marina-w
02.11.12, 13:29
Pomogłyście mi już wiele razy i karmię moją córeczkę już ponad 4 miesiące, ale mam w ziązku z tym coraz większego doła. Mam straszny emocjonalny mętlik w związku z karmieniem piersią.
Bo moje dziecko nie przybiera na wadze tak jak powinno wg lekarzy.
Bo już nawet obcy ludzie mi zwracają uwagę, że mała jest za chuda.
Bo lekarka mi kazała karmić małą kaszką i się okazało, ze ona po tej kaszce w końcu przestała wyć co 15 minut. I że w końcu nie muszę jej karmić non stop, a tak było odkąd się urodziła całe cztery miesiące.
Bo mnie boli strasznie jak ciągle słyszę komentarze, że "w końcu zacznie jeść normalne jedzenie", "a ile ty tam masz tego mleka w tych piersiach" ito. Już nawet pani, która u mnie w domu raz w tygodniu sprząta sprzedała mi ludowa mądrość, że "małymi piersiami to się dziecka nie wykarmi". I jak chodziłam z młodą do teściów, to ze stresu już mi mleko chyba nie leciało, bo jak ją musiałam karmić co pół godziny, to już nawet teść się pytał co ona taka głodna i gorąco mi się robiło i ciśnienie chyba skakało. Aha.. i dlaczego taka dziwaczka ze mnie, ze nie daję dziecku jak normalni ludzie herbatki z butelki i smoczka. Biedne dziecko się meczy...
Wiem, wiem, że zatyczki do uszu i tak dalej, ale trudno to wszystko wytrzymać. Poza tym ciężko mi w nocy się śpi z dzieckiem, boli mnie kręgosłup, bo mała śpi non stop przyssana, więc nie mogę się położyć na plecach ani na chwilkę. I brakuje mi przytulenia się w nocy do męża, którego mam albo za plecami albo młoda jest między nami. Naprawdę czuję brak tego przytulania.
Po stronie plusów są ufne i spokojne oczy mojego dziecka i wiara, że daję jej to, co najlepsze. Wspierają mnie mój mąż i moja mama.
I kilka spraw technicznych od razu - bardzo będę wdzięczna za pomoc.
- kiedy mała zaczyna ssać, to mleko leci chyba szybko, bo ona po każdym ruchu żuchwą głośno przełyka. To trwa około 3-4 minut, jeśli była długa przerwa w karmieniu i pierś się wypełniła. No to jest, rozumiem, zupełnie normalne. Ale co się dzieje potem... Mała ssie strasznie długo (np. 20 - 30 minut), żeby znowu wypić parę głośnych łyków i znowu kilkanaście - 20-30 minut ssania i znów tych kilka przełknięć). Tak właśnie wygląda nasze karmienie. Jedno z przerwami trwa nawet kilka godzin i tu mi się wydaje, ze to nie jest ok u czteromiesięcznego dziecka.
- jeśli moje dziecko jest tak bardzo chudziutkie (lekko powyżej 3 centyla wg siatek WHO - 5190 g w równo 4 miesiące), a ja nie mogę laktatorem wyciągnąć więcej niż 20 - 30 ml z piersi, to może jednak jest taka możliwość, ze z jakiegoś powodu mleka jest za mało?
- co mogę robić nie tak, jeśli dziecko ssie bardzo (BARDZO) dużo w ciągu dnia, przysysa się jak trzeba - głęboko, z wywiniętymi wargami i nigdy jej tego ssania nie ograniczam. siedzę z nią godzinami...
Przy tym wszystkim mała jest bardzo silna i rozwija się bardzo dobrze. Tylko dotąd straszliwie dużo płakała we wszystkich sytuacjach oprócz zassania na piersi. Ostatnio - odkąd ją karmię odrobiną kaszki i potem do oporu ssie pierś, jest przez parę godzin spokojniejsza. Bawi się na macie dłużej niż 5 minut, nie płacze w foteliku w samochodzie i przy przewijaniu. Jest mniej marudna...
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć.