STrasznie smutno...

02.11.12, 13:29
Pomogłyście mi już wiele razy i karmię moją córeczkę już ponad 4 miesiące, ale mam w ziązku z tym coraz większego doła. Mam straszny emocjonalny mętlik w związku z karmieniem piersią.
Bo moje dziecko nie przybiera na wadze tak jak powinno wg lekarzy.
Bo już nawet obcy ludzie mi zwracają uwagę, że mała jest za chuda.
Bo lekarka mi kazała karmić małą kaszką i się okazało, ze ona po tej kaszce w końcu przestała wyć co 15 minut. I że w końcu nie muszę jej karmić non stop, a tak było odkąd się urodziła całe cztery miesiące.
Bo mnie boli strasznie jak ciągle słyszę komentarze, że "w końcu zacznie jeść normalne jedzenie", "a ile ty tam masz tego mleka w tych piersiach" ito. Już nawet pani, która u mnie w domu raz w tygodniu sprząta sprzedała mi ludowa mądrość, że "małymi piersiami to się dziecka nie wykarmi". I jak chodziłam z młodą do teściów, to ze stresu już mi mleko chyba nie leciało, bo jak ją musiałam karmić co pół godziny, to już nawet teść się pytał co ona taka głodna i gorąco mi się robiło i ciśnienie chyba skakało. Aha.. i dlaczego taka dziwaczka ze mnie, ze nie daję dziecku jak normalni ludzie herbatki z butelki i smoczka. Biedne dziecko się meczy...

Wiem, wiem, że zatyczki do uszu i tak dalej, ale trudno to wszystko wytrzymać. Poza tym ciężko mi w nocy się śpi z dzieckiem, boli mnie kręgosłup, bo mała śpi non stop przyssana, więc nie mogę się położyć na plecach ani na chwilkę. I brakuje mi przytulenia się w nocy do męża, którego mam albo za plecami albo młoda jest między nami. Naprawdę czuję brak tego przytulania.

Po stronie plusów są ufne i spokojne oczy mojego dziecka i wiara, że daję jej to, co najlepsze. Wspierają mnie mój mąż i moja mama.

I kilka spraw technicznych od razu - bardzo będę wdzięczna za pomoc.

- kiedy mała zaczyna ssać, to mleko leci chyba szybko, bo ona po każdym ruchu żuchwą głośno przełyka. To trwa około 3-4 minut, jeśli była długa przerwa w karmieniu i pierś się wypełniła. No to jest, rozumiem, zupełnie normalne. Ale co się dzieje potem... Mała ssie strasznie długo (np. 20 - 30 minut), żeby znowu wypić parę głośnych łyków i znowu kilkanaście - 20-30 minut ssania i znów tych kilka przełknięć). Tak właśnie wygląda nasze karmienie. Jedno z przerwami trwa nawet kilka godzin i tu mi się wydaje, ze to nie jest ok u czteromiesięcznego dziecka.

- jeśli moje dziecko jest tak bardzo chudziutkie (lekko powyżej 3 centyla wg siatek WHO - 5190 g w równo 4 miesiące), a ja nie mogę laktatorem wyciągnąć więcej niż 20 - 30 ml z piersi, to może jednak jest taka możliwość, ze z jakiegoś powodu mleka jest za mało?

- co mogę robić nie tak, jeśli dziecko ssie bardzo (BARDZO) dużo w ciągu dnia, przysysa się jak trzeba - głęboko, z wywiniętymi wargami i nigdy jej tego ssania nie ograniczam. siedzę z nią godzinami...

Przy tym wszystkim mała jest bardzo silna i rozwija się bardzo dobrze. Tylko dotąd straszliwie dużo płakała we wszystkich sytuacjach oprócz zassania na piersi. Ostatnio - odkąd ją karmię odrobiną kaszki i potem do oporu ssie pierś, jest przez parę godzin spokojniejsza. Bawi się na macie dłużej niż 5 minut, nie płacze w foteliku w samochodzie i przy przewijaniu. Jest mniej marudna...

Nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
    • yumemi Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 13:55
      > - jeśli moje dziecko jest tak bardzo chudziutkie (lekko powyżej 3 centyla wg si
      > atek WHO - 5190 g w równo 4 miesiące), a ja nie mogę laktatorem wyciągnąć więce
      > j niż 20 - 30 ml z piersi, to może jednak jest taka możliwość, ze z jakiegoś po
      > wodu mleka jest za mało?

      Nie jesli Twoje dziecko od poczatku siedzi sobie na tym 3 centylu a rodzice sa drobni.
      Odciaganie: tez nie ma znaczenia, ja odciagalam maksymalnie 20-30ml, wiecej nigdy, i to super mocnym szpitalnym laktatorem elektrycznym (recznym tyle co nic), a dziecko przybieralo mi super. Piersi mam male. Te aspekty karmienia nie maja znaczenia.
      Podaj przyrosty jakie byly od poczatku.
      Czy byly smoczki, butelki w uzyciu? Jak czesto mala ssie?
      Miala robione badania?
      • marina-w Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 14:10
        Ja ważę niedużo, mam bmi poniżej 20 zdecydowanie. A w dzieciństwie miałam niedowagę.
        Ale moja córeczka urodziła się 3420, więc pięknie w środku siatki centylowej.
        A potem było tak:
        - wypis ze szpitala w 3 dobie 3200
        - spadkowej wagi nie znam, ale po 9 dniach życia wazyła 3190
        - po 1 miesiącu 3640 (zleciała do 15 centyla)
        - w 2 miesiącu życia przybierała ładnie po 150 g tygodniowo, potem było szczepienie i lot w stronę 3 centyla. i na tym poziomie się utrzymuje
        - 2,5 miesiąca - 4470
        - 3 miesiące i 7 dni - 4910
        - 4 miesiące - 5190 i adnotacja lekarki w książeczce zdrowia (poniżej 3 centyla!!!)

        smoczków nigdy nie było żadnych. ani karmienia mm też nie.

        karmię ją często - w dzień co godzinę, dwie od święta, ale ciężko to tak dokładnie określić, bo czasem mała ssie np. 2 godziny non stop.albo 3. W nocy co 3 h maksymalnie, ale w zasadzie śpi przyssana i ciamka cały czas przez sen (tylko nie łyka za bardzo przy tym). wszystkie drzemki w ciągu dnia też spędzam z nią leżąc. czasem mi się udaje wstać i ona się nie budzi.

        miała robione badania podstawowe - wszystko ok.



        • mruwa9 Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 16:18
          stawiam na taka urode. i twoj stres.
          Jesli sie bedzie trzymac swojego centyla, nawet trzeciego, to przy drobnej mamie nie ma problemu.
          • mad_die Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 17:14
            Nawet nie tylko przy drobnej mamie, bo jeśli dziecko rośnie sobie swoim tempem, to wszystko jest ok. Nie każdemu jest dane przybierać po 500g na tydzień ;)

            Komentarze mogą boleć, to fakt, ale trzeba się nauczyć bronić siebie i swojego dziecka :) I jak mówią, że takie chude to się odpowiada "przynajmniej na starość nie będzie takie jak ciotka Bożenka", jak mówią, że ciągle je, to nienormalne, to się odpowiada "a Wy tez ciągle coś jecie, pijecie - to nienormalne", jak mówią, że ciągle na mamie - "jak będzie mieć 18 lat to na pewno na mamie wisieć nie bedzie"

            Także jeśli dziecko zdrowo się rozwija i rośnie sobie wg swoich potrzeb (nie potrzeb tabelek i lekarzy ;)) to się nie ma czym przejmować.

            Co do ciągłego karmienia - zobacz, czy małej nie da się czymś zająć na chwilę - świata pokazać, pogadać, pośpiewać, książeczkę poczytać. I nie, leżenie na macie w te aktywności się nie wpasowuje :P dzieciem się trzeba zająć, te samoobsługowe są na prawdę ewenementami ;)
            Potrzebę bliskość męża trzeba mężowi zakomunikować JASNO. Nie forumowi, tylko mężowi. i się po prostu do męża przytulić, nawet jeśli dziecko do piersi przyczepione. Mnie teraz rozczulają te momenty, kiedy gdzieś w biegu pomiędzy ubieraniem/jedzeniem śnaidania/porannym myciu zębów/gonitwie po prostu "złapiemy się" gdzieś w przelocie i przytulimy, a do naszych nóg od razu przyklejają się córka i syn :D No serce się raduje na te chwile. Więc Wy też korzystajcie, póki możecie poleżeć razem, popatrzeć sobie w oczy, zwłaszcza że pomiędzy Wami leży jeszcze ktoś tak wspaniały :) Jeszcze, bo nim się obejrzysz ten ktoś wyjdzie z Waszego łóżka :)
            Spanie w nocy trzeba doskonalić, na plecach też da się karmić, a już na pewno da się spać z maluchem :)

            Ja wiem, że w rzeczywistości Wasza sytuacja może Wam się wydawać trudna i smutna i w ogóle, ale trzeba się starać szukać dobrych stron tejże sytuacji.
            i wzmacniać własną samoocenę :)
            i ćwiczyć cięte riposty na głupie pytania/zaczepki.
            • shoja Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 17:28
              a na siatkach centylowych dzieci piersiowych ile ma?
              i dlaczego jest ci smutno? bo gadają, że dziecko chude? moja teraz jest między 3 a 10 centylem a była na 10, a jeszcze wcześniej na 25. i co? i nico:) rośnie, rozwija się, jest aktywna, je, poliki ma różowe, nie choruje. taka jej uroda.
              a koleżanki z forum rówieśniczego młoda ciągle pod 3 albo na 3. też taka uroda. trzeba po prostu dbać o dobre odżywanie siebie i dziecka i się cieszyć, że grubasa nie hodujesz co go zaraz dzwignąć nie będziesz mogła i plecy ci wysiądą.
              to Ty musisz trochę się uodpornić i zdystansować, bo z tego co piszesz to ani waszemu karmieniu ani dziecku nic nie brakuje.
            • lesneruno Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 17:33
              "Ciotka Bożena". Mam taką, która pasuje jak nic do Twojego tekstu:) To tak OT bo bardzo mnie to rozbawiło ale dobrze piszesz i mam nadzieję, że autorce wątku pomoże. mam pytanie odnośnie ważenia bo wszyscy piszą o tym, że ważą a ja nie ważę - trzeba tak często czy wystarczy podczas szczepień?
    • kami-66 Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 18:40
      Chyba twoja córeczka to "typowy ssak" i przyzwyczaiła się do tego, że ma mamę na wyłączność i może sobie mamę cały czas ssać nie jedząc.
      Mój synek też czasami ssie bez przełykania jeśli trwa to zbyt długo przerywam mu, jeśli jeszcze ma ochotę się napić dostaje cycusia gdy sytuacja się powtarza znowu mu przerywam staram się jednak żeby nie był cały czas przyssany w przerwach trzymam go w pionowej pozycji do odbicia i masuję plecki
      • kami-66 Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 19:15
        Musiałam przerwać pisanie
        Efektem tego, że mu przerywam i wyciągam sutek z buźki jest to, że jak go znowu zasysa zawsze się trochę napije, i jest to częściej niż co 15 min więc może spróbuj w ten sposób, może szybciej się córeczka naje
      • mad_die Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 19:55
        Chyba twoja córeczka to "typowy ssak" i przyzwyczaiła się do tego, że ma mamę n
        > a wyłączność i może sobie mamę cały czas ssać nie jedząc.

