kepucha
22.11.12, 15:32
Mam prawie 8tygodniowego synka. Od ok. 5 doby życia zmagamy się z problemami brzuszkowymi. Przez kilka dni wyglądało to na typowe kolki (płacz tylko wieczorem, w tych samych godzinach), potem jednak Mały płakał całe dnie, następnie i w nocy. Powodem niepokoju były gazy, które z trudem oddawał, i wzdęty brzuszek. Na zalecenie lekarza dostawał krople Sab Simplex oraz Delicol. Nie pomogło. Problem stał się o tyle większy, że pojawił się zielonkawe, lekko śluzowate kupki. Zalecono mi odstawienie nabiału. Po 12 dniach "głodówki" (jem niewiele składników, bo jak się okazuje mleko lub jego choćby śladowe ilości są prawie wszędzie) nastąpiła poprawa - dwa dni bez płaczu, kupki normalnego koloru (ale bardzo luźne, jednak tylko 2-3 na dobę). Po tych pięknych dwóch dniach niestety synek znów płacze, najbardziej wieczorami, nad ranem pręży się, napina, znów ma problemy z gazami, no i ponownie pojawiły się zielonkawe kupki (choć nie wszystkie). Pozwoliłam sobie dołożyć do mojego jadłospisu buraczka, ale to chyba nie jest źródło problemu...
W posiewie kału stwierdzono gronkowca złocistego ++, w opinii lekarzy jednak nie jest to powodem tych dolegliwości.
Podałam raz Bebilon Pepti - kupki prawidłowe.
Uspokaja się na dworze.
Na policzkach (pod oczami) ma trądzik niemowlęcy.
Śpi jak przysłowiowy zając pod miedzą.
Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Czy powodem tych "atrakcji" jest nabiał, czy gronkowiec, a może jeszcze co innego?
Ze względu na męczarnie, jakie przeżywa dziecko i ze względu na moje totalne wyczerpanie (nieprzespane noce, niedożywienie, trzylatka w domu chcąca mieć tyle samo mamy, co wcześniej) poważnie myślę o rezygnacji z karmienia piersią.
Proszę o ewentualne sugestie, co jeszcze mogę zrobić, by poprawić sytuację?
Z góry dziękuję.