cashmere_me
25.11.12, 16:09
Synuś urodził się o czasie z wagą 3500. Stracił przepisowe 10% i po wyjściu do domu karmilam go piersią. Niestety, byłam i wciąż jestem w złym stanie psychicznym (baby blues/ depresja poporodowa?), mało jadłam, a na dodatek mały miał wysoki poziom bilirubiny i spał przy każdym karimieniu. Po tygodniu od urodzenia okazało się że spadek wagi wynosi 500 g! Kazano mi dokarmiać mm po uprzednim przystawieniu do piersi. Przystawiam więc - dziecko pociumka, czasem zassie efektywnie i coś połknie, ale za chwilę zasypia. Próby dobudzania kończą się fiaskiem (bilirubina na dziś= 7,7) a problem z wagą wymusza jednak to cholerne dokarmianie :-(. Pokarmu i tak mam mało, laktator NIC nie ściąga, więc jedynym sposobem na pobudzenie jest efektywne ssanie, ale z tym jest ogromny problem. Plus fakt, że podaję mm też z pewnością szkodzi. Wczoraj przesiedziałam z nim przy cycu do którego doczepiłam drenik z medeli (SNS?), ale possał i spał dalej. Co robić? Chcę karmić (z pierwszym dzieckiem nie wyszło, od razu było mm bo pokarmu za mało) i teraz powtorka. Czy to ja jestem do kitu? Nie dość, że dół psychiczny (również przeszłam przy pierwszym), to jeszcze niemożność wykarmienia dzieci. Poradźcie coś, bo się wykończę :-(