domu nie podawalam mm
      2. Przystawialam małego tak często jak to tylko możliwe. nawet jeśli kompletnie nie chciał ssac
      3. Skontaktowalam sie z doradca laktacyjnym, który przyjechał do nas do domu. Wogole sie nie przejmuj bałaganem. Oni nie przyjeżdżają na inspekcję porządku ;)
      4. Maly wreszcie zalapal ssanie piersi gdy zaczęłam używać kapturkow do piersi (tu pewnie podniesie sie krzyk wsród niektórych mam KP). Jak tylko zalapal z kapturkami to przy każdym karmieniu w trakcie zabieralam nakladke. Jak był ryk i nieudawalo mu sie ssac to zakładalam znowu kapturek. Po ok 1,5 tyg udało nam sie karmić zupełnie bez kapturkow. Maly ładnie je z piersi

      Najważniejszy jest spokój. Dziecko bardzo wyczuwa twoje zdenerwowanie. Jeśli jestes poddenerwowana to maluch nie da sie przystawic do piersi. Musisz spokojnie sie zrelaksować i nie napisać sie. Najważniejsze jest, zeby maluszek dobrze sie rozwijał i przybieral na wadze, nawet jeśli nie uda sie KP to nie koniec swiata. Mi pomogło uświadomienie sobie tego.

      Dużo spokoju, cierpliwości i wytrwałości... :)
      • shoja Re: nie daję rady z KP 28.07.12, 22:44
        1. zrozum i zaakceptuj to, że w głowie masz chaos a w ciele szalejące hormony i że za 2-3 miesiące (a może za 2-3 tygodnie:)) będziesz się dziwić, że tak cię to wszystko przerosło.
        2. rozumiem, że zależy ci na kp. więc zrób wszystko żeby ci to karmienie wyszło.
        3. porozmawiaj z mężem. powiedz, że jest ci potrzebne jego wsparcie. jeśli już na tym etapie jemu jest wszystko jedno byle dziecko nie płakało, to słabo to widzę później. spróbuj go zmotywować do pomocy!
        4. jakie dziecko ma przyrosty?
        5. czasami tak jest, że "memlanie" wynika z podania butli. jeśli dziecko ma dobre przyrosty to spróbuj odstawić butlę na parę dni i dokarmiać go swoim mlekiem odciąganym po karmieniu (system 775533 - czyli 7 minut jedna pierś, 7 druga itd. stymuluje laktację). dokarmianie strzykawką po policzku.
        6. jak odstawisz mm i butlę to sprawdzaj pieluchy - czy przy każdej zmianie jest zasiusiana i czy dziecko robi kupę.
        7. o pozycjach do karmienia to ci pewnie mad_die napisze, a i tak najlepiej byłoby żeby dobry konsultant laktacyjny was zobaczył. jeśli chodzi o bałagan- na prawdę sądzisz, że konsultanta obchodzi bałagan u ciebie w domu??? masz małe dziecko i masz prawo mieć bałagan, nie znam nikogo kto by tego nie rozumiał.
        8. spróbuj położyć się z dzieckiem do łóżka, wyluzować i tak leżeć i "się karmić". dziecko powinno jeść aktywnie, tak żeby było słychać jak przełyka (chociaż u mojego starszaka w ogóle nie słyszałam a rósł jak burza:)), mądrzy mówią, że jak je około 15 minut to się naje - ale to akurat zależy od typu. starszy jadł 15 i dłużej (nawet 40 min), młodsza max. 3 minuty. oba żyją:).
        9. "memlać" z tym wieku może do woli - to nie tylko sposób jedzenia, ale bycia z mamą.
        10. wyluzuj:) każda z nas miała na początku hardcore który zasadniczo nie mija, ale się z nim oswajasz i już nie jest hardcorem ale sposobem życia:) daj sobie i dzieciakowi czas na poznania się, zaprzyjaźnienie, rozpoznanie o co chodzi.

