cricetus
18.09.13, 20:24
Od jakichś 2 miesięcy walczę z czymś, co wydawało mi się z początku grzybicą piersi, ale teraz już nie wiem sama. Objawy to łuszcząca się skóra na otoczce, swędzenie, zaczerwienienie i pękanie czasami do "żywego mięsa" w miejscu u nasady brodawki. Jednak jeśli nie ma pęknięcia, to nie boli absolutnie przy przystawianiu. Nie pomógł fiolet, nystatyna, daktarin i flumycon doustnie (3 pierwsze stosowane i u mnie i u dziecka). Dziś pani dermatolog przepisała mi travocort do smarowania piersi przez 2 tygodnie. Po przeczytaniu ulotki mam obawy, czy na pewno można to stosować na piersi i czy w ogóle warto pakować się w kolejny lek przeciwgrzybiczy i w dodatku ze sterydami. Stosowała może któraś z Was? Bo sama już nie wiem.