Gość: ninka
IP: 89.174.117.*
29.11.14, 18:24
Pierwszą córkę karmiłam miesiąc (brak mojego doświadczenia, pogryzione brodawki, "wklęsłe" brodawki, brak przyrostów). Czas ten wspominam fatalnie, dziecko podobno prawidłowo się przystawiało, ale mnie tak bolało, że płakałam z bólu. Odchorowałam psychicznie rezygnację, ale też szybko przekonałam się, że zrobiłam dobrze - mała nagle stała się spokojna, pogodna, a ja odkryłam, że karmiąc butelką również można przytulać, całować itp. swojego bobasa :) Prócz negatywnych ocen mojej osoby przez inne matki, widzę same plusy tej sytuacji, w kp nie było dla mnie nic przyjemnego ani magicznego. Znam kobiety, które karmiły tylko piersią, mieszanie i takie które od początku wybrały mm i jakoś nie widzę związku sposobu karmienia dziecka, z jego późniejszym zdrowiem, zachowaniem czy zażyłością z mamą. Teraz jestem w drugiej ciąży i oczywiście spróbuję pokarmić piersią, ale na pewno nie będę się spinać i nic na siłę, bo to ma pasować i mamie i dziecku, a nie mają oboje się męczyć w imię jakieś bezsensownej ideologii. A Wam, drogie uczestniczki tego forum życzę szerszego spojrzenia na świat i trochę wyrozumiałości dla matek, które mają inne niż Wy zdanie, bo mają takie prawo.