        No oczywiście, że jest typowym ssakiem, gdyby nie ssała to by raczej nie miała szans przeżyć....
        A przyzwyczaić to się może dorosły człowiek do znoszonego swetra albo do sypania dwóch łyżeczek cukru do kawy, a nie taki maluch do mamy... Jakoś jak dziecko w brzuchu mamy jest to mu nikt nie zarzuca, że się przyzwyczaja do noszenia, jedzenia, bycia przy mamie, nie?

        Ale rada o przerywaniu ssania jest wg mnie ok. Tzn nie tyle chodzi tu o przerywanie ssania, a o zmianę piersi na drugą, jak już widać, że z pierwszej słabo idzie jedzenie. Kilka piersi na jedno posiedzenie i powinna się panna lepiej najeść :D
        • kami-66 Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 21:45
          Pisząc "typowy ssak" nie miałam nic złego na myśli.
          Tak nazywała moja położna (osoba z dużym poczuciem humoru) dzieci, które nie tylko jedzą z piersi a traktują ją jako uspokajacz.
          Miała podejrzenia, że mój synek to taki egzemplarz po tym jak przybrał w miesiąc 1450g
          Ona była zdania, że jeśli dziecko w taki właśnie sposób traktuje piersi należy mu podać smoczek przynajmniej do 3 miesiąca.
          Opowiadała mi, że jedna z jej podopiecznych chodziła do toalety z dzieckiem przy piersi bo maluch miał chęć cały czas ssać pierś, o kąpieli nie było nawet mowy bo mały tak płakał, tata pracował w delegacji.
          • mad_die Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 22:04
            kami-66 napisała:

            > Pisząc "typowy ssak" nie miałam nic złego na myśli.
            > Tak nazywała moja położna (osoba z dużym poczuciem humoru) dzieci, które nie ty
            > lko jedzą z piersi a traktują ją jako uspokajacz.
            Ale taka jest funkcja piersi przecież, nie? Tego położna nie wiedziała?

            > Miała podejrzenia, że mój synek to taki egzemplarz po tym jak przybrał w miesią
            > c 1450g
            > Ona była zdania, że jeśli dziecko w taki właśnie sposób traktuje piersi należy
            > mu podać smoczek przynajmniej do 3 miesiąca.
            To się położna na laktacji nie znała, wcale. Bo smoczka można podać, ale nie wcześniej niż po 6 tygodniu życia dziecka. Zbyt wcześnie podany skutecznie może zaburzyć technikę ssania i laktację. Nawet u typowego ssaka.

            > Opowiadała mi, że jedna z jej podopiecznych chodziła do toalety z dzieckiem prz
            > y piersi bo maluch miał chęć cały czas ssać pierś, o kąpieli nie było nawet mow
            > y bo mały tak płakał, tata pracował w delegacji.
            Nie wiem, jak można skorzystać z toalety w takiej sytuacji. Ale samo chodzenie z dzieckiem wszędzie nie jest mi obce - ja kładłam dzieci na poduchę do karmienia, a sama brałam prysznic.
            A w sytuacjach podbramkowych (czyli wtedy, kiedy męża w domu wieczorem nie było) kąpałam się z dziećmi. Kąpiel uspokaja, zarówno zmęczoną mamę jak i spragnionego mamy malucha.
            Także opowieści tej poloznej nie robią na mnie wrażenia ;) Sama tak miałam i jak widać - da się :)
          • yumemi Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 08:11
            > Tak nazywała moja położna (osoba z dużym poczuciem humoru) dzieci, które nie ty
            > lko jedzą z piersi a traktują ją jako uspokajacz.

            Tak, bo to jedna z wielu funkcji piersi i dziecko wie ze rowniez tak ma piers traktowac:)

            > Miała podejrzenia, że mój synek to taki egzemplarz po tym jak przybrał w miesią
            > c 1450g
            > Ona była zdania, że jeśli dziecko w taki właśnie sposób traktuje piersi należy
            > mu podać smoczek przynajmniej do 3 miesiąca.
            Szkoda ze najpierw w temacie troszke nie doczytala:))) 1450g na miesiac to jest bardzo normalny przybor wagi, a ograniczenie karmien smoczkiem moze oznaczac ze dziecko nie dostaje tyle ile potrzebuje bo ogranicza sie ssanie piersi. Niektore dzieci musza przybrac 2000g na miesiac aby miec tyle ile potrzebuja.

            > Opowiadała mi, że jedna z jej podopiecznych chodziła do toalety z dzieckiem prz
            > y piersi bo maluch miał chęć cały czas ssać pierś, o kąpieli nie było nawet mow
            > y bo mały tak płakał, tata pracował w delegacji.
            Tez mialam taki egzemplaz, kladlam na cieplym dywaniku w lazience, dziecko mialo troche cwiczen brzuszkowych:)) A poza tym korzystalam z chusty.
            Moj 'typowy ssak' ma teraz 5 lat, i jest wyjatkowo samodzielna jak na swoj wiek:)
            • misiazutrechtu Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 22:31
              Dokladnie.. Moj maluszek potrafil przybrac 540g na tydzien! I wcale nie wisial na mnie caly czas.. Dokladnie co 2 godzinki..
    • marina-w Re: STrasznie smutno... 02.11.12, 23:35
      Już mi nie jest smutno tak strasznie :) Mam też trochę pozytywnych uczuć. Np. jestem z siebie całkiem dumna, ze mi się udaje karmić. Tylko już nie chcę, żeby moje dziecko tak strasznie płakało (boję się czasem, ze to z głodu). Ostatnio jest w miarę ok.

      Pisałam o przykrych komentarzach, a problem jest też organizacyjny, bo zdaje się, ze już wyczerpuję granice cierpliwości rodziny. Bo nie rozumieją jak to może być, że dziecko już 4 miesiące ma, a matka taka nieogarnięta, obiadu nie ugotuje itd... No i jak tłumaczę, że karmię i nie daje się za bardzo na razie małej na dłużej "odłożyć", to jest zawsze argument. ze widać za mało mleka i dalej w ten deseń...

      Lekarkę w przychodni okłamuję jak się mnie pyta jak często mała je, bo jak raz się przyznałam (jak młoda miała niecałe 2 miesiące), że praktycznie cały czas, to ze zgrozą w głosie kazała mi dokramiać mm. Ja spróbowałam to zrobić i uznałam, ze w życiu nigdy więcej dziecku czegoś takiego nie zafunduję. Nie i koniec. Więc lekarce ściemniam, że co 3 godziny karmię. I tak jest niezła, bo poprzednia chciała mnie z dzieckiem do szpitala na kroplówki wysyłać. Młoda nie ma anemii, żadnych infekcji, jest silna niesamowicie i przemieszcza się na dość duże odległości turlając się przez brzuch i plecy. Śmieje się, gada, wszystko łapie i pcha do buzi (aha... to kolejny argument "widowni" - głodna jest bo gryzie rękę).

      Ciężko brać na klatę (karmiącą ;) wszystkie te mity, zabobony i "dobre" rady.

      Sczezrze mówiąc - to forum jest moim jedynym żródłem merytorycznego wsparcia. A marzy mi się móc się spotkać na żywo z innymi karmiącymi mamami i pogadać.
      • d.o.s.i.a Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 02:33
        Wlos sie jezy na glowie. Dziecko spadlo tragicznie z siatki centylowej, cos zdecydowanie szwankuje w karmieniu a wy jej w zywe oczy wpieracie, ze wszystko jest w porzadku? jeszcze chyba nie bylo na tym forum takiego wpisu. Po raz kolejny udowodniliscie, ze fanatyzm przeslania Wam zdrowy rozsadek. Zgroza.
        Autorko. Zastanow sie nad swoimi priorytetami, co jest dla Ciebie wazniejsze bo na razie to chyba zapomnialas za co jestes odpowiedzialna.
      • yumemi Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 08:35
        Jesli dziecko ma wyniki ok, widac ze jest zadowolone, je ladnie, i trzyma sie swojego centyla (chocby to byl 3 centyl), to jest ok, po prostu ten 3 centyl tez dla kogos jest.
        Niemniej dobrze byloby pilnowac tych przyrostow, sproboj karmic tak ze dluzej trzymasz na jednej piersi zanim dasz na druga, etc.
        Czy dziecko jest bardzo placzliwe, denerwuje sie przy karmieniach mimo braku smoczkow? Jak trzymasz do karmienia?
        Czy bylo podejrzenie ze dziecko moze miec nietolerancje pokarmowa (moze to byc pojedynczy skladnik w naszej diecie).
        • d.o.s.i.a Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 14:25
          W tym sek Basiak, ze autorka wyraznie napisala, ze dziecko spada alarmujaco z siatek. Urodzone, zdaje sie, w 50 centylu spadlo ostatnio na 3. I to wg siatek dla dzieci piersiowych. A to oznacza, ze cos jest ewidentnie nie tak. Zwlaszcza, ze piers nie jest ograniczana w zaden sposob. Dziewczyny zastanowcie sie czasem jak radzicie, bo nikt zdrowia nie wroci temu dziecku, jesli cos pojdzie nie tak.
          • yumemi Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 17:19
            d.o.s.i.a napisała:

            > W tym sek Basiak, ze autorka wyraznie napisala, ze dziecko spada alarmujaco z s
            > iatek. Urodzone, zdaje sie, w 50 centylu spadlo ostatnio na 3.

            Dlatego zadaje pytania, bo spadek musi miec jakas przyczyne. Bywa ze dzieci spadna na poczatku na duzo nizszy centyl, po czym sie go trzymaja (moj synek urodzil sie na 75, spadl na 50ty i na 50tym juz zostal i sie go trzymal).

