Jak sie nie dac?

07.05.13, 13:05
Witam
Na początku chciałam podziękować wszystkim forumowiczkom udzielającym rad nt. kp.Nie pisałam nigdy tu,ale czytałam jak najbardziej:)
Urodziłam córe na początku stycznia, poród długi zakonczony cc i od poczatku problemy z karmieniem. W szpitalu, standardowo, kazali dziecko dokarmiac, wiec po kp dokarmiałam. Efekt- "mało pokarmu" ;) Po powrocie do domu przez ponad miesiąc walczyłam o rozbujanie laktacji, prawie nie spałam (karmienie na okrągło a w przerwach sciaganie kilku ml laktatorem... masakra), ryczałam nie raz, no ale udało sie.
Szukałam pomocy w sieci, na szczescie znalazłam to forum, przeczytałam mnóstwo watków (szczególnie uważnie wątek plaga egipska pt "za mało pokarmu") i moge powiedziec, ze dzieki Wam karmie piersią, wytrzymałam ten pierwszy miesiąc, cyce rozpoczęły produkcje pełna parą, a i nie przeszłam całkiem na butle .
Córa raz,wieczorem, dostaje od męża butle z moim pokarmem + mm (nie sciągne wystarczająco laktatorem), bo ja najczęściej wychodze. Pozostałe karmienia- moj pokarm. Problemow większych ze ssaniem nie ma (musze czasem poprawić chwyt;) ale najczesciej przysysa sie dobrze) Karmie na żadanie, dzieć je ile chce, ssie az zaśnie lub puści cyca...
Dziekuje,ze tworzycie to forum! DZIĘKUJE!!!!

No a teraz moj problem - moja własna matka :(
Dziecko przybiera na wadze w granicach norm, w dolnej granicy niestety, raczej szczupła jest (porównując z innymi dziećmi). Ale w swoim centylu trzyma ciągle.
Od poczatku matka zamęcza mnie zebym dawala dziecku mm, bo mało przybiera, bo swojego pokarmu mało miałam to pewnie głodne było ciągle (pewnie na poczatku tak było, troche dokarmiałam mm), no i teraz tez chyba jest. Nie dałam sie oczywiście, tłumaczyłam raz, piąty, dziesiąty i teraz mam juz serdecznie dośc. Ja byłam karmiona butlą i wygladałam strasznie (utuczyla mnie masakrycznie).
Teraz, jak mała ma 4 m-ce zaczeła sie kampania "podaj zupke, sloiczek, picie", bo teraz potrzeba jej więcej energii, jest duza, no a moje mleko nie wystarczy przeciez.
Mam serdecznie dosc :((( Matka znowu nęka mnie tym,ze nie daje swojemu wlasnemu dziecku wystarczajaco jesc.
Ja sie zaparłam, ale gdzies w tyle głowy myśli sie kołaczą "a co jesli mała faktycznie nie dojada i ta dolna granica przyrostu to z za małej ilosci jedzienia?"

Jak sobie radziłyście z takimi nieproszonymi i upierdliwymi radami? ja naprawde duzo tlumaczyłam ze kp jest najlepsze i zadne mm nie jest lepsze od mojego mleka, ale mam wrażenie, ze to co mowie odbija sie od jakiejs ściany :((( Argument mojej matki: "ja sie martwie o wnuczke". Wszystkie rozmowy z nią ostatnio koncza sie kłotnią (o zywienie córy oczywiście).

Obawiam sie, ze dojdzie do tego ze w przyszłosci nie bede zostawiac samej córki z babcia na kilka dni, bo mi ja utuczy i przegrzeje :((
    • mruwa9 Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 13:15
      a mieszkasz z matka?
      To moze wyprowadzka?
      Fizyczne rozrzedzenie kontaktow zmniejszy w sposob naturalny ilosc okazji do wysluchiwania tego typu tekstow.
      • marzaca Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 13:17
        nie ,nie mieszkam z matką (ooojjj..chyba bym nie wytrzymała tego ;) )
        Mieszkamy w innych miastach, ale sa telefony, maile no i spotkania co jakis czas :)
        • siven1987 Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 13:29
          Mój jest z 13 stycznia tez gadanie typu masz za mało pokarmu nie dojadą daj mu herbatke były. Po prostu przestałam komentować i przyjęliśmy metodę na zlewanie dobrych rad. Tłumaczenie nic nie dało bo do tych mózgów w których wyryte jest ze mm to najwyższa wartość i wygoda i tak nic nie trafi. Ja swoim babciom matce i teściowej powiedziałam ze jestem dorosła to moje dziecko ja o nim decyduje i wychowuje a one swoje szansy juz miały i niech mi dadzą wykorzystać moja.
          O przegrzewaniu nie wspomnę. U mnie 21stopni a babcia martwi sie ze prawnuczek marznie bo nie ma ciepłej czapeczka, chustki na szyje i kurteczki! O sloikach to samo. Teściowa juz gotowa małemu rozszerzać dietę. A ja sie zaparlam i do końca 6m tylko kp bedzie. A ta juz by mu zupki i soczki dawała. Oczywiście teksty ze za mało jem i komentarz do niespełna 4m dziecka "widzisz mamusia nie bedzie miała cię czym karmic i bedzies głodny bo nie chce kiełbaski". Ogolnie wszystko mi opada przy nich. Kolejna wojna gadana bedzie bo ja chce małemu dietę metoda BLW rozszerzać a teściowa juz słoiki gromadzi wiec bedzie śmiechu.
          • marzaca Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 21:14
            hehe no u mnie też jest 21 stopni, dzieć w zimie był warstwowo ubrany, w tym sweter gruby... i zostala przykryta kocykiem troskliwie, bo zimno przecież ;)) no i rączki jakie zimne ma!! (nie dało nic tłumaczenie ze miesięczniak ma zimne niekoniecznie dlatego,ze mu zimno;))
        • mruwa9 Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 16:12
          na spotkania co jakis czas da sie zalozyc zatyczki do uszu (doslownie czy tylko domyslne). i tksty matki wpusczac jednym uchem, a drugim wypusczac.
          Rozmowy telefoniczne- mozna odbierac np. co trzecia.
          :-)
          • marzaca Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 21:15
            ;)) telefonu juz czasem nie odbieram, jak mam gorszy dzien.... zeby nie skonczyo sie znów kłótnią.
    • drotka21 Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 13:42
      A ja na głupoty mówię: Tyś widziała smoka...
      I cisza.
    • panna.z.wilka Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 14:17
      gratuluję samozaparcia ;)
      mi kp dosyć łatwo przyszło, więc nie zdążyłam nasiąknąć wątpliwościami czy aby moje mleko wystarcza.
      a Ty, mam wrażenie, kładziesz akcent na złe słowo. dolne granice normy to nadal NORMA :-) niemowlaki nie rosną pod linijkę, wszystko co się mieści pomiędzy trzecim i dziewięćdziesiątym siódmym centylem (i w tej siatce za bardzo nie skacze) jest jak najbardziej ok.
      a jak sobie radzić... jak mama nie przyjmuje racjonalnych argumentów, to pozostaje Ci chyba tylko metoda zdartej płyty: "znam Twoje zdanie, mamo, ale się z nim nie zgadzam". podeprzyj się jeszcze pediatrą, u mnie działało ;) ewentualnie tekst, że od czasu gdy ona karmiła niemowlę, wiedza nt prawidłowego żywienia dzieci sporo wyewoluowała.
      • marzaca Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 21:22
        no właśnie ja sobie tez ciągle to powtarzam, ze przeciez jest w normie, wiec jest dobrze...
        ale cień obaw został (Mała sporo spadła z wagi po urodzeniu i słabiutko na początku przybierała). Musze sobie to chyba głośniej i częściej powtarzać ;))))

        z pediatrą kiepska sprawa, bo kręci głową i nie podoba jej sie,ze mała jest na 10 centylu... więc sie pediatrą nie podepre ;)
        W siatce WHO dla piersiowych dzieci córa jest w granicach podwójnego odchylenia standardowego.
        • panna.z.wilka Re: Jak sie nie dac? 08.05.13, 09:57
          kochana, jest wielu pediatrów dla których Twoja córeczka jest w zdrowej normie, niekoniecznie swojego pediatrę musisz mieć na myśli mówiąc to mamie ;)
    • ichi51e2 Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 15:45
      Moj synek ma 9 mcy ur 3200 obecnie 10kg, piersiowiec (i tak naprawde dopiero zaczyna jesc cokolwiek bo blw, wiec do twj pory bardziej lizal niz cokolwiek) od 4 mca slyszalam od moich rodzicow o soczkach, dopajaniu, anemii etc. W 6mcu kupili mi krzeselko mega wypasione zeby mnie namowic do rozszerzania (oczywiscie mleko to picie, woda, za czesto karmiony non stop lecialo) w koncu nie wytrzymalam i na pytanie dlaczego nie rozszerzam wypalilaam "bo mi sie nie chce" (i tak nie ma co tlumaczyc bo nie zamierzam sie z konmi kopac) do dzis moj ojciec jak przyjdzie przytula malego i teatralnym szeptem mowi "glodzi cie biedaczku" grrrrr. No ale do czego zmierzam - maly jak widac wagowo nie maly (75c) a i tak truja. Rodzice to byliby chyba zadowoleni jakby sie kulal. Wiec nie przejmuj sie - mala jak trzyma sie w centylu ma wszystko czego potrzeba - z rozszerzaniem absolutnie nie ma sie co spieszyc.
      • ichi51e2 Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 15:50
        O tym ze zmarzniety tez bylo - ale moja mama sie nawrocila - pojechala do bratowej do Iralndii, tam zimno, wieje i dzieciaki bose (bratowa mowi ze caly czas trula o skarpetkach) wczoraj wrocila, poszlysmy na kawe - maly zdjal sobie skarpetki (skrzywila sie) siedzimy... No i co chwila rozne babcie podchodza i mowia nam ze dziecko bez skarpetki... Przy 3 osobie myslalam ze znokautuje. Warknela do mnie tylko zciagnij mu druga bo zagryze nastepna...
        Wiec i matki bywaja reformowalne :p
    • marsylvik Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 19:42
      > No a teraz moj problem - moja własna matka :(
      > Dziecko przybiera na wadze w granicach norm, w dolnej granicy niestety,

      Czyli w normie, choć w dolnej granicy normy.

      > Od poczatku matka zamęcza mnie zebym dawala dziecku mm, bo mało przybiera,

      Wg norm przybiera w normie, a nie mało. Tak jak powinno.

      > Nie dałam sie oczyw
      > iście, tłumaczyłam raz, piąty, dziesiąty i teraz mam juz serdecznie dośc.

      No to nie tłumacz, jak masz dość! :D
      Jak chcesz to tłumacz, jak nie chcesz, to nie :) Nie musisz i niekoniecznie ma to sens :) Pomyśl, czy warto, czy nie tracisz przez to więcej nerwów niż byś zyskała nawet na tym, że by matka w końcu zrozumiała.

      > Ja byłam
      > karmiona butlą i wygladałam strasznie (utuczyla mnie masakrycznie).

      Jak teraz z Twoją wagą? Nie musisz tu odpisywać ;) ale jeśli nieidealnie, to możesz to wykorzystać i powiedzieć jej, że nie chcesz, żeby Twoje dziecko miało do Ciebie w przyszłości żal, że zrobiłaś mu krzywdę, choć w przeciwieństwie do swojej matki wiedziałaś z dziś dostępnej wiedzy i na swoim przykładzie, że mm do tego może doprowadzić.

      > Teraz, jak mała ma 4 m-ce zaczeła sie kampania "podaj zupke, sloiczek, picie",
      > bo teraz potrzeba jej więcej energii, jest duza, no a moje mleko nie wystarczy
      > przeciez.

      Powiedz, że lekarze mówią, że od 4 miesiąca to się dzieciom na mm rozszerza, bo mm nie wystarczy. A kp wystarczy do 6 miesiąca, bo jest specjalnie dla ludzi, a nie przerabiane dla krów.

      > Mam serdecznie dosc :((( Matka znowu nęka mnie tym,ze nie daje swojemu wlasnemu
      > dziecku wystarczajaco jesc.

      Poszukaj w necie materiałów na temat asertywności. Bo to nie o samo żywienie chodzi, tylko jak wcześniej pisałaś, o Twoje układy z matką. Karmić przestaniesz, a co innego się zacznie... Matki nie zmienisz, ale jej podejście do Ciebie możesz zmienić jak najbardziej - właśnie asertywnością (nie mylić z olewaniem albo agresją, czy oddawaniem pięknym za nadobne, tylko poczytać więcej o asertywności). Matka nie ma prawa Cię nękać (nawet, jeśli powoduje nią troska o wnuczkę), a Ty masz prawo do tego, żeby Cię nie nękała (nawet, jeśli jest Twoją matką). Jak będziesz o tym pamiętać, to od razu będzie Ci łatwiej, czy to się bronić, czy ignorować, czy nie przemilczać.

      > Ja sie zaparłam, ale gdzies w tyle głowy myśli sie kołaczą "a co jesli mała fak
      > tycznie nie dojada i ta dolna granica przyrostu to z za małej ilosci jedzienia?

      Jakby było za mało jedzenia, to by było poniżej dolnej granicy normy przyrostu. Jak jest w granicach, to może jedzenia być mało (widać temu dziecku tyle akurat trzeba), ale nie za mało :)
      • marzaca Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 21:37
        eech..z tym tłumaczeniem dam sobie spokój. Najlepsze jest to, ze jak tłumaczyłam ze juz jakis czas temu mleko matki wróciło do łask, ze jest najlepsze (itd itd), ze dziecko nie musi wygladać jak tuczne prosie zeby było zdrowe, ze kp wystarcza i za picie i za jedzenie to mama sie ze mna ZGODZIŁA . Ba! nawet czytała o mleku matki, wiedziała ze jest różne (I,II faza i czym sie różni w tych fazach). Po czym po kilku dniach znów stara spiewka o dokarmianiu...
        Więc chyba nie ma sensu tłumaczenie.
        Z wagą niestety musze sie zmagać ;) mam duuze tendencje do odkładania tłuszczyku ;) Tego argumentu juz tez uzywalam:)

        Co do asertywności... wydaje mi sie,ze jestem asertywna, ale tez jestem nerwusem i cierpliwości mam niewiele. Stad tez pewnie takie zakonczenia rozmów o diecie (ja sie wk..am i rozmowa niemiła sie robi). Wiem wiem...musze cwiczyć panowanie nad sobą, ale naprawde cholera mnie bierze jak po raz setny słysze to samo...
        Teściowa też przebąkiwała o dopajaniu, ale wystarczyło 2 x powiedzieć, ze dopajania nie bedzie i temat zakonczony jest.
        • myszka.xww Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 22:13
          A może po prostu zaproponuj mamie, że jak bardzo chce, to przecież może sobie mm pić. Naprawdę nikt jej nie broni. Życz tylko smacznego ;)
          I więcej nie daj się wciągnąć w te dyskusje. Naprawde można takie sugestie ignorować. Na początku to trudne, ale z czasem się nabiera wprawy ;)
        • asia.xyz Re: Jak sie nie dac? 07.05.13, 22:35
          Ja odpowiadam krótko po pierwsze nie widzę czemu moje mleko miałoby być gorsze od sztucznego (na mm nigdy nie pwiem inaczej jak sztuczne mleko bo to jest porostu szumna nazwa dla obrzydliwego w smaku sztuczydla)a po drugie skoro na piersi i bez tego wynalazku gatunek ludzki nie wyginal to znaczy ze i moje dziecko sie obejdzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja