netiika
10.10.12, 18:35
22. września urodziłam córeczkę. Od samego początku mam schody z karmieniem. Pogryzione do krwi brodawki, zapalenie piersi, zastoje. Rodziłam w szpitalu wojewódzkim w BB, pani Malwina widziała jak przystawiam córkę do piersi i nie miała zastrzeżeń. Mała ma szeroko otwarte usta, wywinięte wargi, noskiem i bródką dotyka piersi w czasie karmienia. Ale martwi mnie to, że co kilka dni mam wrażenie, że piersi produkują mało pokarmu. Nie czuję mrowienia towarzyszącego napływaniu pokarmu do piersi, Malutka po karmieniu jest niespokojna i domaga się piesi co chwilkę, a kiedy ssie pierś to odgłos przełykania słychać tylko na początku a potem "jedzie na sucho"... Wtedy przystawiam ją kiedy tylko chce i po dniu, półtorej mam taki mały nawał - Mała ma dłuższe przerwy między karmieniami, jest spokojna i zadowolona, długo ssie i przełyka i nawet nieraz się krztusi szybko wypływającym pokarmem. Dlaczego tak się dzieje? Kiedy laktacja unormuje się na tyle, żeby ilość pokarmu była w miarę stała? Małą staram się karmić w różnych pozycjach, na leżąco, siedząco i spod pachy.
Mam jeszcze jedno pytanie - jak rozpoznać ropień piersi? W prawej piersi pod brązową otoczką wokół brodawki mam od tygodnia zgrubienie a koło niego delikatne zaróżowienie na skórze. To miejsce nie boli, próbowałam delikatnie je rozmasować, ściągnąć pokarm laktatorem, robić ciepłe okłady, okładać kapustą i nic. Zgrubienie jest w takim miejscu, że nie jestem w stanie tak przystawić Małej żeby brodą i językiem masowała tam brodawkę. Martwię się żeby to nie był zastój i żeby nie zrobił się z tego ropień.