            Tutaj jest tak: niecale 2 tygodnie, 3190: 25 centyl
            1 miesiac 3640: 10 centyl
            2.5 mca (licze jako 10tyg) 4470: 10 centyl
            3 mies i 7 dni: licze jako 13 tyg: 10 centyl
            4 miesiace 5190: 5 centyl
            I tutaj dopiero jest spadek, wczesniej dziecko siedzialo sobie grzecznie na 10 centylu.
            Stad zamiast az takiego alarmu, warto sie przyjrzec dlaczego. Powinna teraz wazyc 5500, w wieku 4 mcy na 10 centylu, brakuje te 300g.
            Jesli wyniki sa ok, warto sprobowac z intensywniejszymi karmieniami, rowniez mozna wspomoc dziecko np odciagajac dodatkowo pokarm i podajac bezsmoczkowo po karmieniach i zobaczyc jaki bedzie efekt. I powtorzylabym badania krwi i moczu...
      • mruwa9 Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 08:56
        No i masz prawo byc z siebie dumna!
        Ja od zawsze powtarzam, ze zatyczki do uszu powinne byc obowiazkowym wyposazeniem wyprawki noworodka, waznejszym, niz lozeczko i smoczki. Wlasnie z powodow, ktore opisujesz (komentarze rodziny) :-/
        Dobrze, ze masz wsparcie w mezu, to bardzo wazne.
        • kami-66 Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 13:04
          próbowałaś małą nosić w chuście? Jeśli nie to polecam będzie cały czas czuła twoją bliskość a ty będziesz miała dwie ręce wolne :)
          pentelka ma bardzo dobre ceny allegro.pl/pentelka-chusta-elastyczna-duzo-kolorow-gratis-i2707426731.html
          • mann_a Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 15:18
            Zgadzam sie z d.o.s.i.a.
            Autorka wątku wyraźnie napisała, że dziecko spokojne i zadowolone nie jest, przeciwnie, jest płaczliwe i marudne, płacze przy zwykłych czynnościach jak np. zmiana pieluszki. I 3 centyla sie wcale nie trzyma, było na 50..
            Ludzie...
            • dzidz_dzidziulec Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 18:09
              Ja też się zgadzam. Fakty są naprawdę niepokojące.
      • markoco29 Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 22:04
        marina-w napisała:
        >
        > Lekarkę w przychodni okłamuję jak się mnie pyta jak często mała je, bo jak raz
        > się przyznałam (jak młoda miała niecałe 2 miesiące), że praktycznie cały czas,
        > to ze zgrozą w głosie kazała mi dokramiać mm. Ja spróbowałam to zrobić i uznała
        > m, ze w życiu nigdy więcej dziecku czegoś takiego nie zafunduję. Nie i koniec.
        > Więc lekarce ściemniam, że co 3 godziny karmię. I tak jest niezła, bo poprzedni
        > a chciała mnie z dzieckiem do szpitala na kroplówki wysyłać. Młoda nie ma anemi
        > i, żadnych infekcji, jest silna niesamowicie i przemieszcza się na dość duże od
        > ległości turlając się przez brzuch i plecy. Śmieje się, gada, wszystko łapie i
        > pcha do buzi (aha... to kolejny argument "widowni" - głodna jest bo gryzie rękę
        > ).
        >

        ojej - aż mnie ciarki przechodzą - dlaczego nie zaufasz lekarzom, tylko jakimś obcym kobietom na forum (kilka foumowieczek, które zawsze pisza to samo).
        Proszę Cię, przemyśl jeszcze raz swoje karmienie. Wybierz się do doradcy laktac., zrób coś - a nie szukasz wpisów pasujących do Twojego sposou myślenia.

        Poza tym co się takiego wydarzyło po podaniu mm, że nie podasz go więcej???????????
    • eiresmyk Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 17:27
      Wedzidelko miala sprawdzone? A Ty tarczyce?
    • kami-66 Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 20:15
      Ta twoja historia nie może wyjść mi z głowy, może odpowie mi ktoś na dwa pytania.

      > - kiedy mała zaczyna ssać, to mleko leci chyba szybko, bo ona po każdym ruchu ż
      > uchwą głośno przełyka. To trwa około 3-4 minut, jeśli była długa przerwa w karm
      > ieniu i pierś się wypełniła. No to jest, rozumiem, zupełnie normalne. Ale co si
      > ę dzieje potem... Mała ssie strasznie długo (np. 20 - 30 minut), żeby znowu wyp
      > ić parę głośnych łyków i znowu kilkanaście - 20-30 minut ssania i znów tych kil
      > ka przełknięć). Tak właśnie wygląda nasze karmienie.

      Czy nie dzieje się tak, że dzieciątko przez te długie przerwy 30 min. pije cały czas chude mleko pierwszej fazy, które nie bardzo zaspokaja potrzeby żywieniowe?

      > a ja nie mogę laktatorem wyciągnąć więce
      > j niż 20 - 30 ml z piersi,

      Jeśli dziecko pije tak krótko 2-3 min. czy nie doszło do zaburzenia "niepłodności" laktacji i dlatego tego mleka nie ma i nawet gdyby dziecko chciało wypić więcej pierś ta jest pusta?
      • yumemi Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 20:25
        > Czy nie dzieje się tak, że dzieciątko przez te długie przerwy 30 min. pije cały
        > czas chude mleko pierwszej fazy, które nie bardzo zaspokaja potrzeby żywieniow
        > e?

        Jak najbardziej, jesli dziecko nie ssie efektywnie. Albo matka ma nadprodukcje. Albo za szybko przerywa karmienie i zmienia piers - bo np dziecko sie denerwuje (to tlustsze mleko ma to do siebie ze leci wolniej i dziecko moze sie wkurzac, dlatego wtedy mowimy zeby dziecko ponosic, przewinac i znow na ta sama piers). plus najwazniejsze: nie korzystamy z zegarka i nie mierzymy czy jadlo 20 czy 40 minut.

