szalona-matematyczka
14.02.13, 22:49
Obejrzalam dzis wieczorem program w (niemieckiej) telewizji nt. substancji szkodliwych zawartych w pozywieniu, nawet opakowaniach, plastyku itp. Ten program mnie nieco zszokowal, bo nie wiedzialam, ze skala zjawiska jest az tak duza. W programie tym bylo powiedziane m.in. iz zawarte w pozywieniu dioksyny czy hormony dodawane do pozywienia czy bedace nawet w plastyku substancje wplywajace na nasza gospodarke hormonalna sa odnajdowane w mleku matki. Wyowiadal sie na ten temat jakis prof. prowadzacy taki eksperyment, ze badal mleko matek tuz po urodzeniu i badal rozwoj ich dzieci od urodzenia (kiedy byly tylko na mleku matki) do 12 roku zycia. Matki byly z 4 krajow, m.in. Slowacji, Norwegii a badanie bylo dlugoletnie i bralo w nim udzial kilka uniwersytetow, wiec byl to powazny projekt naukowy. Wg niego dioksyny sa w mleku matki do odnalezienia, wychwycil tez inne szkodliwe substancje, ktore negatywnie wplywaja na m.in. metabolizm czlowieka czy gospodarke hormonalna juz u niemowlaka! W kazdym badz razie jest wg tego prof. zwiazek pomiedzy tymi szkodliwymi substsancjai (ktore sa tez wychwycone w mleku matki) a epidemia nieplodnosci a nawet wplywaja one tak negatywnie na metabolizm, ze doprowadzaja do otylosci (choc tu tez wg niego winny jest rowniez btak ruchu). Wyglada na to, ze staramy sie dzieciom dac co nallepsze, ale nawet nasze mleko moze byc zatrute. :-/