annika23
26.09.12, 18:52
Do pracy wróciłam 3 września, zgodnie z zaleceniami pani Malwiny wyrzucałam stopniowo karmienia, dochodząc do 4 na dobę. Niestety moje piersi są "głupie" i w ogóle nie rozumieją zasady, którą tutaj mi wpajano: " jest mama jest cyc, nie ma mamy nie ma cyca". Już po raz trzeci od powrotu do pracy walczę z zastojem, do którego dochodzi za każdym razem gorączka 38-39 stopni. Pierś jest zawsze boląca, czerwona, po 2-3 dniach masowania, delikatnego ściągania i zażywania leków z ibuprofenem i okładów kapuścianych przechodzi. Ja nie wiem co ja robię nie tak- mały ma 8 m-cy, je raczej efektywnie, choć krótko. Dlaczego te moje piersi nie mogą się po prostu przystosować do takiego typu karmienia, ja już nie mogę tak ciągnąć, bo na serio funkcjonować z gorączka (mam teraz np. 38,8:( ) chodząc do pracy się nie da, a nie mogę brać co kilka dni zw. lek. Bardzo proszę o pomoc...Dodam, że te zastoje pojawiły się dopiero teraz, kiedy jestem 8-9 h poza domem...