Dodaj do ulubionych

Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsułam

23.05.14, 05:05
Witam.
Jestem do niczego, wszystko spaprałam.
Córeczka skończyła 9 miesięcy właśnie, a ja nie zbudowałam więzi mimo że pragnęłam tego bardzooo. Jest nerwowa tak jak ja. Skapitulowałam dziś i łyknęłam walerianę. Świat mi się sypie na głowę, nie wiem co robić dalej, same problemy tworzę.
Marzyłam o cudownym porodzie i macierzyństwie, nastawiłam się dobrze, wyszło - sam stres. Już w ciąży - kłótnie z partnerem, chęć rozstania i przejrzenie na oczy, że on woli mamuśkę zadowalać niż swoją ówczesną narzeczoną w ciąży. Nie zrobił właściwie nic dla mnie jak byłam w błogosławionym stanie, próbowaliśmy terapii, mniejsza z tym, im bliżej rozwiązania, tym ja bardziej byłam spięta i nerwowa. W końcu sam poród (był obecny, ale ciągle go wypraszałam), przeżyłam ciężko (rozcinanie prawie bez skurczu, urwane łożysko, długi poród, łyczeczkowanie itp.), do teraz trzęsie mną na myśl o powrocie do szpitala.
Po porodzie nie umiałam dziecka przystawić do piersi, jak spałam bo mi ją zabrano (córeczkę moją) od 5 do 9 rano po porodzie, podano jej od razu w buteleczce jakieś mleko z głupim smoczkiem ( bo płakała). Ech, i się wtedy zaczęło... Szkoła rodzenia na nic się przydała. Dostałąm tą butelkę, nie umiałam jej dać piersi, moje brodawki były prawie na równi z otoczką, nie umiała chwycić, płakała, a ja w coraz większym stresie - podawałam tą butelkę. Prosiłam o pomoc przy karmieniiu w szpitalu - pamiętam, ściskano mi brodawki i mówiono, że nic nie leci, a tam kropelka lepkiego płynu tylko. Byłam przerażona, bo bardzo mi zależało. Dobita jeszcze, że chodzić nie mogłam prawie (ogromne krwiaki poporodowe żył w kroczu). Byłam sama. Facet nic nie rozumiał, przychodził tylko i się uśmiechał do dziecka, nic poza tym. Prosiłam tylko by mi jakieś jedzenie robił. Od początku byłam zestresowana i tak zostało. Właściwie znikąd wsparcia, rodzina - matka - albo teksy w stylu, za mało leci, mała głodna, itp. potem jak nosiłam małą, to ciągle tylko- włóż do wózka zamiast zapytać jak się czuję.
Na początku chłop coś pomagał przy jedzeniu i sprzątaniu - wyznaczył sobie granicę końca połogu i potem robił coraz mniej, aż w końcu musiałam mu przypominać, że wypadałoby coś pomóc. Teraz dopiero jak mała złapała infekcję w drogach moczowych, zreflektował się, że posprzata. Ja, mimo, żę to już 9 misiąc, nie potrafię się zorganizować, jestem chaotyczna, nie wiem co robić dalej. Ponieważ planowaliśmy się rozstać, ciągle jestem zestresowana jak sobie poradzę dalej. Wiem już, że po powrocie z macierzyńskiego moja praca zostanie zakończona ( pracodawca jasno mi dał do zrozumienia na moje pytanie).
Nie mogę wrócić do rodziców, nie dam rady psychicznie z nimi, ledwo zniosłam jednodniową wizytę świąteczną.
Piszę ten wstęp, by nakreślić zmagania psychiczne. Wracam do mojego karmienia.
W szpitalu mała miała zażółconą skórę, ale nas wypuszczono. Pamiętam, jadąc ze szpitala, byłam przerażona "jak ja wykarmię dziecko"- przecież nic nie leci. Kazałam od razu kupić mleko ;/. Mieliśmy jakieś promocyjne butelki avent, potem kupiliśmy medelę taką butelkę.
Mała płakała z głodu, próbowałam jej dawać cyca, potem kapitulacja - i butelka. W histerii poporodowej i załamaniu poprosiłąm o pomoc laktacyjną. Przyjechała pani z wagą i elektrycznym laktatorem, na dzieńdobry ustalając, by karmić wg schematu i ważyć co 3 dni. Odciągać i podawać określone ilości, to mnie dobiło. Ale mnie nastraszyła żółtaczką. Mała nie spadła z wagi przez to mleko sztuczne nawet. Raz popatrzyła jak zasysa i stwierdziła że w porządku i że płacze bo nic nie leci ;/ no więc kolejne dobicie, czując się jak dojarka z tym laktatorem ,robiłam tak przez kilka dni zrozpaczona i zestresowana, oczywiście z bólem brodawek, bo jakżeby inaczej. NIe wytrzymałam długo, jak zaczęło mi sięodciągać około 45 ml po kilku dniach - zaczęłam karmić tylko piersią, nie mogłam tak dłużej. Mała mimo to płakała, wisiała na cycu cały dzień. Jadłą, spała, jadłą spała, prężyła sie kupkała i tak w kółko. Myślałam, zę jest coś nie tak, że się nie najada ( oczywiście moja mama wpadła na tydzień w 2 tygodniu i mówiła, że ona sięnie najada dlatego nie śpi i cyca wołą). Ja nie potrafiłam jej zmusić do intensywnego ssania, bo szybko zasypiała przy cycu i tak w kółko. Nie miałam czasu wtedy dla siebie nie mam i teraz.
Wtedy wisiała przez prawie cąły czas, teraz ssie w trakcie drzemek i nadla nie jestem w stanie nic zrobić wokół siebie.
Nie pamiętam jak ten czas minął. Stres, napięcie, nerwy. Potem się zaczął problem inny - krew w kupce, zielone, pieniste stolce, wodniste, do 10 dziennie. Spróbowałam delikol - piski i krzyk ,ale ilość się zmniejszyła od razu. Ulewania też były. Chodziłam do lekarzy, robiłam badania, nic nie wykazywały wówczas. więc mówiono, że alergia. Twarz też cała czarwona i ciemieniucha mocna. Przeszłąm na dietę bezglutenową, bezmleczną, wegańską, bez warzyw alergizujących typu pomidor, seler itp. W końcu prawie nic do jedzenia mi nie zostało, sama kasza jaglana z kilkoma warzywami, a mała nadal miała tą krew. POdjadałam suszone owoce z powodu silnego łaknienia cukru, mimo wzdęć po nich wydaje mi się większych u niej.
Od ponad roku jestem na takiej diecie i już nie mam aptetytu na nic konkretnego, a jestem ciągle głodna. O dziwo moja morfologia jest idealna.
Rety, nie umiem skleić tych paru zdań.
Jak mała miała prawie 7 miesięcy jeszcze stabilnie nie siedziała, alergolog stwierdził, że powinno się rozszerzać dietę. Mimo moich obaw. porad na forum alergia by nie dawać jabłka i marchewki. podałam marchewkę gotowaną. Do tej pory nie miała na skórze ciałka plam żadnych suchych, po tej marchewce zaczęły się pojawiać. Nie wiedziałam już kto ma rację. Odstawiłam marchewkę, Po jakimś czasie spróbowałam jabłka - to samo. Odstawiłam. Nadal nie wiem co jest bezpieczne, bo nie miałam jakiejś diety eliminacyjnej, nie wiedząc jak ją poprowadzić, a lekarze mi nic konkretnego jak postępować nie mówili. Tylko bym się nie ograniczała. Ale jak się nie ograniczać jak była krew a potem plamy???
Mała przez cały ten czas bardzo się prężyła przy kupce, czy w ogóle. Robiła potem około 4 dziennie, zawsze ze spinaniem lub podskokami jakimiś, czasem ją kładłam, dawałam cyca, nóżki podginałam i tak jej się robiło łatwiej. Kupka była pienista cały czas, mimo podawania delikolu, więc przestałam - nic się nie zmieniło. Po próbach ze stałym pokarmem, kupka jest stała, nawet za bardzo, robiła nawet co 5-6 dni, teraz co 2-3 dzień.
Próbowałam ją wysadzać na ubikacji przytrzymują, by łątwiej jej było zrobić, oczywiście do pomocy służył cyc. Teraz kojarzy to miejsce tylko z jedzeniem, a nie z sikaniem ani kupką. NIe wiem jak to odwrócić... niewygodnie tam się karmi, gapiąc się w klapę, wprawdzie cisza i spokój, nigdzie nie potrafi chwycić już. Pręży się cały czas.
Miesiać temu wyszły nam e.coli w moczu, miała wymioty 2 razy jedngo dnia, zęby też zaczęły w końcu iść i już czuć na dole. Teraz wyszedł pseudomonas w moczu... I totalnie się załamałam, lekarz mnie nastraszył szpitalem. Nie wyobrażam sobie pobytu tam z moimi problemami, z tym karmieniem, dietą, ze mną, małą maksymalnie niespokojną. NIe dałam rady od kilku dni chodzę wyczerpana, mimo, że jestem wyczerpana od miesięcy, teraz doszła chęć płaczu, bezsilność jakaś, kupiłam kalms za radą koleżanki innej karmiącej. Za dużo tego dla mnie, jestem za mało odporna, niedoświadczona zupełnie.
BLW mi totalnie nie wyszło - oczywiście przez stres. Na początku dawałm wszystko kawałeczki osobno gotowane, ziemniak, brokuł, batat, szparagi, potem kasza z morelą, soczewicą, banan, mango. Dawałąm też łyżeczką, zaczęłam wciskać by coś jadła, bo ostantio mało je. Ssanie na ubikacji przyjemne moze nie jst.
Czuje się strasznie winna, że te zakażenia są przeze mnie. Przez ubikację, przez brak higieny, nieuwagę, niedopatrzenie, zaniedbanie. NIe mam sił na sprzątanie, nawet by poświęcić małej czas na zabawę, gotuję, śpimy, jemy, spacer i tak mi leci.
Czy ja mogę to wszystko jakoś odwrócić i zacząć normalnie funkcjonować????????
Jak mam się p
Obserwuj wątek
    • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 23.05.14, 05:08
      Jak mam się pozbierać? Jak normalnie BLW zrobić, jak wrócic do karmienia na leżąco, jak zbudować więź przy karmieniu i nie tylko, jak do tej pory było to tylko stresujące dla mnie i małej... bardzo mi zależy i zrobię wszystko, tak jak jestem zdolna do tej dziwnej diety.
      I co z tą dietą? Czy ta bakterię rzeczywiście tylko w szpitalu się leczy? (czekam na usg, posiew i wizytę u nefrologa). Może ktoś wie, przeżył. Jak funkcjonować normalnie.
      pozdrowienia.
    • melancho_lia Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 23.05.14, 12:20
      Mojej córce kiedyś tez wyhodowali pseudomonasa. Badanie ogólne prawidłowe w posiewie jakas straszna ilość tej bakterii. Na Izbie przyjęć w szpitalu lekarz po obejrzeniu wyników i mojej szalejącej w radosnej córki kazał powtórzyć badanie.
      Okaząło się, że ten pierwszy posiew był zapewne pomyłką labu. Uniknęliśmy szpitala.
    • asia_i_p Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 23.05.14, 16:35
      Najprawdopodobniej masz depresję poporodową - miałam to świństwo, człowiek się miota i co nie zrobi, czuje się winny.

      Ja sobie w pewnym momencie powiedziałam, że przeszłość odgradzam grubą kreską ;), że ma być tak, jakbym właśnie adoptowała małą od matki, którą byłam wcześniej, więc się poznajemy od nowa i naprawiam tamte błędy jak mogę, ale się za nie nie obwiniam. Trochę pomogło.

      Tajemnica, moim zdaniem, tkwi w pewności siebie. Matki, które karmią piersią po 24 godziny na dobę i są pewne, że robią dobrze, są szczęśliwe, matki, które dokarmiają i są pewne, że robią dobrze, są szczęśliwe. Ale matki niepewne siebie są bardzo podatne na poczucie winy i stres. Więc to nad pewnością siebie powinnaś pracować - wybrać sobie jakiś jeden sposób - BLW, łyżeczka, nieważne co - i trzymać się go, z przekonaniem, że robisz najlepiej, jak możesz.
    • born_to_sea Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 23.05.14, 21:49
      Milkahelena, jestes wspaniala mama! Czytam Twoj post i widze w nim mnostwo milosci, jaka obdarzasz swoja Coreczke. To z mysla o Niej przeszlas na te straszna diete, to dla Jej lepszego samopoczucia karmilas w toalecie, wszystko robisz dla Niej. Niestety, nie ustrzeglas sie bledow, ale kazdy czlowiek ma prawo sie mylic. Tobie brakowalo i nadal brakuje wsparcia, a ci, ktorzy mieli pomoc, niestety zaszkodzili... To wspaniale, ze udalo Ci sie rozkrecic laktacje pomimo trudnosci i ze nadal karmisz piersia, jestes wielka!
      Nie bede sie tu wymadrzac jesli chodzi o infekcje u dzieci, bo nie mam doswiadczenia. Mysle, ze do fatalnego samopoczucia przyczynia sie tu miedzy innymi ta feralna dieta. O ile wiem, to rozne skladniki sie wyklucza stopniowo na 2-3 tygodnie, zwykle zaczyna sie od mleka i jajek, bo one najczesciej uczulaja. Ale jezeli takie odstawienie nic nie zmienia u dziecka, to wraca sie do jedznia tych produktow, a odstawia cos innego! Czy jestes pewna, ze musisz trzymac tak ostra diete, bylas z tym problemem u tej konsultantki laktacyjnej, ktora Ci pomogla na poczatku, czy tylko fora o alergii czytalas?
      Mysle, ze powinnas przeniesc karmienie do innego spokojnego miejsca, np. do lozka. Mala na pewno da sie w koncu przekonac, ale trzeba na spokojnie, bez nerwow,
      Leki uspakajajace nie sa dobrym rozwiazaniem w depresji, bo wyciszaja, a Tobie radosci wiecej potrzeba :) Idz koniecznie do specjalisty. Jezeli chcesz jakiegos lekarza z polecenia, napisz, gdzie mieszkasz, moze ktos cos podpowie.
      Wierze, ze sobie poradzisz, bo wiele juz dla Coreczki zrobilas, nie boj sie prosic o pomoc, dostaniesz wsparcie i bedzie latwiej. Trzymam kciuki za Was obie!
      • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 23.05.14, 22:11
        Bardzo, bardzo, bardzo serdecznie dziękuję za odzew, za wsparcie, za komentarze!
        To dla mnie wiele znaczy.
        Macie rację, brak mi pewności siebie, powinnam szukać pomocy. Tyle, że do tej pory coś mi mówiło w głowie, że sama sobie powinnam dać radę. I jeszcze, bałam się wychodzić, by nie wyjść na taką co sobie nie radzi, ale nie radzę sobie i skapitulowałam.
        Płacz dziecka, kiedy nie mogę pomóc mnie obezwładnia, wychodzi, że brak mi sił jednak.
        Jestem z Wrocławia. Nie szukałam jeszcze nikogo z psychologów itp., ponieważ to wiąże się z wyjściem bez małej na dłuższy czas, a ona bardzo na cycu teraz i niespokojna (zęby, mocz, kupka?). Więc też ciągle nie wiem jak mam to zrobić, może wizytę domową.
        Szczerze mówiąc, nie wiem jak z tą dietą mam czynić, wyeliminowałam tak dużo, ze teraz nie wiem jak do tego wrócić, "normalnego jedzenia", nawet nie mam apetytu na nic konkretnego.
        Byłąm tylko u alergologa z przychodni ( dał mi skierowanie na Ige całkowite - wyszło w normie) i mówił, by jeść normalnie mimo krwi, tak samo pediatrzy, gastrolog też dopóki przybiera na wadze to ponoć w porządku. U konsultantki już nie byłam żadnej, chociaż chciałam iść, bo dość długo mnie ciągnęło w piersi taki ból kłujący i bledły brodawki mocno, szczególnie lewa. Wydaje mi sie, że mała się słabo przysysała i tak jej zostało. Pewnie już za późno by to naprawić, a może część problemów ma przez to.
        MOcz w badaniu ogólnym wychodzi bez leukocytów, nieliczne bakterie reszta ok. Więc już sama nie wiem co dalej. Czekam.
        Próbowałam w łóżku - od razu obraca się na brzuszek, wygina pupę i hmm nie wiem o co chodzi. Coś na pewno ją męczy. Jakby ciągle była "niewykupkana". Jeszcze je w nosidełku jak już chce spać bardzo.
        Dziękuję jeszcze raz.
        • rulsanka Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 24.05.14, 11:20
          Szczerze mówiąc, nie wiem jak z tą dietą mam czynić, wyeliminowałam tak dużo, ze teraz nie wiem jak do tego wrócić, "normalnego jedzenia", nawet nie mam apetytu na nic konkretnego.

          Przede wszystkim możesz jeść to, co je twoja córka i jej nie uczula. A tak w ogóle powinnaś zacząć jeść normalnie. Wprowadzać te produkty, na które masz największą ochotę.

          Próbowałam w łóżku - od razu obraca się na brzuszek, wygina pupę i hmm nie wiem
          o co chodzi. Coś na pewno ją męczy.


          To częste zachowanie w tym wieku, dziecko staje się coraz bardziej ruchliwe. Moi obaj synowie przybierali takie pozy.

          Koniecznie idź do psychiatry lub psychologa. Najlepiej takiego, co ma doświadczenie w leczeniu kobiet karmiących. Może dopytaj na forum, załóż osobny wątek. Wybrać się możesz chociażby z dzieckiem. To bardzo ważne, żebyś miała jakieś wsparcie, na razie jesteś z twoimi problemami sama, zestresowana, zastraszona. Bardzo dzielna jesteś mimo tego. Z tym, że to tak się nie da na dłuższą metę. Powinno być dobrze, miło, bezpiecznie. To ważne dla ciebie i córki. Trzymaj się.
        • londine Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 26.05.14, 10:09
          Hej, Kobieto! Jesteś cudowną Mamą! Jak czytam Twoje posty, to stwierdzam, że jesteś potwornie silna, tylko... sama nie wierzysz w swoje możliwości i siebie samą. Kobieto, ja na takiej diecie jak Ty to opadłam z sił już po 2 tygodniach i płakałam, że jetem cały czas głodna :( Do tego jesteś zupełnie sama ze swoimi problemami i dziecka. To obezwładnia jeszcze bardziej. A Ty cały czas przesz dalej i walczysz, bo tak trzeba, bo taki masz wewnętrzny imperatyw dla swojej córki. I to jest właśnie piękne! Myślę, że miałaś przepiękne marzenia o macierzyństwie, porodzie, partnerstwie, karmieniu.. wymarzyłaś sobie idealny scenariusz, który się nie spełnił. Ale tak w życiu jest! Nie wszystkie scenariusze się sprawdzają, ale to nie jest Twoja wina. Trzeba po prostu zaakceptować to, co przynosi życie. Może przy następnym dziecku znienacka się on spełni ? ;)
          Do psychologa czy psychiatry idź nawet z dzieckiem, myślę, że dobry terapeuta nie będzie miał nic przeciwko temu. Im spokojniejsza mama, tym spokojniejsze dziecię. Pocieszę Cię, że ja żyję w małym chaosie pomimo, że mam już drugą 4-miesięczną córkę :) Ale ten chaosik daje się ogarnąć ;) Media, artykuły wszyscy starają się nam wmówić, że gdzieś tam są idealne mamy, wiodące idealne życie z idealnymi dziećmi, .. tylko że takich mam po prostu nie ma. Zawsze wtedy przypomina mi się piosenka Brzechwy z Akademii Pana Kleksa.. "Na wyspach Bergamutach.." ;) Są tylko mamy, które radzą sobie tak, jak najlepiej potrafią i to są wystarczająco dobre mamy.
          Moja starsza też wyczyniała różne fikołki przy piersi, potrafiła kręcić się wokół własnej osi o 360* nie wypuszczając piersi z buzi :) Ten wiek już tak ma. Może próbuj karmić na śpiocha? I ja też miałam etap karmienia w łazience przy zgaszonym świetle, bo inaczej zwyczajnie nie dało rady, bo Małą wszystko rozpraszało, bo takie ciekawskie dziecię.
          • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 27.05.14, 02:59
            Bardzo dziękuję za wspierające słowa!
            Dzisiaj się popłakałam, bo zobaczyłam wynik drugi z posiewu i wyszedł negatywny!!!
            Moze to było jakieś zanieczyszczenie moczu. Ech, jaka ulga.
            MIałam marzenia i nadal mam o rozumieniu córeczki. Nie miałam pojęcia, że wyjdzie na opak, i tak ciężko mi będzie zrozumieć małą. Czasami czuję się jak wyrodna, że nie rozumiem jej potrzeb. Na początku było jakoś mniej problemu, ale teraz nawet nie wiem już czy to ząb czy głód, i panikuje, że tak nie znam swojego dziecka, a tyle miesięcy już minęło i jak mam ja poznać na nowo, jak zrozumieć. Zależy mi bardzo.
            • Gość: Paletka Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.14, 09:25
              Spokojnie, nie wymagaj od siebie niemożliwego. Żadna matka nie czyta w myślach swojego dziecka. Czasem naprawdę trudno wychwycić, czemu to nasze dziecko marudzi. Najczęściej jednak lekiem jest po prostu bliskość. Nie ciumkanie nad wózkiem z tysiącem zabawek, tylko właśnie bliskość, przytulenie.
              Z obserwacji i swojego 6-miesięcznego doświadczenia mogę tylko podpowiedzieć, że spokojniejsze dzieci to te, które są blisko mamy. Często noszone, przytulane są po prostu szczęśliwsze. Moje zdrowie psychiczne uratowała chusta. Nawet w te koszmarne jęczące dni pakuję Małego w szmatę, ogarniam dom, idę na spacer i już jest lepiej, bo Młody potrafi jak zahipnotyzowany oglądać wieszanie prania. Do tego ja jestem spokojniejsza, bo mam go przy sobie.
              • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 27.05.14, 12:06
                Właśnie też mnie ratowała i chusta i nosidło. Wózek mam pożyczony i jakoś nie chcę małej tam dać. Wcześniej to i owszem można było coś robić, teraz jak jest większa to już chce dotykać, łapać do buzi wykręca się, wyciąga łapki i po kubki, szklanki, wrzątek, noże co się da dosłownie. Zjada przy okazji pewnie jkaieś kawałki czegoś niedozwolonego bo nie dopilnuję.
                Najgorzej ze sprzątaniem, nie potrafię ogarnąć w ogóle, bałagan na całego a tu niezrozumiałe jęki, latanie do łazienki itd. Umówiłam się do terapeuty na poniedziałek.
                Mam nadzieję że coś to da. Może jeszcze powinnam do psychiatry iść, tyle że leków to ja się bardziej boję niż swoich lęków. Efektu ich działania, niepożądanych działań, wpływu na mnie na dziecko.
                Zwykle matki widzą, że dziecko jest głodne lub chce siku (znaczy ma mokro, choć niektóre wysadzają już w niemowlęctwie, też chciałam ale nie wyszło), mi się wszystko zlało i zgaduję. Strasznie się czuję z tego powodu, bo to znaczy że nie komunikuję się z córką. Może to rzeczywiście objaw depresji.
                Dopóki była w chuście, czy nosidełku długo to bardziej rozumiałam chyba. (oczywiście ilekroć rozmawiam o czymkolwiek ze swoją mamą to jest komentarz daj do wózka bo powykręcasz jej nóżki, dusi się tam, niewygodnie jej itp. i ulegam czasem po wizycie u niej, mniej noszę więcej marudzenia i niepokoju, płaczu). Teraz zrobiłam się nerwowa i mniej patrząca na małą ;/, bo wiele rzeczy muszę ogarnąć a nie wiem jak, dosłownie zrobienie jedzenia mnie zaczyna przerastać.
                • Gość: Paletka Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.14, 13:01
                  Moja mama mi wcześniej serwowała identyczne teksty, a babcia na mnie wręcz nawrzeszczała, że krzywdę robię Młodemu (tuż po tym, jak opowiadała 'anegdotę' o tym, jak jej najmłodszy z kanapy w niemowlęctwie spadł na główkę i nic mu nie jest, a te dzisiejsze łóżeczka to niepotrzebny wynalazek). Nie przejmuj się nimi, sama widzisz, że jest mniej jęczenia, kiedy masz dziecko przy sobie. Zaufaj swojej intuicji i trochę wyluzuj. Twoje dziecko codziennie się zmienia masz prawo nie nadążać. Dla mnie te wszystkie okresy przejściowe, lęki separacyjne i skoki rozwojowe, które mi zmieniają dziecko w niezrozumiałego dla mnie stworka to jakiś koszmar.
                  Terapia to świetny pomysł. Kiedy zaczniesz opowiadać, co Cie trapi i usłyszysz własny głos, sama sobie poukładasz wszystko w głowie i zrozumiesz swoje uczucia. Też przez to przechodziłam i stanęłam na nogi. Możliwe, że leki nie będą konieczne, więc nie bój się na zapas.
                  Póki co zapakuj córkę w chustę lub nosidło i ugotuj sobie coś smacznego. Masz tutaj grupę wsparcia. :)
                  • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 27.05.14, 21:44
                    Dziękuję :) dużo mi dały wszystkie komentarze. Bardzo. Poczułam się mniej sama w tym wszystkim, mimo, że nadal sama. Najgorzej to wątpić ciągle w siebie, gdy nawet najbliższe osoby ciągle podważają dobro i właściwość mojego postępowania. Dziś pierwszy raz dałam mała na plecy, niewiele widziała po bokach, tylko po domu - jak chodzimy to się wykręca ciekawska już. Nie było tak źle, trochę jęczenia oczywiście, bo widzę chciałaby być bardzo samodzielna.
                    pozdrowienia
            • londine Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 28.05.14, 01:12
              NIe rozumie Twojego dziecka Twój partner, a Ty rozumiesz go duuużo lepiej. Zastanów si sama, czy Twoje otoczenie jak przebywa z Wami, pyta się cały czas Ciebie "O co jej chodzi?" mając na myśli Twoją córkę? Skoro tak, to znaczy, że wiedzą, że to TY najlepiej ją rozumiesz. Ja swojej starszej kompletnie nie kumałam, byłam jak dziecko we mgle. Co najlepsze, najlepiej rozumiała ją moja Mama i to chyba dlatego, że spędzała z nią duużo czasu + doświadczenie. Zaczęłam rozumieć starszą jak była w stanie mi wytłumaczyć (ręcznie, gestem) o co jej chodzi. Młodszą rozumiem lepiej, ale jesteśmy całkowicie nierozłączne. Co nie zmienia zupełnie faktu, że czasem też nie wiem o co chodzi, więc sprawdzam po kolei pieluszkę, czy głodna, czy brzuszek... a na koniec często okazuje się, że dziecku chodziło o coś innego i zawsze wtedy się śmieje do niej, że głupia, niedomyślna matka nie domyśliła się o co jej chodzi :) Z maluszkami tak już jest, dochodzisz do tego o co mu chodzi metodą prób i błedów :0 I to jest też normalne. Jak zacznie gadać i nawijać, tupać, że ona chce to i tamto to zatęsknisz za okresem, kiedy nie gadało ;)
              A więź z dzieckiem masz, choćbyś nie wiem jak próbowała jej nie mieć, bo.. jesteś jej Mamą. Moja starsza, pomimo absolutnego niezrozumienia jej w niemowlęctwie w chwili obecnej uznaje mnie za autorytet i wszelkie dyrektywy taty sprawdza ze mną :) Na pewno Twoja córka uśmiecha się na Twój widok - to już jest właśnie TO. Niemowlę w bardzo podstawowy, prymitywny sposób okazuje swoje przywiązanie i to jest jeden z wielu jego objawów.
    • notalent Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 24.05.14, 23:21
      Przede wszystkim musisz ochłonąć i przestać myśleć o macierzyństwie jak o jakimś konkursie lub o egzaminie gdzie musisz dostać ocenę celującą. Nikt nie jest idealny a jak ktoś już wcześniej zauważył - widać w tym co piszesz, że przede wszystkim kochasz swoje dziecko, chcesz jak najlepiej, nerwy Cie zżerają. Depresja poporodowa, złe stosunki z ojcem, zamartwianie się o przyszłość, brak wsparcia to główne przyczyny takiej depry u Ciebie. Musisz coś zmienić moj adroga. Musisz myśleć pozytywnie, znajdź jakąś literaturę (Zamiast chodzic do drogiego psychologa) któa pomoze Ci myslec pozytywnie. Może czasopismo psychologiczne? Poszperaj coś, chociazby w lokalnej bibliotece. Nie bój się wychodzenia z dzieckiem, zacznij normalnie jeść. Wiem że to łatwo mówić. Naprawdę Ci współczuję. Ja też przeżywałam coś podobnego ale nie aż tak chyba. Miałam poważnego doła, nadal mam ale naprawdę tak nie można ja to widzę... Bo życie nam ucieka między palcami. Nie wiem co Ci napisać. Może to, że musisz uwierzyć w siebie, w to że jesteś najlepszą matką dla swojego dziecka, że dajesz najwazniejsze - milosc i troske a świata całego nie naprawisz niestety.
      • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 26.05.14, 00:39
        Dziękuję za wsparcie. Wiem, zmuszam się ale mi to jakoś nie wychodzi, nie wiem dlaczego. Nawet już przygasłam jeśli chodzi o uśmiech do małej i cierpliwość i zrozumienie (wstyd).
        Bardzo t osobie wyrzucam. Wczoraj takiego ataku szlochu dostałam z powodu jakiejś nieznanej mi nawet smutnej piosenki, coś się we mnie złamało.
        Najbardziej boli mnie, że nie potrafię wystarczająco dobrze zatroszczyć się o córeczkę - ma zaparcia,a ja nie wiem jaki mam soczek zrobić, by jej pomóc. Nie chce też za bardzo pić innych rzeczy oprócz piersi, próbowałam mango zetrzeć. Jedzenie ciągle opornie.
        Jak tu odpuścić zupełnie, zacząć od nowa, bez patrzenie jak i co je. Widzę, że woli sama sobie brać, czasami pozwoli sobie podać kilka łyżeczek kaszy jaglanej czy gryczanej.
        No i ten kibelek jeszcze trenujemy (karmienie) bo przyzwyczajenie silne.
        I ten kontakt, wiem, że ten rok ważny jest a ja czasami się zamyślam, że mnie nie ma przy niej często mimo, że ciałem obecna ciągle. To jest problem dla mnie, by być z córką naprawdę.
        • rulsanka Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 26.05.14, 09:57
          Wiem, zmuszam się ale mi to jakoś nie wychodzi, nie wiem dlaczego.

          Bo prawdopodobnie masz depresję. Bo nie masz wsparcia. Bo zmuszać się nie można wiecznie, w końcu siły słabną.

          Nawet już przygasłam jeśli chodzi o uśmiech do małej i cierpliwość i zrozumienie (wstyd).
          Bardzo t osobie wyrzucam.


          Wstyd i poczucie winy to klasyczne cechy depresji. Plus niepokój o zdrowie dziecka, zaniedbanie własnych zainteresowań, jedzenia (sama piszesz, że już nie masz na nic ochoty). Biegiem do specjalisty. W odróżnieniu od notalent odradzam myślenie pozytywne. Do tego nie da się zmusić. Jak ktoś się zmusza do pozytywnego myślenia tak naprawdę będąc w depresji, to ta depresja się pogłębia. Bo tylko ją maskujesz.

          Wczoraj takiego ataku szlochu dostałam z powodu jakiejś nieznanej mi nawet smutnej piosenki, coś się we mnie złamało.

          To akurat zdarza się każdemu, szczególnie matce. To nic złego. Płacz jeśli masz ochotę, płacz oczyszcza. Płacz, krzycz- najlepiej nie przy dziecku. Daj upust tym złym emocjom które tłumisz.
        • londine Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 26.05.14, 10:18
          Hej, a dlaczego akurat mango i inne wynalazki? A zwykła dieta, taka nasza polska, z ziemniaczkiem ugotowanym i utartym na puree, z żółtkiem, czy koperkiem i masłem? Kelik ryżowy? Kaszki? Może od tych wynalazków ma problemy z brzuszkiem? Kiedyś usłyszałam dobrą radę, że dzieci w większości nie są uczulone na pokarmy pochodzące z własnego kraju, bo do nich przyzwyczajone są jeszcze w życiu płodowym. Problem pojawia się gdy zaczynają jeść rzeczy importowane (o 1.nie znają smaku i jest to obce białko i 2. chemia i konserwanty władowywane w te importowane produkty, aby przetrwały transport). Najlepsze jedzenie, to takie "od chłopa" :) Moja starsza reagowała alergicznie na właśnie wynalazki i okazało się, że problemem są konserwanty! Do tej pory nie zje kupnej wędliny, tylko dziwnym zmysłem wyczuwa tę ekologiczą lub domową i wcina aż uszy się trzęsą. Więc może wróć na przaśną, polską dietę?? A na zaparcia rewelacyjnie działają śliwki suszone (są też w słiczkach Gerbera dla niemowląt) lub kaszka z suszoną śliwką Nestle na zmianę z tą z lipą :) U nas działały cuda
          • rulsanka Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 26.05.14, 10:58
            Przaśna polska dieta to nie to co dawniej. Może jak masz własne z ogródka to ok. Ale jak ze sklepu to równie dobrze może być mango jak ziemniak. Nie wiem, czy wiesz, ale większość ziemniaków będących w sprzedaży zimą jest potraktowana herbicydem, żeby nie kiełkowały.

            Koperek? Liściowe warzywa wchłaniają najwięcej środków ochrony roślin i nawozów.

            Wędlina domowa, ekologiczna? Każda wędlina zawiera azotany, azotyny i dużo soli. Te ze sklepów ekologicznych są z reguły jeszcze bardziej słone niż te zwykłe. Poza tym mięso to też nie jest krówka czy kurka z pola, tylko fermowe i hodowlane. Czyli antybiotyki, hormony.

            Słoiczek gerbera jest z całą pewnością mniej wartościowy niż soczyste mango.

            Kleik ryżowy to w przypadku zaparcia jest samobójstwo. Poza tym to bezwartościowe jedzenie.

            Kaszki nestle to produkt wysoko przetworzony, taka pasza.

            Piszę to nie po to by deprecjonować twój styl żywienia, ale po to by pokazać inną perspektywę. Ty krytykujesz innych, a tak naprawdę warto się przyjrzeć temu co samemu się robi.

            Podsumowując, dobre mango nie jest złe, jest pyszne! Podobnie ananas itp.

            • londine Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 26.05.14, 14:24
              Hej, ja nie krytykuję, ale staram się pomóc i rzucić jakiś pomysł. Skoro jej Mała ma problemy, to może zacząc od początku? Nie trzeba kupować jedzenia tylko w marketach. Można też kupić w sklepie ekologicznym lub u zaprzyjaźnionego dostawcy, co produkuje warzywa bez chemii. Ja takie mam i szukam lub pytam się po znajomych, lub sprawdzam w internecie lub sadzę sama. Można podpytać się babci, cioci, kogoś znajomego.
              Koperek można mieć swój własny - wystarczy posiać go w doniczce.

              Zrobienie wędliny domowej to nie jest wielka sprawa. W tej chwili moja rodzina woli taką upieczoną karkówkę czy ugotowaną szynkę w ziołach , które praktycznie robią się same. Na mięso wpływu nie masz, ale masz na to jak je przyrządzisz. Kurę, czy indyka można kupić z hodowli eko, więc bez tych świństw. A kucharką jestem żadną, prym w kuchni wiodła moja Mama, ale odkąd umarła muszę jakoś sobie radzić i kopalnią pomysłów kulinarnych jest net.

              Słoiczek Gerbera ma przede wszystkim atesty i jest poddawany badaniom, czy nie ma w nim pestycydów i innej chemii. Mango ze sklepu czy śliwki suszone w torebce tego nie ma. Do tego śliwki są siarkowane. Dlatego czasem wolę słoiczek, bo wiem, że jest sprawdzony. I nie demonizujmy słoiczków!

              Kleik ryżowy, ryż, czy kaszki to produkty sprawdzone pod kątem jakościowym i z tego co wiem, to ryż jeszcze nikogo nie uczulił. Nie do stosowania na stałe, raczej po to, aby wprowadzić coś nowego. Dziewczyna jedzie do tej pory na samej kaszy jaglanej z warzywami! Moja młodsza na przykład nie toleruje selera i pora, więc musiałam się z nimi pożegnać.
              Ja mam kartkę przyklejoną do drzwi lodówki z wypisaną listą, czego nie mogę i dopisuję do niej co zaszkodziło. Poza tym od pierwszej ciąży w nawyk mi weszło czytanie etykiet produktów zanim je kupię i odkładam to co jest zbyt chemiczne.
              Jakoś nasi rodzice wychowywali nas na mleku i kaszy manny od maleńkości i tak dużo alergii nie było. Problemem jest właśnie chemia w żywności, a nie żywność sama w sobie.

              A mango i ananasa też lubię :)

              Dla koleżanki zakładającej wątek to myślę, że powinna jeść sama to co daje dziecku, czyli te same produkty i eliminować te same produkty. Na tym etapie to tylko tak.
          • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 27.05.14, 02:52
            Śliwkę zakupiłam, trochę oczywiście strach podać bo to nowe i pestkowe, a wydawało mi się jak jadłam wcześniej powidła, że coś po nich było.
            Właśnie ze względu na diętę tą, by nic nie alergizowało próbowałam jeść i podawać to czego nie jadłam lub jakoś mało albo nigdy w życiu np batat. Chociaż skrobiowe warzywa jej nie smakują. Banana toleruje nawet.
            • londine Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 28.05.14, 10:11
              Właśnie w ten sposób testujesz na niej nowe produkty :) A jesz je też sama? Z jednej strony to dobrze, bo Mała poznaje nowe smaki i później chętniej będzie eksperymentowała w kuchni :) Później już będzie wybrzydzać i zostaną 2-3 rzeczy, które będzie chciała jeść na okrągło :)
              Nie przejmuj się tym, że czegoś nie chce. Jak czymś pluje, to nie wmuszaj, ale spróbuj znowu za kilka dni. Dzieci tak mają, że muszą się przyzwyczaić do nowych pokarmów. Po troszecku, po troszeczku i to jedzenie się rozkręci. Wcześniej nie musiała żuć i gryźć, samo wpływało do buzi. A teraz trzeba to przemielić i leniuszkowi się nie chce. Dobrym sposobem jest dawać do łapki kawałek banana czy marchewki ugotowanej, czy ziemniaczka, i niech sama testuje :) Poliże, rozgniecie, ale coś o buzi wejdzie :) Nastaw się na totalny bałagan w kuchni, jedzenie we włosach i przebieranie dziecka po każdym posiłku :) To norma :)
              Zacznij od pokarmów mało uczulających i powoli dokładaj do nich następne. Tu znalazłam dobry sposób jak to robić:
              ammniam.pl/pierwsze-dania-dla-maluszka/
              A co do śliwek, to spokojnie wystarczy jej na poczatek łyżeczka. I patrz jak zareaguje. Ja mojej starszej jak dałam pół słoiczka, to nadrabiałam zaległości w zmienianiu pieluszek :) Małej to zupełnie nie przeszkadzało :) Następnym razem dałam więc już mniej. Tak to już jest, pewnych rzeczy niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ale dzieci nam duuuuużo wybaczają :)
              I powiem Ci, że jak czytam Twoje wpisy to dokładnie jakbym czytała siebie przy pierwszym dziecku. Przy drugim jest już łatwiej, bo jesteś pewniejsza, bo przećwiczyłaś pewne kwestie ze starszym. Choć i tak każde dziecko jest inne...

              Musisz przede wszystkim zaufać SAMEJ SOBIE, że to co robisz z Małą, dla Niej to robisz najlepiej jak to jest możliwe, bo robisz to z miłości do dziecka i NIKT, żadna babcia, ciocia, mama nie ma prawa Cię poprawiać, bo to jest TWOJE dziecko i TY je wychowujesz i to TY jesteś za nie odpowiedzialna. A nie one. Więc rad i komentarzy możesz słuchać jak najbardziej, ale filltruj je przez własną intuicję, co według Ciebie Mała potzebuje i dopiero wdrażaj w życie. Mnie na początku zestresowała potężnie teściowa, która jest pediatrą, ale jak raz czy dwa powiedziała coś od czapy, to szybko nabrałam dystansu do jej rad i robię po swojemu :)
              • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 28.05.14, 12:28
                Dzięki, :) osłabia mnie ten bałagan tylko, non stop, nie nadążam zupełnie i już chodzi brudna czasem. Jem to samo, staram się razem, tylko strasznie stresująco mi ciągle to wychodzi. spiesze się, ja jem nerwowo,szybko. dania są proste, 3 składniki i koniec, gotowane kasze i warzywa plus owoce.
                zlizała śliwkę z łapki tylko i stłukła resztę słoiczka :)
                bo dałam na chwilę do trzymania,taka fajna zabawa, wkładanie i wyjmowanie łapki.
                • londine Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 29.05.14, 23:07
                  I super! To jest początek :) Czyli śliwki posmakowały 😊 niech się bawi tym jedzeniem, to w końcu są podstawy BLW 😉 Rozszerzajcie co kilka dni dietę o nowy składnik dla Ciebie i jej ten sam. Jak wszystko ok, to dopisać go należy, że akceptowane. I znowu za kilka dni następny.. Możesz gotować sama a jak masz gorszy dzień lub Ci się zwyczajnie nie chce to pomóż sobie słoiczkiem. Niektóre są naprawdę pycha 😀
                • londine Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 29.05.14, 23:17
                  A co do bałaganu, to tu za dużo nie pomogę. Ja nie wyrabiam się z prasowaniem, sprzątaniem i pracą, więc mój chłop w ramach przetrwania (bo sam nienawidzi prac domowych, bo tak został nauczony) znalazł panią, która przychodzi do nas raz w tygodniu i ogarnia prasowanie i nieco dom. Resztę tygodnia jestem w stanie poradzić sobie sama 😊
                  A co do czystości dziecka, to trudno utrzymać je błyszczące jak tyle ciekawych rzeczy naokoło. Jest takie mądre powiedzenie, że brudne dzieci to szczęśliwe dzieci i to naprawdę jest tak. Czyste to te co siedzą grzecznie, nic nie robią i się nudzą. Przebieraj Malutką w czyste ciuszki jak macie gdzieś wyjść a po domu zakładaj te "gorsze" i nie przejmuj się, że trochę poplamione 😉
        • Gość: beatapiltz Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu IP: *.broadband.greenlan.pl 26.05.14, 12:34
          Hej mamusko dziś twoj pierwszy dzien matki!
          Jestes super mama uwiez w siebie zadna z nad nie jest idealna a ty robisz wiele dla swojego maleństwa.
          Sluchaj piszesz ze karmienie w toalecie to silny nawyk a moze by tak stopniowo oduczyc a jak bys postawila krzeselko w toalecie i na nim karmila a jak mala by się przyzwyczaila to bys stopniowo otworzyla drzwi do toalety moze potem przesunac sie do przedpokoju i tak az bys wylądowała na kanapie albo luzku.
          suszone sliwki to rzeczywiście mogloby pomoc.
          a w skrajnych wypadkach mozna pomuc jej czopkiem glicerynowym ale tylko sporadycznie zeby sie nie przyzwyczaila np. Jak przez tydzien pomimo staran nie ma kupki. A co mówi lekarz na zatwardzenie.
          Ja tez jestem na diecie podobnej do twojej. Mi wspaniale poprawiaja humor ciastka wlasnej roboty przepis to
          300g maki
          200g margaryny bezmlecznej czerwonej z kruszywa i
          100g cukru brazowego np.
          Zagniesc i wykleic placuszki piec 15-18min w piekarniku 180c° pycha i odrazu buzka ucieszona.
      • born_to_sea Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 26.05.14, 11:33
        notalent napisała:

        > Mus
        > isz myśleć pozytywnie, znajdź jakąś literaturę (Zamiast chodzic do drogiego ps
        > ychologa) któa pomoze Ci myslec pozytywnie. Może czasopismo psychologiczne? Po
        > szperaj coś, chociazby w lokalnej bibliotece.
        Notalent, absolutnie nie masz racji! Nikt przez internet diagnozy nie postawi, a przynajmniej nie przez forum, ale mikahelena jest 9 miesięcy po porodzie, w jej opowieści pojawia się wiele punktów mogących wskazywać na depresję poporodową. Nie tam jakiegoś baby bluesa czy coś, ale na prawdziwą chorobę, którą TRZEBA leczyć. Poczytać coś lekkiego warto, ale nie czasopisma psychologiczne! Toż to absurd, to trochę jak próbować wyciąć sobie wyrostek na podstawie artykułów w piśmie dla chirurgów, no sorry, ale nie tędy droga...

        > Nie bój się wychodzenia z dziecki
        > em, zacznij normalnie jeść.
        Tu się zgadzam w 100%

        Mikahelena, mam dla Ciebie kilka linków, może innym też się przydadzą :)
        Po pierwsze przeczytaj sobie Fundacji Rodzić po Ludzku o problemach emocjonalnych kobiet:
        www.rodzicpoludzku.pl/images/stories/publikacje/problemy_emocjonalne_okres_okoloporodowy.pdf
        przede wszystkim rozdział 6.
        Po drugie, tu masz przez nich podane linki do instytucji pomagających osobom takim jak Ty (nie jesteś jedyna, kobiet z podobnymi problemami jest wiele i wielu ludzi potrafi im skutecznie pomóc):
        www.rodzicpoludzku.pl/images/stories/publikacje/adresy__stron_pomoc.doc
        Znalazłam też taki wpis na wrocławskim forum:
        forum.gazeta.pl/forum/w,790,136780151,,Depresja_poporodowa.html?v=2
        Jeżeli chodzi o rozszerzanie diety, to żadnych soczków podawać nie musisz, wystarczy Twoje mleko i woda, a miękkie jedzenie możesz podawać w kawałkach, bez używania łyżeczki i nie martw się, jak tylko coś obliże i wypluje :) Bardzo polecam forum o rozszerzaniu diety, jest super:
        forum.gazeta.pl/forum/f,1135,Rozszerzanie_diety.html
    • Gość: aga Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu IP: *.29.165.146.threembb.co.uk 25.05.14, 00:15
      Jestem swieza mama 6 tygodniowej coreczki
      Tez zalozylam ze bede karmic piersia ale mialam cesarke. Mleko nie lecialo tak jak powinno dziecko na cycu non stop i plakalo bo glodne po 3 dniach sprawdzili buzke miala zakrotkie wiedzidelko wiec nie mogla dobrze chwytac piersi niby moglam ja karmic z tym ze nie odciagnekabym jej od siebie. Pielegniarka mi sama zaproponowala butelke wiec ja sie zgodzilam. Dziecko najedzone i zasnelo normalnie i ja. Potrafilam karmic butelka i piersia na zmiane. I jakos zyje teraz tylko na butli bo zabieg wykonali troche za pozno i laktacja juz nie byla taka. Ale nic sie Nie Stalo. PRZYNAJMNIEJ NIE MAM OBSRSJI PIPORIDOWEJ I SIR NIE OBWINIAM! Facet mi w ogole nie pomagal ;) i nikogo z rodziny nie miakam a zyje i dziecko tez;) nie ugituje to zamowie jedzenie, nie podprzatam z tydzien dwa tylko na raty cos zrobie i jest ok. PO CO SIE TAK FIRSOWAC. Nie nasz mleka to nie masz nikt Cie nie zlinczuje. Przy kolejnym dziecku bede karmic piersia oczywiscie oby tylko nie mialo tego wiezadelka a ja cycki pelne mleka. Nie poddawaj sie dziewczyno. SZCZESLIWA MAMA TO SZCZESLIWE DZIECKO!!!! Nie sluchaj siebie obserwuj organizm. A nie skonczysz na tabletkach anty depresyjnych. WYBIERAJ :) POZDRAWIAM I SZCZESCIA ZYCZE
      • panizalewska Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 25.05.14, 07:43
        To przykre, że kolejny raz personel medyczny dał ciała. Tzn jeżeli Tobie z tym dobrze, to super. Ale jak zwykle mity i błędy lekarzy królują. Cesarka nie jest równoznaczna z brakiem mleka. Wędzidełko powinno się sprawdzać tuż po porodzie, na standardowym badaniu przez neonatologa.
        Gdybyś chciała to jeszcze spokojnie możesz wrócić do kp. Chyba, że oczywiście już nie chcesz.
        Tylko nie rozprzestrzeniaj proszę mitów i zdań typu " Nie nasz mleka to nie masz" bo jak kobieta akurat chce karmić, to zawsze jest jakaś przyczyna, dlaczego to się nie udaje, najczęściej można temu zaradzić i naprawić kp.
    • kremka2014 Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 26.05.14, 12:46
      Nic nie popsułaś. Tez przechodzilam straszne chwile. Dopatrujesz sie w wielu zachowaniach córki wielu patologii. Dzieci w tym wieku sie kręcą przy cycu, norma. Jeśli uwazasz,że ma zaparcia masuj jej brzuch dlonia w prawo lub nóżkami. A przede wszystkim wiesz, ze te dziwne alergie to wynik stresu. Stres oslabia mechanizmy obronne Twoje i dziecka. Daj jej samej jesc smakować, smiej sie jak sie ubrudzi. A przede wszystkim chyba czas do psychologa. Ojciec dziecka nie moze z nim zostać? Czy dobrze ją traktuje? Myślę tez ze czas wyznaczyć malej godziny karmienia,bo z postu wynika ze karmisz na żądanie... Ona poczuje sie bezpieczniej i Ty odpoczniesz. Wprowadź na początek chociaz 1 rzecz stalą w Waszym życiu . Poczucie bezpieczeństwa jest dla Was teraz najwazniejsze!
          • kremka2014 Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 28.05.14, 12:40
            Moment, moment- nie bądźmy radykałami:)Dziecię ma 9 miesięcy! Mój w tym wieku nauczył się pić ze słomki:P. A co ma zrobić mama idąca do pracy:). Ja robiłam tak, ze najpierw papeczka/warzywko/chrupek (bałam się nawet miękkich warzyw jak ognia na początku, ale wiem, ze niektórzy dają, ale ja zaczynałam papki jak miał 5,5 mies.), a potem jedzonko z piersi do oporu. Nie mam tu na myśli weri ścisłych pór, bo się nie da:). Myślę, ze najłatwiej ustalić najpierw stałe pory snu i spaceru, wtedy jedzonko się do tego dostosuje. A jest coś co baaardzo lubi jeść? z tych stałych ofkors:)
            • rulsanka Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 28.05.14, 13:35
              To prawda, że posiłki stałe daje się mniej więcej o stałej porze a pierś do popicia. Natomiast jeśli mama jest w domu, to dodatkowo karmi piersią na żądanie. Bo pierś to nie tylko jedzenie ale szczególnie latem - picie. Oraz bliskość. Nie ma nic złego w karmieniu na żądanie, wręcz przeciwnie. Natomiast z drugiej strony, nie może to odbywać się kosztem matki. To znaczy, jeżeli matka ma być z tego powodu umartwiona i umęczona, to może karmienia eliminować, np. zostawiając tylko nocne. I też nie ma w tym nic niewłaściwego.
              • kremka2014 Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 28.05.14, 13:49
                Dlatego - z myślą o tej konkretnej matce uważam, ze należy ograniczyć "na żądanie" i wprowadzić jakiś porządek........Dziecko i tak póki co pije czystą adrenalinę z cycusia stąd tyle problemów i zamykające się kółko....czasem trzeba odejść od standartów dla dobra mamusi:) tej Mamusi i tego Dziecka
            • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 28.05.14, 22:56
              No właśnie ja nie zaczynałam papek, ponieważ chciałam BLW. Teraz te papki to dla zabawy chyba konsystencją. To BLW średnio wychodziło, bo się stresowałam krztuszeniem. Więc spróbowałam łyżeczką kaszę jaglaną lub płatki jaglane i gryczaną kaszkę. Niestety opór. Nawet kaszę chce łapką brać. Więc pozostanę przy BLW, w takim razie te stałe pory muszę i tak wprowadzić po piersi jakoś? Czy po prostu wyznaczyć sobie śniadanie i obiad konkretnie i wtedy tylko podawać jakieś kawałki lub jeść razem też? Bo właściwie to ja często podjadam różne rzeczy, by głodna nie chodzić. Kubki to mała gryzie tylko a coś nie chce pić z nich.
              Jeśli chodzi o to co lubi - spróbowałam kukurydzę bonduelle z ciekawości i groszek i bardzo lubi brać sobie to do rączek i połykać, coś tam memła, a potem widzę w kupce ziarenka tej kukurydzy. Pewnie nie za zdrowe to, bo z puszki, chciałam dać na naukę chwytania drobnych rzeczy i polubiła. Resztą gardzi często, co może być wynikiem wzdęć i problemów. A te wzdęcia to pewnie po ziarenkach.
              Marchewki i jabłka nie daję. Pasternak, i bataty i ziemniak średnio. Morela i śliwka teraz nic nie ciągnie jej. Fasolka szparagowa groszek i kukurydza ok. Jaglana ok, gryka nie bardzo. Banan też ok ,mango tak sobie, więcej już posmakowało. Malina ok, tyle, że jakieś dwie małe plamki się pojawiły akurat i nie wiem czy od maliny czy tak jakoś z podrażnienia bo gorąco było. Jak odstawiłam karob i avokado to poznikały plamki z łydek, ciekawa jestem czy to od tego.
              • kremka2014 Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 29.05.14, 11:53
                Wow! Ależ ona już wiele smaków wypróbowała....szok! A z Twej wypowiedzi wynikało, ze prawie nic:) Jedz razem z nią:) a sobie oprócz tego podjadaj:). Dawaj jej to co lubi plus coś tam jeszcze. Niech je sobie łapką- przyjdzie i czas na łyżeczkę, ale dawaj jej na stoliczek i talerzyk i łyżeczkę, żeby się "otrzaskała". Dzieci w tym wieku częściej korzystają z organów poznania - tych "bliższych" czyli ze smaku, dotyku i węchu, mniej ze słuchu i wzroku, dlatego się "babrzą"- to taki uroczy okres. Po smakowaniu/jedzeniu- pierś do bólu i lulu- jeśli wiesz/widzisz, ze to TEN moment - i na drugi dzień- o ile wstanie podobnie rano ten sam schemat. Pewnie ma jeszcze 2 drzemki w ciągu dnia? Aha- kukurydzę kupuję mrożoną- spróbuj też kupić maliny mrożone- może wysypało ją po "nowalijkowych" dodatkach- to jeszcze nie sezon na maliny. Kup butlę z rurą i ucz ją ciągnąć- sama zaciągnij - uśmiechnij się, poklep po brzuchu i powiedz mniam mniam:)i daj jej i tak na zmianę.....no ja i mąż uczyliśmy juniora 3 dni i udało się (też miał 9 mies.). Mąż go uczył wielu rzeczy na wesoło- na wygłupa całkowitego.....szkoda, ze nie masz takiej podpory- może zaproponuj swojemu, zeby Ci w takich sprawach pomagał....faceci lubią jak im coś wyjdzie:)
                • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 02.06.14, 00:19
                  Chodzi o to że prawie nic z tego nie je tylko rozwala na podłogę, na siebie i tak dalej... :) a ma już blisko do 10 miesięcy, to już inne widzę pochłaniają całe słoiczki. I jeszcze się zaczęłam strasznie obawiać, że mam mniej mleka i jakieś mniej wartościowe może ( byłam teraz w domu i oczywiście tekst mamy wspierający,że tam już nic nie leci, po prostu można jej podziękować za wsparcie). Czy to możliwe, że produkcja spadła przez takie wiercenie się i pochlipywanie, zaczęła mi trochę ciumkać przez sen jak smoczka brodawkę. Oczywiście smoczka nie chce, więc nie oszukam tu.
                  Może mała rzeczywiście chce co innego do jedzenia, jak się tak rzuca, niby głodna, a nie bardzo chce jeść, dopiero przed snem zje, trochę w nocy. W dzień to już nie daje rady pręży się, ślini jakby głodna była ( no i zęby pewnie też, dwa na dole w końcu się przebiły, może góra się zbliża).
                  Bardzo dziękuję za porady :) spróbuję też z tym krzywym kubeczkiem bo wyczytałam, że w porządku jest. I ze słomką. Maliny jak odmroziłam to taka ciapa się kwaśna zrobiła niesmaczna.
                  I czy nadal spokojnie w tym wieku mogę tak same kawałki warzyw i owoców, samą kaszę z owocami, czy powinnam jakieś niby małe dania robić.
                  Na pewno z glutenem się wstrzymam jeszcze długo, ponieważ sama mam nietolerancję.
                  • kremka2014 Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 02.06.14, 10:17
                    Tak jak pisałam- zauważyłaś co lubi to to jej po prostu dawaj. Zresztą dzieci w tym wieku aż tak duużo nie zjadają- jeśli jedzą całe słoiczki to już pewno mleczka nie ciągną....póki co dawaj cyca jak chcesz, na pewno "swoje" wyciągnie. Produkcja nie szybko spada- chyba, że Twoje stresowanie zabiło mleko- chcociaż mam wrażeniem,że leciutko wyluzowałaś. W tym wieku to dzieci błyskawicznie opróżniają pierś. Glutenu nie dawaj , skoro sama nie jadasz- spróbuj jak unorumuje się jedzonko innych rzeczy. A próbowałaś chrupki? Abo ten chrupki chlebek kukurydziany? Bo piszesz na razie tylko o kaszkach i warzywach/owocach. A mięsko próbowałaś- nie pisałaś nic o mięsie/rybach- w tym wieku to spokojnie się już wprowadza.....Może masz wybitnie mięsożerne dziecię?:) A ząbki swoją grogą- taki czas....smarować, gryzaki mrożone itp. pewnie wiesz co robić. Moja kuzynka dawała czasem ibum, ale bo ja wiem- ja to zrobiłam tylko raz na noc- bo chodziłam po ścianach (pobudki co 15-30 minut) a do roboty też już łaziłam:) nie chciałam synka truć.....
                    • kremka2014 Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 02.06.14, 10:21
                      AAA w tym wieku to laktacji trudno się pozbyć- ja miałam mleko w piersiach przez 3, 5 roku po odstawieniu małego, potem na pół roku starań o drugie zniknęło w piersiach i pojawiło się zaraz po zapłodnieniu:) Rewela co??? Nawet przez te 3,5 roku nie zabił laktacji silny stres i schudniećie 7 kg w ciągu 2 miechów..... Także spokojnie, chociaż każda z nas inaczej reaguje....
                    • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 03.06.14, 22:33
                      Właśnie sobie uświadomiłam, że przecież chciałam karmić jak najdłużej a zaczęłam się stresować, że nie je posiłków stałych bo mi rodzina truje,że powinna, a i dziecko koleżanki już zjada te słoiki, rzeczywiście zamiast piersi. Tylko u mnie to jest tak, że mała bardzo się pręży i ciągle mi nie wychodzi to karmienie na spokojnie (piersią). Stałe zaczyna chyba powoli łapać. Tylko znów ją wysypało... na twarzy dziwna wysypka, jakby trądzikowata, jak potówki trochę jak na początku miała i mówiono że to skaza. Schodzi w nocy prawie cała, na łydkach znów i łokcie plamy. Ech. I nie wiem, czy to ta śliwka, bo byłam też u siostry i rodziców, a tam inna woda, inne warunki, proszki, płyny i wełna. A i ubrania wyprałam w loveli (do tej pory kule piorące).
                      W podróży w samochodzie, nie śpi i nie chce jeść ;/ ktoś ma jakiś sposób?
                      Jeśli chodzi o mięsko to zrezygnowałam, sama w swoim życiu jadłam tylko kurczaka, od czerwonego mnie odrzucało zupełnie, a potem w ciąży indyka, na początku jadłam indyka, ale i ten przecież jakiś na hormonach, chyba od niego też coś było, w końcu zdecydowałam się zostać wegetarianką, czyli w sumie, nie do końca bo ryby chcę jeść tylko póki co nie wprowadziłam, bo jak piłam tran to też wydawało mi się że szkodzi. Może jak jest już większa to będzie tolerować.
                      Chrupki próbowałam są w porządku. Daje tylko mam wyrzuty sumienia, że to taki zapychacz, jak nie mam czasu, a mała marudzi coś to daję jej do zabawy te chrupki. Chlebków kukurydzianych to nie znalazłam tylko sonko solone, i czuć tą sól w tych chlebkach a właściwie waflach popcornowych - to chyba nie o to chodzi?
                      Zauważyłam że najdłużej mała ssie pierś tylko przed snem, w dzień to chwila i od razu na nogi się rwie, jakby odbić chciała albo co. A potem już nie dojada.
                      Czy to mleczko z cycusia nadal jest wystarczające w wieku 10 miesięcy plus te dodatki co daję, bez soczków, trochę wody i ziółek typu rumianek i koperek rozcieńczony - też nie wiem czy to może szkodzi, odstawię na jakiś czas.
                      Poza tym, byłam u psychologa, - sugeruje dłuższą terapię. No i próbuję jakoś się pozbierać i nie myśleć o chorobach małej, alergiach, krewkach i bakteriach za bardzo.
                      POzdrowienia:)
                      • kremka2014 Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 04.06.14, 09:04
                        Fajnie. Będziesz miala czas tylko dla siebie... I psychologa 😊 nabierzesz dystansu. Nie szalej tak mocno ze zdrową dieta,bo dokladasz sobie stresu. Dzieci muszą też nauczyć się czerpać radość z jedzenia. Moze sprobuj ryb słodkowodnych ? A drzemki ustaliłyście? Jeśli wagowo jest ok,to nie szukaj tu haczyka😊...są takie typki - mój synuś odstawil mnie sam od piersi. Plakalam tydzień,ale trzeba dać dziecku trochę autonomii na tym etapie. To juz odrębną jednostka!
                      • rulsanka Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 04.06.14, 10:46
                        Super że poszłaś do psychologa :)
                        Co do wafli to może lepiej nie kukurydziane a ryżowe Good Food, są takie cieniutkie, pełnoziarniste. Smaczne.
                        Ziółek do picia nie dawałabym, rumianek paskudnie uczula. Po loveli mój syn miał jedną wielką skorupę na ciele. A jest "tylko" alergikiem kontaktowym.

                        Zamiast tranu proponuję olej z wiesiołka, lniany budwigowy i kokosowy zimnotłoczony. To najzdrowsze możliwe tłuszcze.
    • Gość: gaba Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu IP: *.comp-serwis.com.pl 09.06.14, 21:18
      Kobieto! Usiądź i złap oddech. Żyjesz dla siebie a nie po to, żeby zadowolić cały świat. Nie masz być idealną matką z okładki, tylko kochającą mamą dla córeczki. Powoli!!! Priorytetem jest dobro dziecka ale i Ty- bo za tym idzie Twój komfort psychiczny. Pomyśl chwilkę o sobie a nie o tym, że musisz udowodnić światu, że jesteś perfekcyjna i cały czas walczysz z poczuciem winy. Trzymam mocno kciuki, żeby Ci się udało!
      • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 10.06.14, 22:22
        Jak mam być kochającą mamą dla córeczki, zupełnie mi to nie wychodzi. naprawdę, staram się, ale wychodzi na opak, np próbując BLW, potem łyżeczka, bo przecież kaszkę też trzeba a nie tylko gotowane kawałki lub surowe. Zważyłam na dodatek małą teraz po 2 tyg, prawie nic nie przytyła. Przestraszyłam się, bo mała bardzo je od tygodnia ponad, nie chce, krzywi, się, pręży, gorzej śpi - przewraca sięna brzuch i wypina, wstaje, siada, z piskiem jakimś, potem znów wygina w łuk, odgina główkę do tyłu. Jeszcze nie byłam u lekarza, trwa to jakieś 4 dni, podejrzewałam że może zęby górne idą, bo widzę je tuż tuż, ale już sama nie wiem. Czuję się totalnie zielona i niepewna siebie jeśli chodzi o macierzyństwo, a nie mając oparcia w bliskich byle komentarz innych, partnera, rodziców, siotry, kogokolwiek kto coś przytknie na żywo mnie wyprowadza z równowagi - w sensie podważa moje małe poczucie pewności. Jak to zmienić? Jakoś na początku po porodzie bardziej byłam wytrwała, zawzięta pewna tego co robię, walczyłam o dietę, by nie szkodzić małej. Teraz już nie daję rady, czasami mnie nachodzi by zjeść coś co chcę mimo, że może jej zaszkodzić.
        Dziękuję za Twój komentarz bo otworzył mi oczy na to, że rzeczywiście starałam się zadowolić ciągle innych, w szczególności faceta (nie doceniał), z którym teraz ciężko mi przebywać ( rozstajemy się). Stresuję się, że zacznę od nowa, sama z malutką, czy dam radę do końca miesiąca muszę jakoś się przeprowadzić.
        I przede wszystkim ciągle mam stresora na punkcie jedzenia, może to przez to nie chce też jeść ;/ chciałam dobrze a wyszło na odwrót.
        Czy moja laktacja się utrzyma, jak zwiększyć mogę ją na tym etapie jeszcze, gdzie córeczka nie zjada pełnych dań w ciągu dnia tylko ciągle próbuje, smakuje, rozwala?
        Czy powinnam uzupełniać coś w jej diecie, by się nie nabawiła anemii czy jakiś braków czy wystarczy że ja mam idealne wyniki krwi, łykam co potrzebne?
        Czy jak kapie mi z piersi w nocy już bo coś akurat nie chce ssać to się nagle zmniejszy laktacja? Widzę że te piersi to coraz bardziej "flakowate" i mniejsze...
        Ile wody powinnam pić przy takim gorącu jak jest, ile podawać wody córeczce? Jak często?

        • londine Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 11.06.14, 00:34
          Laktacją się nie przejmuj. Sama się ustawi według jej potrzeb, a piersi robią się nieco "flakowate" jak są dobrze opróżniane. Tak już jest. Ja wiem, że fajnie mieć je nieco pełniejsze, ale ja wtedy rozglądam się gdzie ona jest, bo chętnie bym nieco upuściła, aby ulżyć. Ja czasem piję podpiwek lub MamaCoffee. Mają słód jęczmienny, który podobno wzmacnia laktację. Ja piję go w dniu przed pójściem do pracy, kiedy chcę ściągnąć trochę pokarmu na zapas na następny dzień i wykarmić Małą. Muszę przyznać, że chyba działa, choć w to nie wierzyłam ;)
          Teraz trzeba pić według potrzeb, czyli najlepiej nosić przy sobie butelkę z wodą i popijać. Dziecko samo się upomni. Ja starszej dawałam w niekapku wodę. Kiedy chciała to piła. Nie przeszkodziło jej to cycać do skończenia 2 roku życia. W tym wieku to dziecko już wie, jak wymusić wypływ z piersi. Ale też nie chodź za nią i nie wmuszaj, częstuj, ale jak nie chce, to niech nie je. Przyrostami się nie martw. W tym wieku nie bez powodu waży się co miesiąc a nie częściej. Przyrosty są wolniejsze, już nie tak spektakularne jak na początku, poza tym maluch jest ciągle w ruchu, więc spala szybko :) Ja wychodzę z założenia, że dziecka (chowanego z miłością) nie da się zagłodzić :), bo zawsze upomni się o jedzenie :)
          A bez partnera NAPEWNO dasz sobie radę, bo masz dla kogo! Życie nie jest straszne w pojedynkę, może czasem nieco trudniejsze, ale może i też łatwiejsze, bo innych zmartwień ubywa? Jeśli partner nie pomagał Ci do tej pory i sama sobie ze wszystkim radziłaś, to będzie dalej tak samo, tylko bez niego.
          • kremka2014 Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 11.06.14, 11:02
            Bardzo Ci współczuję- tak myślałam, ze wasz związek na ostatnich już nogach....ale dasz radę. Proszę zluzuj troszkę.....Twoja perfekcja Cię zabija! Straszne jest to co sobie robisz!! Zobacz- na początku tej wymiany napisałaś że "zaraziłaś" córkę jakąś bakterią- widzisz ...g....prawda! Wymyśliła to, podkręciła do granic wytrzymałości Twoja znerwicowana wyobraźnia- tzn. coś tam było, ale Ty wtedy popadłaś w czarną rozpacz i megaobwinianie siebie.Jest zdrową dziewczynką, może troszkę alergiczna i na 90 proc. zębiska idą- wiele dzieci nawet troszkę chudnie w tym czasie (smarujesz dziąsła?).Nie można DO KAŻDEGO dziecka tej samej miarki przykładać- nie każde dziecko można kp nie każde dziecko obejdzie się bez smoczka nie każdy bobas moze tylko BLw itp. itd. Dzieci są różne jak my - dorośli i naprawdę warto trochę uelastycznić się, dostosować do dziecka. Czytam co piszesz uważnie i wiesz, czasem mam wrażenie, ze piszesz o 2-3 miesięcznym dziecku! Daj już dziecku wybór na tym etapie - dawaj pić jak chce- sama sięgnie po kubek ..Je tyle ile potrzebuje.... A propos BLW to jego głównym założeniem jest właśnie elastyczność, zabawa dostosowanie metody do dziecka ale nigdy nie odwrotnie!!!! Sama nie zjesz czasem czegoś pysznego/niezdrowego??? Nie dodasz sobie czasem maggi do rosołu albo coś:) no nie wiem- wiesz o co mi chodzi.....No a psycholog- chodzisz????
    • Gość: dorota Szacun IP: *.hsi8.kabel-badenwuerttemberg.de 13.06.14, 22:02
      Dziewczyno! Trafiłam na Twojego posta przypadkiem i pierwsze co przyszło mi do głowy, to że Twoje Dziecko jest niespokojne bo się nie najada - przechodziłam to samo, dostałam elektryczny laktator i odciągałam mleko bardzo długo, jednak nigdy nie było wystarczającej ilości. Czy próbowałaś teraz odciągać aby sprawdzić ile leci? To moim zdaniem bardzo ważne, bo nienajedzone Dziecko zawsze będzie marudne i kapryśne. Ja w końcu skapitulowałam i moja Mała dostała flaszkę z mlekiem modyfikowanym - i nasze problemy się skończyły. Pewnie zaraz posypią się na mnie słowa krytyki ale ja bym odstawiła Dziecko od piersi, zrobiła jej test na skazę białkową i nietolerancję laktozy i w oparciu o wyniki tych badań wspólnie z pediatrą dobrała odpowiednie mleko. Będziesz miała wtedy kontrolę nad ilością wypijanego mleka odpadną stresy związane z dokarmianiem. Problem z karmieniem na toalecie pewnie też się automatycznie skończy. No i Twoja restrykcyjna dieta też - co pewnie przyczyni się do poprawy nastroju. U nas na problemy z kupą pediatra zaleciła robienie mleka na magnezie - na litr wody kapsułkę magnezu do rozpuszczenia (o zawartości 5 mmol) - poskutkowało wspaniale. Możesz też spróbować kropli BioGaia - to probiotyki regulujące pracę jelit, należy je trzymać w lodówce i podawać 5 kropelek dziennie. Strasznie Ci współczuję, mam nadzieję, że psycholog pomoże i moje rady też. Nie daj się presji społeczeństwa dotyczącej karmienia piersią - nie musisz tego robić bo z tego co widzę nie jest to przyjemnie ani dla Ciebie ani dla Małej. Powodzenia!
      • milkahelena Re: Szacun 13.06.14, 22:17
        Dzięki za podpowiedź, coś mnie też tak zastanawiało i próbowałam nieraz karmić więcej z piersi by dojadała, w końcu dochodziło do tego, że ulewała, odbijało się za mocno i się refluksowo robiło bardziej. Więc zostawiłam by jadła jak chce i ile chce.
        NIe mam teraz laktatora, nie wiem czy jest sens kupować już jak laktacja taka, że piersi flaczki? czy pożyczyć elektryczny znów?
        No właśnie bez względu na to jak ciężkie to może się wydawać, to karmienie piersią uwielbiam. Wiem, że jakoś to może nie wygląda i prawdziwego spokoju i radości nie mam, czerpie jak mogę na mój stan aktualny. Gdyby było inaczej dawno dałabym sobie spokój.
        Wiem, że w drugą stronę, nie potrafiłabym karmić butelką, nie wiem dlaczego. Tak jakoś miałam ogromny instynkt po porodzie, blokowany przez partnera i moją mamę i położną środowiskową. ( tzn. chciałam pierś, chciałam leżeć z małą, chciałam by koło mnie spała, a oni na siłę odkładali do koszyczka- partner, mama ciągle o dokarmianiu, położna to samo, taka moda chyba teraz). Ja nie potrafiłam inaczej, zrobiłam się dzika :) chciałam naturalnie.
        W związku z ogromnym stresem i brakiem wsparcia od innych ludzi wtedy, tak jakoś sobie radziłam jak niedoświadczona i niepewna siebie młoda mama (choć nie tak znów młoda), i wyszło jak wyszło. Nie wiem jak dalej, wiem, tylko że muszę odpuścić.
        I próbuję, raz wychodzi, raz nie.
          • born_to_sea Re: Szacun 14.06.14, 07:58
            Dorota, odciaganie i sprawdzanie ile leci to jest mit, a jeszcze wypozyczanie elektrycznego laktatora tylko po to, zby sprawdzic, ile niby mleka leci, to wyrzucanie pieniedzy w bloto.
            ZADEN laktator nigy nie powie Ci ile dziecko wyciaga. Tylko dlugotrwaly brak przyrostow lub male ilosci oddawanego moczu moga sugerowac brak pokrycia zapotrzebowania. Laktator czesto wyciaga bardzo malo albo nic, zwlaszcza jak zestrosowana matka probuje liczyc kazda wyciekajaca krople, bo adrenalina blokuje wyplyw mleka... A jak sie matka ladnie zrelaksuje, to moze odciagnac znacznie wiecej niz dziecko jest w stanie wypic - w zadnym z tych przypadkow nie uzyska odpowiedzi na pytanie, ile jej dziecko pije :)
            Kontrolowanie ilosci wypitego mleka ma znaczenie przy karmieniu butelka, a nie przy karmieniu piersia na zadanie.
            Pozdrawiam
            • Gość: dorota Re: Szacun IP: *.hsi8.kabel-badenwuerttemberg.de 14.06.14, 11:31
              Chodzi mi o to, żeby sprawdzić czy w piersiach jest wystarczająca ilość mleka - moja Mała wisiała na cycku non stop bo miałam go za mało i wypożyczenie laktatora polecił ginekolog - co zdecydowanie podniosło nasz komfort, bo jasne było że Mała się nie najada. Jej zapotrzebowanie wtedy wynosiło 120 ml/3h a moje piersi produkowały 70-80 ml. Poza tym w tym wieku (9-mcy) Dziecka nie powinno się karmić na żądanie tylko już regularnie - dlatego polecam też laktator. Gdyby Mama nie wzbraniała się przed podaniem Dziecku flaszki (nawet ze swoim mlekiem) to pewnie wprowadzenie rutyny w posiłkach byłoby łatwiejsze. Czy wy w ogóle nie zwracacie uwagi na komfort Matki?
              • kremka2014 Re: Szacun 14.06.14, 13:17
                No wlasnie. Pisalam juz wcześniej. Karmienie na żądanie w tym wieku jest bez sensu. Dziecku wówczas nie zależy na stalych pokarmach, bo po co? Ma cycusia czyli wszystko. Potem pojawiają sie posty o mamach udręczonych, które nigdzie nie mogą wyjść, albo wracaja do pracy z placzem swoim i dziecka. Dziecku 10 mies.moze juz nie wystarczać sam pokarm matki. Ono ma prawie roczek!
              • milkahelena Re: Szacun 14.06.14, 15:09
                A czy jest możliwość, że piersi będą odporne na laktator? jak dziecko już tak duże. ja bym z chęcią podkręciła produkcję, nawet jak ma wystarczająco na swoje możliwości i chęci. POza tym nie przeszkadza mi na żądanie dopóki mała potrzebuje. Chodzi tylko o to by było pozytywniej myśle i mniej stresowo.
                • kremka2014 Re: Szacun 14.06.14, 17:38
                  Chodzi mi o to, ze powoli przydaloby się przestawiać ją na pokarm staly. Twoja, nie jej potrzeba kp narzuca jej pewien styl jedzenia. Nie zamęczaj sie wtedy przynajmniej, że nie chce jesc pokarmow stałych !😊 Tu dużo dziewczyn pisze, że nie mogą ściągnąć laktatorem ani kropli,ale samo ssanie laktatora może pewnie lekko pobudzić laktację
                  • Gość: dorota Re: Szacun IP: *.hsi8.kabel-badenwuerttemberg.de 14.06.14, 20:21
                    Dlaczego nie mogą ściągnąć? Elektryczny laktator - BO WŁAŚNIE TAKI MAM CAŁY CZAS NA MYŚLI - opróżnia cycki jak ta lala, niezależnie od ilości 'przekarmionych' miesięcy.

                    Autorko postu - jeśli chcesz karmić swoje Dziecko cyckiem na żądanie to nie dziw się, że nie chce jeść warzyw ani innych posiłków - przyzwyczaiłaś je do cycka na zawołanie, co MOIM ZDANIEM w tym wieku jest absurdem. Mała w takim wieku powinna mieć regularne pory karmienia, spania, i ogólnie całkiem rutynowy styl życia - to jest jej potrzebne do zaspokojenia poczucia bezpieczeństwa.

                    Po przeczytaniu tego posta jestem już na sto procent pewna, że presja społeczeństwa a w szczególności matek karmiących dotycząca cycka robi kobietom krzywdę. Nie zdumiewa mnie wcale, że nie rozumiesz swojego Dziecka, bo chyba nawet ze zrozumieniem siebie masz problem... Życzę powodzenia, szczerze.
                    • mazurjanka Re: Szacun 14.06.14, 21:26
                      Dorota czy mogłabys podać zródło informacji (np naukowe) na podstawie którego udzielasz autorce postu absolutnej rady by nie karmic na żądanie w tym wieku bo to nie zapewnia rutyny w życiu i tym samym zaburza poczucie bezpieczeństwa? Autorka postu może zechcieć uwierzyć w to, co moim zdaniem byłoby krzywdzące dla jej dziecka (mam nadzieję, że intuicja podpowie jej inaczej). Jednak wyczuwam ogromną pewność racji w Twoim Dorota poście stąd poprosiłbym o źródło, faktycznie może niektórzy psychologowie tak twierdzą? Z góry dziękuję :)
                    • milkahelena Re: Szacun 14.06.14, 22:06
                      Dorota, po co kopać leżącego? Nie piszę tu po co by mnie oceniano, a jedynie naprawdę po wsparcie, bo poczułam że nie mam go nigdzie (i właśnie mało w sobie - inaczej bym tu nie zagościła w ogóle, nawet karmiąc w łazience). Czy Ty siebie w pełni rozumiesz? swoje emocje, uczucia i myśli i piszesz, robisz, mówisz świadomie? Czyli znasz siebie i jesteś siebie świadoma?
                      To naprawdę nie jest żadna presja, nie odczułam jej nigdzie, wręcz przeciwnie, presję miałam w drugą stronę - dokarm butelką, nie masz mleka, karm sobie sztucznym. Nawet już 1-ego dnia po porodzie przecież wciśnięto mi buteleczkę. Po prostu sama chciałam, bo tak czułam, że będzie dobrze dla małej i dla mnie; i cieszę się, że córeczką nauczyła się ssać moje piersi, których brodawki były płaskie a teraz ho ho. Chciałabym tylko by mniej nerwowo się to odbywało, bo wiele już przeszłam. Może jak się w końcu sytuacja ustabilizuje, przeprowadzę się.
                      Karmię kiedy potrzebuje, czasem sama się dobiera, bo chce się napić, czy to zęby, czy się stresuje nadmiarem bąków, bo jadłyśmy fasolkę szparagową.
                      NIe wiem jak miałabym inaczej rozszerzać dietę metodą BLW, jak tam nie mierzy się ile dziecko zjadło, ile ml wypiło, nie wiem. Proponuję więc 3 razy dziennie, jak razem siedzimy, i też pomiędzy wodę, owoce i chrupki. I coś tam zje bo kupsko ogromne jest :)
                      Chciałam zrobić to bezstresowo dla siebie i dziecka (BLW) i trochę mi nie wychodziło, bo z jednej strony nie wiedziałam, czy tak można, bo naokoło właśnie trują, że dziecko ma jeść już wszystko stałe bo duże. Nie byłam pewna czy ma wystarczającą ilość składników nadal z mleka i się stresowałam, że nie je stałych a może powinna więcej. Może nie jest tak źle.
                      Właściwie ile taki maluch je metodą BLW "na oko" lub miarek łyżeczek? ile sztuk owoców małych czy cały duży już zje?
                      Przebiła się już jedna z jedynek:)
                      • rulsanka Re: Szacun 14.06.14, 23:18
                        Milkahelena, wydaje mi się, że w Twoich nowych postach jest dużo więcej pewności siebie. Byle tak dalej, jesteś naprawdę bardzo silna :)
                    • rulsanka Bzdura! 14.06.14, 23:14
                      Elektryczny laktator - BO WŁAŚNIE TAKI MAM CAŁY CZAS NA MYŚLI - opróżnia cycki jak ta lala, niezależnie od ilości 'przekarmionych' miesięcy.

                      Nie dawaj szkodliwych rad. Karmię już drugie dziecko. Pierwsze 26m, drugie już 20m. Dziecko wyciąga dużo więcej niż laktator. Wieczorem NIC nie ściągnę laktatorem a dziecko pije, pierś robi się pusta (nawet mówi kiedy "nie ma"). Sika dużo.
                      Dziecko a laktator to dwie różne sprawy. Laktator działa na podciśnienie a dziecko masując otoczkę. Zupełnie inna technika. Niektóre piersi są na podciśnienie w ogóle odporne i nic nie dadzą. Tym bardziej, że gdy ssie dziecko, produkuje się oksytocyna i to ona powoduje wyrzut mleka. A laktator to tylko maszyna.

                      Karmienie na żądanie to normalna forma karmienia piersią a dziecko samo rozszerza dietę wraz z rosnącym zapotrzebowaniem. Nie trzeba ograniczać piersi, w pewnym momencie dziecko samo wyrośnie. Wystarczy proponować zdrowe produkty i samemu też je zjadać.
                      • kamys_84 Re: Bzdura! 15.06.14, 10:22
                        Zgadzam się że laktator elektryczny nie jest miarą ilości mleka wypijanego przez dziecko. Osobiście wlaśnie takiego używam i o ile w pierwszych miesiącach karmienia odciągałam ogromne ilości mleka(około 200 ml z jednej piersi :\ ). To po ustabilizowaniu się laktacji jest to co najwyżej 100 ml i to z obu piersi a mimo to dziecko rośnie i przybiera na wadze około 1.2 kg miesięcznie a pewnie potrzeby z wiekiem raczej rosną. Czyli laktator jest tu moim zdaniem raczej marnym miernikiem poziomu laktacji
                    • Gość: panizalewska Re: Szacun IP: *.centertel.pl 15.06.14, 12:14
                      Dziewczyno, mity siejesz jak ta lala.
                      Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.
                      Laktator może nic nie wyciągnąć, zwłaszcza przy ustabilizowanej laktacji, bo ma inny mechanizm, niż ssące dziecko - dużo uboższy.
                      Co innego presja kogokolwiek (ale tu jakoś nie zauważyłam - tyko chęci Autorki, jej konkretne pytania i konkretne odpowiedzi, które dostaje) a co innego Twoja niewiedza o mechanizmach laktacji i sianie mitów, które tym bardziej mogą wpędzić w fazę "nie potrafię wykarmić własnego dziecka, a podanie mm jest przecież takie proste"
                      • grochalcia Re: Szacun 15.06.14, 14:40
                        u mnie nic nie wyciaga a karmie 7.5 miesiaca. i nawet przy nawale w szpitalu podłaczyli mnie do elektycznej medeli, by mi ulzyc i nie poleciała ani kropla:)))
                        uwielbiam takie teksty-daj butelke, bo twoje dziecko sie nie najada. tez je czasami słysze:)))i bardzo czesto, mimo wszystko, powoduja,ze zaczynam sama w to wierzyc.
                        a nie ma to jak powiedziec to mamie, ktora tak długo i tak zaciekle walczy o kazda krople mleka dla córeczki!!!!!!!
                        sama wiem, ze podanie mm jest latwe i sam wiem, jak sie zachowuja po nim dzieci-sama karmilam dwoje starszakow butelka.
                        i tak, jestem zmeczona potwornie, mam ssaka marude nocnego niespiącego, ale w zyciu nie zamieniłabym kp na butelkę!!!!
                        poza tym-podanie butli nie zagwarantuje ani zmiany zachowania ani szalonego przybierania na wadze:) moja kolezanka z rowiesniczego forum zaczela karmic synka butelka jak skonczyl 4 mieisace, bo malo przybierał. I co??? i nadal słabo przybiera:))) taki typ i juz.
                        autorko watku, nie poddwaj sie, jestes super mama!!!
                        ja np ze zdziweiniem patrzę na reklamy mamy karmiacej ze spokojnym dzieckiem przy piersi. Nie znam z autopsji takiego obrazu:))))
                        • kremka2014 Matki Polki ohh 16.06.14, 10:35
                          Hej karmiące Matki Polki! Nie mierzcie wszystkich dzieci i mam 1 miarą! Skąd przekonanie, że dziecię 1 czy 2-letnie należy karmić na "żądanie"? Kto tak twierdzi? Jeśli twierdzi tak jakiś Autorytet, to i inny Autorytet może powedzieć zupełnie co innego?? JA jako psycholog- widzę, jak Ta nasza biedna Autorka jest zamotana!!! Koszmarnie- ona potrzebuje przejąć kontrolę nad swoim życiem, a karmienie na żądanie nic a nic jej w tym nie pomaga......No niestety- karmcie sobie ile wlezie, ale wówczas gdy umiecie dziecku stawiać granice, zapewnić jemu i sobie poczucie autonomii, bezpieczeństwa. Niestety analiza TEGO problemu Tej kobitki niestety wskazuje, że Wasze porady są zgodne z jej przekonaniami- i to jest ok- , ale nic nie wnoszą do jej chaosu.....Np Grochalcia pisze obszernie o butelce i jej skutkach ubocznych a nasza Autorka nawet o tym nie wspomina?!!! Od wielu miesięcy karmi bowiem jedynie piersią. Przepraszam Cię Milkahelena, ale nie wytrzymałam- zobacz jakie emocje wzbudza Twój problem, jak ludzie walczą o Ciebie i Twoje dziecko:) Teraz TWój ruch. Co do lakatatora, to Matki Polki mają rację - bywają egzemplarze laktatorooporne:)
    • gingerana Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 24.07.14, 23:54
      Milkahelena, jestem pod wrażeniem tego, co napisałaś. Jesteś dzielną i bardzo silną kobietą, a przy tym wspaniałą, kochającą mamą! Tylko trochę Ci brakuje pewności siebie i przydałoby się większe poczucie własnej wartości.
      Ten wątek przycichł (przeczytałam cały), zaglądasz tu jeszcze? Jeśli tak, to co u Was (Ciebie i córeczki) słychać?

      Jeszcze słówko o kp i tej niby "presji", "terrorze" - bo wywiązała się dyskusja na ten temat pod koniec wątku. Ja mam 9-miesięczną córeczkę i karmię ją piersią (oczywiście ma też na bieżąco rozszerzaną dietę), bo chcę i lubię. I czuję presję ze strony np. teściowej, by małą przestawiać już na mm...
      Kiedy mała miała 3 miesiące, miałyśmy pewne problemy z laktacją, i właśnie dzięki temu, że wciąż słyszałam od zwolenników kp, żeby się nie poddawać i próbować dalej karmić, to udało nam się zażegnać kryzys. Więc to podkreślanie jak ważne jest karmienie piersią nie było przeze mnie odczuwane jako presja, tylko wsparcie :)
                • gingerana Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 25.07.14, 17:22
                  Ja, będąc wegetarianką, chętnie zrezygnowałabym z nabiału, ale obawiam się, że nie potrafiłabym zorganizować sobie dobrej, wartościowej diety :/ Więc tym bardziej nie wyobrażam sobie diety wegańskiej u niemowlaka/dziecka...
                  A na wegetarianizm córeczka i tak sama kiedyś się zdecyduje :)
                      • froobek Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 25.07.14, 23:21
                        Ja nie rozumiem. Siebie żywisz zdrowo, a dziecku zalujesz tego samego?? Zakładam, ze nie byłaś od dzieciństwa wegetarianka, tylko doszłas do tego, wykonałam pewnie spora prace. I co, nie możesz jej tego dać w prezencie? Ona ma od nowa wyruszyć w te sama drogę? Kurde, jak ja bym była w stanie podarować moim dzieciom wegetariański dom od urodzenia, to bym była z siebie bardzo dumna. Jaki jest problem z dieta? Póki karmisz piersia, w ogóle nie masz żadnych rozterek. Potem? Codziennie strączki, sporo jajek, trochę ryby, o ile to sie nie kłóci z Twoim poglądem, rozmaite ziarna, warzywa, moze byc trochę przetworów mleka. Czegoś tu brak? A juz codziennie to bym na pewno nie dawała mięsa. Moje dzieci jadaly po 1-2 razy w tygodniu i zawsze mnie gryzło sumienie, ze tak duzo... Daj jej ten wegetarianizm, daj, bądź hojna :-)
                      • Gość: dorjac Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu IP: *.hsi8.kabel-badenwuerttemberg.de 10.08.14, 19:47
                        cześć! ja też jestem wegetarianką a mojej 6-cio miesięcznej córce podaje mięso ze względu na jej anemię wykrytą 1.5 miesiąca temu. też nie umiałabym jej zbilansować diety, poza tym nasza pediatra nie chciała jej dawać tabletek i poleciła podawać mięso. anemia zwalczona po miesiącu. nasza pediatra zaleciła podawać małej 2x w tyg. mięso, 2x rybę i 3x warzywa.
                        ja bym mięcha nie podawała codziennie. to zbędne.
                        pozdrawiam.
                        • gingerana Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 04.09.14, 13:08
                          No ja właśnie od jakiegoś czasu ograniczam Małej mięcho, tzn. nie daję codziennie albo daję małe ilości. Poza tym codziennie zjada jakieś zboża, często daję jej też strączkowe (np. soczewica czy ciecierzyca do zupy, a fasolka szparagowa do łapki).
                          Niestety podobnie jak w poście poniżej, presja rodziny jest ogromna, nawet mój mąż (który je mięso, ale mój wegetarianizm popiera, ot, taki paradoks ;)) przekonuje mnie, bym dawała Małej mięso. Ale to ja przygotowuję jej posiłki i to ja decyduję, co w nich jest, dlatego mięso ograniczam do minimum.
                  • tan.tum Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 11.08.14, 22:23
                    Ja też jestem wegetarianka od 15 lat. Chciałam przejść na veganizm wiele razy a okazało się, że przy małym musiałam odstawić. I czuje się super. Mleka roślinne są super. Ja właśnie zaczynam rozszerzać dietę synkowi i bardzo bym chciała żeby nie jadł mięsa ale presja rodziny w tym męża jest ogromna. Liczę, że sam kiedyś się na to zdecyduje.
                    • milkahelena Re: Karmienie w toalecie, ratunku! wszystko popsu 17.08.14, 14:02
                      Dziewczyny...nic mi nie wyszło. nawet nie miałam czasu Wam odpisać. MIeszkam teraz sama z moją Malutką i ledwo daję radę. Myślałam, że w nowym miejscu się przestawimy z tym karmieniem w toalecie, i z jedzeniem, ale jest jak było, bo moja mała nie chciała inaczej pić mleczka, a mało je ciągle ( pewnie mój stres, presja otoczenia na stałe posiłki i w końcu moje podłamanie ostateczne bo zaczęłam mocno wątpić w siebie przez tą presję...) Straciłam zaufanie do siebie, pewność że dobrze robię karmiąc nie łyżeczką, tylko jak mała chce. przestałam w końcu już widzieć kiedy jest głodna.
                      wyszło też że pomimo mojego karmienia piersią ciągłego, i tego że ja mam żelaza we krwi ponad normę - maleńka ma za mało. nie jem mięsa tak samo, małej daję łososia od dwóch miesięcy, teraz muszę żelazo podać bo nie wiem czy to złe wchłanianie czy braki czy pasożyty może?
                      nie chcę jeść mięsa również, łososia ewent., ale mleka glutenu i jajek nie chcę bo mam nietolerancję i nie chcę zjadać po małej.
                      dziękuję wam za wpisy, ja ostatnio straciłam cierpliwość ze zmęczenia :(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka