agasobczak
06.02.13, 15:47
Chciałam i na tym wątku opisać moją sytuację bo może komuś się to przyda. Do tej pory nie myślałam, że będę miała taki problem kiedykolwiek - ale widać NIGDY nie można powiedzieć - NIGDY.
Jestem mamą już czwórki dzieci, które wykarmiłam piersią z powodzeniem i byłam zwolennikiem też długiego karmienia - dzieci karmione powyżej dwóch lat - Staś nadal karmiony mimo, że jest Trzeci.
Urodził nam się 17 stycznia Antoś. Poprzez cc ale nie zmieniło to faktu, że po cięciu przystawiony zassał pięknie i pierwszego dnia ssał cudownie. Drugiego dnia - następił wielki foch na pierś. I dziecię, które do tej pory ssało, spało i miało się dobrze - przysporzyło mi nie lada zmartwien. Podobna sytuacja miała miejsce przy Trzecim i według mnie (jak i też doradcy laktacyjnego) może być to wina JEDNAK dokarmiania dziecka. Obaj byli dokarmiani w szpitalu strzykawką i po palcu ale doświadczenia teraz z Czwartym uwteordzają mnie w przekonaniu, że może być to jednak metoda, która może namieszać.
Dodatkowo w szpitalu przechodziliśmy stres w związku z wszelkimi badaniami dziecka. Wyszliśmy ze szpitala w 5 dobie a synek absolutnie nie ssał piersi. Jadł moje mleko i mm ze strzykawki.
W domu próbowałam dostawiać - zero efektów. Przeżyłam to bardzo plus jakiś beby blues... istna tragedia.
Zawzięłam się...
- stosowaliśmy wspolne kąpiele, ciałao do ciała, noszenie, tulenie, chustowanie na gołe ciało, spanie z piersią w buzi, karmienie do pierwszego zaspokojenia głodu potem dostawianie do piersi. masowalismy usteczka, policzki, dziąsła aby pobudzić odruch ssania. Po dwóch tygodniach zaczęły się pojawiać peirwsze efekty, dziecię raz zassało pierś, potem drugi aż w końcu mogłam schować laktator (już karmiłam TYLKO swoim mlekiem) i strzykawki.
Antoś od piątku ssie TYLKO pierś, nie jest dokarmiany, lakatator schowany i strzykawki a ja ciesze się z normalności.
Dodam jeszcze, że cały czas karmię Trzeciego :) dzieki jego pomocy udało mi się utrzymac laktacje na poziomie aby moc karmic TYLKo moim mlekiem.
Jak widać mozna odnieść sukces. Na pewno trzeba w to wierzyc, mieć wsparcie i pomoc w bliskich i w rodzinie ale przede wszystkiem ufac ze jest to dobre na naszego dziecka i dla nas samych ...