        > Jeśli dziecko pije tak krótko 2-3 min. czy nie doszło do zaburzenia "niepłodnoś
        > ci" laktacji i dlatego tego mleka nie ma i nawet gdyby dziecko chciało wypić wi
        > ęcej pierś ta jest pusta?
        Co to jest 'nieplodnosc laktacji?'
        Nie ma znaczenia, sa dzieci ktore sie najadaja w kilka minut. Gdyby piers byla 'pusta' dziecko by sie dosc szybko odwodnilo.
        Tutaj dziecko przybiera, ale slabo (ostatnio, bo wczesniej trzymalo sie 10 centyla). Problem jest albo po stronie dziecka (nie ssie efektywnie, za duzo mleka pierwszej fazy wypija), albo ma nietolerancje pokarmowa. Po stronie matki raczej nie, bo problem bylby od poczatku (chyba ze ma spora anemie, etc, ale wtedy czulaby sie zle), moga tez byc problemy z tarczyca jako powod (zawsze mozna zbadac).
        Koniec koncow, wadze dziecka trzeba sie dobrze przyjrzec, stad napisalam wyzej o chwilowym dokarmianiu.
        • yumemi Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 20:27
          Dodam ze osobiscie w powyzszej sytuacji zrobilabym sobie i dziecku dokladne badania, a w miedzyczasie odciagala pokarm i dokarmiala bezsmoczkowo, tak aby dziecku pomoc utrzymac te wage na 10 centylu. Na pewno nie zaczynalabym dawac jedzonek.
          • kami-66 Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 21:56
            Dziękuję za odpowiedź.
            Czyli nie można wykluczyć, że powodem płaczu może być jednak głód:(
            • mad_die Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 21:59
              Ale napisz jeszcze koniecznie co to jest "niepłodność laktacji"? Bo po raz pierwszy spotykam się z takim określeniem....
              • kami-66 Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 22:49
                brakowało mi słowa i wprowadziłam zamieszanie :/ sorry
                (nadal nie wiem jak to nazwać może nieodpowiednia lub zła produkcja mleka)
                pod słowem "niepłodność" miałam namyśli małowartościowy pokarm (czy w piersi jest mleko tylko chude jeśli od dłuższego czasu nie musiała produkować mleka drugiej fazy?)
                i niedostateczną jego ilość 40ml to przecież mało prawda?

                Porównuje do siebie - kilka dni temu odciągnęłam pokarm, żeby sprawdzić ile go mam odciągnęłam 130ml a pierś jeszcze nie była opróżniona do końca.
    • markoco29 Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 21:56
      a może jednak głodzisz swoje dziecko? Nie bierzesz tego pod uwagę?
      • kami-66 Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 22:19
        marina-w spróbuj zrobić tak jak radzi koleżanka twoja córcia chyba musi być dokarmiona.

        nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie dotyczące centyli przez 3 m-ce była na 10
        spadła do 5, może to co było w piersiach wystarczyło na tyle, że dziecko utrzymało się na 10 rośnie potrzebuje większej ilość pokarmu, a ta ilość która jest już nie wystarcza:(

        • yumemi Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 22:41
          może to co było w piersiach wystarczyło na tyle, że dziecko utrzym
          > ało się na 10 rośnie potrzebuje większej ilość pokarmu, a ta ilość która jest j
          > uż nie wystarcza:(

          Raczej fizycznie niemozliwie zeby dziecko na poczatku ssalo tylko to co jest w piersiach:) Mleko sie produkuje na biezaco, to co jest w piersiach to tylko nadwyzka, ktorej po kilku tygodniach od porodu zwykle juz nie ma bo ta nadwyzka czyli napelnione piersi to zmarnowane kalorie dla naszego organizmu - i mleko produkuje sie na biezaco podczas ssania.
          Problem najczesciej jest po stronie dziecka, zdrowotnej albo tego jak ssie.
          • kami-66 Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 22:53
            dzięki, całe życie się człowiek uczy:)
    • marina-w Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 22:45
      Może mi się uda odpowiedziec na Wasze pytania i coś z tego wszystkiego wyjdzie na plus dla mnie i młodej...
      Tak, boję się czasami, ze głodzę swoje dziecko, ale własnie po to tu szukam pomocy, zeby tak nie było.
      Nie mogę jej w żaden sposób dokarmić mlekiem sztucznym, bo mała go nie akceptuje absolutnie. Butelką próbowałam karmić jakiś czas temu - było straszne wycie, płacz rozdzierający, plucie mlekiem, ksztuszenie się i oczy w słup. Dziękuję bardzo... nigdy więcej (prób było kilka, różne butelki i smoczki). To mnie utwierdziło w przekonaniu, ze będę karmić piersią choćby nie wiem co... Z żadnego kubeczka, kieliszka, z butelek medeli, łyżeczką i strzykawką też nie, bo jej po prostu to nie smakuje i każdą najmniejszą kropelkę wypluwa krzywiąc się i wzdrygając.
      Badania miała robione, ale faktycznie - pewnie warto powtórzyć. Ja tarczycy nie badałam, ale poczytam sobie jaki ma związek z laktacją i poprosze o skierowanie.
      Nie za bardzo ufam lekarce, bo chyba ona jednak się na karmieniu piersią tak za bardzo nie zna. Wiele razy mówiła mi, że dziecko powinno jeść co 3 godziny, a nawet może rzadziej. Że jak co godzinę je, to znaczy, że się nie najada.I to była jak młoda miała z miesiąc i żyła prawie non stop na mnie zassana. No ale jest w miarę zrównoważona i też - tak jak wiele z Was - uważa, że jeśli ja jestem chudzielcem, to raczej nie należy oczekiwać, ze dziecko będzie gigantem.
      Smutne jest w tym wszystkim to, ze brakuje mi merytorycznego wsparcia i nawet położna, z którą rozmawiałam razdziła dokarmiać mm (bardzo jestem ciekawa jak ta pani chciałaby to zrobić - zapraszam i niech spróbuje nie utopić mojego dziecka w mleku z butli).
      Fakt - dziecko ryczało często i przeraźliwie. Noszenie w chuście i w nosidle nie działa - też ryczy.
      A jak nie ryczy (jak jest wyspana i obżarta po nocy) to jest słodziakiem, śmieje się i bawi. I tak jest coraz częściej odkąd dostaje porcję tej nieszczęsnej kaszki.
      Wcina to z łyżeczki oczywiście i daję jej niedużo. Popija to sobie mlekiem z piersi.
      Ale pierś jest najważniejsza na świecie i musi być blisko. I często. Ja się już do tego przyzwyczaiłam, tylko te komentarze z każdej strony są ciężkie.

