la_garconne
16.08.14, 12:19
Cześć z góry przepraszam za liczbę tworzonych wątków ale to forum to dla mnie krynica wiedzy a ja po pierwszych spokojnych tygodniach mam teraz kłopot za kłopotem :-(
Na samym poczatku karmiłam syna - jedno karmienie jedna piers. W szpitalu nikt nas niczego nie uczył, a mnie to wydawało sie logiczne. Po tygodniu mieliśmy kontrole neonat i pani dr powiedziała ze musze mu koniecznie dawać 2 piersi - 15 min pierwsza , 15 druga. Po tygodniu miałam potworny nawal, piersi całe w czerwone plamy etc. Stwierdziłam ze przyczyna jest zmiana techniki i faktycznie po 2 dniach wszystko wróciło do normy.
Minęło 5 tygodni i po połogu laktacja mi sie ustabilizowała. Nawet nie potrzebowalam juz wkładek. Niestety w międzyczasie zaatakowała mnie grzybica ale to osobny wątek.
Nagle nadszedł tydzien kiedy mój synek chciał jeszcze więcej jeść (wcześniej jadł dość rzadko - ale bardzo długo ponad godzinę). Ewidentnie nie wystarczała mu jedna piers. Po godzinie jedzenia z jednej piersi płakał i uspokajał sie po podaniu drugiej.
Tak wiec zostało - podawałam mu dwie piersi. Wkrótce znów zaczęłam dostawać zastojow ale nie skojarzylam jednego z drugim bo minął z tydzien. Od jakiegoś czasu maluch je krócej i nie przybiera nadzwyczajnie (26 gr na dobę). Od wczoraj znów daje mu jedna piers. Je tyle samo co 2 - 45 min. A z zastojami jest ciut lepiej. Wydaje mi sie ze mały je bardzo leniwie i wolno i nie opróżnial pierwszej piersi a ja dawałam mu druga. Zaczął tez gorzej przybierać - bo jadł głownie mleko pierwszej fazy. Mam nadzieje ze zarówno zastoje jak i grzybica przestaną mnie męczyć!
Jedna rzecz tylko wydaje mi sie nielogiczna. Mały zaczął krocej jeść mimo ze sie nie najdal? No i co z nocą? On zasypia o 23.30 po mlecznym seansie od 20 - ma tak urodzenia :-( a potem budzi sie o 4 i o 7. Czy karmiąc naprzemiennie druga piers to wytrzyma?