amelia00
06.11.12, 08:44
Nasz mały od urodzenia bardzo źle śpi. Praktycznie od powrotu ze szpitala nie przespał spokojnie 1 godziny. Od samego początku w nocy stęka, wierci się. Byłam pewna, że to wzdęcia, więc praktycznie od początku wyeliminowałam z diety białko mleka krowiego i oczywiście stosuję "dietę matki karmiącej", ale to nic nie pomaga. W wieku 2 miesięcy mój mały jest juz po 2 antybiotykach stosowanych pod 10 dni, które może też wzmogły te wzdęcia.
Poza tym zaczął strasznie nerwowo jeść z piersi (karmię go wyłącznie piersią), łapie, puszcza, krztusi się (wcześniej to rozumiałam, bo był duży wypływ, ale teraz piersi już nie są tak przepełnione). Jak zaczął cmokać przy jedzeniu, konsultowałam się z doradcą laktacyjnym, który powiedział, że przy duzym wypływie, to normalne, więc się tym nie przejmowałam, tym bardziej, że mały dobrze przybierał i przybiera na wadze (waga ur. 3140, teraz po 10,5 tyg. ok. 6 kg), ale to jedzenie było coraz bardziej nerwowe, mały łyka bardzo dużo powietrza i to karmienie zamiast być relaksem, jest stresem.
Tak, przyznaję, dajemy do zasypiania smoczka i jak mały bardzo płacze (np. w szpitalu, czy podczas innych wizyt lek), ale te "problemy" z nerwowym ssaniem pojawiały się też wcześniej.
Maly stęka naprawdę całą noc, z przerwami może 15min, nawet jak w końcu wypuści jakieś gazy lub zrobi kupkę to po 5 min stękanie znów się zaczyna, wierci się i śpi bardzo niespokojnie. Dodatkowo kilka razy w nocy wybudza go kaszel (jakby mu coś tam utknęło w przełyku i próbuje to odkaszlnąć) i potrzeba odbicia (mino, że odbił po jedzeniu i często też w trakcie).
Już sama nie wiem, czy mam to po prostu przeczekać, czy poradzić się pediatry. Ja jestem już wykończona, śpię max 3h na dobę. W domu jest jeszcze 3-latek, który też potrzebuje mojej uwagi, ale często nie mogę mu jej poświęcić bo młodszy jest bardzo absorbujący. Za Waszą namową kupiłam chustę, wiążę ją wg instrukcji, ale mały płacze jak go wkładam, pewnie coś robię nie tak. Nie mam niestety możliwości wybrać się na warsztaty wiązania bo mały nie jest jeszcze zaszczepiony, a na wizytę domową mnie już nie stać (we W-wiu 150zł), bo w ostatnich tygodniach bez przerwy wołałam do domu pediatrę (silny kaszel, podejrzenie astmy, alergii, chlamydii etc), bo nie chciałam wozić się z małym po przychodniach (brak szczepień)