      Powiedzcie mi, czy to może być tak, że moje dziecko siedziało, jak piszecie, na tym 10 centylu i spadło po pierwszym szczepieniu na 3 i dlatego na nim teraz jest?

      Szukam sensownego doradcy laktacyjnego. Jestem świeżo po przeprowadzce, nie znam tu kompletnie nikogo.

      Karmię zwykle albo klasycznie - główka w zgięciu łokcia (ale młoda jest troszkę w takiej półsiedzącej pozycji bo jest strasznie długa i już mi się na rękach średnio mieści). A często też na leżąco na boku. Długo karmię jedną piersią. Tzn. mała ją ssie. A mleko leci p pierwszych kilku minutach tylko co jakiś czas.

      Nie bardzo mam jak dokarmiać odciągniętym mlekiem bo cięzko mi cokolwiek odciągnąć. Po intensywnym karmieniu wieczorem, po godzinnej przerwie udaje się wypompować właśnie te 20-30 ml.

      DZiękuję też wszystkim za pomoc :) Zobaczymy jak dalej będzie.
      • marina-w Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 22:52
        Aha... i jeszcze :

        - nie było podejrzenia nietolerancji pokarmowej. Raz młodą wysypało na buzi i faktycznie źle to wyglądało, ale okazało się, ze to jakieś hormonalne zawirowania, bo zniknęło tak jak przyszło i nigdy więcej się nie pojawiło. A nie zmieniło się nic w mojej diecie.

        - obserwowałam ile młoda moczy pieluch i to jest naprawdę sporo. 10 do 15 takich mocno, mocno obsikanych. Plus normalne kupy. teraz już raz dziennie. z czegoś się to wszystko musiało brać,no nie, przecież z powietrza nie wyłapywała...
      • yumemi Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 23:43
        Czy ten ostatni spadek na centylach nie zbiega sie z podaniem kaszki? Na ktora jest za wczesnie, i efekt raczej moze byc taki ze dziecko ma uczucie sytosci przez kaszke, ale dostaje przez to mniej mleka i koniec koncow mniej kalorii...
        Juz lepiej podawac pokarm odciagniety lyzeczka, po prostu.

        Nie bardzo mam jak dokarmiać odciągniętym mlekiem bo cięzko mi cokolwiek odciąg
        > nąć. Po intensywnym karmieniu wieczorem, po godzinnej przerwie udaje się wypomp
        > ować właśnie te 20-30 ml.
        Nie czekaj na napelnienie piersi, sprobuj odciagac kiedy mala ssie z drugiej piersi. 30ml to przecietna ilosc jaka odciagaja mamy z ustabilizowana laktacja. Odciagnij i tyle i podaj malej po karmieniu piersia.

        A często też na leżąco na boku. Długo karmię jedną piersią. Tzn
        > . mała ją ssie. A mleko leci p pierwszych kilku minutach tylko co jakiś czas.
        Tak akurat wyglada ssanie z piersi, na poczatku szybko, a potem wolniej i dziecko rzadziej rusza buzia:) Co w takiej sytuacj robisz, ssie tak dlugo jak chce, a potem dajesz na druga piers?
        Jak czesto karmisz na dobe?
        • marina-w Re: STrasznie smutno... 03.11.12, 23:58
          Spadek nie zbiega się z podaniem kaszki. Decyzja o kaszce wzięła się własnie z tego spadku. Przy czym ten spadek do aktualnego przedziału nastąpił po szczepieniu na rotawirusy, które mała bardzo odchorowała - straszna biegunka, zielone kupy... małoo wtedy przybierała na wadze przez ponad dwa tygodnie. Potem miała na buzi pryszcze swędzące, co tez utrudniało karmienie. A jak się z tego wszystkiego wykaraskałyśmy, to przybiera sobie dalej na wadze, ale jest już w siatce centylowej piętro niżej. Więc może to jednk dlatego ten spadek??

          Spróbuję odciągać i podawać łyżeczką mleko - dzięi za radę. Ciekawa jetem jak to się uda.

          I karmiąc dokładnie tak robię jak piszesz - ssie sobie ile chce i dopiero jak się wyraźnie denerwuje i nie pomaga odbijanie, przerywniki typu noszenie przez chwilkę itp, to przekłądam na drugą pierś. Przy czym jak jest pora drzemek i karmię na leżąco, to ona zasypia po pierwszych łykach jak kamień i za nic jej nie moge dobudzić - po wybudzeniu wpada w histerię i nic już nie chce, nawet ssać.

          Szczerze mówiąc nie wiem jak to precyzyjnie wygląda w nocy, bo śpimy razem i młoda praktycznie non stop przyssana. Czasem się w nocy budzę i czuję, że jedna pierś jest wyssana na amen (wiem, wiem, ze zawsze coś tam jest jak dziecko ssie, ale jednak jest różnica), a druga zaraz wybuchnie, to ją przekładam na drugą stronę i ona dalej je, nawet przez sen. Rano zawsze wyssane jest wszystko do "ostatniej kropli", a ja się czasem dziwię kiedy i jak się to stało.
          • marina-w Re: STrasznie smutno... 04.11.12, 00:14
            Ile razy karmię na dobę? Trudne w sumie pytanie... Tak to wygląda w ostatnich kilku tygodniach:

            - rano od 8 się budzimy (piersi wyssane na amen, a dziecko głodne nie jest) - najlepsza pora doby, młoda wyspana, zadowolona, śmieje się sama do siebie i do wszystkiego wokół

            - przez jakąś godzinę - dwie jest fajnie i wesoło - bawimy się. zwykle humor się jej szybko pogarsza.

            - koło 9 - 10 kładę się z nią i karmię najpierw jedną piersią, a później drugą, a czasem trzecią też. młoda zasypia (ja zwykle też). i tak potrafimy spać z dwie godziny, ale ona cały czas przyssana, a ten dzienny sen jest wyraźnie płytszy od nocnego, bo jak tylko próbuję uciec, to niestety się budzi. Aha! jak nagle leci mleko, to ona się wybudza, szeroko otwiera oczy i łyka jak szalona... Po czym dalej śpi.

            - koło 11 - 12 złazimy z kanapy i tu już zwykle humor nie dopisuje - ssanie nie bardzo, bo bo po dwóch godzinach eksploatacji nic za bardzo nie leci, żadne zabawy też nieszczególnie... czas między 12 a 14 upływa mi na próbach zabawiania/przystawiania do piersi/przewijania/gadania/zajmowania czymkolwiek... jest jako tako powiedzmy... i w tym czasie trochę sobie dziecko ssie i czasem coś przełknie. czasem chętnie, a czasem nie bardzo jest głodna, ale wyraźnie już zaczyna jęczeć

            - spacer 14-15 albo 15-16. w porywach nawet półtorej godziny. młoda śpi. ostatnio już nie ryczy. a potrafiła na spacerze ryczeć tak, że i ja się popłakałam biegnąc z nią do domu.

            - między 16 a 19 karmienie. Tzn.ssanie. I tu już jest bardzo źle - próby zajęcia czymkolwiek innym kończą się porażką i dzikim rykiem.

            - od 19 się zaczyna procedura "spanie". Tzn. kąpanie, potem siadam i karmię ją na sziedząco jedną piersią, potem drugą już na leżąco i ona wtedy zasypia. Czasem musze ją jeszcze parę razy poprzekładać z jednej piersi na drugą, ale zasadniczo najpierw na siedząco, dopiero potem do spania. Tak po godzinie albo dwóch zasypia. I daje się zostawić.

            - a w nocy nie wiem ile razy dokładnie karmię, bo, jak pisałam, ona głównie ssie w nocy, ale przekłądam ją z jendej strony na drugą ze dwa - trzy razy w sumie.

            no to jak mam to liczyć? ALbo jak inaczej zorganizować?
            • dzidz_dzidziulec Re: STrasznie smutno... 04.11.12, 13:25
              To, co napisałaś brzmi uspokajająco, tzn. rzeczywiście infekcja po szczepieniu mogła tu sporo namieszać.
              Zastanawiam się jednak - jeśli córa mniej marudzi po kaszce, to czy nie jest to sygnał, że będąc tylko na mleku rzeczywiście jest głodna?
              Czy kiedy miała ten dobry okres, że przybierała po 150 g tygodniowo, też była taka płaczliwa?
              Bardzo chciałabym Ci pomóc. Gdzie teraz mieszkasz? Może popytaj na forum o sprawdzonego znającego się na karmieniu piersią lekarza albo dobrego doradcę laktacyjnego.
          • mad_die Re: STrasznie smutno... 04.11.12, 00:25
            Nie będę się mądrzyć, ale wg mnie to po szczepieniu mała tak słabo rośnie - niektórym dzieciom szczepionki nie służą, w sensie, że potem organizm malucha musi jednak walczyć ze sztuczną infekcją - a jak walczy, to nie przybiera na wadze.
            Ja bym tu w sumie połączyła kilka faktów:
            - mała jest drobna, bo ma drobne geny ;)
            - słabo teraz rośnie, bo miała szczepienie i przechodziła potem infekcję dość poważną jak na takiego malucha
            - była wazona na innej wadze po przeprowadzce, czy nie?

            Kasza kaszą, jak zrobisz na swoim mleku to będzie miała wartość dodatnią ;) Jak mała nie protestuje, to możesz ją tak "podtuczyć", pomóc wrócić na 10 centyl.
            Odciągnięte mleko, nawet 20-30ml podaj jej tez łyżeczką, zawsze to coś więcej zje :)
            Piersi zmieniaj jak się mała denerwuje, ale również jak widzisz, że już słabo ciągnie. Ja w pewnym momencie mojego karmienia młodszego robiłam tak, że dawałam mu zjeść kilka razy z jednej piersi (czyli ssanie szybkie, ssanie wolne, ssanie szybkie, ssanie wolne i tak dalej) i potem taka sama sesja z drugiej piersi (trzeciej, czwartej ;)).

            I zważ ją za tydzień, i zmierz koniecznie. Bo być może teraz idzie jej we wzrost a nie w wagę :)
            • yumemi Re: STrasznie smutno... 04.11.12, 09:19
              Jedynie problem z kasza widzę taki ze ilośc mała i kalorycznie niewiele da za to moze oznaczać ze dziecko pózniej poczuje głód i koniec koncow zje za mało mleka na dobę...
              No i zgadzam sie całkowicie, opis zachowań po szczepieniu brzmi tak ze nie dziwi mnie ze dziecko po tym spadło na wadze.
          • pyrielaa Re: STrasznie smutno... 05.11.12, 20:50

            - kiedy mała zaczyna ssać, to mleko leci chyba szybko, bo ona po każdym ruchu żuchwą głośno przełyka. To trwa około 3-4 minut, jeśli była długa przerwa w karmieniu i pierś się wypełniła. No to jest, rozumiem, zupełnie normalne. Ale co się dzieje potem... Mała ssie strasznie długo (np. 20 - 30 minut), żeby znowu wypić parę głośnych łyków i znowu kilkanaście - 20-30 minut ssania i znów tych kilka przełknięć). Tak właśnie wygląda nasze karmienie. Jedno z przerwami trwa nawet kilka godzin i tu mi się wydaje, ze to nie jest ok u czteromiesięcznego dziecka.

            Jakbym czytała o swoim dziecku.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja