lidiusz11
27.12.12, 22:33
Jutro wracam do pracy. Mój mały ma prawie 7 m-cy. Od od ok 2 tygodni niezbyt chętnie je z piersi. Albo wcale nie chce albo płacze po karmieniu. Nie wiem dlaczego. Może zęby. Albo za słabo mu leci. Ostatnio jak miałam pierś przepełnioną bo miałam długą przerwę to ładnie jadł, długo i spokojnie sobie zasnął. Może wtedy łatwiej mu leciało. Karmień z piersi jest ok 5-6 w godzinach: 7, 16, 19, 23, 2, 4. W ogóle mały je bardzo krótko. Góra 3 minuty. Boję się, że jak tak dalej będzie to zaniknie mi pokarm. Nieraz to mam wrażenie, że tylko się napił i dalej już nie je. Raczej bez problemu wytrzymuje tą 7-8 godzinną przerwę jak będę w pracy. Ale jak jestem w domu to daję mu pierś w tych godzinach, żeby się chociaż napił (bo nie chce w ogóle pić ani wody, ani herbatki, ani z kubka niekapka, ani z butelki, ani łyżeczką). W ciągu dnia najchętniej jadłby dania łyżeczką (owoce, kaszkę na wodzie z owocami i zupkę). Bardzo mu to smakuje. Już kiedyś miał podobny kryzys - trwał aż 5 tygodni tylko wtedy jadł trochę dłużej ale za to w czasie jedzenia często przerywał, wykręcał się, łapał znowu i wypluwał. Boże jakie to karmienie jest ciężkie. Zależy mi , żeby karmić chociaż do roku. Jak myślicie uda się z tymi wariacjami?