travocort (na piersi) - czy można?

18.09.13, 20:24
Od jakichś 2 miesięcy walczę z czymś, co wydawało mi się z początku grzybicą piersi, ale teraz już nie wiem sama. Objawy to łuszcząca się skóra na otoczce, swędzenie, zaczerwienienie i pękanie czasami do "żywego mięsa" w miejscu u nasady brodawki. Jednak jeśli nie ma pęknięcia, to nie boli absolutnie przy przystawianiu. Nie pomógł fiolet, nystatyna, daktarin i flumycon doustnie (3 pierwsze stosowane i u mnie i u dziecka). Dziś pani dermatolog przepisała mi travocort do smarowania piersi przez 2 tygodnie. Po przeczytaniu ulotki mam obawy, czy na pewno można to stosować na piersi i czy w ogóle warto pakować się w kolejny lek przeciwgrzybiczy i w dodatku ze sterydami. Stosowała może któraś z Was? Bo sama już nie wiem.
    • karola10006 Re: travocort (na piersi) - czy można? 05.04.14, 09:11
      i poradziłaś sobie z tym? co to było? proszę odpowiedz mam ten sam problem
    • Gość: karola10006 Re: travocort (na piersi) - czy można? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.14, 08:49
      cricetus jesteś jeszcze na tym forum jak tak to odezwij się jaka kuracja w końcu ci pomogła?
      • cricetus Re: travocort (na piersi) - czy można? 17.04.14, 20:12
        Nie użyłam w końcu tego travocortu. Skoro w ulotce jasno napisali, że nie można, to się nie odważyłam. W moim przypadku okazało się, że wszelkie objawy nasilała lanolina (prawdopodobnie mam na nią uczulenie). Kiedy przestałam smarować piersi lanoliną i przestawiłam się na maltan, to wszystko powoli się wygoiło (ale bardzo bardzo powoli - trwało to ok. miesiąca).
        • Gość: karola10006 Re: travocort (na piersi) - czy można? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.14, 21:52
          dziękuję że się odezwałaś, ale ja nie smaruję piersi lanoliną tz. smarowałam na początku pure lanem jak miałam taką małą suchą plamkę tylko na jednym sutku potem zaczęłam stosować maści przeciwgrzybicze ale był też taki okres że nie stosowałam nic tylko wietrzenie i pokarm a mogłabyś mi napisać dokładnie jak to u ciebie wyglądało bardzo cię proszę bo już nie mam siły....
          • cricetus Re: travocort (na piersi) - czy można? 18.04.14, 19:28
            Tak jak pisałam - czas gojenia był dość długi. W sumie ze wszystkim męczyłam się chyba ze 3 miesiące (wliczając czas stosowania leków przeciwgrzybiczych). Ale ogólnie podsumowując pomogło mi:
            - odstawienie wszelkich smarowideł do piersi z wyjątkiem maltanu (na mnie działał najłagodniej i nie uczulał). Maltan stosuję nadal - 2 razy dziennie,
            - powrót do wkładek laktacyjnych - podejrzewam, że podrażniał mi skórę piersi proszek do prania, w którym prałam staniki (mimo stosowania niby antyalergicznego proszku dla dzieci i podwójnego płukania). Wkładek używam babydream z rossmanna,
            - piersi myję zwykłym dziecinnym mydłem (wcześniej jakimś żelem pod prysznic),
            - osobny ręcznik do wycierania piersi po kąpieli, prany w wysokich temperaturach,
            - zaprzestanie karmienia na leżąco - mam małe piersi i odkąd córce wyrosły zęby, to odechciało się jej na leżąco porządnie łapać i ciągle miałam jakieś ranki, które zmieniały się aż w takie naderwania przy brodawce.
            Generalnie od powiedzmy października problem nie powrócił. Karmię nadal i to dość często chyba (5-8 razy na dobę, dziecko ma prawie 21 miesięcy).
            • Gość: karola10006 Re: travocort (na piersi) - czy można? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.14, 16:17
              Wow to gratulacje naprawdę ja przez to męczące nie wiadomo co zastanawiam się czy nie odstawić mojej córci ale kontakt z Tobą podniósł mnie na duchu naprawdę, bardzo Ci dziękuję-nawet sobie nie wyobrażasz jaka jestem Ci wdzięczna. Bądź jeszcze tak miła i przeczytaj jak u mnie wygląda problem, opiszę ci dokładnie żebyś zweryfikowała ze swoim przypadkiem,ok?
              U mnie zaczęło się małym zaczerwienieniem na prawym sutku pod brodawką skóra była sucha łuszczyła się. Zaczęłam smarować aftinem ale nie pomogło. Potem posmarowałam gencjaną to mi tak wysuszyła pierś że pękła do krwi. Pojechałam do dermatologa powiedział że to jest zmacerowana pierś i żeby smarować pure lanem jak zaczęłam tym smarować to raz było lepiej raz gorzej ale w końcu rozprzestrzeniło się tak że objęło cały sutek i brodawka spuchła zrobiła się bordowa. Cały czas od początku czułam swędzenie czasami nie do wytrzymania a skóra była czerwona i błyszcząca. W końcu to samo pojawiło się na lewej piersi. Karmienie nie bolało pomiędzy karmieniami też nie tylko piekło. Skóra łuszczyła się nadal. Teraz biorę doustnie flumycon lekarz przepisał mi 50 mg ale myślę że to za mało więc wzięłam 200 mg które miałam w domu i jest lepiej, ale nie wiem czy to przez to czy dlatego że cały czas od miesiąca chodzę bez biustonosza. Mała pleśniawek nie miała i raczej nie ma, smarowałam też piersi nystatyną przez 2 miesiące a teraz daktarin oral. Zaczerwienienie trochę zbledło ale skóra schodzi nadal. Też nie stosowałam wkładek ale sobie kupię. Co o tym myślisz miałaś tak samo? Dodam jeszcze że to zaczerwienie pojawiło się w ciągu jednej nocy i rozprzestrzeniało się w zastraszającym tempie, a ty po leczeniu np.nystatyną widziałaś jakąkolwiek różnicę czy żadnej?
              • cricetus Re: travocort (na piersi) - czy można? 19.04.14, 19:19
                Wyglada to bardzo podobnie jak u mnie. Ja bralam flumycon 200 co drugi dzien przez 14 dni (czyli 7 tabletek). Nystatyna strasznie wysuszala mi piersi i nadal wszystko swedzialo, daktarin chyba byl lepszy. Dodatkowo te pekniecia skory powodowaly, ze bol przy karmieniu byl koszmarny. Nie wiem czy moje dziecko mialo plesniawki, bo nie dawalo sobie zajrzec porzadnie w buzie, ale na wszelki wypadek tez dostawalo nystatyne i potem daktarin. A i ja postanowilam, ze za wszelka cene wytrzymam i nie odstawie dziecka. Sprobuj moze jeszcze ten maltan, u mnie on lagodzil troche swedzenie i uelastycznial skore.
              • Gość: papryka_83 Re: travocort (na piersi) - czy można? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.14, 13:20
                Dziewczyny ja od ponad 3 miesięcy zmagam się z tym samym problemem. Problem dotyczy mojej prawej piersi. Zaczęło się na początku stycznia od zapalenia piersi, miesiąc później przeszłam kolejne zapalenie (tym razem brałam antybiotyk + probiotyk). Z dnia na dzień brodawka i pierś bolała coraz mocniej - na początku karmienia był ból, po karmieniu okropne kłucie do wnętrza piersi, swędzenie nawet do 2-óch godzin po karmieniu. W nocy ból był nie do zniesienia! Byłam u 4 lekarzy - jedna pani doktor stwierdziła, że jak boli, to mam łykać tabletki przeciwbólowe. Porada, że ręce opadają! Inny lekarz orzekł, że brodawka jest zmacerowana i stąd ten ból. Owszem - brodawka była dosyć mocno zmaltretowana, ale długotrwałe smarowanie maściami i lanoliną nie przyniosło żadnego efektu. W poradni laktacyjnej pani "odkryła" grzybicę (w lutym). Smarowałam brodawkę gencjaną ponad tydzień i zero poprawy. Obserwowałam tę pierś bardzo wnikliwie i już nie miałam żadnego pomysłu, co to może być. Na szczęście po 3 miesiącach walki, już u kresu sił, spotkałam się z moją położną środowiskową. Popatrzyła na brodawkę i poradziła zrobić posiew - i to był strzał w dziesiątkę! Zrobiłam posiew z chorej brodawki oraz dałam mleko z chorej i zdrowej piersi na posiew z antybiogramem (antybiogram bardzo ważna rzecz!). Po tygodniu odebrałam wynik i okazało się, że w chorej piersi jest grzybica i gronkowiec złocisty. Lekarka zastosowała leczenie kompleksowe - do pochwy globulki, smarowanie brodawki nystatyną, przyjmowanie antybiotyku doustnie oraz pędzlowanie dziecku buzi nystatyną (nie miał nawet pół pleśniawki!). Oczywiście wyparzanie smoczków, zabawek, gotowanie pościeli i bielizny, wycieranie piersi ręcznikiem jednorazowym. Poprawa ledwo zauważalna :( Ręce znów opadły, a ból w piersi nieznośny, sięgał chyba apogeum. Trafiłam znów do przyszpitalnej poradni laktacyjnej i na szczęście na dyżur do wspaniałego fachowca. Pani doktor spojrzała na brodawkę i zaleciła maść ze sterydem - wspomniany Travocort. Powiedziała, że przy grzybicy, gronkowcu, rana na brodawce bardzo trudno się goi - miałam pęknięcie u nasady brodawki bardzo głęboko, jakby ktoś żyletką pociął. Już po jednym dniu smarowania (miałam zalecone smarowanie 2 razy dziennie i zmywanie maści przed karmieniem) była duża poprawa. Smarowałam brodawkę 2 tygodnie, kłujący ból odszedł w zapomnienie. Brodawka jeszcze się goi, teraz smaruję bepanthenem, wietrzę, a jak brodawka pobolewa na czubku, to zakładam muszlę Medeli - wtedy brodawka nie dotyka materiału i nic jej nie podrażnia. Wkładek laktacyjnych nie używam - położna mi odradziła, zresztą nigdy ich nie stosowałam, mam wrażenie, że pierś się w nich zaparza. Naprawdę jest ogromna poprawa. I jeszcze jedno - pilnuję, zwłaszcza w nocy, żeby mały łapał głęboko pierś - jak płytko złapie, to boli. Czuję, że lada moment zapomnę o tej traumie :)
                • Gość: karola10006 Re: travocort (na piersi) - czy można? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.14, 22:57
                  dziękuję wam bardzo dziewczyny za wypowiedzi to takie miłe z waszej strony że dzielicie się swoimi doświadczeniami. To jest to że na innych matkach można polegać bardziej niż na lekarzach (przynajmniej w moim przypadku). Nie zamykajcie tego wątku ani nie wyłączajcie powiadomień, ok? Chciałabym jeszcze was podpytać jak leczenie nie pomoże;) Z góry dzięki. ;*
                • ronna_wawa Re: travocort (na piersi) - czy można? 06.08.15, 16:42
                  hmm jeżeli chodzi o travacort (apteka Warszawa poleciła mi go na podobną dolegliwość co Twoja) to poczułam się jak w niebie. Dziecko jednak daje mocno we znaki :/ aptekagold.pl/travocort-krem-x-15g.html smarowałam się takim kremem i jestem tylko ciekawa, czy są większe tubki, bo jednak czasem nie wystarczą do następnej wizyty lekarskiej, a recepty niet :/
Pełna wersja