womysia
05.11.12, 08:50
jutro mój synek kończy 15 miesięcy i z okazji takiej ładnej rocznicy rozpoczęcia mojej przygody z KP, chcę się podzielić paroma spostrzeżeniami. wiele razy radziłam się na tym forum. może się komuś przyda i to moje podsumowanie.
to moje pierwsze dziecko, urodziłam przez CC z przyczyn medycznych, mam małe piersi bo jestem raczej szczupłej budowy ciała (52 kg przy 172 cm), sutki po pierwszych 3 dniach karmienia niesamowicie zaczęły mnie boleć, w związku z czym przez pierwsze 3 miesiące karmiłam w kapturkach gumowych (canpol babies), dawałam synkowi smoczek w okresie od 3 do 10 miesiąca jego życia, dostawał czasem w okresie od urodzenia do okolic 6 miesięcy moje mleko odciągnięte laktatorem w butelce tommee tippee (jak miałam jakieś wyjście dłuższe), przez pierwsze 6 miesięcy życia dostawał wyłącznie moje mleko bez żadnego rozszerzania.
synek jest wielki i zdrowy, nie chorował podczas tych 15 miesięcy ani razu, waży około 12,5 kg. nie ma alergii pokarmowych, mimo, że ja mam (byłam karmiona jako dziecko wyłącznie MM).
podczas karmienia, już od okolic 2 miesiąca karmienia przestałam wierzyć w wymysł pod tytułem "dieta matki karmiącej" i jadłam wszystko, co zdrowe. unikałam tylko dużych ilości przetworów mleka krowiego, na rzecz kozich produktów, tak do okolic 4 - 5 miesiąca.
największym wyzwaniem mojego KP, obok tych bolących brodawek, na co pomogły doskonale kapturki, były straszne cyrki przy ssaniu od początku 4 miesiąca do końca 6 miesięcy. synek zabierał się z entuzjazmem za jedzenie, po czym po zassaniu się, puszczał pierś z rozpaczliwym płaczem. i tak z 5 - 7 razy, zanim w końcu zasysał się porządnie i jadł. i to tylko pod warunkiem, że przy karmieniu nosiłam go i mocno bujałam, najlepiej szczelnie otulonego w chuście kieszonce, o jedzeniu na leżąco lub siedząco nie było mowy.
myślałam, że osiwieję. zamartwiałam się, że ma jakąś piersiową histerię, że jest przebodźcowany, ma na coś alergię, ma straszne kolki, ma refluks, moje piersi za wolno uwalniają mleko, moje piersi za szybko tryskają mlekiem, i t p. okazało się na samym końcu 5 miesiąca, że to wszystko przez wychodzące jedynki. po uwolnieniu się dolnych ząbków z dziąseł nastąpiła w końcu poprawa - cyrki powtarzały się potem przy następnych zębach, ale już nie tak dramatyczne. spotkałam kilka dziewczyn, niestety już po czasie, które miały takie samo doświadczenie, a żadna doradczyni laktacyjna ani lekarz pediatra nie wpadł na to proste rozwiązanie. zęby wysuwają się długo zanim w ogóle je widać przez dziąsła, więc bolesność przy ssaniu może występować długo, zanim się zorientujecie, że to przyczyna cyrków.
tak, że jeśli wasze dzieci zaczynają cyrkować przy piersi, bierzcie też i tę ewentualność pod uwagę. to mija, w okolicy końca 6 miesiąca, mój synek znów zaczął normalnie jeść i w końcu zapanował spokój przy posiłkach. a wytrwać moim zdaniem warto, choć nie jest to łatwe, przyznaję.
z innych spraw - w moim przypadku, ani nakładki na sutki, ani smoczek, ani butelka sporadycznie podawana nie przeszkodziły w KP. oczywiście zauważałam, że po karmieniu butelką synek potrafił się złościć, że z piesi tak lekko i szybko nie leci jak z butelki, w związku z czym starałam się, aby butelka z odciągniętym mlekiem była tylko czasem podawana, jak mnie nie było. kapturki na sutki stopniowo odstawiliśmy w okolicy 3 miesiąca - zaczynałam karmić z, potem w trakcie ściągałam, aż się odzwyczaił. smoczek podawałam w granicach rozsądku, głównie do zasypiania i zabrałam definitywnie pod koniec 10 miesiąca.
jak synek był malutki, karmiłam na żądanie. odbywaliśmy niekończące się maratony piersiowe. ale jak trochę podrósł, od okolic końca 3 miesiąca, zwracałam już uwagę na godzinę i karmiliśmy się w okolicach tych samych pór dnia i nocy. to mi bardzo pomagało ogarnąć się z planem dnia i nie miałam wątpliwości, czy synek marudzi, bo jest głodny, czy dlatego, że ma jakieś inne problemy.
bardzo polecam spanie dziecka na dostawce przy łóżku mamy, karmienie na leżąco i sztuczkę polegająca na dokarmianiu "na śpiocha". dzięki temu udawało mi się koło 23 jak sama się kładłam dokarmić synka bez jego budzenia. w efekcie już w okolicach 8 miesiąca wyeliminowaliśmy pobudkę na karmienie koło 3 w nocy i synek zaczął dosypiać początkowo do 5 bez jedzenia, potem 6, teraz budzi mnie z głodu między 6:30 a 7:30. od okolic roczku śpi już u siebie w pokoju.
polecam też karmienie z obu piersi za jednym razem, tak od okolic 4 miesiąca, kiedy dziecko już naprawdę sporo ssie. dzięki temu piersi są cały dzień równe, symetryczne. ja starałam się szacować ile minut mniej więcej synek potrzebuje possać i po połowie tego okresu proponowałam zmianę piersi. jeśli po wyssaniu drugiej nie miał dosyć, z powrotem wracał na pierwszą i dojadał do syta. dzięki temu już mniej więcej w okolicy 6 miesiąca przestałam używać wkładek laktacyjnych i staników, piersi wróciły mniej więcej do swoich normalnych rozmiarów.
generalnie, jestem szczęśliwa i dumna, że karmię piersią, bez podawania żadnych sztucznych wynalazków. planuję zakończyć KP jak wyrżną się już wszystkie ząbki, żeby synek nie miał za dużo wrażeń za jednym razem. a jak będzie zobaczymy :-)