Dodaj do ulubionych

nie karmię piersią, bo nie lubię

30.06.14, 12:42
Zawsze mnie ten argument jakoś drażnił. "Nie lubię karmić piersią, wiec nie będę. Ważniejsze dla dziecka jest żebym była wypoczęta i zadowolona, bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.". Niestety zawsze w dyskusji jakoś brakowało mi kontrargumentu. I w końcu znalazłam. Wrzucam tutaj (na razie po angielsku, ale wiem, że p. Magda z LLL ma w planach udostępnienie tłumaczeń) tak, żeby już nigdy nikomu nie zabrakło argumentu. I żeby nie zginęło. Dla potomnych czyli. Bo to mądry artykuł jest :)

kellymom.com/bf/normal/love-breastfeeding-24-7/--
https://www.suwaczki.com/tickers/atdci09kpnpulmcv.png
Obserwuj wątek
      • kjut Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 30.06.14, 13:03
        Ech, kurcze. Jeszcze raz:

        kellymom.com/bf/normal/love-breastfeeding-24-7/
        Ten artykuł o tym mówi. Ze owszem, można nie lubić. Ale ze nie powinniśmy kierować się w życiu zasadą, że robimy tylko to co lubimy. Bo kp ma tyle zalet, że warto się przemęczyć.
        Teraz powinno działać.

        Ps. Czy moderatorka może zedytować mojego pierwszego posta i poprawić ten link? Prooooooooszę! ;)
        • sueellen Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 01.07.14, 13:00
          Nie, uważam, ze jeśli się naprawde tego nie lubi, nie warto się męczyć. Jeśli matka nie lubi karmić, będzie stale sfrustrowana, nerwowa, niecierpiliwa, niezadowolona. Czy karmienie piersią zrekompensuje miesiące negatywnych emocji? nie sadzę.
    • yumemi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 30.06.14, 14:58
      No ja na przyklad nie lubie gotowac obiadow dla dzieci a jednak je gotuje bo dla nich to zdrowe:))) (wymyslam ale mniej wiecej o to mi chodzi:)
      Nie lubie jezdzic nigdzie wieczorami ale woze syna na basen bo uwielbia swoje treningi:)
      • sueellen Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 01.07.14, 13:05
        > Nie lubie jezdzic nigdzie wieczorami ale woze syna na basen bo uwielbia swoje t
        > reningi:)

        Codziennie go wozisz po kilkanaście razy? Chyba jednak nie.

        Karmienie to nie coś co się robi raz dziennie jak gotowanie obiadu (z resztą obiad da się gotowac na 2-3 dni i zamrażac) tylko czynnośc, którą się ponawia wielokrotnie ciągu dnia i nocy przez wiele miesięcy. Jestem w stanie sobie wyobrazić frustrację z tego powodu jeśli się nie lubi karmić.
        • yumemi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 01.07.14, 13:48
          Karmienie to nie coś co się robi raz dziennie jak gotowanie obiadu (z resztą ob
          > iad da się gotowac na 2-3 dni i zamrażac) tylko czynnośc, którą się ponawia wie
          > lokrotnie ciągu dnia i nocy przez wiele miesięcy. Jestem w stanie sobie wyobra
          > zić frustrację z tego powodu jeśli się nie lubi karmić.

          A co jesli ktos nie znosi zmieniania pieluch? Po prostu czasem sie robi cos czego sie w zyciu nie lubi i tyle. Nie wiem czemu z karmieniem dziecka mialoby byc inaczej:) Do pracy tez mi sie czasem nie chce wstawac ale nie jestem przez to non stop sfrustrowana, tak samo nie chodze wkurzona przez te pieluchy:)
          Jestem w stanie wytrzymac te kilka miesiecy karmienia :)
          Najlepsze jest to ze same uczymy nasze dzieci wychowujac je ze czasem robi sie cos dla dobra kogos innego, co niekoniecznie sprawia nam radosc i daje natychmiastowa gratyfikacje?:)
          Karmienie bylo mnie jest logiczne, po prostu. Nie odczuwalam tego jako jakas wielka radosc.
          • sueellen Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 01.07.14, 13:55
            ale pieluchy może zmieniać ktoś inny, do pracy też nie ma obowiazku chodzić, ani obiadu gotować. Jeśli baaardzo sie nie chce, można odpuścić i powiedzieć: chrzanię to, dzis NIE GOTUJĘ, biorę urlop i NIE IDĘ do pracy, źle się czuję, jestem chora więc nie sprzątam. A z kp??? Chora, nie chora, chce czy nie chce dzień i noc karmić trzeba i NIKT nie może zastapic.
            • yumemi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 01.07.14, 22:29
              sueellen napisała:

              > ale pieluchy może zmieniać ktoś inny, do pracy też nie ma obowiazku chodzić, an
              > i obiadu gotować. Jeśli baaardzo sie nie chce, można odpuścić i powiedzieć: chr
              > zanię to, dzis NIE GOTUJĘ, biorę urlop i NIE IDĘ do pracy, źle się czuję, jeste
              > m chora więc nie sprzątam. A z kp??? Chora, nie chora, chce czy nie chce dzień
              > i noc karmić trzeba i NIKT nie może zastapic.

              No tak samo jak nie moge nagle przestac byc matka i wyjsc z domu i wyjechac :) Ida z tym okreslone obowiazki i odpowiedzialnosc (dlatego sie do dzieci nie spieszylam:)) Karmiac butelka tez ciezko nagle sie z domu ewakuowac bo akurat mamy dosc.
              A jak bylam na urlopie macierzynstkim, nie bardzo moglam isc do sasiadki aby mi dziecko przewinela albo po meza do pracy dzwonic:)
              No po prostu w zyciu czasem robi sie to na co sie nie ma ochoty dla ogolnego dobra albo czyjegos:)
              Jak na studiach zakuwalam do egzaminow to tez bylo non stop, na pro plus jechalam i mialam dosc, ale robilam to dla okreslonego celu i wcale przez to nie bylam nieszczesliwa, po prostu wiedzialam ze czasem trzeba przeczekac.
              Instant gratification to niestety chyba problem naszego pokolenia :-) Jak nie jest fajnie i przyjemnie to trzeba koniecznie zrobic zeby zaraz bylo inaczej nie jestesmy super cool tylko umeczone matki polki :)))
        • jak-kania-dzdzu Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 30.06.14, 23:40
          <<to pokazuje jak daleko ludzie odeszli od natury,nie obrzydza ich sztuczny smoczek,plastikowa butla ani chemicznie zmienione (przepraszam-modyfikiwane)mleko tylko to co najbardziej naturalne.>>
          Dokładnie tak, smoczek wydaje się tak bardzo 'naturalny', że wg niektórych życzliwych, moje dziecko jest przeze mnie krzywdzone, bo bezsmoczkowe.
          A mnie właśnie to chemicznie zmienione mleko obrzydza, śmierdzi mi po prostu. Dostałam oczywiście butlę na pierwszą noc od położnych jeszcze na porodówce i nie mogłam wytrzymać tego zapachu, w połowie nocy butla wylądowała w koszu.
      • kjut Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 30.06.14, 22:21
        Aaaa... Ja bardzo niepolitycznie uważam, że "obrzydzenie" w stosunku do własnego dziecka i naturalnego sposobu karmienia go to jakieś (niezdiagnozowane jeszcze) zaburzenie. I to poważne, bo niewiele poważniejszych rzeczy od zaburzeń wpływających na podstawowy z instynktów - zapewnienie przetrwania genów. Tak z ewolucyjnego punktu widzenia tylko...

        Ale wiecie. Dla mnie to oczywistym zawsze było, że jak się powie A, to trzeba powiedzieć B. Że pewne rzeczy są naturalną konsekwencją innych. Że jak uprawiam seks, to mogę zajść w ciążę. Że jak postanawiam zajść w ciążę, to decyduje się na pewne ograniczenia wynikające z tego stanu. A potem że rodzę i karmię. Potem karmienie przestało już być naturalną konsekwencją ciąży i rodzenia, bo pojawiły się mm. Teraz już nawet poród nie jest naturalną konsekwencją, bo pojawiły się "cc na życzenie" (oczywiście ani w przypadku mm ani cc nie mówimy o sytuacjach wyjątkowych - są to rzeczy ratujące życie, po to powstały i bardzo dobrze). Mam dziwne wrażenie, że jeśli kiedyś wymyślą specjalne inkubatory na III trymestr ciąży to już nawet donoszenie ciąży nie będzie naturalną konsekwencją zajścia w nią...
        • passsoa85 Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 30.06.14, 23:07
          hej z tym inkubatorem w 3 trymestrze to masakra jestem matką wcześniaka i jak sobie pomyślę że ktoś świadomie wybiera sobie 1,5 miesiącca na intensywnej terapii noworodka bo ma takie życzenie to ciarki mnie oblatują brrrr
          dla mnie kp to ccoś fajnego , nowa przygoda nie zawsze usłana różami czasem wkurzająca, męcząca itd ale to że mi się udało pomimo że nie miałam dziecka przy sobie, że laktator wszytko za niego zrobił na początku, to nocne wstawanie z maszyną brrrr ale udało się i to jest mój sukces a dla mojego dziecka najwieksze lekarstwo :)

          moja siostra karmiła 6 miechów brzydziła się strasznie i była taka happy jak przestała

          nie lubie myć zebów a to robie bo jakbym przestała to co proteza hahah
        • jak-kania-dzdzu Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 30.06.14, 23:33
          Mnie też się w głowie nie mieści co może być obrzydzającego w kp? Własne piersi? Własne dziecko? Ok, przyznaję, że cieknące mleko i zalewanie ubrań i pościeli może wkurzać, ale żeby obrzydzać, to tu się z Kjut zgodzę, to już chyba jakieś zaburzenie.
      • mruwa9 Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 01.07.14, 01:57
        jak-kania-dzdzu napisała:

        > Że się 'nie lubi' to i tak łagodne określenie. Ja usłyszałam zarówno od koleżan
        > ki z pracy jak i od dziewczyny w rodzinie, że obie karmienie, cytuję: 'obrzydza
        > ło'.

        W rodzinie mialam taki przypadek. W okresie bezdzietnym manifestacja obrzydzenia atawistycznym i zwierzeco nieestetycznym karmieniem naturalnym.
        Pierwsze wlasne dziecko karmila chyba poltora roku, drugie - prawie trzy :-)
        Rowniez publicznie, w chuscie, chodzac np. po zoo.
        :-)
        (moje serce z radosci i dumy skakalo, choc zadna w tym moja zasluga, ani nie chodzilo o moje dzieci)
        • Gość: maria_curia Re: nie karmię piersią, bo nie lubię IP: *.play-internet.pl 01.07.14, 16:21
          bardzo fajny temat :)
          zaraz przeczytam artykuł.
          wydaje mi się, że to w ogóle taki "pęd" do "odnaturzenia się" - widoczny we wszystkim. robimy wszystko, by tę naturę zagłuszyć, zapomnieć o niej. oczywiście w wielu sprawach to jest bez znaczenia dla naszego zdrowia (np. golenie nóg, od tego chyba nikomu się krzywda nie stała, no chyba, że ktoś źle zastosował jakis preparat do depilacji :D albo poparzył się woskiem), ale jeśli chodzi o karmienie to już niestety nie.
          mnie szlag trafia, gdy żona mojego kuzyna chce zarzucić karmienie piersią po kilku miesiącach, bo z tego co wiem brakuje jej tego rytmu, który osiągnęła dzięki butli (pierwsze dziecko karmiła butelką, bo "nie miała pokarmu") i nie lubi kp.. stara się karmić co trzy godziny (jak pierwsze butelką) i gdy małe płacze (pewnie glodne, albo pić się chce) to bredzi, że pewnie dlatego, że pokarmu nie ma.... ręce opadają. no ale oczywiscie się nie wtrącam, bo ona wyraźnie tego nie chce.

          chciałabym założyć fundację zajmującą się edukacją dotyczącą karmienia piersią - tak aby szkolić położne - by nie podawały butli po porodzie tylko pozwalały matkom naturalnie rozkręcić dziecko. myślicie, że taki pomysł by wypalił? jako sponsorów widziałabym firmy takie jak medela. albo sklepy z akcesoriami dla dzieci.... (bo na producentów żywności dla dzieci chyba nie ma co liczyć, oni zazwyczaj sprzedają tez mm, więc cel sprzeczny z ich interesami). co myślicie?
            • Gość: maria_curia Re: nie karmię piersią, bo nie lubię IP: *.play-internet.pl 02.07.14, 16:41
              No domyślam się, że to nie byłoby łatwe. z drugiej strony - fundacja "Rodzić po ludzku" istnieje już od dawna, jednak komuś zależy na ludzkim traktowaniu kobiet rodzących i ich rodzin. Wydaje mi się, że dobry start przy karmieniu to część tego zagadnienia - ludzkiego i profesjonalnego podejścia do sprawy. Tymczasem wiele kobiet nie karmi, ponieważ nie ma odpowiedniego wsparcia ze strony personelu - standardem jest dokarmianie dzieci butlą itd..
              • Gość: Magda Re: nie karmię piersią, bo nie lubię IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.02.15, 06:33
                Zgadzam sie w 100%.Jestem już matka niestety karmiaca swoje dziecko mm.Po porodzie myślę że może 5 minut usłyszałam,ze moje piersi nie nadają się do karmienia bo mam nieodpowiednie sutki .....?????Wiem, ze to zabrzmi głupio ale jedno zdanie wystarczylo, zebym sie zablokowala i w ułamku sekundy straciła pewność siebie .Nie lepiej bylo na Oddziale z noworodkami zamiast pomocy przy przystawieniu to butla w reke z informacja skad moge wziac mleko dla Malej...zeby nie bylo polozne byly na tyle mile ze pare kolejnych razy uslyszalam,ze z tym karmieniem u mnie to bedzie ciezko.Nigdy w ciąży nawet przez ułamek sekundy nie przyszło mi do głowy ze będę w taki sposób karmić swoją pociechę.Nigdy tez niespodziewałam się, ze zostanę tak zrównania z ziemią w miejscu gdzie oczekuje się pomocy.Czasem jest tak ze chce się karmić a psychika się "blokuje" bo brak jest wsparcia.....więc dla mnie inicjatywa mega słuszna.
    • ela.dzi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 01.07.14, 21:45
      Nie rozumiem, co kogo obchodzi w jaki sposób jest karmione czyjeś dziecko. Jak kobieta chce karmić piersią, to na głowie stanie, a jak nie chce, to żadna siła jej nie zmusi.