    • grace907 Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 12:39
      Zbyt dużego doświadczenia w kp nie mam (6 tyg...) ale mogę napisać kilka rzeczy:
      1. Koniecznie doradcę laktacyjnego do domu - musisz się nauczyć przystawiać na swoim fotelu/łóżku/kanapie. Mnie w poradni przystawianie szło doskonale a w domu, w innych warunkach była kupa :P
      2. Mam w domu małą mistrzynię mamlania, której przełykania nie słychać wcale a która w miesiąc przybrała ponad 1 kg. Potrafi mamlać i 40 minut... Moe Twojego malucha da si ożywić i rozbudzić przy piersi
      3. W pewnym momencie brodawki bolały mnie tak (dorobiłyśmy się grzybicy), że w decyzji o karmieniu piersią utrzymały mnie tylko środki przeciwbólowe (paracetamol a potem ibuprofen)- nie bój się ich stosować, nawet kilka dni bo ból to też napięcie i stres , które źle robią kp.
      Powodzenia!
      • cel.lu Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 16:25
        zgadzam się z dziewczynami, że doradca laktacyjny do domu - jeśli tylko możesz sobie na to pozwolić. Wtedy nauczysz się, jak prawidłowo przystawiać. A bałaganem się nie martw, większosc matek noworodków ma pierdzielnik w domu :P
        Może on wcale nie mamla, tylko cicho przełyka? obserwuj, czy podczas ssania rusza się żuchwa, okolice uszu. Jesli tak - znaczy połyka :)
        Poza tym pobudzaj do aktywnego ssania - jak widzisz, że przysypia, masuj stopę,połaskocz po nosie/uchu.
        Powodzenia, mam nadzieję, że Wam się uda!
      • panizalewska Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 16:28
        I ja się dołączam do młodych matek (miesiąc z hakiem)
        Jak w tej chwili Twoje dziecię robi kupy? Czy już skończyło wydalać smółkę np? Miałam współlokatorkę w poporodowej, której dziecię nie chciało ssać, jeść w ogóle bo miało zatkany "wylot" i bolał przepełniony brzuszek. Ale jeżeli Twoje robi kupy to luz.
        Jak moja córa je to też w ogóle nie słyszę przełykania, a przybrała prawie 1 kg :) Więc jak Twoje przybrało, jak przybiera nadal?
        I chyba lepiej oderwać (z palcem) dziecko od piersi, niż żeby miało się zsuwać i przyprawiać Cię o jeszcze większy ból.
        Będzie dooobrze, tylko męża pogoń ;) To on powinien być teraz Waszym Rycerzem i Obrońcą
        Powodzenia! :)
      • djbg Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 16:47
        nie wiem, ile mój mógłby mamlać- trwa to nawet i ponad 2 godz.. dziś rano udało się go nakarmić z piersi w pół godziny i potem trochę pospał, a następne przystawienie to był maraton zakończony butlą, bo mąż nie wytrzymał... i tak to nie pomogło w uspokojeniu go i szalał przez kilka godzin. Dopiero chyba po 14.00 udało mi się go uśpić mamlaniem.
        Chyba od MM boli go brzuszek i nie może zrobić kupy i stąd te jego płacze i darcie, na które nic nie pomaga. Nie wiem, co z tym zrobić. Na razie go nie chcę wybudzać, bo wcześniej długo nie spał. Ale chyba sam niedługo sie obudzi, bo już pokwękuje przez sen.
        Odciąganie mi nie wychodzi, tzn. nie mam kiedy, bo albo zasypiam, albo użeram się z mężem, albo uspokajam synka, bo mąż uważa, że najlepiej odłożyć go do łóżeczka i niech sobie ryczy:( bardziej chyba w tym wszystkim mąż mi przeszkadza niż dziecko, bo liczyłam na jego pomoc, a o wszystko muszę prosić po kilka razy i nie mogę się doprosić... i nie wiem, czym to się skończy.
        jeśli chodzi o wagę synka, to w poniedziałek przy wypisie ważył 2845g, a w piątek 2992. Waga urodzeniowa to 3040g, a największy spadek to 2730g w czwartej dobie.

        Doradcę laktacyjnego do domu postaram się załatwić, chociaż mąż mnie pewnie zabije, obrazi się śmiertelnie. Bo wg niego niepotrzebni są nam tacy specjaliści, którzy nie pomogą, tylko znów zamącą mi w głowie :/

        jak ktoś może polecić jakiegoś doradcę z Warszawy dojeżdżającego do domu, to będę wdzięczna. Nie mam siły/czasu na przeszukiwanie forum.
        • djbg Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 16:58
          jeszcze a propos kupy- ostatnia była wczoraj ok. 12. dziś jeszcze nie było. wcześniej tez jakieś kupy były, ale nieregularne i każda o innej konsystencji i kolorystyce ;) poza tym mały po jedzeniu często ma czkawkę, popierduje w trakcie karmienia. dziś odbiło mu się tak strasznie głośno, że aż się przestraszyłam.

          zobaczę, co będzie jak teraz się obudzi - czy tak jak wczoraj, że znów do północy nie da się uspokoić. w nocy spał ze 4 godziny i potem dostał MM, bo ja z nieprzytomności nie byłam w stanie go przystawić. nakarmiłam go dopiero przy nastepnej pobudce
          • grace907 Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 17:14
            Popierdywanie, czkawka i beki jak u starego chłopa to norma :)
            Korzystałam z pomocy Edyty Wójtowicz (505207023) oraz z poradni Bona Mater.
            Wydaje mi się, że powinnaś próbować wyjaśnić mężowi co jest dla Ciebie ważne i dlaczego. Decyzja o sposobie karmienia należy przede wszystkim do Ciebie! Mój mąż mnie bardzo wspiera w kp we własnym dobrze pojętym interesie. Wie, że przy mm ilość jego obowiązków przy córeczce znacząco by wzrosła :P (Może to jest jakiś argument i dla Twojego męża?)
            • djbg Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 17:27
              mój woli robić mm, przynajmniej teraz, bo jest bez pracy i ma czas. natomiast nie może znieść, że dzieć płacze.
              generalnie stosunki są napięte, bo myślałam, że w związku z tym, że będzie razem ze mną w domu, to mi pomoże i "będzie na każde zawołanie", a tymczasem jest masakra. chwilowo wywaliłam go na spacer, bo już nie mogłam znieść jego obecności, słów, zachowania. mieszkamy w kawalerce i niestety nie da się siebie unikac i jak widzę, że on sobie przegląda pierdoły w internecie, popija piwko, ogląda telewizor zamiast mi pomóc układać te cholerne poduchy i przystawić małego, to mnie krew zalewa. albo nie chce ponosić małego i mu pośpiewać, tylko to też ja muszę... więc mam juz myśli rozwodowe, bo mam go dość.
              gdybyśmy mieli większe lokum, to przyjechałaby moja mama i może by pomogła, albo z nią też być może by mnie szlag trafił. ale na pewno chociaz by posprzątala i nie wstydziłaby się iść kupić mi podpaski. ale mama jest 500 km stąd.
              na szczęście jakoś przychodzę do siebie po porodzie i goję się, gdzie trzeba:) chociaż w pierwszym dniu po wcale nie wyglądało to optymistycznie.
            • djbg Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 17:30
              a ile kosztowała taka wizyta domowa doradcy? jeśli możesz powiedzieć
              • grace907 Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 17:37
                Wizyta domowa kosztowała 150 pln a w poradni 120.
                Nie do końca tylko rozumiem, czemu zależy Ci (tak zrozumiałam) na tym by karmienie trwało krótko (30 min to dla większości noworodków krótko). Takie maratony mamlania to też stymulacja laktacji i zaspokojenie potrzeby bliskości i bezpieczeństwa.
                • grace907 Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 17:39
                  Może w ogóle maluch jest niespokojny z uwagi na napięcie jakie jest i w Tobie i w Twojej z mężem relacji? Stąd nasilona potrzeba tego mamlania - to go koi i uspokaja. Nie chodzi tylko o mleko...
                • djbg Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 17:42
                  no ja właśnie już sama nie wiem, ile to karmienie powinno trwać, bo raz jest pół godziny, a innym razem i pół dnia mogłoby być... pół dnia nie jestem w stanie wytrzymać:(

                  dziękuję za informację:)
                  • grace907 Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 18:07
                    Zastanawiam się czego konkretnie nie możesz wytrzymać przy długim karmieniu: niewygody? bólu? nudy? trucia męża czy braku kontroli nad własnym czasem? Dla mnie najtrudniejsze było to ostatnie - pogodzenie się z tym zajęło mi ze 3 tygodnie a i tak czasem mam fazę buntu. Jak odpuściłam to karmienie stało się prostsze i przyjemniejsze.
                    • djbg Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 18:49
                      wszystkiego+bajzlu w domu.

                      i tak to wszystko bez sensu. po kąpieli chciałam nakarmić małego, zwł., że mi z piersi kapie. poszłam do łazienki umyć ręce, a ten już karmi butlą ;( czy ja mam go zabić? do dupy to wszystko :( żadne tłumaczenia nie skutkują.
                      jak byłam chwilę uspokojona, to teraz znów jest źle. szału dostanę
                      • mruwa9 Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 21:37
                        kurcze, facetowi to bym do doopy nakopala..
                        Sa badania wskazujace na wplyw wsparcia partnera na sukces w karmieniu piersia. Twoj to jakis palant, ktory sabotuje wszystko, co tak dzielnie starasz sie osiagnac...a to zle rokuje :-( Na pewno dla karmienia piersia, dla zwiazku- nie wypowiem sie (choc swoje mysle).
                        Moze zacznij od likwidacji butelek. Schowaj, wyrzuc, odetnij zwlaszcza faceta od dostepu do nich. Zamiast tego zaopatrz sie w kilka strzykawek lub plastikowy kieliszek (do dokarmiania bezsmoczkowego). Niech ssanie bedie zastrzezone wyacznie dla piersi. Jesli teraz dokarmiasz duza iloscia mieszanki, nie mozesz niej zrezygnowac zupelnie tak z dnia na dzien, tylko trzeba redukowac jej ilosc stopniowo, kontrolujac przyrosty wagi (wazac co kilka dni, ale nie przed i po kazdym karmieniu!!)
                        A to, ze twoja piers mialaby dziecku sluzyc za smczek, to absolutna norma! Noworodki i male niemowleta NIE najdaja sie w 15-30minut, ich norma to wielogodzinne wiszenie na piersi, zwlaszcza popoludniami i wieczorami. Zdarzaja sie wyjatki krotkodystansowe, najadajace sie w kilka minut, ale zdecydowana wiekszosc noworodkow ssie piers godzinami, zasypia przy piersi, spi z sutkiem w buzi (to ciagle jest karmienie! Zabranie piersi w tym momencie w 95% skonczy sie pobudka po kilku minutach i rozpoczeciem calej zabawy od nowa). Jesli chcesz karmic piersia , to po prostu pozwol dziecku na to, na nieograniczony dostep do piersi (bo to jest norma!), a prace domowe , sprzatanie, gotowanie sceduj na faceta. Mysle, ze to z nim, nei z karmeiniem, masz najwiekszy problem. On nie dorosl do sytuacji, ale kto, jesli nie ty, powinien nim potrzasnac, ze albo zacznie sie zachowywac jak facet z jajami, dorosly partner i ojciec, albo niech spada na drzewo.
                        Nie zazdroszcze ci sytuacji rodzinnej :-( ,
                        Jestes bardzo dzielna mama.
                        A na udana laktacje macie ogromne szanse.
                        Bajzlem w domu sie nie przejmuj, konsultantka laktacyjna pewnie jest do takich obrazkow przyzwyczajona, w koncu wiekszosc domow tuz po powiekszeniu sie rodziny jest w rozsypce, organizacja zycia w nowym ukladzie wymaga czasu.
                        Ty tez nie wymagaj od siebie zbyt wiele.
                        • mruwa9 i jeszcze jedno 29.07.12, 21:39
                          moze konsultatka laktacyjna doinformuje twojego partnera o tym, jak wyglada fizjologia noworodka i fizjologia karmienia piersia moze ona , przy okazji, troche go ustawi w szeregu.
              • gris_gris Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 17:42
                Ja płaciłam chyba 70 zl (Kraków, dwa lata temu). Postaraj się nie zniechęcać ceną (nie wiem, jaka u Ciebie będzie), bo to Ci może naprawdę pomóc - tylko znajdź dobrego, certyfikowanego doradcę.

                ja po porodzie też chciałam zabić narzeczonego, chociaż on się bardzo starał, więc Cie rozumiem. Nie nakręcaj się tylko za bardzo, i tak masz dużo na głowie.

                Naprawdę to memlanie godzinami jest normalne, jeśli tylko mały jest dobrze przystawiony. Staraj się odciągać kiedy możesz, np. jak mąż weźmie dziecko na spacer (jeśli to robi). Ja wiem, że to nie jest łatwe, bo długo trwa i czasu brak, ale może się uda. Przynajmniej będziesz dokarmiać swoim mlekiem. Mam nadzieję, źe po konsultacji w ogóle nie będziesz musiała dokarmiać.
                • sabina_online Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 19:54
                  Mam półroczną córeczkę.Polecam odciąganie zwiększy się laktacja i nawet podawania butelką jeśli bardzo bolą brodawki.Może mniej by bolało jak przez kapturki?
                  Doradca niezbędny.
                  Może boleć tylko pierwsze, drugie pociągnięcie, później już nie powinno nawet przy poranionych brodawkach i koniecznie przy wyciąganiu piersi z buzi malucha koniuszek twojego palca w kąciku ust malucha, bo poranione brodawki będą jeszcze bardziej bolały:-((
                  Znam ten ból na szczęście miałam świetne położne w szpitalu, a w domu nie była położna, żeby coś doradzić?
        • 1monikawawa Re: nie daję rady z KP 30.07.12, 23:01
          Znam kogo z Warszawy kto przyjeżdża do domu. Panie są z firmy MY BABY e-mail do nich przedipoporodzie@gmail.com na pewno Ci pomogą
    • 1monikawawa Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 20:21
      Ja miałam podobny problem. Najlepiej żeby w przystawianiu do piersi pomogła Ci profesjonalna położna wówczas będzie łatwiej, bo jak wiadomo pokarm matki jest najlepszy dla dziecka. Mi bardzo pomogły Panie z MY BABY są polecane sobie przez znajomych. przedipoporodzie@gmai.com napisz do nich na pewno pomogą
      • shoja Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 20:39
        słuchaj kochana, ty nie masz problemu z dzieckiem - które jak piszesz przybiera dobrze, sika, robi kupy, trawienie mu działa, a mamla bo tak to z dziećmi małymi jest.
        oczywiście doradca wskazany - też polecam bona mater, kingę osuch na przykład, wizyta to ok. 200 zł.
        ty masz problem z mężem. i brutalnie powiem, że jeśli facet wpycha dziecku mm nie czekając, aż mama nakarmi z piersi to ty nie masz szans na kp i już. no chyba, że masz siłę się zbuntować i go ustawić do pionu.
        bo z tego co piszesz to nie dziecko i jego sposób jedzenia jest przeszkodą w kp tylko mąż.
        jak masz dobry układ z mamą i możesz ją poprosić żeby przyjechała to zrób to. potrzebny ci jest ktoś życzliwy, kto weźmie twoją stronę i cię utwierdzi w tym, że to co robisz i jak robisz jest najlepsze dla twojego dzieciaczka.
        bo ty teraz jesteś centrum wszechświata swojego dziecka. zaprosiłaś je do siebie i musisz o tym pamiętać, że jesteś rzecznikiem was dwojga. bo młody na razie głosu nie ma i liczy na ciebie:)

        • gris_gris Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 21:20
          Zgadzam się - zachowanie Twojego męża jest fatalne. Oprócz umówienia się z doradcą, zajmij się priorytetowo Waszym układem, bo niedobrze to wygląda.

          Bajzel, wk..rw, brak kontroli nad czasem - wszystko to rozumiem i dobrze pamiętam. To naprawdę minie, uwierz! Ale nie masz łatwo, bo mąż Cię nie wspiera. Może uda Wam się spokojnie porozmawiać? Przecież on chce Twojego i dziecka dobra, musi zrozumieć, że powinien Ci pomagać??
        • cel.lu Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 21:22
          dokłądnie, po Twoich postach widac, że to głównie mąż mąci i przeszkadza. Noworodek ma prawo byc przy piersi prawie non stop - ale to naprawdę nie trwa wiecznie. Jest potrzebne dla robujania laktacji i poczucia bezpieczeństwa dziecka.
          Należałoby doedukowac męża w kwestii żywienia noworodka (w kwestiach wychowaczych chyba też zresztą), dobrze, gdyby ta doradczyni lub połozna z nim pogadała przy okazji wizyty. Może siła fachowa zrobi na nim większe wrazenie, niż Ty.
          Współczuję - jazda hormonalna po porodzie a mąż nie pomaga. Szkoda, że tych kwestii nie udało Wam się ustalic przed porodem - przestroga dla cięzarnych, żeby jednak gadac o róznych kwestiach dot. dziecka...
          szczerze Ci życze, żeby mąż się "naprawił", bo w takiej sytuacji jak teraz czeka Cię szarpanina, kłótnie i niestety prędzej czy póxniej zakończenie karmienia piersią - bo jak on będzie uparcie podawał dziecku mieszankę, to jest to droga w jedną stronę.
          powodzenia, trzymam kciuki!!
    • hermenegilda_zenia Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 22:04
      Zgadzam się z większością wpisów, że źródłem problemów, stresu i frustracji jest nie dziecko, a mąż, którego sytuacja najwyraźniej przerosła (mówiąc oględnie). Po pierwsze powinniście tak ustalić wasze wzajemne relacje, żeby chociaż nie przeszkadzał i nie sabotował twoich wysiłków, jeżeli nie stać go na prawdziwe wsparcie i pomoc. Natomiast co do samego karmienia, to powinnaś być świadoma, że to "memlanie" i wiszenie na piersi niemalże bez przerwy jest stanem zupełnie prawidłowym, nie świadczy o głodzie, ale jest po prostu normalnym zachowaniem takiego małego dziecka, dla którego pierś na tym etapie jest całym światem: oznacza jedzenie, bliskość, poczucie bezpieczeństwa i możliwość zaspokojenia odruchu ssania. Przygotuj się, że stan ten potrwa prawdopodobnie do ukończenia przez malucha 3 miesiąca, potem będzie już znacznie lepiej. Jeżeli już musisz podać mieszankę, to nie rób tego używajc butli, są strzykawki, kieliszki, jest specjalny system SNS (przyklejane przy sutkach rurki połączone ze zbiornikiem z mieszanką, dziecko ssając ciągnie też mieszankę), jest naprawdę wiele sposobów żeby dokarmić dziecko nie zaburzając jego odruchu ssania. Po prostu musisz postawić sobie pytanie, czy jesteś w stanie przyjąć na siebie pewne niedogodności związane z karmieniem piersią, bo potrzeby dziecka są dla ciebie najważniejsze, czy dla świętego spokoju od męża, przejdziesz na butlę. Czego by nie mówić, od mm się nie umiera.
    • djbg Re: nie daję rady z KP 29.07.12, 23:38
      dzięki za wszystkie odpowiedzi i dobre słowa:) wcale dzielną mamą się nie czuję, tylko zupełnie bezradną momentami.
      po butli przewisiałam z młodym jakieś 3 godziny na piersi i w końcu usnął, dla pewności, żeby się zaraz nie rozbudził, przeleżał jeszcze z pół godziny na mnie i udało mi się go bez rozbudzenia przetransportować do łóżeczka. tyle z tej butli dobrego, że nie przysypiał na piersi od samego początku, tylko jakby miał więcej siły i ślipia długo otwarte.

      mąż w miedzyczasie został trochę opieprzony przez wlasną matkę- może się trochę naprawi.
      ja się musiałam tutaj trochę wyżalić z jego postepowania, bo już nie wiedziałam, co począć.

      jeszcze mam takie pytanie - przy takim długim wiszeniu zmieniam pierś młodemu raz jedną, potem drugą, potem znów daję pierwszą, bo inaczej nie dałabym rady... - czy to jest ok?brodawki mnie bolą nie na początku, ale własnie po takim jego dłuższym mamlaniu i muszę zmienić pierś wtedy.
      teraz spróbuję się trochę zdrzemnąć do następnej pobudki. akurat nocą jest mi ciężko, bo jakoś nie mogę sobie dać rady z pozycją na leżąco. a siedzieć ciągle też ciężko...

      a jutro musimy jeszcze odbębnić USC, chyba we trójkę pojedziemy, bo nie jesteśmy formalnie małżeństwem. i się boję, co będzie, jak młody będzie się darł, a trzeba będzie czekać, papiery wypełniać itd. i w końcu imię trzeba będzie wybrać ostatecznie. ech...
      • gris_gris Re: nie daję rady z KP 30.07.12, 00:03
        > a jutro musimy jeszcze odbębnić USC, chyba we trójkę pojedziemy, bo nie jesteśm
        > y formalnie małżeństwem.

        No to nawet musicie pojechać razem, wydaje mi się.

        i się boję, co będzie, jak młody będzie się darł, a tr
        > zeba będzie czekać, papiery wypełniać itd. i w końcu imię trzeba będzie wybrać
        > ostatecznie. ech...

        Będzie się darł, to dasz pierś. Poza tym to chyba nie trwa długo (nie wiem, moje dziecko moja siostra rejestrowała :)

        Trzymaj się, będzie lepiej. Dobrze, że masz teściową po swojej stronie. Naprawdę to, jak się czujesz, jest normalne.

        Co do zmiany piersi w kółko, to normalne - a co do bólu, to raczej nie... Bardzo Cię boli, czy po prostu czujesz, że brodawka jest podrażniona? Ja karmiłam pierwsze pół roku przez kapturki, więc przynajmniej tego problemu nie miałam, no ale to nie jest mimo wszystko najlepsze rozwiązanie. Karmienie na leżąco w nocy na początku też było dla mnie niewygodne i męczące, ale praktyka czyni mistrza, więc się nie poddawaj :) Im większe dziecko, tym wygodniej. Zobacz, ile poduszek potrzebujesz i w jakiej konfiguracji. O, przypomniałam sobie, że mi się wygodnie karmiło leżąc z poduszką-kojcem ciążową, bo miałam podparcie pod głową i między kolanami, więc mnie mniej kręgosłup bolał.
      • mruwa9 Re: nie daję rady z KP 30.07.12, 00:06
        jak mlody bedzie sie darl, to dasz mu piers. Warto pocwiczyc dyskretne karmienie, jesli publiczne karmienie jest dla ciebie krepujace (u mnie najlepiej dzialalo karmienie pod t-shirtem), unosze bluzke i przystawiam dziecko, piers jest schowana).
        Mala podpowiedz: jesli chcesz, zeby mlody dluzej spal po karmieniu, to nie przekladaj go do lozeczka, tylko poloz sie z nim w lozku, karm na lezaco, tak dlugo, az sam wypusci piers z buzi, po czym odejdz, a mlodego zostaw tam , gdzie zasnal, bez przekladania. Szanse na dluzszy sen wzrosna.
        Dobrze, ze w tesciowej masz sprzymierzenca. Niech goni syniusia do roboty. Na nim ma teraz spoczywac pranie, gotowanie i sprzatanie. Ty sie masz skupic na dziecku (jego karmienie piersia pochlonie wiekszosc twojego czasu, nie miej zludzen), i na wlasnej rekonwalescencji , odzyskaniu sil po porodzie. I na odpoczynku, bo opieka nad noworodkiem jest bardzo wyczerpujaca, psychicznie i fizycznie.
        Najczestsza przyczyna bolu brodawek jest zbyt plytkie chwytanie piersi. Skup sie na tym: gdy czujesz, ze boli, przyjrzyj sie, czy mlody nie zsunal sie troszke z piersi, w razie czego zabierz piers: nigdy nie wyrywaj piersi z ust dziecka, bo padniesz z bolu, tylko wloz czubek swojego palca do kacika ust dziecka, wowczas mlody sam pusci piers i bedziesz go mogla nasadzic ponownie. Zawsze dziecko do piersi, nigdy piers do dziecka. Tobie musi byc wygodnie, a w trakcie tych maratonow mozesz sie zdrzemnac, ogladac tv, czytac, surfowac po necie..umilac sobie czas na wszelkie sposoby.
        Pocwicz karmienie na lezaco, pomocne moga byc dodatkowe poduszki(pod ramie, pod plecy), zebys byla w stanie przyjac niewymuszona, rozluzniona pozycje.
        • djbg Re: nie daję rady z KP 30.07.12, 12:45
          wpływ teściowej jest znikomy.
          właśnie się dowiedziałam, że ja dziecko stresuję i przeze mnie będzie zestresowany i zepsuję mu życie, bo męcze go tym karmieniem. bo skoro mały płytko ssie i nie umie, to znaczy, że nie ma go co męczyć piersią, tylko dać butlę i mieć święty spokój.

          czarno już to wszystko widzę. nie umiem z nim rozmawiac, każde zamienione słowo to stres. wszystko o co go proszę, to jest łaska. w przystawianu mi nie pomoże, palcem nie kiwnie, jeszcze będzie mnie dodatkowo stresował.

          od 3 w nocy młody wisiał mi na piersi do rana- ok. 8 dałam mu butelkę, bo nie mam strzykawki ani nic innego. wypił ok. 60 ml, czyli był głodny. potem znów do piersi, żeby się uspokoił, bo nie usnął po tej butli.

          jeśli chodzi o ten ból brodawek to jest do zniesienia, ale teraz to już cały czas boli, ale nie mocno. jest to takie trochę pieczenie, a jak młody ssał na leżąco, to było jakby mi ktoś igiełki wkłuwał.

          czy te strzykawki, kieliszek, łyżeczka do dokarmiania muszą być jakieś specjalistyczne, czy mogą być takie zwykłe?

          idę próbować znów, bo się syn przebudza.
          USC chyba będzie jutro (tzn. jutro musi być)
          • grace907 Re: nie daję rady z KP 30.07.12, 13:02
            Wydaje mi się, że pozycja na leżąco bardzo nie sprzyja głębokiemu chwytaniu sutka. Doradczynie laktacyjne zalecały mi pozycję spod pachy lub krzyżową - w tej ostatniej najlepiej widać jak dziecko układa wargi i najłatwiej też je nałożyć na pierś.
            Temu Twojemu chłopu to się chyba kiedyś skończy urlop? ;)
            • djbg Re: nie daję rady z KP 30.07.12, 13:26
              chłop jest bezrobotny i nie wiem, kiedy znajdzie pracę;)
              niestety oboje jesteśmy z gat. popaprańców

              no właśnie krzyżową głównie karmię, ale w nocy chcialam poleżeć trochę. spod pachy jakoś przestało mi wychodzć. młody sie drze
              • shoja Re: nie daję rady z KP 30.07.12, 15:56
                zwykła strzykawka i łyżeczka wystarczy.
                jak cię kłuje i piecze? podczas karmienia, takie szczypanie w piersi czy po karmieniu, bolesne kłucie?
                szczypanie w trakcie normalne - to wyrzut oksytocyny, ale szczypanie po, bolesność, kłucie to może (podkreślam może) być grzybica piersi.
                • djbg Re: nie daję rady z KP 30.07.12, 16:38
                  boli mnie i w trakcie i po karmieniu. po to nie jest jakieś mocno bolące, do wytrzymania, raczej pieczenie. wg mnie moje brodawki nie są poranione- bardziej poranione były w szpitalu i jakoś się już wygoiły. poza tym smaruję je pokarmem i wietrzę.

                  jutro rano ma przyjechać konsultantka- może mnie wyprowadzi z tego chaosu i coś zdziałamy. jak nie, to trudno- będzie butla. bo inaczej to się chyba wszyscy wykończymy.
                  nigdy nie miałam talentu do takich naturalnych spraw :(
                  • mruwa9 Re: nie daję rady z KP 30.07.12, 21:26
                    stawiam na zbyt plytkie chwytanie piersi, stad bol. Dobrze, ze przyjdzie konsultantka, a na razie staraj sie jak najglebiej nasadzac malucha na piers.Moze bedzie latwiej, jesli polozysz sie na plecach, na wznak, a dziecko polozysz na swojej piersi, niech sama grawitacja docisnie glowke do piersi i ulatwi prawidlowe uchwycenie piersi. I spytaj swojego bezrobotnego chlopa, czy wasz domowy budzet utrzyma dodatkowy wydatek 300-400zl miesiecznie na sama tylko mieszanke dla niemowlaka. I tak przez najblizszy rok.
                    To powinno mu zamknac jape na twoje starania o kp.
                    Rany, ale wkurzajacy typ... mam wrazenie, ze bez niego poradzilabys sobie sama lepiej, niz z takim palantem..sorry za szczerosc...
                    • djbg Re: nie daję rady z KP 30.07.12, 22:44
                      próbowałam tej pozycji na plecach, ale nam nie wychodzi. Przez grawitacje to mi się pierś zapada i wg mnie gorzej uchwycić.
                      w tej chwili to już i tak nie wiem, jak się nazywam ani w ogóle nic. i marzę tylko by zasnął na długo.
                      • mruwa9 Re: nie daję rady z KP 31.07.12, 17:01
                        daj znac, jak wizyta konsultantki.
                        Trzymamy kciuki i wysylamy dobre fluidy!
                        • djbg Re: nie daję rady z KP 01.08.12, 18:22
                          wizyta ok, moje piersi ok, mały za to za bardzo cofa język przy ssaniu. z konsultantką udało mi się go nakarmić, potem samodzielnie dwa razy też i już myślałam, że będzie dobrze. ale teraz już jest powtórka z rozrywki i zaczynam tego wszystkiego nienawidzić, zwłaszcza swoich piersi i tego całego karmienia.

                          nie wiem, czy się uda ewentualnie wersja z karmieniem odciąganym pokarmem, bo jak na razie to udaje mi się go malutko ściągnąć.
                          • mruwa9 Re: nie daję rady z KP 01.08.12, 21:30
                            sama musisz sobie odpowiedziec na pytanie, czy zalezy ci na karmieniu piersia, czy jest ci wszystko jedno.Jesli tak, to zaparz sobie melisy, napij sie, potem wez kilka glebokich wdechow, zamknij oczy i przypomnij sobie, co robilyscie z konsultantka, w jaki sposob udalo sie prawidlowo przystawic malego do piersi. Potem otworz oczy i sprobuj to powtorzyc. Uda sie. W koncu jestes mama, mozesz wszystko, nawet gory przenosic.
                            Karmienie odciaganym pokarmem to najczesciej krotka sciezka do przejscia na mieszanke, dlatego warto jednak powalczyc o to, zeby maly nauczyl sie ssac z piersi. Jest malutki, wiec macie ogromne szanse powodzenia.
                            A w czym konkretnie byl problem teraz?
    • sansastark13 Re: nie daję rady z KP 31.07.12, 21:19
      Słuchaj przestań się stresować. Dla prawidłowego rozwoju dziecka najważniejsza jest zdrowa psychicznie matka, sposób karmienia to sprawa drugorzędna. Kup sobie dobry laktator (ja mam medele mini electric - rewelacja), i odciągaj pokarm parę razy dziennie. Dawaj mu 7-8 razy na dobę taką dużą butle (100-120 ml) swojego mleczka i zobaczysz jak będzie super się najadał. wiem co mówię bo temat karmienia mam naprawdę stale na tapecie jako mama dziecka z niską wagą urodzeniową i w dodatku wcześniaka który w ogóle nie potrafił jeść z piersi :-)
    • mgielka82 Re: nie daję rady z KP 03.08.12, 00:04
      mam podobny problem.odciagam laktatorem z wypozyczalni-medela lactina-uratowalo to moje piersi przed zastojem.mialam zablokowane kanaliki i bolesne piersi.karmie butla + sciagnietym mlekiem.jak sie uda rozhulac laktacje i ilosc pokarmu starczy malemu to super.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja