jedwabny_popiel
15.05.13, 00:36
Witam Was. Czytam i analizuję, wyszukiwarkę archiwalnych wątków mam przerobioną, a jednak wciąż mam w głowie mętlik, dlatego - choć podobny do innych - zakładam nowy wątek.
Syn za kilka dni skończy 7 miesięcy, do ok. 5,5 miesiąca wyłącznie na piersi, potem pierwsze próby rozszerzania diety, od jakiegoś czasu wprowadzane mm.
Myślałam, że do pracy będę wracać za jakiś miesiąc, tymczasem dziś praca znalazła mnie :-) Muszę i chcę do niej pójść, natomiast mam się stawić najpóźniej za 14 dni. I tu trochę spanikowałam, bo czasu robi się mało. Nie będzie mnie w domu 9-9,5 godz., wiem na pewno, że nie będę miała możliwości odciągania mleka ani nikt mi dziecka na karmienie nie przywiezie.
Szczerze mówiąc już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem (było to bardziej "noszenie się" właśnie niż działanie) przechodzenia na tryb - w dzień mm i pokarmy stałe, pierś w nocy. Od września chcę rezygnować również z nocnego karmienia, ponieważ w październiku zaczynam studia w innym mieście; zresztą i tak nie planowałam karmić dłużej niż rok.
Syn - jak dotąd sądziłam prawdziwy piersioholik - przez cały dzień potrafi się obyć bez mojego mleka, natomiast wieczorem (u niego "wieczór" to 22, ale to osobny temat) inaczej nie zaśnie i w nocy też budzi się kilka razy.
Bez problemów pije z butelki.
Podaję mu też - póki co w ramach zapoznania podczas zabawy - wodę w kubku treningowym. Kilka łyczków zawsze wypije, bardziej raczej przypadkiem niż celowo. Ma wielce zdziwioną minę wówczas, ale nie pluje na odległość, zawsze to coś :-)
Z rozszerzaniem bez wielkich sukcesów jak dotąd, niestety, ale uzbrojona w cierpliwość i pogodę ducha pcham ten wózek ;-) Codziennie jest w stanie zjeść 2-3 łyżeczki papki (marchewka, marchewka z ziemniakiem, marchewka z ryżem, jabłko, ziemniak ze szpinakiem - to jak dotąd przerobiliśmy. Po indyku krew w kupie, więc póki co odstawiony), pod warunkiem, że stworzę mu odpowiednie warunki ;-) Tzn. wprowadzę go w szampański nastrój, a potem odegram cały teatr z samolotem, hangarem ew. samochodem i garażem. Je tylko z mojego palca. Mam wrażenie, że jest b. otwarty na nowe smaki, ale po prostu jeszcze nie bardzo wie, co zrobić, gdy ma w buzi coś, co nie jest mlekiem.
To tyle tytułem b. długiego wstępu, a teraz czas na moje pytania do Was, doświadczone mamy:
1. Zakładając, że docelowo (za 14 dni) chciałabym syna karmić na dobranoc, przez noc i na poranną pobudkę, jak pokierować do tego czasu produkcją? ;-) Syn nie ma ustalonych pór posiłków, bardzo serio potraktował fakt, że jest karmiony "na żądanie" ;-) Przerwy między karmieniami wynoszą +/- 1,5-2 godz. Jak często opróżniać piersi, żeby rozpoznały mój sygnał, że są potrzebne tylko w godzinach nocnych? Nie chcę laktacji utrzymać na dotychczasowym poziomie, nie chcę jej rozhuśtać, chcę wyraźnie zmniejszyć. Czy tych kilka dni wystarczy, by nie mieć kłopotu w pracy?
Rozumiem, że opróżniać do uczucia ulgi? Najgorsze, że ja rzadko czuję dyskomfort związany z długą przerwą w karmieniu (twardnienie, uczucie ociężałości w piersiach, tkliwość). W ten sposób nabawiłam się raz zastoju. Może szałwia? Prawda to czy mit? :-)
2. Czy przy takim trybie karmienia piersią konieczne będzie dopajanie wodą? Tu, gdzie mieszkam, raczej nie spodziewam się upałów wiosną i latem.
3. Syn od 2 miesiąca codziennie dostaje łyżeczkę tranu. Czy podając mm nie dostarczę mu w ten sposób zbyt dużo wit. D i A? W łyżeczce tranu jest 10 µg wit. D - piszą, że to 200% zapotrzebowania (wartość dla dorosłego?) oraz 250 µg wit. A - 31% zapotrzebowania.
Z góry dziękuję za pokierowanie :-)