minininja
06.02.13, 16:09
Urodziłam przez cc równe 2 tygodnie temu. Początkowo nie miałam pokarmu, ale udało się wywołać laktację. Tydzień temu we wtorek miałam nawał pokarmu (bez temperatury itp), z którym się od razu uporałam i od tego czasu karmię piersią oraz dokarmiam mm. W nocy często mam przerwę, tak też było dziś - zrobiłam przerwę, córka dostawała tylko mm. Rano wszystko było ok, aż nagle jakoś ok. 11 lewa pierś zrobiła się twarda i ciepła, a u mnie pojawiła się temperatura 38C. Córka z lewej piersi w ogóle nie chciała ssać (z prawą nie ma problemu, ładnie ssie), więc mleko musiałam odciągnąć do poczucia ulgi. Wzięłam też za radą położnej (zadzwoniłam do niej) 2 tabletki paracetamolu i po odciągnięciu zrobiłam okład z kapusty. Po paracetamolu mam temp. 37,7C czyli niewiele niżej...
I teraz pytanie co dalej robić? Kiedy temperatura spadnie? I czy w tym czasie muszę odciągać pokarm z lewej piersi i jak często, żeby nie rozbujać za bardzo laktacji w tej piersi, córeczkę karmić tylko prawą czy też próbować ją do lewej też przystawiać? Jak jeszcze mogę sobie pomóc? I kiedy ewentualnie zgłosić się do lekarza (położna stwierdziła, że do lekarza nie ma sensu, bo i tak nic nie poradzi).
Z góry dziękuję za pomoc!