      Każdy ma pomysł na życie innych ludzi i monopol na idealne wychowanie :/
        • jak-kania-dzdzu Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 02.07.14, 17:02
          Gość portalu: maria_curia napisał(a):

          > I tu się mylisz. Znam co najmniej kilka matek, które straszliwie chciały karmić
          > , ale położne, lekarze i rozmaite teściowe czy matki tak namieszały w głowach,
          > że biedulki były przekonane, że widocznie nie było im dane (poczytaj wątek "za
          > mało pokarmu").

          Dokładnie tak! Ja usłyszałam od położnej oddziałowej pierwszej nocy po porodzie czy aby na pewno jestem pewna, że dziecko w nocy nakarmię wystarczająco? Ja, jeszcze oszołomiona pierworódka, nieśmiało wydukałam, że skoro w dzień nie miałam problemu z przystawianiem, to chyba w nocy też powinno być ok, na co położna autorytarnie: Niech Pani lepiej weźmie butlę, bo potem będzie Pani w nocy latać i szukać. No to wzięłam. Po kilku próbach wciśnięcia tego ogromnego smoczka w noworodka, wylaniu połowy mieszanki i przekonaniu się jak to śmierdzi wywaliłam butlę do kosza.
          • Gość: maria_curia Re: nie karmię piersią, bo nie lubię IP: *.play-internet.pl 02.07.14, 19:46
            No i tak jest prawie wszędzie. Te położne to w większości "stracone pokolenie", podobnie jak nasze matki. I to najczęściej nie wynika z ich złej woli. One chcą pomóc. Pomóc tym "biednym" położnicom wyspać się w nocy po porodzie. Pomóc tym "biednym głodnym" maluszkom... I więcej z tej pomocy szkody niż pożytku.
            I, wracając do tematu wątku, to jest, jak sądzę, kolejna przyczyna "nielubienia". Ponieważ większość naszych mam wpadła w tę pułapkę zmedykalizowania porodów (oczywiście medykalizacja ma swoją wspaniałą stronę - śmiertelność mam i dzieci znacznie się zmniejszyła przez ostatnie, poweidzmy, sto lat i chwała medycynie za to) i karmienia, dla niektórych kobiet z naszego pokolenia widok matki karmiącej piersią dziecko - lub myśl, że same miałyby to robić - są tak przykre. Bo czymś "naturalnym" wydaje się butla, "higieniczne", "czyste" karmienie mlekiem ze sklepu, specjalną mieszanką... A nie CYCEM, międlonym przez dziecko w dziobie :D. Wydzieliną z ciała. A przecież o wszelkich wydzielinach staramy się zapomnieć - zabijając ich zapachy, usuwając jak najszybciej z pola widzenia...
            Pamiętacie lalki z naszego dzieciństwa? Każdy "dzidziuś - lala" musiał mieć obowiązkowo butlę do kompletu. Ja też miałam taką lalkę. Wiecie co? Nie wiedziałam wtedy, że dzieci można karmić piersią, dopiero potem, chyba na biologii się dowiedziałam... I to wydało mi się wręcz szokującym odkryciem. Więc co się dziwić...
        • ela.dzi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 02.07.14, 22:46
          Przeczytajcie jeszcze raz temat wątku - nie chodzi o to czy da się radę, tylko czy się tego chce. Jak kobieta świadomie rezygnuje z karmienia, bo tego nie chce / nie akceptuje, to zaraz postrzegana jest jako leniwa, egoistyczna, wygodnicka, nieczuła i w ogóle co z niej za matka. Do tego piję.
          • kjut Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 10:53
            Ja przepraszam za brak poprawnosci politycznej (znowu), ale słowo "egoizm" oznacza wg pwn "postawa życiowa charakteryzująca się dbałością o dobro i interesy własne bądź osób najbliższych oraz przedkładaniem ich nad dobro i interes innych;". Matka, która nie karmi dziecka piersią, "bo nie lubi" albo "nie bo nie" dba bardziej o własne dobro niż o dobro dziecka - a więc jest egoistyczna. Czy leniwa? Nie powiem, moim zdaniem przy butelce dużo więcej roboty. Ale z drugiej strony ona nie musi karmić jak jej się nie chce, więc jeśli taka jest przyczyna jej działania to tak, leniwa i wygodnicka. Wszystko idzie z definicji. Sorry, taki lajf. Chcecie odstawiać od piersi bez powodu to proszę. Ale miejcie odwagę podnieść głowę wysoko i powiedzieć "tak, robię to dla siebie".
            • ela.dzi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 16:14
              Dobrem lub interesem dziecka jest także życie w odpowiedniej atmosferze, a takiej nie da się uzyskać w domu, w których matka jest sfrustrowana. Równie dobrze można powiedzieć, że kobiety karmiące piersią są leniwe, bo nie chce mi się tracić czasu na przygotowywanie mleka. A ponadto mogą być określone jako wygodnickie, bo zawsze mogą się np. wykręcić od sprzątania, bo muszą nakarmić dziecko.

              Z Twojej wypowiedzi wynika, że odstawienie bez powodu w jakimkolwiek wieku dziecka jest nie do przyjęcia. Rozumiem, że zamierzasz karmić dziecko całe życie ? :)

              A odnośnie ostatniego zdania - już o tym wspominałam, że jakby jakakolwiek kobieta przyznała się, że nie karmiła, bo nie chciała, to zaraz by zebrała cięgi za swój wybór. I to jest problem w naszym społeczeństwie, że każdy wtrąca nos w nieswoje sprawy.

              • kjut Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 17:39
                > Dobrem lub interesem dziecka jest także życie w odpowiedniej atmosferze, a taki
                > ej nie da się uzyskać w domu, w których matka jest sfrustrowana.

                Jeżeli ktoś tak bardzo nie lubi karmić piersią, że aż psuje przez to atmosferę w domu, to powinien się leczyć, serio.
                Ale czytałaś artykuł, który dałam na początku? Jeśli matka nie lubi, ale karmi mimo to, po wie po co to robi. I robi to dla jakiegoś konkretnego celu. To nie będzie sfrustrowana. Frustracja pojawia się, gdy to co robimy wydaje nam się bez sensu.

                > Z Twojej wypowiedzi wynika, że odstawienie bez powodu w jakimkolwiek wieku dzie
                > cka jest nie do przyjęcia. Rozumiem, że zamierzasz karmić dziecko całe życie ?
                > :)

                Napisałam wyraźnie, że do roku. I nie jest to moje widzimisie. Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne mówi o roku, WHO mówi o 2 latach, nasze ministerstwo i nasze Towarzystwo Pediatryczne, zgodnie z WHO, o dwóch. Jak widzisz i tak wybrałam najkorzystniejszą dla "nielubiących" opcję. A karmić zamierzam do momentu kiedy dzieć uzna, że już nie potrzebuje - czyli do samoodstawienia.

                Równie dobrze
                > można powiedzieć, że kobiety karmiące piersią są leniwe, bo nie chce mi się tra
                > cić czasu na przygotowywanie mleka. A ponadto mogą być określone jako wygodnick
                > ie, bo zawsze mogą się np. wykręcić od sprzątania, bo muszą nakarmić dziecko.
                >

                Jak widzisz na kp można też zyskać i pobyć sobie leniwym i wygodnickim bez straty dla kogokolwiek. Same plusy :D
                • ela.dzi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 22:24
                  kjut napisała:

                  > Jeżeli ktoś tak bardzo nie lubi karmić piersią, że aż psuje przez to atmosferę
                  > w domu, to powinien się leczyć, serio.

                  Leczyć powinny się osoby, które na siłę wciskają innym swoje poglądy, nie przyjmując do wiadomości, że nie jest to ich sprawa.

                  > Ale czytałaś artykuł, który dałam na początku? Jeśli matka nie lubi, ale karmi
                  > mimo to, po wie po co to robi. I robi to dla jakiegoś konkretnego celu. To nie
                  > będzie sfrustrowana. Frustracja pojawia się, gdy to co robimy wydaje nam się be
                  > z sensu.

                  Celem jest prawidłowy rozwój dziecka, który da się osiągnąć bez karmienia piersią.


                  > Napisałam wyraźnie, że do roku. I nie jest to moje widzimisie. Amerykańskie Tow
                  > arzystwo Pediatryczne mówi o roku, WHO mówi o 2 latach, nasze ministerstwo i na
                  > sze Towarzystwo Pediatryczne, zgodnie z WHO, o dwóch. Jak widzisz i tak wybrała
                  > m najkorzystniejszą dla "nielubiących" opcję. A karmić zamierzam do momentu kie
                  > dy dzieć uzna, że już nie potrzebuje - czyli do samoodstawienia.

                  W poprzednim poście nic takiego nie napisałaś, przeczytaj 2 razy. Wybacz nie będę teraz latać po wszystkich innch. Twoje zamierzenia i wybory to Twoja sprawa i pozwól innym dokonywać własnych wyborów.

                  >
                  > Jak widzisz na kp można też zyskać i pobyć sobie leniwym i wygodnickim bez stra
                  > ty dla kogokolwiek. Same plusy :D

                  To są plusy dla kobiet, które chcą karmić, a nie o tym jest dyskusja.

                  Ja naprawdę nie rozumiem, co Cię obchodzi karmienie nieswoich dzieci.
                  • kjut Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 22:45
                    > Leczyć powinny się osoby, które na siłę wciskają innym swoje poglądy, nie przyj
                    > mując do wiadomości, że nie jest to ich sprawa.

                    Wait a sec. Wciskałabym Co na siłę swoje poglądy bez Twojej zgody, gdybym podeszła do Ciebie w parku i Cie upominała mimo Twojego uprzejmego "spier****". Póki co wyrażam swoje zdanie dot karmienia piersią na forum dot karmienia piersią. Ani nikt Ci nie każe tu zaglądać, ani moich wypocin czytać ani odpowiadac. Skoro nie interesują Cię moje poglądy to po cholerę w ogóle tracisz czas w tym wątku?

                    > W poprzednim poście nic takiego nie napisałaś, przeczytaj 2 razy.

                    Napisałam dokładnie:
                    ""Nie chce mi się" i "uważam, że to nieestetyczne" wg mnie jest niepoważnym, niedojrzałym i niewystarczającym argumentem by z kp rezygnować. I to nie z kp w pierwszych 6 miesiącach. Ale w całym pierwszym roku życia."

                    > Ja naprawdę nie rozumiem, co Cię obchodzi karmienie nieswoich dzieci.

                    Interesują mnie dzieci. Bo nie zawiniły. Zawsze jest szansa, że jednak jakaś mama da się przekonać do kp mimo "niechęci". Właśnie po to to forum jest.
                    • feliosal Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 04.07.14, 08:18
                      Mysle ze sposob w jaki przekonujesz jest mocno odstreczajacy;)
                      Walisz kijem na forum ale tez walisz a zdaje sie źe tu chodzi o swobodna wymiane mysli a nie uprawianie polityki.moze zamiast smarowac w necie wyjdz do tych kobiet na ulice-to dopiero bedzie poczucie misji i odwaga;)ale najpierw sugeruje zmienic ton by ktorakolwiek chciała sluchac;)teraz ja "pouczam"Ciebie,nie sciska Cie w gardle?;)
                      Tylko tyle mozna zdzialac naciskiem,mysle.
                    • ambivalent Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 04.07.14, 10:38
                      kjut napisała:
                      Właśnie po to to forum jest.



                      Nie, kjut. To forum jest dla kobiet, ktore karmia piersia (czy tego chca czy tez sie zmuszaja). A ty urzadzasz wrecz nagonke na kobiety, ktore piersia karmic nie chca. I po co? To jak obgadywanie kogos kogo z nami nie ma :) Szkola podstawowa. A wspominalas cos o niedojrzalosci emocjonalnej.

                      Póki
                      > co wyrażam swoje zdanie dot karmienia piersią na forum dot karmienia piersią.

                      NIe, ty wyrazasz swoje zdanie dot NIEKARMIENIA piersia na forum dot karmienia piersia.
                    • ela.dzi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 04.07.14, 10:58

                      >
                      > Wait a sec. Wciskałabym Co na siłę swoje poglądy bez Twojej zgody, gdybym podes
                      > zła do Ciebie w parku i Cie upominała mimo Twojego uprzejmego "spier****". Póki
                      > co wyrażam swoje zdanie dot karmienia piersią na forum dot karmienia piersią.
                      > Ani nikt Ci nie każe tu zaglądać, ani moich wypocin czytać ani odpowiadac. Skor
                      > o nie interesują Cię moje poglądy to po cholerę w ogóle tracisz czas w tym wątk
                      > u?

                      Sposób w jaki to robisz naprawdę można porównać, do podejścia w parku i umoralniania. Ja też karmię, mimo różnych momentów niechęci i mam nadzieję robić to jak najdłużej. Chwała nam obu za to. Ale to nasz wybór, nasza satysfakcja i nasza sprawa. Nikogo innego.

                      >
                      > Napisałam dokładnie:
                      > ""Nie chce mi się" i "uważam, że to nieestetyczne" wg mnie jest niepoważnym, ni
                      > edojrzałym i niewystarczającym argumentem by z kp rezygnować. I to nie z kp w p
                      > ierwszych 6 miesiącach. Ale w całym pierwszym roku życia."

                      Nigdzie nic takiego nie widnieje w poście, do którego się odniosłam.

                      > Interesują mnie dzieci. Bo nie zawiniły. Zawsze jest szansa, że jednak jakaś ma
                      > ma da się przekonać do kp mimo "niechęci". Właśnie po to to forum jest.

                      Jak już wspomniały feliosal i ambivalent robisz to w sposób bardzo zniechęcający. Przekonać a narzucać innym swoje zdanie to 2 różne rzeczy.

                      Jak zmienisz ton wypowiedzi, to a nuż uzyskasz upragniony cel. Chęci może i masz dobre, ale podejście zupełnie nie.
    • Gość: Froobek Re: nie karmię piersią, bo nie lubię IP: 168.224.160.* 02.07.14, 12:55
      Hmm, z jednej strony rezygnacja z karmienia z powodu nie lubienia ma faktycznie w sobie coś z... niedojrzałości emocjonalnej...? Niedojrzalego stosunku do cielesności...? Takie mam skojarzenie. Z drugiej strony spędziłam kiedyś tydzien na oddziale niemowlęcym z dziewczyna, u której karmienie wywoływało takie poczucie uwiazania, ze aż czułam jej cierpienie, serio. Pierwsze dziecko karmiła pol roku, z czego 'aż' cztery m-ce wyłącznie :-D I bardzo zle to wspominała. Przy drugim porodzie miała ze sobą leki na zatrzymanie laktacji, ale jakoś tak wyszło, ze w końcu nie wzięła i jej syn był od urodzenia karmiony mieszanie. Kiedy byłyśmy w kontakcie miał 3 m-ce, a ona nie mogła sie doczekać końca. Karmiła tylko dlatego, ze warto. To był smutny widok. Zwłaszcza, ze, jak wiele z nas wie, akurat te pierwsze m-ce maja prawo byc trudne. Przyjemności przychodzą trochę pózniej, a karmienie pozbawione minusów to dopiero trzeci-czwarty rok. Niektórzy pokonują tylko drogę pod gore, gdy pot zalewa oczy i nie widać krajobrazów ;-)

      Ogólnie ostatnio duzo sie zastanawiam, od czego zależy, ze niektórzy biorą na klatę rożne ograniczenia związane z dzieckiem, a kilka lat wyrzeczeń odczuwają jako krótki czas, a inni męczą sie okrutnie i wydaje im sie, ze to długo. Z moich prywatnych obserwacji wynika, ze czynnikiem nie jest wiek, jak mogłoby sie wydawać. To coś w osobowości lub, jak piszecie, przyzwyczajenie do instant gratification.
      • feliosal Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 02.07.14, 19:53
        Bardzo Was moje drogie przepraszam a co ze ZDROWIEM MATKI?dlacźego u kazdego lekarza a nawet na tym forum trzeba sie tlumaczyc z zarzucania kp?Czy naprawde macie monopol na prawde?niesmialo zauwazam ze dzíeci urodzone w latach 80 tych w wiekszosci wychowaly sie na paskudnym wtedy mm,teraz ped ku ekshibicjonistycznie pojmowanej naturalnosci.a moze by tak kazdy swojego ogrodka pilnowal?;)
        Pozdrawiam
        • Gość: passoa Re: nie karmię piersią, bo nie lubię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.14, 21:02
          ja jestem te lata 80 , odstawiona od piersi w 2 dobie bo mama pokarmu nie miała, słaby był i woda leciała ( tak mówiła babcia), potem dostałam krowie mleko od własnej krowy od babci krowy heheh i gdzie tam alergia lub inne uczulenia nic nie było, wiadomo inne czasy bardziej eko ale wyrosłam? no pewnie i nie mam nadwagi, alergii, innych bzdur jakie często lansuje się bo się nie karmi piersią, mimo że sama karmie nie upatruje w tym leku na całe zło:)amen
        • kjut Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 02.07.14, 21:43
          > Bardzo Was moje drogie przepraszam a co ze ZDROWIEM MATKI?
          Wszystko dobrze! Karmienie piersią zmniejsza ryzyko raka piersi i raka szyjki macicy. Zmniejsza również ryzyko depresji poporodowej i ułatwia oczyszczanie się macicy. Nie ma minusów związanych ze zdrowiem w karmieniu piersią.

          dlacźego u kazdego le
          > karza a nawet na tym forum trzeba sie tlumaczyc z zarzucania kp?
          U lekarza trzeba się tłumaczyć, ponieważ lekarze mają obowiązek troszczyć się o zdrowie. A najlepsze co można zrobić, zarówno dla swojego zdrowia jak i, przede wszystkim, dla zdrowia dziecka to kp. Na forum wcale tłumaczyć się nie trzeba. Ba! Tu się nawet nie trzeba logować!

          Czy naprawde ma
          > cie monopol na prawde?
          Prawda jest jedna. Korzyści związane z kp to nie opinie, to fakty. Są badania i publikacje. Z czym tu dyskutować?

          niesmialo zauwazam ze dzíeci urodzone w latach 80 tych w
          > wiekszosci wychowaly sie na paskudnym wtedy mm
          Prawda. I teraz mamy epidemię alergii i otyłości. Jesteś pewna, że to bez związku?

          teraz ped ku ekshibicjonistyczni
          > e pojmowanej naturalnosci.a moze by tak kazdy swojego ogrodka pilnowal?;)
          Taka natura for dyskusyjnych, że się dyskutuje. Nie podchodzę do mam na ulicy, żeby zwrócić im uwagę, że powinny karmić piersią. Ale jeśli jakaś zapyta o zdanie, jeśli wyjdzie w dyskusji, jeśli w końcu napisze tutaj - tak, będę powtarzać ciągle i uparcie - kp to najlepsze co możemy dać dziecku. MM jest mieszanką ratującą życie, która powinna być wykorzystywana w bardzo szczególnych sytuacjach. "Nie chce mi się" i "uważam, że to nieestetyczne" wg mnie jest niepoważnym, niedojrzałym i niewystarczającym argumentem by z kp rezygnować. I to nie z kp w pierwszych 6 miesiącach. Ale w całym pierwszym roku życia.
            • feliosal Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 12:20
              Zdrowie matki gdy nie mozna wziac mocniejszego leku witamin z zelazem choc ma sie anemie wszystko co sie zje idzie na pokarm bo ma sie hiperlaktacje(taka moja uroda) i chudnie sie niewyobrazalnie.
              Rozumiem ze kolezanka zaopiekuje sie moim dzieckíem jak wyladuje w szpitalu?
              Zeby nie bylo jestem matka dwojga.pierwsze karmilam 7.5 m drugie 6 moje dzieci na piersi tyly niewyobrazalnie ulewaly co nie miara(wszystkie techniki odciaganie przed karmieniem stosowane)uwazam sie za swiadoma pro i contra i jestem zdania ze kobieta sama wie co dla niej i dla dziecka najlepsze.i nic mi do tego co ktora wybiera.
              • kjut Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 12:43
                ze kobieta sama wie co dla niej i dla dziecka najlepsze.

                A skąd ma to wiedzieć? Nie każda jest położna, lekarzem czy dietetykiem. Koncerny produkujące mm bardzo się starają o to, żebyśmy nie były poinformowane uczciwie co i jak. Uważam, że stwierdzenie, że "matka wie najlepiej" jest buńczuczne i bardzo niebezpieczne. Najlepiej to Ty możesz wiedzieć, czy Twoje dziecko lubi zimno czy ciepło, czy jest wyspane i jaka zabawka mu się spodoba. Ale ile powinno dostawać jakich składników odżywczych, jak rozwija się jego układ pokarmowy, czym różni się mleko matki od mm - tego bez odpowiedniego wykształcenia nie wiesz. I nie dowiesz się choćbyś obserwowała swoje dziecko 24 godz/dobę. Trzeba zaufać specjalistom. A Co mówią wyraźnie - kp w ogóle nie da się porównać nawet do mm. Poza konkurencją.

                Co do leków - wbrew temu co twierdzi wielu lekarzy znakomitą większość leków podczas kp można brać. Tylko lekarze o tym nie wiedzą. Dlaczego miałabyś nie brać witamin z żelazem to już nie wiem. Jeśli "chudniesz niewyobrażalnie" to raczej wina złej diety, nie kp - potrzebny mądry dietetyk a nie mm. Ja też mam hiperlaktację. Po co odciągałaś przed karmieniem? Z hiperlaktacją radzi się sobie przez dłuższe przerwy między zmianą piersi, tak aby były one jak najbardziej wypełnione - wtedy produkcja zwalnia. Nie przez odciąganie jakiekolwiek co tylko produkcję nakręca.
                • feliosal Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 15:10
                  No widzisz roznimy sie tym ze ja ci zamordycznie niczego nie narzucam a ty mi owszem;)
                  Powodzenia w zbieraniu doswiadczen i wiedzy ,ja juz swoje zdanie z pomoca madrych specjalistow i empirii mam i nie zamierzam nikogo na sile na nic nawracac;)
                • ela.dzi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 16:19
                  Dosłownie wszędzie słychać, że kp jest poza konkurencją w stosunku do mm. Nawet na opakowaniach mm jest to wyraźnie napisane, więc o co chodzi ? Nie ma co porównywać, ale kobieta która rezygnuje wie o tym i wybiera mniejsze zło.
              • mad_die Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 17:13
                Załóż wątek, jak masz tyle pytań ;)

                A tak na serio - żelazo możesz brać, nie wiem jakie preparaty Ci lekarz proponował, ale suplementy diety można brać. Tu o kp podczas choroby itp.:
                kellymom.com/category/bf/can-i-breastfeed/illness-surgery/
                Hiperlaktacja? Teraz robisz dokładnie to, czego nie powinnaś robić - odciąganie:
                www.babycenter.com/0_hyperlactation-overabundant-milk-supply_8488.bc
                Chudnięcie? Badałaś tarczycę? Masz dobrze zbilansowaną dietę? Wiesz, że powinnaś zjadać około 500kcal dziennie więcej niż kobieta, która nie karmi?
      • panizalewska Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 04.07.14, 09:01
        Amen Froobek! :)
        To jak porównać mnie i moją siostrę. I w kp i we wszystkich innych ważnych rzeczach. Siostra nie lubi się męczyć, być uwiązana, zależna, musi mieć kontrolę nad swoim ciałem i instant gratification we wszystkim ;) Ja zupełnie nie, karmię tandem, choć to wyzwanie fizyczno-logistyczne i emocjonalne, nie przeszkadzają mi trudy porodu i połogu (siostra chciała cc dla samego chcenia i żeby nie rozepchać sobie... bo seks potem gorszy) i kilka lat ogarniania małych dzieci. A dzieli nas z siostrą tylko rok z kawałkiem różnicy, więc to nie o wiek chodzi. Jesteśmy około 30-stki.
    • one.way.ticket Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 03.07.14, 17:31
      W sumie to nigdy się nie zastanawiałam czy lubię karmić. Starsza karmiona 2 i pół roku - zdecydowanie nie lubiłam usypiania przy piersi, które trwało "wiecznie". Sam akt karmienia mi nie przeszkadzam. Za to uwielbiam wręcz gdy dzieci me bawią się cyckiem przy jedzeniu ;-) Łapią, puszczają, uśmiechają się od ucha do ucha patrząc mi prosto w oczy swoimi błękitnym oczkami i wydając co jakiś czas radosne piski :-D
      Teraz karmię 5 i pół miesięczne bliźniaki - wcześniaki i również początkowo stawałam na głowie żeby się udało. I żebyście wiedziały ile razy słyszałam że się nie da! A teraz udowadniam że jednak się da i mam z tego mega satysfakcję. Chociaż kręgosłup powoli wysiada :-( Ale dla tych moich brzdąców właśnie będziemy się karmić jak najdłużej
    • kjut Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 04.07.14, 13:35
      Napiszę ostatni post, bo zaczyna mnie ta dyskusja nudzić zwyczajnie. Wiem, że mój ton jest ostry. I jest taki zamierzenie. Byc może potrzebny jest ktoś kto w końcu powie głośno, wyraźnie i bez ogródek "Dzieci powinny być karmione piersią!". Całe to poprawne politycznie gadanie: "No wiadomo, że kp piersią jest lepsze, ale wiadomo, wszystko zalezy od matki, to wolny wybór, jak postanowisz karmić mm to się nic nie stanie, to prawie to samo, ważne, żeby mama była zadowolona..." itd... zaczyna mnie irytować. A jak matka to słyszy to dochodzi do wniosku, że owszem, skoro nic się właściwie nie stanie, a wybór jest prawie rownoważny, to ona się męczyć nie będzie. Otóż nie. Stanie się. Zabierając dziecku pierś zabieramy mu dużo ze startu w przyszłość. Narażamy jego zdrowie. Nie ma na to usprawiedliwienia poza wyjątkowymi i rzadkimi przypadkami medycznymi. Może jeśli powiedzieć wprost i głośno: "Wybór nie jest równoważny. Od tego może zależeć zdrowie Twojego dziecka. Dla niego różnica jest znacząca!" to matki dojdą do wniosku, że może jednak ta ich frustracja nie jest tak ogromna jak im się wydaje. Że może jednak warto się pomęczyć. Że może niekoniecznie muszę zawsze robić tylko to co się lubi. BO WARTO. Oczywiście - nikt matek nie przywiąże do krzeseł i nie wciśnie ich dzieciom sutków na siłę do paszcz. Ale o komfort mamy, która nie karmi "bo nie lubi" troszczyć się nie zamierzam. Powinna wiedzieć, z czego tak naprawdę rezygnuje. To nie tylko jej wybór. To wybór dotyczący również jej dziecka. A właściwie przede wszystkim jej dziecka.

      Pozdrawiam wszystkich.
      • froobek Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 04.07.14, 14:26
        To szerszy problem hasła 'szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko'. O ile teoretycznie trudno mu odmówić słuszności, o tyle w praktyce ono uzasadnia bardzo duzo rożnych decyzji nie uwzględniających w ogóle potrzeb dziecka. Poprawność polityczna przewiduje, ze nie można w żaden sposób uszczuplić wolności matki, niewiele jest zaś głosów upominajacych sie o prawa dziecka. Nie wolno pisać np. tak jak Ty, choc jedynie powtarzasz znane informacje, bo to zamach na wolny wybór matek. Dziecko noe ma żadnego wyboru, ale to nic.

        Z drugiej strony jest to, o czym pisałam wyżej: subiektywne odczuwanie czasu. Jak dla kogoś trzy lata to długo, nie bedzie raczej trzy lata karmił, zwłaszcza jak nie lubi. Już spróbował i nie lubi. To w sumie uczciwe postawienie sprawy lepsze niż 'skończył mi sie pokarm', 'wracałam do pracy' czy 'półtora roku to i tak dlugo'.
        • Gość: jolalola Re: nie karmię piersią, bo nie lubię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.14, 23:11
          Kurcze... ktoras tu napisala ze kp zmniejsza ryzyko depresji poporodowej. A co jesli np. kobieta wpada w depresje wlasnie z powodu kp? Bo np. piersi tak ogromnie bola ze nie jest po prostu w stanie zniesc tego bolu podczas ssania (mimo ze dziecko przystawiane jest dobrze) , bo na sama mysl zwiazana z tym bolem placze a zblizajaca sie nieuchronnie godzina karmienia powoduje u niej odruch wymiotny? Ja tam ogolnie sie nie znam, ale wiem po sobie wlasnie ze mimo ze chcialamkarmic piersia to wlasnie ten bol, ogolny brak wsparcia ze strony rodziny (bo tak jak wy jestem z rocznika gdzie butla to byla sprawa normalna a wiekszosc kobiet albo nie miala pokarmu albo miala wklesle brodawki :-P ) spowodowaly ze sie poddalam. Nie chcialam tracic wiezi z dzieckiem tylko dlatego bo tak bardzo bolalo przy karmieniu ze moglabym sobie wlosy z glowy drzec. Czy zaluje? Wglebi serca tak, bo wiem ze moze nie zrobilam wszystkiego co moglam. Ale z drugiej strony nie boje sie przyznac do tego ze w zasadzie przejscie na butelke bylo dla mnie ogromnym ulatwieniem. Z roznych wzgledow. Ale oczywiscie nie potepiam ani jednej ani drugiej grupy. Moze kieys bede miala okazje sprobowac jeszcze raz kp i wtey moze sie uda? Przykre jest tylko to, jak czytam niektore fora, ze matki karmiace piersia traktuje te ktoremaja dziecko na mm jak samo zlo. Jakby nie wiadomo jaka krzywde wyrzadzaly dziecku. A powinno sie szanowac ludzkie decyzje.
          Ostatnio obejrzalam film z polskiej porodowki gdzie prawie 30letnia koboeta podczas spisywania planu porodu wyraznie zaznaczyla ze ZYCZY SOBIE dostac corke na piersi umyta juz i ubrana. Porod odbierala inna polozna ktora albo nie wiedziała o jej zyczeniu albo miala go w nosie i polozyla jej takie umazane dzieciatko na piersi bo przeciez kontakt skora do skoryjest tak wazny. Dziewczyna zamknela oczy i ledwo to dziecko trzymala proszac zeby jejja zabrali i umyli. Ogolnie wstrzasnela mna ta sytuacja no bo kurcze to jest matka tego wlasnie dziecka jak mozna czuc do niego obrzydzenie tylko dlatego bo jest brudne. Nie wiem, staralam siejej nie oceniać mimo ze naprawdenie miesci mi sie to w glowie. Podobnie jest z facetami przy porodzie. Nie kazdy sie do tego nadaje i dla mnie np. wazniejsze jest to jak moj maz opiekuje sie dzieckiem po porodzie a nie czy jest bohaterem bo byl przy jego narodzinach. Po prostu sie do tego nie nadaje i wcale nie kocha go przez to mniej. Czego oczywiscie inni nie moga pojac ze jak to maz nie byl przy tobie podczas porodu?! Wydaje mi sie ze z kp tez tak wlasnie jest. Jedne sie do tego bardziej nadaja inne mniej. I jak tu juz ktoras pisala te co chca to pewnie stana na rzesach zeby to osiągnąć. Czy im to bedzie sprawiac przyjemnosc czy tez nie. Ale uwazam ze nie nalezy zadnej kobiety potępiac za wybor jakiego dokonuje, nawet jesli jest to jej widzimisię.
          • asia_i_p Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 06.07.14, 09:33
            Ostatnio obejrzalam film z polskiej porodowki gdzie prawie 30letnia koboeta pod
            > czas spisywania planu porodu wyraznie zaznaczyla ze ZYCZY SOBIE dostac corke na
            > piersi umyta juz i ubrana. Porod odbierala inna polozna ktora albo nie wiedzia
            > ła o jej zyczeniu albo miala go w nosie i polozyla jej takie umazane dzieciatko
            > na piersi bo przeciez kontakt skora do skoryjest tak wazny. Dziewczyna zamknel
            > a oczy i ledwo to dziecko trzymala proszac zeby jejja zabrali i umyli. Ogolnie
            > wstrzasnela mna ta sytuacja no bo kurcze to jest matka tego wlasnie dziecka jak
            > mozna czuc do niego obrzydzenie tylko dlatego bo jest brudne.

            A czemu zakładać, że się brzydzi? Być może była świadkiem jakiegoś wypadku i na widok krwi na ludzkim ciele ogarnia ją panika? Niektórzy ludzie reagują fatalnie na widok krwi - ja wiem, że to zacznie być problem, jak dziecko zacznie biegać i się wywracać, ale do tego czasu ona może już zaliczyć terapię i być OK.

            Kwestia karmienia to jest kwestia diety - i naprawdę się trzeba zastanowić, na ile w imię zdrowszej diety dziecka mamy się prawo pchać z butami w psychikę matki. Zwłaszcza, że alternatywą jest dieta gorsza, ale nie zupełnie fatalna.
            • Gość: Amiralka Re: nie karmię piersią, bo nie lubię IP: *.53.31.93.rev.sfr.net 06.07.14, 12:07
              "Pchać z butami w psychikę matki" - a co to znaczy?
              Uświadomienie co do obiektywnych korzyści z "diety" i szkodliwości innej to jest "pchanie się z butami"? Zwłaszcza na forum "karmienie piersią"? Może krajowe kampanie "Kocham. Nie biję." itp. - to też takie "z butami", bo ci rodzice, co nie wytrzymują i biją, źle się z tym czują? Nie bardzo rozumiem tej dyskusji.
          • bieniewicka Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 08.07.14, 11:14
            Cześć dziewczyny :) Do tej pory występowałam w roli widza, czytałam forum z wielkim zainteresowaniem i radochą – super, że taka platforma wymiany informacji i opinii istnieje. Mam 6 tygodniowego Bzyczka vel Cypiska więc tego rodzaju źródła wiedzy dla młodej mamy są na wagę złota. Ale do brzegu. Wątek „Nie karmię, bo nie lubię” sprawił, że postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze.

            Żyjemy w kraju, w którym na każdym kroku ktoś się wytrząsa mówiąc innym ludziom jak mają żyć. Jest tylko jedna prawda, jedno dobro – chcesz być Porządnym Polakiem? Bardzo proszę, tutaj masz kochanieńki listę, se poodhaczaj i sprawdź czy Ci się udaje. Chcesz być Porządną Mamą? Bardzo proszę, kolejna lista… Na szczycie tej listy znajduje się karmienie piersią.

            Przeczytałam całą dyskusję, zgadzam się z wieloma przytoczonymi opiniami, przykro mi jest czytać inne, dość agresywne, które z założenia promują ostracyzm. Nie wiem czy się zgodzicie, ale z moich obserwacji wynika, że kobiety to istoty na wskroś przesiąknięte poczuciem winy i wstydu – tak jesteśmy niestety wychowywane. Czy naprawdę warto dorzucać kolejną cegiełkę? Czy warto szufladkować inne kobiety na te matki dobre i matki gorsze na podstawie wyboru, którego dokonały w temacie żywienia swojego dziecka – i kluczowym jest tutaj słowo SWOJEGO dziecka. Bo wybór jest i warto żeby w naszej drogiej Cebulandii, gdzie kobietom wyboru się skąpi, chociaż tutaj istniała możliwość decyzji.

            Sama uczęszczałam do szkoły rodzenia przy Szpitalu Św. Zofii i tam też rodziłam. Zamieszkałym w Warszawie znane miejsce gdzie dba się o kontakt skóry do skóry, promuje się „naturalne porody” i KP. Podjęłam decyzję o porodzie w tym miejscu świadomie. I jestem wdzięczna prowadzącym zajęcia, że zarówno w kwestii znieczulenia zzo jak i KP mówiły głośno i wyraźnie – nie ma jednej recepty dla wszystkich. To co jest dobre dla jednej kobiety, będzie nie do zaakceptowania, nie do przejścia dla drugiej. Niech nikt Wam nie wmówi, że musicie karmić piersią, niech nikt Wam nie wmówi, że macie rodzić w takiej a nie innej pozycji, niech nikt Wam nie wmówi, że poród dobry, to poród niefarmakologiczny.
      • asia_i_p Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 06.07.14, 09:27
        A co z komfortem matki, która rezygnuje z powodu realnych problemów, które ją przerastają - bo mam wrażenie, że o jej komfort też się troszczyć nie zamierzasz?

        Nie byłam karmiona piersią - moja mama przez sześć tygodni miała w zasadzie stały nawał i zastoje, a potem pokarmu robiło się mało - i to musiało być realnie mało, jeśli nie najadłam się ja, a potem po przejściu na karmienie sztuczne najadałam się po 30-50 ml mieszanki.

        Podejrzewam jakieś problemy z kanalikami - pokarm się robił, dziecko nie dawało rady wysysać (więc zastoje), więc był sygnał, że pokarm niepotrzebny (bo niewysysany) i zanikał. I ta moja biedna matka rycząc walczyła całą dobę, żeby mnie choć trochę nakarmić, a jej szwagierka stała nad nią i mówiła, że karmienie jest w głowie i jak matka chce, to wykarmi. Nie na początku, w ramach zachęty, tylko pod koniec, implikując, że moja matka widać nie chce. Wiem to od siostry mamy, nie od niej, ona była za łagodna, żeby takie rzeczy opowiadać.

        Karmienie piersią jest tą szczególną czynnością przy dziecku, która angażuje całą kobietę, tak jak ciąża - i przykro mi, ale rzeczywiście nikt nie ma prawa kobiecie dyktować, że ma to robić kosztem nie lekkiego dyskomfortu tylko postawienia całego swojego życia na głowie. A wzbudzanie poczucia winy w kobiecie, która decyduje się nie karmić nie jest w interesie dziecka - niepewna, pełna poczucia winy matka to nie jest dobry start dla dziecka. Być może nie zawsze szczęśliwa matka równa się szczęśliwe dziecko, ale na pewno nieszczęśliwa matka równa się nieszczęśliwe dziecko.
    • asia_i_p Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 06.07.14, 09:16
      To jeszcze zależy, co to znaczy nie lubię.
      Bo jak "nie lubię" znaczy "krew mi się leje z piersi, a łzy z oczu", to ja w pełni rozumiem, że ktoś może zrezygnować - wiem, że jak się poprawi technikę ssania, to ból minie, ale parę dni czekania na wizytę u doradcy laktacyjnego + parę dni nauki i gojenia, a w tym czasie ból jak cholera 12 razy na dzień to może być za dużo dla każdego i trzeba to uszanować.

      Przy pierwszym dziecku rozpoznałam swoje granice i niestety je przekroczyłam, wywalczyłam wyłączne karmienie piersią kosztem bólu i spania po cztery godziny na dobę w odcinkach 45 minutowych i nie wiem, czy nie zrobiłam błędu - bo jednak kiedy porównuję, jak się rozwijała córka, wyłącznie karmiona piersią, ale przegłodzona w pierwszych dwóch tygodniach i z matką w depresji poporodowej, a jak się rozwija syn na karmieniu łączonym z matką względnie wyspaną i nie w depresji - to jednak widzę, że córka na tej mojej depresji ucierpiała. Wtedy mi się wydawało, że nie, ale jak porównuję zachowanie syna i córki jako niemowląt, to widzę, że na niej się ta moja depresja odbiła, była bardziej nerwowa, dużo mniej pogodna.

      Każdy musi sam ocenić, na ile mu jest lekko bądź ciężko i ile jest w stanie poświęcić, nie zapadając się w czarny dół.
      • Gość: Amiralka Re: nie karmię piersią, bo nie lubię IP: *.53.31.93.rev.sfr.net 06.07.14, 11:46
        Karmienie piersią ma zbawienne efekty długofalowe więc takie porównanie nie musi być miarodajne, biorąc pod uwagę też subiektywność Twoich odczuć, temperament dziecka (dzieci pogodnych matek to tez nie zawsze aniołki) itp.

        Dla mie ważniejsze jest pytanie - skąd krew i ból? Kto Ci nie pomógł na początku?

        Karmienie piersią to nie "kwestia gustu" ale zdrowia publicznego i jako takie powinno być rozpatrywane (do tych co napiszą "a moje na butelce takie zdrowe" - mowa o miarodajnych badaniach naukowych). Nie możemy karać kobiet, że wybierają karmienie sztuczne (to nie Arabia Saudyjska), ale już pracowników służby zdrowia (zdrowia! Nie chorób) za niewiedzę i zaniedbania- może powinnyśmy? Te wszystkie położne od butelek, ściskania bolesnego piersi, od "nie masz mleka/masz złe mleko", tych lekarzy co znają tylko schemat karmienia butelką itp? Ilu takim kobietom, które naprawdę chciały a nie udało im się, można by było pomóc? Setkom? Tysiącom?

        Nie znam Twojej historii, ale dlaczego musiałaś czekać na wizytę doradcy parę dni? Jak są rany to logiczne, że powinna przyjechać natychmiast. A może od początku nie było przy Tobie nikogo kompetentnego, kto miałby czas siedzieć przy Was podczas karmienia i korygować błędy na bieżąco, tak długo i często jak trzeba? Moim zdaniem to jest clue dyskusji, nie to, co kto lubi lub nie.

        PS Karmienie mieszane jest może i wygodniejsze, ale chemiczne mleko przyspiesza przedwczesne dojrzewanie komórek ściany jelit, czyli uszczelnia je, stąd tak ważne przeciwciała matki mogą się nie przedostawać do małego organizmu...
      • mad_die Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 06.07.14, 13:24
        Asia - syn i córka to dwa inne stworzenia, dwie zupełnie inne osoby, nie możesz ich tak porównywać.
        Przecież dzieci tej samej matki i tego samego ojca różnią się od siebie, to jest nieuniknione - jedno karmione 12 razy na dobę będzie przybierało 150g na tydzień, a drugie dziecko tej samej matki karmione 8 razy na dobę będzie przybierało 400g na tydzień. Bo to są różne dzieci.
        Jedno będzie pogodne i spokojne, a drugie będzie płaczliwe i ruchliwe - karmienie nie ma tu nic do rzeczy.

    • ambivalent Re: i jeszcze 06.07.14, 11:53
      Duzo dziewczyn juz wyrazilo swoje zdanie na ten temat radykalnosci pogladow Kjut wiec juz sobie daruje. Wspomne tylko, ze KP nie jest wyznacznikiem tego jak sie swoje dziecko kocha i jak sie o nie dba. Duzo kobiet nie karmi piersia z powodu realnych problemow a nie wlasnego widzimisie. A kobiety, ktore decyduja sie na niekarmienie z powodu wlasnego widzimisie, no coz. Nie rozumiem ich ale szanuje ich decyzje.
      Ale moze mi jest prosciej, bo kp ze starsza corka nie wyszlo nam. I wiem na pewno, ze od mm nie wyrastaja ogony a dzieci rozwijaja sie tak samo dobrze jak te karmione piersia. Mysle, ze w wielu glowach mm to samo zlo. Ale jest to tylko kwestia diety niemowlaka, nic wiecej.
      Chociaz jestem tez w stanie zrozumiec zagorzale wyznawczynie kp, bo ja mam tak np z zywnoscia ekologiczna. Corka do czasu pojscia do przedszkola a syn do teraz (skonczony rok) byli karmieni (prawie) wylacznie zywnoscia ekologiczna (my ogolnie takze kupujemy prawie wylacznie eko) i wiem jak bardzo mi na tym zalezy. Ale nie bede przeciez upominac kazdej znanej mi osoby na temat szkodliwosci zywnosci nieekologicznej, prawda? A osobiscie uwazam, ze karmienie (nie tylko dzieci) miesem i produktami zwierzecymi jest niezdrowe i moralnie naganne i przynosi wiecej szkody niz karmienie mm.
      • ewelina.90 Re: i jeszcze 06.07.14, 14:44
        Wydaje mi się, że niechęć do karmienia piersią bierze tez się z wszędzie obecnego sexu. Piersi to nie "pojemniki na mleko" dla dziecka tylko "cycki", obiekt seksualny. A kwestia odstawienia po kilku dniach, tygodniach to wg mnie brak informacji, rzetelnej wiedzy i pomocy. Ja myślałam, że skoro kp jest takie naturalne to będzie proste... a tu walka, ból i dopiero wtedy czytanie, uczenie się i doradca laktacyjny (swoją drogą gdyby nie szkoła rodzenia nie wiedziałambym, że coś takiego istnieje).
        • kremka2014 Re: i jeszcze 06.07.14, 19:08
          Nie wiem dlaczego,ale dzieci kp nawet po 2 r.budzą się w nocy. Dzieci mm niemal od początku przesypiają noce(nie wiem dlaczego,ale to częste zjawisko). I tak: ofkors można pozwolić sobie karmić budzące sie dziecię do i 4 roku.....ale w naszych czasach przegrywamy straszliwie ze zmęczeniem i tempem życia, bo kobieta pracuje. Po drugie: mieszkamy sami jako mloda rodzina, kiedyś norma byly rodziny wielopokoleniowe, gdzie matka niewyspana mogla liczyć na pomoc reszty rodziny. Podsumowując - nie do końca da się pogodzić cywilizacje i Nature. Nic na silę. Ale i tak podziwiam matki,które umieją to pogodzic. Często jednak kosztem małżeństwa lub swego zdrowia. To tak trochę obok tematu:-). Podejście stricte"nie lubię" jest uważam hedonistyczne i jest wytworem cywilizacji....ale jeśli,jak niektórzy piszą, wynika z braku wiedzy,wsparcia bólu niskiego progu niewyspania itp.to tez uważam, że nie powinno się tego w ogóle oceniać . Czas skonczyc z obrazem kobiety - ofiary- masochistki, to juz inne czasy. Trzeba umieć dopasować naturę do cywilizacji i odwrotnie. Namawiam do elastyczności w myśleniu i niezależności w decyzjach 😉
          • Gość: Amiralka Re: i jeszcze IP: *.53.31.93.rev.sfr.net 06.07.14, 19:43
            > Nie wiem dlaczego,ale dzieci kp nawet po 2 r.budzą się w nocy. Dzieci mm niemal
            > od początku przesypiają noce(nie wiem dlaczego,ale to częste zjawisko).
            Dlatego, że mleko krowy, nawet chemicznie podkręcone, jest ciężkostrawne, po prostu obciążenie dla organizmu? Słyszałam już matki, które przeszły na mm, a potem smutne, że nie dość że w nocy trzeba wstać i przygotować butelkę, to jeszcze i tak dziecko budzi się, bo po prostu jest dzieckiem - więc ostrożnie z tym argumentem.

            >Czas skonczyc z
            > obrazem kobiety - ofiary- masochistki, to juz inne czasy.
            Kp i masochizm? Jeśli tak to będziemy przedstawiać, to wiele kobiet może tak pomyśleć. Dla mnie (choć nie obyło się bez początkowych problemów, ale jak mówią sąsiedzi zza Odry, każdy początek jest trudny) dzisiaj to wygoda i zwykły element macierzyństwa, akurat taki przyjemniejszy (chciałabym np. móc powiedzieć "nie zmieniam pieluch, bo nie lubię - dopasujmy naturę do cywilizacji;).

            Podpisane - wyspana matka karmiąca piersią ;)
            • Gość: feliosal Re: i jeszcze IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.14, 20:07
              Rozumien ze to pierwsze dziecko?
              Przy drugim i kolejnym zmienisz mysle zdanie,a na pewno je uelastycznisz;)
              Swoja droga mowicie pro natura.Czy dietetyk miescu sie w tej kategorii?Troche zamieszania tu panuje mysle i zgodze sie z kokezanka z przedostatniego posta.pewne standardy nalezy dopasowac do rzeczywistosci.Jesli chce byc i dla dzieci i dla meza i dla siebie i dla pracy to naturze musze nieco pomoc.
          • yumemi Re: i jeszcze 07.07.14, 20:57
            Po drugie: mieszkamy sami jako mloda rodzina, kiedyś norma byly rodzi
            > ny wielopokoleniowe, gdzie matka niewyspana mogla liczyć na pomoc reszty rodzin
            > y. Podsumowując - nie do końca da się pogodzić cywilizacje i Nature.

            To akurat argument od czapy :)) Ze niby kiedys co, babcia piers w nocy wyciagala?:)
            Ja akurat uwazam ze duzo latwiej jest nauczyc sie karmic na spiaco i tyle.Cywilizacja nie ma z tym nic wspolnego bo akurat wielopokoleniowosc to mit - szczegolnie popularny w Polsce zauwazylam.. kiedys ludzie zyli duzo krocej i problem starszego pokolenia niejako sam sie rozwiazywal. Po prostu albo uznajemy ze do kp w nocy trzeba wstawac i sie meczyc albi nie.
            Jako rodzina mieszkajaca od lat za granica bez pomocy rodziny jakiejkolwiek, oraz rodzina pracujaca, uwazam ze kp wrecz pomaga w wysypianiu sie, leniuchowaniu i calej reszcie, jesli sie dodatkowo w chuste zainwestuje:)
            Czas skonczyc z
            > obrazem kobiety - ofiary- masochistki, to juz inne czasy.
            Dokladnie:) Dlatego jak sie nauczylam karmic i spac, to sie wysypialam juz regularnie :) A ze czesto podrozuje, moglam docenic swoj luz jaki mi kp dalo. Ja po prostu uwazam ze w macierzynstwie nie ma ulatwien, kazda matka, obojetnie jak karmiaca, musi swoje przejsc i sie troche przy dziecku napracowac i tyle:))

            Trzeba umieć dopasow
            > ać naturę do cywilizacji i odwrotnie.
            Rozumiem ze masz male dzieci?:)
            • ambivalent Re: i jeszcze 07.07.14, 22:24
              yumemi napisała:

              > To akurat argument od czapy :)) Ze niby kiedys co, babcia piers w nocy wyciagal
              > a?:)

              Nie. Ale mogla sie zajac dzieckiem a matka mogla dospac. Obecnie ta funkcje spelnia u mnie maz, o ile moze.

              > Ja akurat uwazam ze duzo latwiej jest nauczyc sie karmic na spiaco i tyle.Po prostu albo uznajemy ze do k
              > p w nocy trzeba wstawac i sie meczyc albi nie.

              Taaa, zeby to takie proste bylo. Karmienie na spiaco nie dziala u kazdego. Niektore kobiety nie sa w stanie tak spac (czeste). A ja mam berbecia, przy ktorym stwierdzilam, ze juz wole wstawac do niego ten pierdylion razy i odkladac go do lozeczka niz z nim spac. Bo on z nami nie spi - kreci sie, wierci, budzi i nie spi po dwie godziny itp A ostatnio jak go biore nad ranem do nas to sie na mnie rzuca :) Pije mleko, zasypia, obraca sie na drugi bok, zauwaza, ze nie ma piersi w pysku, przekreca na cztery lapy i z okrzykiem DAM rzuca sie na mnie bo chce jesc. I tak do samego rana.

              > Jako rodzina mieszkajaca od lat za granica bez pomocy rodziny jakiejkolwiek, or
              > az rodzina pracujaca, uwazam ze kp wrecz pomaga w wysypianiu sie, leniuchowaniu
              > i calej reszcie, jesli sie dodatkowo w chuste zainwestuje:)

              Ja tak nie uwazam.

              • Gość: yumemi Re: i jeszcze IP: *.9-3.cable.virginm.net 07.07.14, 22:59
                > Nie. Ale mogla sie zajac dzieckiem a matka mogla dospac. Obecnie ta funkcje spe
                > lnia u mnie maz, o ile moze.
                >

                Ale po co dospac skoro mozna spac z noworodkiem:)) Jak noworodek ma cieplo mamy czy taty przy sobie, tym bardziej spi. Ja spalam z dzieckiem cala noc, maz tylko przewijal w nocy, w dzien drzemalam z dzieckiem. Nigdy nie rozumialam sensu oddawania dziecku komus w rece zeby isc dospac :) Po prostu dosypialam z dzieckiem przy piersi, albo obok. Maz kladl sobie dziecko na klate i tak sobie tez w weekendy podsypial :)

                > Taaa, zeby to takie proste bylo. Karmienie na spiaco nie dziala u kazdego. Niek
                > tore kobiety nie sa w stanie tak spac (czeste). A ja mam berbecia, przy ktorym
                > stwierdzilam, ze juz wole wstawac do niego ten pierdylion razy i odkladac go do
                > lozeczka niz z nim spac. Bo on z nami nie spi - kreci sie, wierci, budzi i nie
                > spi po dwie godziny itp
                Zgadza sie, ale na swoim przykladzie uwazam ze to kwestia przyzwyczajenia i czasu:) Z pierwszym dzieckiem dlugo sie tego uczylam, ale warto :) Moj problem jest taki ze jak wstane w nocy to juz nie zasne, koniec.

                > Ja tak nie uwazam.
                No bo jestes z tych ktore wstaja do karmienia:))) A ja z tych leniwych i wygodnych :))
                • ela.dzi Re: i jeszcze 09.07.14, 10:40
                  Gość portalu: yumemi napisał(a):

                  > Ale po co dospac skoro mozna spac z noworodkiem:)) Jak noworodek ma cieplo mamy
                  > czy taty przy sobie, tym bardziej spi. Ja spalam z dzieckiem cala noc, maz tyl
                  > ko przewijal w nocy, w dzien drzemalam z dzieckiem. Nigdy nie rozumialam sensu
                  > oddawania dziecku komus w rece zeby isc dospac :) Po prostu dosypialam z dzieck
                  > iem przy piersi, albo obok. Maz kladl sobie dziecko na klate i tak sobie tez w
                  > weekendy podsypial :)

                  Patrzysz przez pryzmat swojego dziecka, a wybacz kazde jest inne. Moje jak się obudziło nad ranem, to z płaczem i po spaniu. Jak pojechałam do rodziców, mogłam w końcu trochę odespać.


                  > Zgadza sie, ale na swoim przykladzie uwazam ze to kwestia przyzwyczajenia i cza
                  > su:) Z pierwszym dzieckiem dlugo sie tego uczylam, ale warto :) Moj problem jes
                  > t taki ze jak wstane w nocy to juz nie zasne, koniec.

                  Znów mówisz o sobie. Wielokrotnie próbowałam karmić na leżąco, nie udało mi się. Strasznie niewygodnie i ręce mi drętwiały.

                  > No bo jestes z tych ktore wstaja do karmienia:))) A ja z tych leniwych i wygodn
                  > ych :))

                  Ale nie każdy tak może/umie/lubi. To że Tobie tak wygodnie nie oznacza, że każdemu.
                  • sueellen Re: i jeszcze 11.07.14, 20:06
                    ona ma klapki na oczach. Nie rozumie, ze ludzie są rózni, dzieci są różne, mają różne potrzeby, rózne układy w rodzinie. Ja mam porównanie bo jedno dziecko butelkowe, a drugie tylko piersiowe. Gdybym miała trzecie, uskuteczniałabym karmienie mieszane :P
                • ambivalent Re: i jeszcze 11.07.14, 22:04
                  Gość portalu: yumemi napisał(a):

                  > > Taaa, zeby to takie proste bylo. Karmienie na spiaco nie dziala u kazdego
                  > . Niek
                  > > tore kobiety nie sa w stanie tak spac (czeste). A ja mam berbecia, przy k
                  > torym
                  > > stwierdzilam, ze juz wole wstawac do niego ten pierdylion razy i odkladac
                  > go do
                  > > lozeczka niz z nim spac. Bo on z nami nie spi - kreci sie, wierci, budzi
                  > i nie
                  > > spi po dwie godziny itp

                  > Zgadza sie, ale na swoim przykladzie uwazam ze to kwestia przyzwyczajenia i cza
                  > su:) Z pierwszym dzieckiem dlugo sie tego uczylam, ale warto :) Moj problem jes
                  > t taki ze jak wstane w nocy to juz nie zasne, koniec.

                  Ja moge spac z dzieckiem. Ono nie moze spac ze mna :)
        • feliosal Re: i jeszcze 06.07.14, 20:15
          Nie zgodze sie z Toba.Uwazam sie za osobe przeszkolona przez pierwszego berbecia,polozne i znajome mamy a drugiego malucha odstawiam od piersi po 6m by miec swoje piersi dla siebie by moc zajac sie swoim zdrowiem.(odpowiadajac postom wyzej:karmiac nie mozna jesc wszystkiego,po zelazie moje dziecko wysypuje a ja po trudnej drugiej ciazy ze zbuntowanyn trzylatkiem w domu slaniam sie na nogach).Odbebnilam nie bez przyjemnosci przepisowe 6 m i nie karmie dalej...bo nie chocby sie to autorce watku mocno nie podobal;)
          • kremka2014 Re: i jeszcze 06.07.14, 20:45
            Amiralko, nie twierdzę, że spanie po mm to regula. Gratuluje wyspania:-). Wydaje mi się, odnośnie postępu cywilizacyjnego,że dość jasno się wyraziłam. Kupę ludzkość robila i robić będzie,ale to czy skorzystamy z jednorazowych czy wielorazowych pieluch, to ta umiejętność dopasowania. Chętnie bym jechała na wielorazowych,ale tempo życia mi na to nie pozwalalo. I żeby nie bylo- karmilam piersią 11 prawie miesięcy, okupione walką najtrudniejsza w moim życiu. Na początku też mowilam,że nie lubię karmić - depresja, bol, niewyspanie,brak wsparcia,a potem.....zakochalam się. Ale tez cenię sobie wolnosc i niezależność, wiec nie popadajmy w skrajności, bo niewiele jest radykalistek w te i drugą stronę....
            • froobek Re: i jeszcze 07.07.14, 17:44
              Chyba musiałam mieć duzo szybsze tempo życia niż Ty, bo od pomysłu, ze miałabym jeszcze w nawale zajęć pamietać o kupowaniu pieluch i w każda pogodę lecieć codziennie do śmietnika, jezyl mi sie włos na głowie :-D Wybrałam wygodę :-)
            • Gość: Amiralka Re: i jeszcze IP: *.53.31.93.rev.sfr.net 07.07.14, 20:24
              Ha, ja też przede wszystkim cenię sobie wolność i niezależność. Z tego powodu dekadę czekałam na decyzję o dziecku. Ale teraz mam przy sobie istotę, która na swoją "wolność i niezależność" będzie czekać długo... Nie może sam wybrać.
              Pytanie :
              - dać mu substytut jedzenia i bliskości w postaci krowiego mleka sztucznie podkręconego przez niezbyt uczciwy przemysł spożywczy oraz plastikowej atrapy sutka?
              - czy dać mu pokarm, który jest dodatkowo jakby programem ochrony zdrowia na długie lata oraz w bonusie nielimitowaną bliskość mojego ciała?

              Kp to nie tylko kwestia "diety", jakby to czasem chciał ktoś widzieć. To trzeba mówić głośno, czy to się podoba innym czy nie, bo to kwestia faktów, nie radykalizmu.

              A jeśli "nie lubię"? Chcę zostawić "piersi dla męża" itp? Cóż, nie jesteśmy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (poprawiam się, to nie o Arabię Saudyjską mi chodziło wcześniej;) - przymusu nie może być. Kiedyś oddawano dzieci matki mamkom, przynajmniej piły ludzkie mleko, teraz piją chemiczne, to jest właśnie cywilizacja ;)

              A "wolność i niezależność" daje mi na przykład wciąż możliwość odciągnięcia mleka i zostawienia tacie więc tak bardzo to kp mnie nie ogranicza.

              • ambivalent Re: i jeszcze 07.07.14, 20:35
                Gość portalu: Amiralka napisał(a):
                nielimitowaną bliskość mojego ciała?


                Nadal jest to kwestia diety. Jest kompletna bzdura, ze matki, ktore nie karmia piersia nie daja dzieciom bliskosci ciala.
                Karmie piersia drugie dziecko, karmilam butelka pierwsze wiec mam porownanie. I doprawdy nie widze roznicy. Jedno i drugie dziecko chustowane (chociaz drugie zdecydowanie czesciej, taki typ), jedno i drugie karmione w sumie w tej samej pozycji :) Wiesz jaka jest roznica? Moj maz tez mial okazje "dac" dziecku pierwszemu bliskosc swojego ciala podczas karmienia. Drugiemu juz nie, bo nawet jakbym chciala to moj syn nie akceptuje butelki (nawet z moim odciagnietym mlekiem).
                • Gość: yumemi Re: i jeszcze IP: *.9-3.cable.virginm.net 07.07.14, 22:52
                  Jest kompletna bzdura, ze matki, ktore nie karmia
                  > piersia nie daja dzieciom bliskosci ciala.

                  Oczywiscie ze tak. Mam znajoma ktora owszem karmila piersia, ale dziecko od razu po nakarmieniu do lozeczka i od pierwszego dnia trening 'samodzielnego usypiania', zero bliskosci, dziecko pozostawiane samo. Tak samo znam mamy ktore nie karmia piersia i sa naprawde super czule.
                    • ambivalent Re: i jeszcze 08.07.14, 07:32
                      Idac tym tropem powiem nawet tak: mam absolutnie zerowe libido podczas karmienia piersia. Moj biedny maz...
                      Ciekawe czy mi sie tak utrzyma do czasu jak mlody sie odstawi :(
                        • bieniewicka Re: i jeszcze 08.07.14, 11:16
                          Cześć dziewczyny :) Do tej pory występowałam w roli widza, czytałam forum z wielkim zainteresowaniem i radochą – super, że taka platforma wymiany informacji i opinii istnieje. Mam 6 tygodniowego Bzyczka vel Cypiska więc tego rodzaju źródła wiedzy dla młodej mamy są na wagę złota. Ale do brzegu. Wątek „Nie karmię, bo nie lubię” sprawił, że postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze.

                          Żyjemy w kraju, w którym na każdym kroku ktoś się wytrząsa mówiąc innym ludziom jak mają żyć. Jest tylko jedna prawda, jedno dobro – chcesz być Porządnym Polakiem? Bardzo proszę, tutaj masz kochanieńki listę, se poodchaczaj i sprawdź czy Ci się udaje. Chcesz być Porządną Mamą? Bardzo proszę, kolejna lista… Na szczycie tej listy znajduje się karmienie piersią.

                          Przeczytałam całą dyskusję, zgadzam się z wieloma przytoczonymi opiniami, przykro mi jest czytać inne, dość agresywne, które z założenia promują ostracyzm. Nie wiem czy się zgodzicie, ale z moich obserwacji wynika, że kobiety to istoty na wskroś przesiąknięte poczuciem winy i wstydu – tak jesteśmy niestety wychowywane. Czy naprawdę warto dorzucać kolejną cegiełkę? Czy warto szufladkować inne kobiety na te matki dobre i matki gorsze na podstawie wyboru, którego dokonały w temacie żywienia swojego dziecka – i kluczowym jest tutaj słowo SWOJEGO dziecka. Bo wybór jest i warto żeby w naszej drogiej Cebulandii, gdzie kobietom wyboru się skąpi, chociaż tutaj istniała możliwość decyzji.

                          Sama uczęszczałam do szkoły rodzenia przy Św. Zofii i tam też rodziłam. Zamieszkałym w Warszawie znane miejsce gdzie dba się o kontakt skóry do skóry, promuje się „naturalne porody” i KP. Podjęłam decyzję o porodzie w tym miejscu świadomie. I jestem wdzięczna prowadzącym zajęcia, że zarówno w kwestii znieczulenia zzo jak i KP mówiły głośno i wyraźnie – nie ma jednej recepty dla wszystkich. To co jest dobre dla jednej kobiety, będzie nie do zaakceptowania, nie do przejścia dla drugiej. Niech nikt Wam nie wmówi, że musicie karmić piersią, niech nikt Wam nie wmówi, że macie rodzić w takiej a nie innej pozycji, niech nikt Wam nie wmówi, że poród dobry, to poród niefarmakologiczny.
                          • bieniewicka Re: i jeszcze 08.07.14, 11:18
                            Zapoznałam się oczywiście z opinią np. Pani kjut (miło mi, nie raz korzystałam z Twoich porad w temacie kp :) ) – rozumiem, że istnieją badania, które jednoznacznie potwierdziły „wyższość” KP nad karmieniem MM. Rozumiem, że można w takim razie wnosić, że decydując się na MM, decydujemy się na podawanie produktu uboższego – ale nie złego. Rozumiem także kobiety, które z różnych powodów decydują się nie karmić piersią, nawet te, które uznają tę czynność za niekomfortową lub nawet fizycznie odpychającą. Tak, jest to możliwe. Wcale nie uważam, że bierze się to z egoizmu lub emocjonalnej niedojrzałości. Co człowiek to historia, każdy jest oddzielnym bytem. O miłości mam świadomie nie karmiących piersią i ich trosce nie stanowi tylko kp – jako matki doskonale to wiecie.

                            I piszę to jako mama karmiąca piersią. To jedno z piękniejszych doświadczeń w moim życiu. To cudowne móc dawać dziecku w ten sposób ukojenie, na różnych płaszczyznach - czy fizycznego, czy emocjonalnego głodu. Ale chciałam tego doświadczenia i podjęłam świadomą decyzję pod koniec mojej ciąży. Gdybym poczuła, że nie jest to w zgodzie ze mną, na pewno przeszłybyśmy na MM.

                            I na koniec mego przydługiego wywodu – cytat z artykułu (bo do niego odnosi się ta cała dyskusja chociaż odnoszę wrażenie, że sporo osób nie przeczytało ;) )
                            Don’t look at breastfeeding as something you will enjoy or even like all the time, but as a commitment to your child’s health–similar to the commitment of staying married even when you don’t particularly like your husband for a few days, or staying in college when it is really rough for a while.

                            To nie jest to samo – KP to dzielenie się swoim ciałem. Na tym polega róźnica. To co możemy przeskoczyć psychicznie, to z czym możemy się pogodzić psychicznie, w kontekście fizyczności to zupełnie odmienna sprawa. Zapewne dla sporej grupy osób w macierzyństwo jest wpisane dzielenie się sobą, przecież chociażby na tym polega ciąża… Ale macierzyństwo nie jedno ma imię, podobnie jak różne są związki, przyjaźnie, miłości i nienawiści.

                            I jeszcze jeden:
                            Some of the mothers I have admired the most are mothers that breastfed in spite of not being in love with the act of breastfeeding. They breastfed because they knew it was the right choice for their babies.
                            Cóż, good for you Kelly. Ja tam podziwiam matki za zupełnie inne umiejętności – dobrze podsumowuje to znany pewnie prawie wszystkim ten filmik... www.youtube.com/watch?v=bdEWdvDrofI
                          • Gość: Amiralka Re: i jeszcze IP: *.inha.fr 08.07.14, 12:13
                            "Niech nikt Wam nie wmówi, że musicie karmić piersią"

                            Przyłączając się do manifestu, dodam: niech nikt Wam nie wmówi też, że karmienie piersią a butelką z chemicznie przetworzonym mlekiem krowim to DLA DZIECKA to samo.

                            Lepiej podjąć tę decyzję świadomie (przymusu nie ma), ale bez samookłamywania się. I bez niezgody na to, żeby inni stwierdzali pewne fakty.
                      • Gość: yumemi Re: i jeszcze IP: *.9-3.cable.virginm.net 08.07.14, 11:35
                        ambivalent napisała:

                        > Idac tym tropem powiem nawet tak: mam absolutnie zerowe libido podczas karmieni
                        > a piersia. Moj biedny maz...
                        > Ciekawe czy mi sie tak utrzyma do czasu jak mlody sie odstawi :(

                        Bierzesz jakas antykoncepcje? Dodatkowe leki? Robilas badania na tarczyce etc?
                        • ambivalent Re: i jeszcze 08.07.14, 13:50
                          Gość portalu: yumemi napisał(a):
                          > Bierzesz jakas antykoncepcje? Dodatkowe leki? Robilas badania na tarczyce etc?

                          Obecnie nie. Tarczyca (ostatnie badania z czasu ciazy) ok.
                          Sytuacji nie poprawia permanentne niedospanie od ponad roku i nierozwiazana sytuacja z antykoncepcj.
                          • yumemi Re: i jeszcze 08.07.14, 13:58
                            Obecnie nie. Tarczyca (ostatnie badania z czasu ciazy) ok.
                            > Sytuacji nie poprawia permanentne niedospanie od ponad roku i nierozwiazana syt
                            > uacja z antykoncepcj.

                            Dla spokoju, zrob sobie badania, co Ci szkodzi.
                      • kremka2014 Re: i jeszcze 08.07.14, 12:04
                        Bieniewicka. Podpisuję się wszystkimi 4konczynami:-). To co dobre dla jednej kobiety,rodziny,małżeństwa nie zawsze dobre dla innej kobiety,rodziny,małżeństwa. Dzieląc się wlasnym cialem z dzieckiem musi go trochę zabraknąć reszcie rodziny, szczegolnie jeśli to wlasnie dzielenie wprowadza stres u danej kobiety. Polecam książkę Wojciecha Eichelbergera " Kobieta bez winy i wstydu". No i na koniec: kto nie ma ROZUMIEC i wspierać innej kobiety jak druga kobieta??? Ocenianie i stawianie jednoznacznych diagnoz,orzekanie, bez ROZUMIENIA na nic się zdadzą. Amen
                        • yumemi Re: i jeszcze 08.07.14, 13:57
                          o co dobre dla jednej ko
                          > biety,rodziny,małżeństwa nie zawsze dobre dla innej kobiety,rodziny,małżeństwa.
                          > Dzieląc się wlasnym cialem z dzieckiem musi go trochę zabraknąć reszcie rodzin
                          > y,

                          Otoz to :) Zalezy jak ktos ma:) Wiele z was pisze tylko o matkach, dla mnie to nie dziala w ten sposob, bo moj maz tak samo zajmuje sie dzieckiem jak ja, jedyne czego nie mogl zrobic to z piersi nakarmic.. W nocy wstawal, etc, jesli mnie mialoby zabraknac dla rodziny przez to ze dziecko spi po drugiej stronie lozka, to meza tez by zabraklo :) W ogole dziwne spojrzenie jak dla mnie - dziecko spi obok rodzicow w nocy i oznacza to ze mialoby ich zabraknac? Dla kogo?
                          Ja problem akurat widze w tym ze obojetnie jak sie karmi, czy kp czy mm, to zwykle matki biora na siebie wszystko - nawet jak czytam o powrotach do pracy, etc, wszystko na glowie matki. I to jest prawdziwy problem, jesli kobieta bierze sobie wszystko na glowe.

                          Ale chcialabym wiedziec w jaki sposob to dzielenie cialem ma zabrac komus cokolwiek? Konkretnie? Czy chodzi ze jesli matka ma dziecko przy piersi, to jej brakuje? Ja nie mowie teraz tutaj o wyborach, tylko o tym 'brakowaniu'. Majac dziecko przy piersi mozna rozmawiac z ludzmi, podrozowac, udzielac sie spolecznie etc. Jakies przyklady?
                • Gość: Amiralka Re: i jeszcze IP: *.inha.fr 08.07.14, 12:07
                  "nielimitowana bliskość ciała" - karmienie piersią to jest jednak niesamowity dar swojego ciała, rzeczywiście można chcieć/umieć to dać lub nie. Pierś to nie jest tylko pojemnik na mleko, to dużo więcej niż jedzenie, to bardzo zmysłowe doznania - zapach piersi, jej miękkość, ukojenie jakie to przynosi, to endorfiny, które wydzielają się przy ssaniu mleka matki itp...

                  Jeśli jednak założymy, że tę bliskość, czemu nie, można zapewnić w inny sposób - np. "skóra do skóry", chustowanie, przytualanie, noszenie na rękach godzinami, usypianie, to dziecko kp oraz jego ojciec też nie są tej bliskości pozbawieni, tylko dlatego, że tata nie dzierży w ręku atrapy piersi ;) Tata to tata, ma inny "handling" i dziecko szybko wyczuwa tę różnicę.

                  I zgadzam się - i tata potrzebuje bliskości z matką. Nie infantylizujmy jednak ojców - zazwyczaj są na tyle duzi, że im łatwiej zrozumieć, że tę bliskość z matką dziecka mogą realizować na różne sposoby - nie tylko dzieląc z nią na wyłączność łóżko. Kwestia dojrzałości i... fantazji ;)

                  Ale, no dobrze - napisałam, że ta bliskość to, powiedzmy, bonus. Załóżmy, że potraktujemy kp jako:
                  - mleko jako zapełniacz brzuszka - da się zastąpić chemią
                  - bliskość z matką - zastępujemy innym dotykiem
                  - a co z przeciwciałami i całą ochroną zdrowotną?

                  I nie, "ja/moje dziecko na butelce i nie chorujemy, tak samo dzieci sąsiadki/kuzynki" to nie jest argument, mówmy o dowodach naukowych, nie przypadkach.

                  • kremka2014 Re: i jeszcze 08.07.14, 15:36
                    1. Kp czesto przyczynia sie do niewyspania, argument ze mozna spac z dzieckiem dla mnie nim nie jest: i dla wielu kobiet,które nie potrafia spać z dzieckiem
                    2. Ja Np. Mialam tak, ze po karmieniu przynajmniej godzinę bylam "niedotykalska" rozdrażniona, nawet jeśli kp uwielbialam, musialam sie odizolować od dotyku kogokolwiek
                    3. Moj syn jadl min. 40 minut, wiec czasowo bylo mego ciala Malo dla męża, a teraz za chwilke juz dla starszego syna.
                    4. Czesto kobiety karmiąc zasypiają z dzieckiem i juz po "wieczornym życiu" rodzinnym
                    5. Potwierdzony fakt: kp obniża libido
                    dlatego ja uważam, ze rok poltora wystarczy wszystkim... Cudnie, ze przez rok nie trzeba do tyry😉
                    6. Kp czesto wikla kobiete,a zatem cala rodzinę, kiedy nie potrafi odstawić dziecka w momencie,kiedy inni czlonkowie rodziny zaczynają coraz mocniej jej potrzebować. Same widzicie ile na tym forum rozpaczliwych postow"jak żyć?", "krzywdzenie dziecka piersią","pomocy". Co kilka dni pełno tu takich(porównaj z forum Karmienie butelka). Nie jestem za hedonistycznym odrywaniem dziecka od cyca, ale: dlaczego zażarte zwolenniczki kp nie przyznadza, ze:
                    Kp jest dla wielu kobiet TRUDNE, or baaaardzo trudne
                    w wielu przypadkach NIE DA sie karmić, bo w grę nie wchodzą tylko czynniki biologiczne- trzeba wziąć pod uwagę konstrukcję psychiczną kobiety, strukturę spoleczna rodziny, poziom stresu, dostep do wiedzy edukacji itp itd. W naszych czasach kp nie jest czystą fizjologią- wiele czynników na nie wplywa.....
                    • mad_die Re: i jeszcze 08.07.14, 16:35
                      Kremka, nie chcesz karmić, to nie karm.
                      To jest forum o karmieniu piersią, tu przychodzą kobiety, które CHCĄ karmić piersią. Jak któraś nie chce, to po prostu tu nie zagląda i nie zadaje pytań, nie pisze, nie jątrzy.

                      Co z tego, że Kjut by chciała, żeby każda mam karmiła piersią? Ja tez bym chciała, ale nie mam na to zupełnie wpływu. Tak samo jak nie mam wpływu na to, czy ktoś zapina dziecku pasy w samochodzie, czy ktoś daje danonki paromiesięcznemu dziecku czy ktoś prowadza za rączkę ledwo stojące dziecko. No fizycznie nie mam na to wpływu, mogę jedynie poinformować delikwenta jednego czy drugą, że to co robią jest złe/niebezpiecznie. A co oni zrobią z ta wiedzą, to już ich sprawa.
                      Tak samo jest z tym forum i innymi powszechnie dostępnymi źródłami wiedzy o kp i laktacji - znajdziesz tam informacje, takie, śmakie i owakie. Przeczytasz dokładnie albo i nie, i zrobisz sobie z nimi co chcesz.
                      Możesz im uwierzyć i zastanowić się. A możesz je olać i robić dalej swoje bo to Twoje dziecko i Twoje cycki.

                      Ta dyskusja tutaj robi się zdeczka niefajna...
                      A przytoczone argumenty Twoje - do zbicia.
                      Niewyspanie - jak komuś doskwiera brak snu to niech uczciwie się przed samym sobą do tego przyzna i zrobi tak, żeby ten sen odzyskać. Proste.
                      Argument o Twojej niedotykalności odrzucam, bo to tylko i wyłącznie Twoje doświadczenie.
                      Podobnie o karmieniu 40 minut.
                      Życie rodzinne nie musi się toczyć wieczorem, to po pierwsze. Po drugie, zawsze można powiedzieć mężowi/partnerowi/chłopakowi, żeby nas obudził o - dajmy na to - 22.
                      Ty uważasz, że wystarczy rok/półtora kp, bo potem trzeba mieć ochotę. A ja uważam, że można bliskość z mężem zaspokajać inaczej.
                      Równie dużo (jeśli nie więcej) postów o tym, jak dostawić do piersi, co zrobić, żeby się dziecko najadło, jak wrócić do piersi samej, jak odciągać mleko, jakie leki można przyjmować i wiele innych. Ale widać, że czytasz bardzo wybiórczo.

                      • feliosal Re: i jeszcze 08.07.14, 17:35
                        juz niejednokrotnie zauwazyła ze jestes bardzo agresywna w stosunku do osob majacych odmienne zdanie a za kp bardzo brzydko agitujesz nie uznajac w tej kwestii dyskusji.
                        Temat karmienie piersia to rowniez temat odstawiania od piersi i dylematów z karmieniem zwiazanych wiec i niekarmienia.
                        I kimze jestes ty komus zabraniac wypowiadania sie contra????
                        I to w bardzo inteligentny na poziomie sposob jak kremka to czyni sama zreszta KARMIAC!!!!
                        Jak pisza dziewczyny mniej radykalneie nastawione-badzmy dla siebie wsparciem w naszych wyborach ukazujmy pro i contra ale nie deptajmy brutalnie.

                        Swoja droga z ciekawosci:jakie jest Twoje doswiadczenie zyciowo-dzieciowe ?


                        Ps.Przydałoby sie wiecej "kultury słowa" juz przed dwoma laty odniosłam wrazenie ze cięzko z Toba o rozmowe na poziomie przy otwartych umysłach.
                        • mad_die Re: i jeszcze 08.07.14, 20:20
                          Ja? Agresywna? Gdzie?
                          I co mam robić na forum karmienie piersią jak nie agitować kp? Namawiać do butelek i sztucznego mleka?
                          Jak ktoś na forum kp zastanawia się czy dalej kp czy zrezygnować, to jasne, że tu nie otrzyma jednoznacznej odpowiedzi pod tytułem "tak, skończ z tym" tylko dostanie rady (chciane czy też nie), opowieści, doświadczenia innych mam, o tym, jak to im się udało kp utrzymać, jakie to kp może być fajne i wdzięczne, jak czasami jest ciężko, ale trud się opłaca i tak dalej.

                          Ciekawość to drugi stopień do piekła, wiesz? ;)

                          Jak wg Ciebie wygląda rozmowa na poziomie przy otwartych umysłach?
                          I kimże Ty jesteś, że będziesz mnie pouczać?

                    • yumemi Re: i jeszcze 08.07.14, 16:49
                      Kremka, ja sie musze z Mad_die zgodzic:)
                      Fajna z Ciebie babka, i ciekawe rzeczy czasem piszesz ale troche mam wrazenie ze chcesz udowodnic jakie kp jest niewygodne - z wlasnego wyboru :)

                      Argument ze kobieta nie umie spac z dzieckiem - kobieta to czlowiek, moze sie czegos nowego nauczyc. Od dziecka oczekujemy pelnej gotowosci na zmiany, ja uwazam ze dorosly tez powinien moc cos zmienic. Dla wlasnej wygody warto sie nauczyc.

                      > 5. Potwierdzony fakt: kp obniża libido
                      Gdzie potwierdzony? Ja w ogole nie mialam obnizonego libido, wrecz przeciwnie powiem nawet... No chyba ze nie ma wsparcia od partnera to sie nie dziwie ze i ochoty i energii brak...

                      > 6. Kp czesto wikla kobiete,a zatem cala rodzinę, kiedy nie potrafi odstawić dzi
                      > ecka w momencie,kiedy inni czlonkowie rodziny zaczynają coraz mocniej jej potrz
                      > ebować.
                      To nie kp tylko po prostu sa kobiety ktore z zajmowania sie dzieckiem robia caly sens wszystkiego i nie wiedza kiedy przestac, nie ma nic wspolnego z kp. A dzieci kp odstawiaja sie same kiedy sa gotowe.
                      Troche te argumenty ktore podajesz, mam wrazenie, ze na wlasna potrzebe wymyslilas:) Sorry:)
                      To co opisujesz, to nie kp, to brak organizacji i wmowienie sobie ze jestem niezastapiona, i brak angazowania partnera do zajmowania domem i dziecmi. Bo czesto biedulek musi sie wyspac przeciez i po pracy zmeczony. Znam takie zaharowane, uwiklane w uslugiwanie domownikom kobiety i zadna piersia nie karmila..
                      I jak ma odstawienie do zajmowania innymi czlonkami rodziny? Czy naprawde kobieta od tego jest? moj maz tak samo jak ja sie zajmuje wszystkim, a starszy syn sie angazuje w sprawy domowe. Nie dla mnie idea mamusi ktora wszystkim dwudaniowy obiad pod nos daje i spelnia wymagania domownikow.
                      No ale to ja :) Jak moja corka sie urodzila, ssala non stop, a ja z nia w chuscie chodzilam wlasciwie codziennie na spotkania towarzyskie, do kawiarni z kolezanka, na book club, jak maz wracal z pracy, karmilam mala i jechalam na basen, albo szlam biegac (1.5h byla w stanie wytrzymac:)), mialam czas na ksiazki. Mialam super czas z tym karmieniem non stop - mam duzo mniej czasu na sprawy towarzyskie i cala reszte teraz kiedy corka juz jest w szkole, odklejona ode mnie:)
      • kremka2014 Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 08.07.14, 17:24
        Hehe. Normalnie sie chyba nie rozumiemy 😉no ale trudno wszystko wyrazić na piśmie w takiej formie. Ja piszę o ROZUMIENIU kobiet nie karmiących z innych powodow niż medyczne czy hedonistyczne. Ja chcę karmić i będę. I będą jakieś konsekwencje mojego wyboru.... Mam nadzieję, ze przy drugim będzie latwiej. Nie wymyślam, pokazuję szerszą perspektywę,dyskutuję,ale nie o tym, ze nalezy jak najszybciej zrezygnowac z kp,gdy tylko pojawiają sie klopoty,a o tym, ze tylko w pelni rozumiejąc kobietę można jej pomóc karmić uwzględniając przy tym potrzeby calej rodziny,gdzie niestety jeszcze dość często patriarchalny system w mentalności facetow pozostawia kobietę bez wsparcia... I z tym nie wygramy , jeno powooli mozemy zmieniać lub obserwować zmiany..... Nie kce i sie już gadać 😉. Do napisania na innym forum😉
        • yumemi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 08.07.14, 18:01
          Ja piszę o ROZUMIENIU kobiet nie karmiących z innyc
          > h powodow niż medyczne czy hedonistyczne.
          No zgadza sie oczywiscie.

          > w pelni rozumiejąc kobietę można jej pomóc karmić uwzględniając przy tym potrze
          > by calej rodziny,gdzie niestety jeszcze dość często patriarchalny system w ment
          > alności facetow pozostawia kobietę bez wsparcia...

          No wlasnie o to chodzi - ale chyba nie sugerujemy tutaj ze kobieta ma nie karmic zeby utrzymywac ten system patriarchatu na ktory nie wiedziec czemu sie godzi, po to zeby uslugiwac partnerowi i zajmowac sie starszym dzieckiem (ktore czesto moze chwile posiedziec samo i poczekac). System patriarchalny to cos na co kobiety albo sie godza albo nie - ale nie mozna raczej mowic ze kp oznacza ze maja mniej czasu na zajmowanie sie innymi czlonkami rodziny.. a jesli tak by bylo, to tym lepiej dla niej. Niech sie nia zajma, uwzglednia jej potrzeby i dziecka na zdrowie to calej rodzinie wyjdzie :)))
          • bieniewicka Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 08.07.14, 18:11
            Kremka, ja również mówię Twoim postom ejmen, także w temacie wspierania się nawzajem a nie szczucia i krytykowania. A co do książki to słyszałam, że warto - pożyczę od mamy :)
            Feliosal - dokładnie, nie ma co się deptać nawzajem.

            Co do libido, bo ten temat się pojawił - udowodniono, że prolaktyna obniża libido. Ale jak wiemy, seks jest w większości w głowie, w emocjach. Ambivalent, w 100% rozumiem i współczuję, permanentne niedospanie i brak poczucia bezpieczeństwa w związku z nieustawioną antykoncepcją mogłoby każde libido rozłożyć na łopatki.

            Ja z kolei miałam zerowy pociąg w ciąży, moje życie seksualne zamarło. A z tym jest tak - im dalej w las, tym trudniej z tego lasu wyleźć... Takie błędne koło. Człowiek się trochę przyzwyczaja, że tego seksu nie ma, mimo że młody, zdrowy... Na szczęście wszystko wróciło do normy na fali euforii związanej w pojawieniem się naszego Bzyczka. Więc again, zagrało sprzyjające środowisko. Jakie u Was środowisko?
            • Gość: yumemi Re: nie karmię piersią, bo nie lubię IP: *.9-3.cable.virginm.net 08.07.14, 19:33
              Bieniewicka, fajnie ze zabralas glos:)

              Więc again, zagrało sprzyjające środowisko. Jakie u Wa
              > s środowisko?

              Ja uwazam ze najwiecej zalezy od partnera, i nas tez, jak staramy sie wzajemnie dbac o siebie, na rozne sposoby. Smiem watpic czy kobieta w ukladzie gdzie musi biegac za potrzebami meza i dzieci i to jest jej obowiazek, nie majac czasu dla siebie, bedzie miala libido jakiekolwiek. Ale to sie tyczy kazdej kobiety, karmienie nie ma nic do rzeczy.

              Ja czesto widze sytuacje gdzie kobiety pisza o problemie z karmieniem, czy ze spaniem dziecka (czesto tez te nie karmiace), jak zmienic, co zrobic - a potem wychodzi pod koniec ze ta kobieta wszystko wziela sobie na glowe.. i jeszcze obiad mezowi zrobic musi i dac mu sie wyspac a sama na ostatnich nogach. I zaczyna od tego co zrobic zeby dziecko dalo jej sie wyspac, etc. A naprawde w wielu przypadkach trzeba byloby zaczac od calego ukladu w rodzinie, etc. Bo widze u kolezanek ktore tak mialy, ktore maja starsze dzieci jak moje, 12 lat plus -potem czesto jest tylko trudniej i gorzej - szczegolnie jesli dzieci dorastaja widzac taka zaleznosc. Karmienie to pikus w porownaniu do calej reszty, wychowywania dzieci, problemow w miare dorastania etc.
            • ambivalent Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 08.07.14, 21:10
              Jakie u Wa
              > s środowisko?

              No u nas nieprzychylne :) Jak juz wspomnialam 1. zero libido 2. niedospanie 3. cholerna antykoncepcja...
              Maz do tego wszystkiego podchodzi dobrze. Albo sie chlop przyzwyczail albo bzyka na boku ;) Tez niewyspany, wiec jakos szczegolnie tez mu ten seks w glowie nie siedzi. A, ze wczesniej bylismy w ciazy i koncowka byla dla mnie ciezka to jakos tak sie ciagnie ta sytuacja ponad rok juz. I tez tak jak u ciebie, im dluzej bez seksu tym latwiej bez niego.
              • bieniewicka Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 09.07.14, 19:24
                Święte słowa yumemi. Bez czułości w drobnych codziennych gestach marne szanse na igraszki w sypialni. Poza tym tak jak mówisz, kobiety mają tendencję do zajeżdżania się. Mimo że krytykowałam całe życie moją Mamę w tym temacie, to widzę że sama mam niemały potencjał ;) Na szczęście do pionu doprowadza mnie mój Mąż.

                Nasza córeczka jest z nami od blisko dwóch miesięcy. Były tygodnie gdzie ja praktycznie całe godziny spędzałam z nią przy piersi. No praktycznie się nie ubierałam, bo się nie opłacało. Bez pomocy mojej mamy właśnie i mega zaangażowania Męża nie dałabym rady. Pomoc musi być, czy kobieta karmi piersią, czy też butelką - tak czy siak początki są wyczerpujące. Ktoś musi przyjść, pomóc, ugotować, posprzątać. Miałam takie momenty, że zamiast po prostu iść spać na chociaż te pół godziny, to nieeee! To ja zrobię pranie, to ja coś ogarnę... A oczy czerwone jak u królika z niewyspania, w głowie dźwięk potłuczonego szkiełka obijającego się o ściany łepetyny. Bez sensu. Ale już poszłam po rozum do głowy, no worries ;)

                Ambivalent, a jak często w ogóle macie czas dla siebie, spędzacie czas bez dziecka? Randki wchodzą w grę czy nie za bardzo? ;) Fakt, im dłużej bez, tym łatwiej. Ale jak już się raz z tego błędnego koła wyjdzie, to potem jest szansa, że jakoś to pójdzie :)
                • ambivalent Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 09.07.14, 21:05
                  bieniewicka napisał(a):

                  > Ambivalent, a jak często w ogóle macie czas dla siebie, spędzacie czas bez dzie
                  > cka? Randki wchodzą w grę czy nie za bardzo? ;) Fakt, im dłużej bez, tym łatwie
                  > j. Ale jak już się raz z tego błędnego koła wyjdzie, to potem jest szansa, że j
                  > akoś to pójdzie :)

                  Bez dzieci (dwojke mam)? W sumie to nie mamy bardzo zlej sytuacji, bo dzieciaki okolo 20.30 spia. Wiec w sumie wieczory mamy dla siebie (no, z przerwami cogodzinnymi bo sie mlody ssak budzi). Niby moznaby powalczyc o ten seks, ale, ze libido niskie to mi sie nie chce :)

                  • bieniewicka Re: nie karmię piersią, bo nie lubię 10.07.14, 22:29
                    Gratuluję dwójki :) Bardziej miałam na myśli opuszczanie domostwa, wychodzenie gdzieś na kolację/spacer/kino we dwoje. Ale jak piszesz o swoim ssaku, który je co godzinę, to rozumiem, że na razie nie macie takich planów ;)

                    Mój ssak również je często, ale dopuszczam butelkę z moim odciągniętym pokarmem w sytuacjach gdy muszę/chcę wyjść z domu bez Malutkiej. Zdarzyło się to do tej pory 2 razy, ale nie zaburzyło w żaden sposób karmienia piersią.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka